Estonia przestaje wierzyć w podatek liniowy. Będą zmiany. Podobne do tych, które wprowadził rząd PiS

W Estonii ponad 20 lat temu wprowadzono podatek liniowy - dla wszystkich ten sam wysokości 20 proc. i z taką samą kwotą wolną od podatku. Nowy rząd chce to zmienić, by ulżyć najmniej zarabiającym.

23 listopada w Estonii zaprzysiężony został nowy centrolewicowy rząd. Po raz pierwszy w historii na jego czele stanął polityk z Partii Centrum, popularnej najbardziej wśród rosyjskiej mniejszości i postrzeganej przez lata jako prorosyjska. Obawy jednak, że premier Jüri Ratas - to o nim tu mowa - i jego koalicyjny rząd, sformowany dodatkowo poza Partią Centrum przez Partię Socjaldemokratyczną oraz Związek Ojczyzny i Res Publiki, znacząco odejdą od silnej prozachodniej polityki Estonii wydają się chybione.

Ratas 5 listopada wygrał wybory na nowego szefa Partii Centrum, zastępując promoskiewskiego Edgara Savisaara. I wyraźnie zapowiada kontynuację w polityce zagranicznej i obronnej Estonii. Wydatki militarne chce utrzymać na poziomie co najmniej 2 proc. PKB, jak zaleca NATO. Niezależnie od tego chce również pokryć wydatki potrzebne na utrzymanie jednostek sojuszniczych na terytorium kraju, ponieważ bliskie związki z NATO i Stanami Zjednoczonymi dalej mają być filarem estońskiego bezpieczeństwa.

Czytaj więcej: Rosja wstaje z kolan. Silne ożywienie w rosyjskim przemyśle. Największe od ponad 5 lat

W gospodarce koniec z podatkiem liniowym

Nowy rząd zapowiada jednak poważne zmiany w polityce gospodarczej państwa. Są zdaniem polityków z nowego gabinetu niezbędne, ponieważ gospodarka Estonii rozwija się teraz w bardzo anemicznym tempie 0,2 proc., korporacje międzynarodowe - jak mówią - transferują zbyt dużo zysków za granicę i do tego jeszcze rosną nierówności . Te ostatnie zwłaszcza - co potwierdzają twarde dane - w trakcie, kiedy rozwój gospodarczy jest słaby.

Wskaźnik Giniego w Estonii - wg danych tamtejszego biura statystycznego - rośnie w zasadzie w sposób ciągły od 2007 roku. Wtedy wynosił nieco ponad 30, co mniej więcej odpowiada polskim realiom. To jak na Europę wynik sugerujący nierówności nieco wyższe od przeciętnych. Teraz jest na poziomie niecałych 35, co stawia już Estonię wśród tych krajów Unii Europejskiej, gdzie nierówności są największe.

Czytaj więcej: Najbogatsi odfrunęli reszcie Polaków? Prawda jest bardziej złożona

Jednym z leków na te problemy maja być właśnie zmiany w systemie podatkowym. Estonia odejdzie więc od 2018 roku od klasycznego podatku liniowego, który przez niemal ćwierć wieku był jednym z największych wyróżników gospodarki nadbałtyckiego kraju. I którego wprowadzenie w 1994 roku znalazło potem naśladowców w regionie. Podatek liniowy spodobał się np. w Rosji, na Węgrzech i w Rumuni, a częściowo wprowadzono go również w Polsce - dla prowadzących działalność gospodarczą.

Zmiany zapowiadane przez Ratasa będą podobne do tych, które u nas wprowadził właśnie rząd PiS. Zostanie podniesiona kwota wolna od podatku dla najmniej zarabiających i zlikwidowana dla osób o najwyższych dochodach. Estończycy chcą też zmniejszyć CIT (podatek od firm) do 14 proc., co ma zachęcić zagraniczne firmy do inwestowania.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce".

Więcej o:
Komentarze (33)
Estonia przestaje wierzyć w podatek liniowy. Będą zmiany. Podobne do tych, które wprowadził rząd PiS
Zaloguj się
  • bazbaz73

    Oceniono 15 razy 7

    Bajeczka o sprawiedliwości społecznej
    Po sieci krąży przypowieść autorstwa Polinika Betlińskiego. Sądzę, że warto właśnie dziś, właśnie teraz przytoczyć.

    Załóżmy, że każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł. Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie - mają bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób:

    Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
    Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
    Szósty - 3 zł.
    Siódmy - 7 zł.
    Ósmy - 12 zł.
    Dziewiąty - 18 zł.
    Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich - 59 zł.

    Tak sobie postanowili.

    Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im:

    -Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10 obiadów o 20 zł.

    Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w ten sam sposób. Więc 4 najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo. Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33 zł, jeśli więc każdemu płacącemu oddać te pieniądze, to właściwie piąty i szósty dostaliby pieniądze za zjedzenie posiłku. Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem kwoty obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot proporcjonalny do tego, ile wcześniej płacił. I tak:

    Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.
    Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.
    Szósty teraz płaci 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).
    Siódmy - 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).
    Ósmy - 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).
    Dziewiąty - 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%)
    Dziesiąty - 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16%).

    Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z restauracji zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:

    Dostałem tylko złotówkę z 20 zł - powiedział Szósty - ale Dziesiąty dostał połowę, 10 zł!
    Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę - przytaknął mu Piąty - To niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!
    To prawda! - dodał Siódmy - Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2zł? Bogaci dostają najwięcej!
    A my nic nie dostaliśmy - zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka - Ten system wykorzystuje najbiedniejszych!

    Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła. Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił.
    Kiedy przyszło do płacenia rachunku, zorientowali się, że pomimo obniżki ceny, nie są w stanie zapłacić nawet połowy rachunku!
    I tak to już jest z podatkami, drodzy lewicowcy, zwolennicy państwa socjalnego i głosiciele "sprawiedliwości społecznej".

    Bogaci najbardziej zyskują na obniżce podatków, ale spróbujcie ich opodatkować za bardzo, atakujcie za bycie bogatymi, a następnym razem mogą nie pokazać się przy stoliku. Jest wiele świetnych restauracji w innych krajach.

  • oloros11

    Oceniono 6 razy 4

    to się skończy PGR ami to jest ten kierunek
    do dyskusji wrócę jak walka o tzw sprawiedliwość skończy się pustymi sklepami i awantura w stylu rewolucji - ale bogaci nie będą mieli z tym nic wspólnego -Dadzą sobie Rade - !!!

  • jan.go

    Oceniono 3 razy -1

    Żeby oni jeszcze płacili ten podatek liniowy to może nie było by tak źle Niestety w krajach które to zastosowały zaczął się wyścig na odliczenia podatkowe ( tylko dla bogatych ) a najbogatsi w ogóle nie płacą po przenieśli się do podatkowego raju Te 20% to tylko biedni płacą

  • alleluja-i-do-przodu

    Oceniono 7 razy -1

    to może w ogóle niech bogaci płacą więcej za wszystko
    np: mleko
    dla biednych po 2 zł ( w tym zerowy podatek od bogactwa)
    dla średnio zarabiających po 2,5 (w tym 25% podatek od bogactwa)
    dla bogatych po 3 zł ( w tym 50% podatek od bogactwa)
    wtedy dopiero byłoby sprawiedliwie - wszystkim byłoby tak samo ciężko

    a jak wybuchnie kiedyś wojna (oby nie) to niech Putin, Mekrel, Antek, Kaczka, Trump i inni biegną w pierwszym szeregu razem z szeregową piechotą
    wtedy też będzie sprawiedliwie

  • stanislaw.sk

    Oceniono 3 razy -1

    Estonio, Sabo Dorn`owata... - nie idźcie tą drogą:
    www.youtube.com/watch?v=VTBjyhMZj9I

  • 123k321

    Oceniono 15 razy -1

    Wraca normalność i cywilizacja. Podatek progresywny wymyślił Adam Smith.

  • mykeny

    Oceniono 16 razy -2

    Podatek Liniowy ostał się w takich fajnych krajach jak Litwa, Łotwa, Rumunia, Serbia, Rosja, Albania, Gruzja, Czarnogóra i Macedonia.
    Oczywiście ostał się ,też w głowach Balcerowicza i Petru, głowach czerskich !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX