Takiej sytuacji na stacjach benzynowych nie było przez ostatnie 4 lata. Inflacja powraca

Rafał Hirsch
To się w końcu kiedyś musiało stać i właśnie się dzieje. Wszystko wskazuje na to, że październik będzie pierwszym od czterech lat miesiącem, w którym ceny paliw będą wyższe niż rok wcześniej. A to może oznaczać, że za chwilę wróci inflacja.

Ważne zmiany

Czasy, w których narzekaliśmy na szybko drożejące paliwa skończyły się w 2012 roku. Potem ropa na świecie, a w ślad za nią benzyny i olej napędowy na stacjach paliw były już tylko tańsze. Dzięki zbiegowi takich okoliczności jak kryzys w strefie euro, problemy z gospodarką w Chinach, wzrost wydobycia ropy z łupków w USA i kłótnie w łonie kartelu OPEC mogliśmy obserwować jak każde kolejne tankowanie do pełna kosztuje nas trochę mniej. Ale to się już skończyło. 

Tak wygląda cena oleju napędowego w hurcie w PKN Orlen od początku 2011 roku.

Cena ON w hurcie w PKN OrlenCena ON w hurcie w PKN Orlen dane: PKN Orlen

Widać, że dołek minęliśmy już kilka miesięcy temu. Dokładnie 21 stycznia metr sześcienny diesla kosztował w Orlenie  2787 złotych. W kolejnych miesiącach można jednak było mieć nadzieje, że to tylko kolejne krótkie odbicie w górę w trendzie wciąż spadkowym. 

Dzisiaj jednak czas uznać, że to już nie jest trend spadkowy. Dziś diesel w hurcie w Orlenie jest po 3489 złotych – czyli od dołka w styczniu podrożał o 25 procent. Październik zapewne będzie pierwszym od listopada 2012 miesiącem, w którym średnia cena paliw będzie wyższa niż rok wcześniej.

Zmiana cen oleju napędowego w hurcieZmiana cen oleju napędowego w hurcie dane: PKN Orlen

To co widać na wykresach cen diesla widać też w przypadku cen benzyn. Za wzrostem cen na stacjach benzynowych stoi to co dzieje się na rynkach globalnych. Cena ropy przekroczyła już poziom 50 dolarów za baryłkę. Od styczniowego dołka zaliczyliśmy wzrost o blisko 100 procent

 Dlaczego?

Ropa drożeje, bo według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej w 2017 zniknie nadwyżka podaży ropy nad popytem na nią, a od 2018 popyt znów zacznie przeważać

Prognoza popytu i podaży na rynku ropy naftowejPrognoza popytu i podaży na rynku ropy naftowej źródło: Międzynarodowa Agencja Energetyczna

Do tego emocje spekulantów na rynkach pobudziły ostatnie doniesienia o możliwym zamrożeniu poziomu wydobycia w krajach OPEC i o dołączeniu się Rosji do tego pomysłu. Po paru latach niepowodzeń największym producentom ropy na świecie ponownie udało się przekonać rynek, że ceny powinny być wyższe.

I co z tego?

Jeśli to wszystko oznacza, że okres taniej ropy i spadków cen na stacjach benzynowych jest już za nami, to płyną z tego ciekawe wnioski.

Po pierwsze wróci inflacja. Polska od czerwca 2014 jest nieprzerwanie w deflacji, a jej główną przyczyną przez cały ten okres były spadające ceny paliw. To, czy mamy deflację, czy inflację nie jest tylko nudną statystyką. Inflacja może na przykład pomóc wyżej waloryzować emerytury i renty. Inflacja pomaga też zwiększać wpływy z VAT do budżetu – pośrednio zapobiega więc powiększaniu deficytu w budżecie i pomaga w obsłudze długu – bo akurat dług inflacji nie podlega.

Przede wszystkim jednak niewielka dawka inflacji pomaga rozruszać gospodarkę. Ludzie chętniej wydają zarobione pieniądze kiedy wiedzą, że one powoli tracą na wartości. Jeśli ktoś oczekuje, że za rok będzie drożej, to szybciej zdecyduje się na zakupy niż w sytuacji, w której oczekuje, że będzie taniej. W ten sposób pieniądz w gospodarce może krążyć szybciej, a to napędza wzrost gospodarczy.

Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że ta inflacja będzie niewielka, a ceny paliw nie podskoczą nam nagle znów powyżej 100 dolarów za baryłkę. Przy zbyt drogiej ropie firmy zaczęłyby mieć problem z kosztami. Przy zbyt wysokiej inflacji miałyby problem z planowaniem inwestycji. Wtedy o jakiekolwiek pozytywne efekty byłoby znacznie trudniej. Ale z inflacją w okolicach 1 – 2 procent rocznie życie zarówno producentów, jak i konsumentów może wyglądać w sposób całkiem interesujący.

Po drugie jeśli faktycznie paliwa nie będą już tanieć, to będzie to stanowić dodatkową zachętę dla producentów aut elektrycznych. Przy droższej benzynie staną się one bardziej konkurencyjne. W efekcie mogą się one upowszechnić na naszych ulicach szybciej niż do tej pory zakładaliśmy.

Po trzecie nawet jeśli droższe paliwa mają jakieś plusy (a mają), to te plusy nie powinny nam przesłaniać minusów. Zwłaszcza tego, że niestety teraz na stacjach benzynowych będziemy zostawiać większą część naszych dochodów niż w ostatnich paru latach.

Więcej o:
Komentarze (98)
Takiej sytuacji na stacjach benzynowych nie było przez ostatnie 4 lata. Inflacja powraca
Zaloguj się
  • Radek Malinowski

    Oceniono 48 razy 36

    Jak ropa przekracza cene 60 dolarow za barylke to Amerykanie uruchamiaja wydobycie lupkow, bo powyzej 60$ zaczyna im sie to oplacac.

    Na rynek wchodzi mnostwo lupkowej ropy, zwieksza sie podaz, spada cena i tak w kolko.

    Gdyby nie lupki to ropa dalej by byla powyzej 100$ za barylke. A zbrodniarz Putin mialby na swoje smiercionosne zabawki. A arabusy na kolejne ferrari i kolejna polska modelke, ktorej mozna nasr.c do geby na jachcie w ciesninie Ormuz.

  • jakis_gosc01

    Oceniono 53 razy 33

    Do 7 zł za litr, tak jak to marzył sobie Tusk po swoich ostatnich wygranych wyborach na pewno nie podrożeje. ;)

  • arend_dickmann

    Oceniono 12 razy 10

    "Inflacja może na przykład pomóc wyżej waloryzować emerytury i renty." To pisał ktoś kto chyba w ogóle nie rozumie co to znaczy inflacja i dlaczego trzeba waloryzować renty i emerytury których realna wartość rośnie właśnie w czasie "deflacji".
    No ale ciężko się dziwić, jeżeli zaraz potem czyta się taką perełkę: "Przede wszystkim jednak niewielka dawka inflacji pomaga rozruszać gospodarkę. Ludzie chętniej wydają zarobione pieniądze kiedy wiedzą, że one powoli tracą na wartości."
    Nie wiem skąd u pseudoekonomistów to chore przeświadczenie, że będę coś kupować bo jest droższe - przecież to jakaś kosmiczna bzdura. Jedynym efektem powodującym wzrost konsumpcji jest to, że inflacja powoduje że nominalnie pensje rosną bardziej, co wielu ludzi rozumie jako rzeczywisty wzrost (choć ten jest o wiele niższy), a co za tym idzie chętniej się zadłużają - bo przecież w przyszłości będę zarabiać więcej. Tyle. Nikt nie kupuje więcej chleba bo jest coraz droższy. Tak samo komputerów i telefonów (choć akurat te cały czas z roku na rok tanieją - co samo w sobie przeczy tej antydeflacyjnej fobii).
    Najistotniejsze jest jednak to, że o ile inflacja potrafi sięgać nawet setek procent, to deflacja raczej rzadko przekracza 2%, a to znaczy, że w ciągu całego roku komputer wart 2499zł staniał do 2449 zł - normalnie kosmos. A napój za 4,99 staniał (w ciągu 12 miesięcy) do 4,89 zł. Rozumiem, że teraz Kowalski będzie czekał 5 lat z kupieniem sobie czegoś do picia, bo przecież jest deflacja i wszystko będzie tanieć.

  • clo

    Oceniono 13 razy 7

    Hurrra! Hurra! znowu można plebs naciągać na kasę! Znowu złoty czas na podwyżki. Hurra!

  • karburator_1

    Oceniono 8 razy 6

    Tak, tak inflacja jest dobra. Można nas okradać, bez przerywania nam snu. Dziękujemy.

  • stachud

    Oceniono 8 razy 6

    Inflacja to strata dla ludzi ich ciężko zarobione pieniądze stają się kupą papieru.

  • pat1952

    Oceniono 14 razy 4

    W Polsce mamy najdroższe paliwa w relacjach do zarobków. Czy Irlandczyk lub Anglik mógłby sobie wyobrazić, że lałby paliwo do swojego samochodu po 4,6€, funta za litr. To przekracza ich rozumienie rzeczy. Tam by była masakra. A my potulnie siedzimy jak myszy pod miotłą.

  • doogie7

    Oceniono 5 razy 3

    Inflacja jest dobra, bo sztandarowe 500+ za kilka lat może być warte dzisiejsze 200 zł.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX