Oskarżenia o oszustwo podtopiły kurs Fiata. Firmie grozi nawet 4,6 mld dolarów kary

Fiat Chrysler mógł fałszować pomiary spalin w ponad 100 tysiącach swoich samochodów z silnikiem Diesla - tak wynika z informacji przedstawionych przez amerykańskiego regulatora. To może kosztować firmę miliardy dolarów. W reakcji kurs spółki zanurkował i tracił nawet 18 procent.

Według Agencji Ochrony Środowiska (EPA), podlegającej amerykańskiemu rządowi, Fiat Chrysler stosował ukryte oprogramowanie, które miało umożliwić przekraczanie norm emisji szkodliwych substancji. To właśnie zarzucano Volskwagenowi, który zresztą kilka dni temu przyznał się do winy i zgodził zapłacić Amerykanom 4,3 mld dolarów kar. W przypadku Fiata Chryslera może chodzić o 104 tysiące nowych samochodów z silnikiem Diesla, sprzedawanych od 2014 roku (to jedna szósta liczby pojazdów, których dotyczyła afera spalinowa VW) – to auta Jeep Grand Cherokee i Dodge Ram. Fiat podał, że w jego europejskich samochodach zainstalowano około 600 tysięcy podobnych silników.

Nawet ponad 4,6 mld dolarów kary

Agencja Ochrony Środowiska (EPA) podaje, że z testów wynika, że modele samochodów Fiata wytwarzają zbyt dużo tlenku azotu w warunkach ”normalnego użytkowania”, szczególnie podczas jazdy z dużą prędkością lub przez dłuższy czas. Przedstawiciele EPA nie nazwali działań Fiata wprost oszustwem, podali tylko, że firma nie poinformowała o stosowaniu oprogramowania. Jeśli zarzuty o wykorzystywaniu zakazanego oprogramowania się potwierdzą, koncernowi grożą kary w wysokości maksymalnie 44,539 dolarów za samochód, łącznie ponad 4,6 miliarda dolarów.

Sergio Marchionne, prezes Fiat Chrysler AutomobilesSergio Marchionne, prezes Fiat Chrysler Automobiles Sergio Marchionne, prezes Fiat Chrysler Fot. REBECCA COOK / REUTERS / REUTERS

Co zrobi administracja Donalda Trumpa?

Fiat odrzuca oskarżenia, zapewnia, że działa zgodnie z amerykańskimi wymaganiami i że będzie współpracować z administracją prezydenta-elekta, by wyjaśnić sprawę. Znacznie bardziej nerwowy był prezes koncernu Sergio Marchionne, który nazwał zarzuty EPA „absolutnym nonsensem”, odrzucił wszelkie porównania do afery z Volkswagenem, zasugerował też, że Agencja Ochrony Środowiska celowo ogłosiła swój komunikat zaledwie tydzień przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo, jak za jego rządów EPA będzie działać w przypadku naruszania norm emisji spalin. Ale wiemy, że Trump nominował na stanowisko szefa Agencji Ochrony Środowiska Scotta Pruitta, prokuratora generalnego z Oklahomy, który jest krytykiem federalnej regulacji środowiskowej, nie wierzy też w wyniki naukowych badań, według których działalność człowieka przyczynia się do ocieplenia klimatu.

Agencja oskarża, kurs nurkuje

Na razie mamy reakcję inwestorów. Po wczorajszych informacjach kurs akcji Fiata na giełdach w Europie i USA zanurkował. W trakcie notowań na Wall Street spadał nawet o 18 procent – najwięcej w historii swojej obecności na tym parkiecie (czyli od października 2014). Po konferencji prezesa Marchionne spadki nieco wyhamowały i ostatecznie spółka zakończyła czwartkową sesję na 10-procentowym minusie. Fiat tracił też na giełdach w Europie – w Mediolanie 16 procent. Dziś na giełdzie w Mediolanie spółka odrabia straty - rano zyskiwała ponad 3 proc.

Fiat ma problemy z zarzutami dotyczącymi emisji spalin także na naszym kontynencie. W ubiegłym roku niemiecki urząd transportu samochodowego (KBA) oskarżył koncern o stosowanie nielegalnego oprogramowania w samochodach. Firma odrzuciła te zarzuty, odpowiadając wtedy, że KBA nie jest kompetentny, by komentować tę sprawę, bo samochody Fiata są testowane i certyfikowane we Włoszech. Zapewnił też, że spełniają standardy emisji obowiązujące w Unii Europejskiej. 

Więcej o:
Komentarze (29)
Oskarżenia o oszustwo podtopiły kurs Fiata. Firmie grozi nawet 4,6 mld dolarów kary
Zaloguj się
  • this.man

    Oceniono 10 razy 6

    Zużycie paliwa w samochodach przez ostatnie 20-25 lat zmniejszyło się głównie na papierze. Po pierwsze dzięki wprowadzeniu "odpowiednich" norm regulujących badanie zużycia paliwa i czystości spalin, po drugie dzięki szwindlom producentów samochodów.
    Jako ciekawostkę podam, że system start/stop (powoduje przedwczesne zużycie rozrusznika i akumulatora) został wprowadzony przez producentów samochodów nie dla wygody kierowców, ale po to żeby samochody zmieściły się w normach czystości spalin. Po prostu w teście symulującym jazdę miejską samochód przez pewien czas jego trwania nie porusza się, więc można wyłączyć silnik, a że wartość emisji szkodliwych substancji jest średnią z całego testu więc teoretyzując, wyłączając silnik przez 20% czasu trwania testu o 20% zmniejszamy ich emisję.

  • wilczek1968

    Oceniono 6 razy 6

    To wszystko nieczyste rozgrywki między konkurentami i gospodarkami. Niemiecki urząd zauważył, że z Fiatami coś nie halo, ale w VW & spółce nic a nic nie zauważał całymi latami...

  • japka_putina

    Oceniono 5 razy 3

    Oszustwo FCA ma inny charakter i inną wagę, niż oszustwo VW. Niemcy oszukiwali z bezprecedensową bezczelnością, instalując oprogramowanie wykrywające, że samochód przechodzi test na hamowni. FCA zastosował w zasadzie legalne rozwiązania dodatkowych urządzeń kontroli emisji, ale nie zgłosił ich przy homologacji. Na 100% było to działanie celowe, bo zastosowane rozwiązania nie zostałyby zaakceptowane ze względu na zbyt szeroki zakres działania.

    FCA nie uniknie kary, ale będzie ona znacznie niższa, niż u VW, także w przeliczeniu na każdy samochód. Na korzyść FCA przemawia również to, że oszustwo dotyczyło czysto amerykańskich marek i produktów - Jeep i RAM.

    W Europie Fiat oczywiście też oszukiwał, ale tu za cichą zgodą UE oszukiwali WSZYSCY.

  • womak18

    Oceniono 5 razy 3

    A czyja to wina że co chwilę będą wychodzić takie klocki ? Jak by się tak naprawdę przyjrzeć to każdy producent ma coś nie halo z silnikami i to tylko dzięki eko terorystom. Wymyślają jakieś dziwne normy nad którymi producenci się skupiają i mamy to co mamy ( 3 cylindry , 2 turba i z litra 150 km )

  • dr.hayd

    Oceniono 2 razy 2

    Może to niezły sposób na deficyt budżetowy. Duży koncern płaci 44 tys. kary za każdy sprzedany samochód. Panie Morawiecki do dzieła!
    A jeszcze są do złupienia duże koncerny produkujące AGD, elektronikę, żywność, alkohol, środki higieniczne, piece...

  • mocno_kwasny

    0

    Żaden diesel nie spełnia norm w USA więc oszukują wszyscy

  • bronek_pierdola

    Oceniono 4 razy 0

    Kijowski z KOD tez stosował ukryte oprogramowanie dla baranow , które miało umożliwić przekraczanie norm etycznych

  • konradmarburg

    Oceniono 4 razy 0

    Jeździłem samochodami ze wszystkich liczących się krajów motoryzacyjnych (oraz ZSRR, NRD, Polski, Czechosłowacji i Jugosławii). Nie spotkałem jeszcze takiego pojazdu, którego spalanie faktyczne byłoby zgodne z tym, co pisze producent. Chociaż nie zaprzeczę, że różnice różnic również występują i najgorzej wypadają na tym tle pojazdy rumuńsko-francuskie oraz włoskie właśnie. Żeby nie było, że jestem nieobiektywny - szkopy też lecą w wuja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX