Gazeta.pl Next >  Biznes >  Urzędnicy z Olsztyna wyrzucili 157 mln zł w błoto. Niemal dosłownie

Urzędnicy z Olsztyna wyrzucili 157 mln zł w błoto. Niemal dosłownie

A A A
Sortownia śmieci

Sortownia śmieci

Mamy kolejny przykład nietrafionej inwestycji z unijnych dotacji. W Olsztynie na śmieciach mieli zarabiać, ale dopłacają - kolejne miliony.

W Olsztynie powstała nowoczesna instalacja produkująca paliwo z odpadów (Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi). Nikt jednak go nie potrzebuje i Olsztynianie muszą płacić za pozbycie się produktu, który wytwarza – podaje PortalSamorzadowy.pl.

Dokładnie fabryka paliwa z odpadów (RDF) powstała w Olszynie za 157 mln zł, środki pochodziły głównie z Unii Europejskiej. Jej przedstawiciele zapewniają, że produkuje najwyższej jakości paliwo, jednak zamiast na nim zarabiać, muszą dopłacać prywatnej firmie za odbiór.

Instalacja powstała w październiku 2015 roku. Była jedną z największych inwestycji w regionie w ostatnich latach. Paliwo tam wytworzone miało być sprzedawane m.in. do cementowni i elektrociepłowni. Za kilka lat miało być jednym z głównym źródeł ciepła dla Olsztyna.

Po roku okazało się jednak, że wszystko poszło nie tak, jak planowano. Z informacji olszyńskiego ratusza wynika, że za odbiór wyprodukowanego paliwa w III kwartale 2016 roku trzeba było zapłacić prywatnej firmie ponad 13 mln zł.

Odpady to coraz większy problem

Co ciekawe problem ze ZGOK w Olsztynie wydaje się wierzchołkiem góry lodowej. Polskie samorządy – zachęcane przez kolejne rządy – do jak największego wykorzystania środków z UE, dla przykładu w wojewódzkich planach gospodarki odpadami, do których uchwalenia zostały zobowiązane, wpisały plany budowy aż 74 spalarni. Jak podkreślał wiceminister środowiska Sławomir Mazurek, budowa tak dużej liczby instalacji termicznego przekształcania odpadów oznaczałaby, że spalamy większość odpadów, tymczasem większość śmieci mamy poddać recyklingowi.

Marek Goleń z SGH w Warszawie nie ma wątpliwości, że budowanie kolejnych spalarni to absurd. Jego zdaniem powinniśmy iść w odwrotną stronę. – Z inwestycjami w gospodarce odpadami w Polsce trochę jest jak w filmie Barei „Miś” – im ten miś jest droższy, tym więcej zarabiają konsultanci. I podkreślmy to: tylko konsultanci. Bo generalnie rzecz biorąc, Miś nie jest nikomu potrzebny i do wiosny sobie zgnije. Mało to niezapełnionych składowisk pozamykaliśmy? To są właśnie niepotrzebne misie barejowskie, których protokoły zniszczenia już sporządziliśmy – mówi.

Dodaje także, że zaniedbaliśmy gospodarkę odpadami, mamy z nimi problem, więc próbujemy je właśnie spalić, bo to jest organizacyjnie dość łatwe. - Ale niestety generuje to ogromne koszty. Akurat na budowaniu spalarni nieźle się zarabia, ale później trzeba je utrzymać. Do tego potrzeba sporych pieniędzy od wytwarzających odpady – powiedział dla PortalSamorzadowy.pl Marek Goleń.

Co więcej, Polsce grozi utrata części funduszy unijne na inwestycje z zakresu gospodarki odpadami. Powód znajdziemy w województwie śląskim, które zwlekało z wysłaniem wojewódzkiego planu gospodarki odpadami do Ministerstwa Środowiska. Mówi się o możliwości zablokowania funduszy unijnych w wysokości 4 mld zł.

 

 

Polecamy
Komentarze (43)
Urzędnicy z Olsztyna wyrzucili 157 mln zł w błoto. Niemal dosłownie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX