Gazeta.pl Next >  Biznes >  Starbucks w Niemczech ściąga Polaków do pracy. Zandberg: 'Szukają łamistrajków'

Starbucks w Niemczech ściąga Polaków do pracy. Zandberg: "Szukają łamistrajków"

A A A
Starbucks w Niemczech, prowadzony przez polską firmę, poszukuje Polaków do pracy. Adam Zandberg uznaje to za kontrowersyjną decyzję.

Starbucks w Niemczech, prowadzony przez polską firmę, poszukuje Polaków do pracy. Adam Zandberg uznaje to za kontrowersyjną decyzję.

Wrocławska spółka AmRest, która jest właścicielem kawiarni Starbucks w Niemczech, pilnie poszukuje polskich pracowników. Mieliby zastąpić strajkujący niemiecki personel. Adrian Zandberg, jeden z liderów Partii Razem, skrytykował tę decyzję.

Niemiecki sektor gastronomiczny zapowiedział ogólnokrajowy strajk. Spółka AmRest, która prowadzi na terenie Niemiec restauracje Starbucks, postanowiła zareagować z wyprzedzeniem. Zwróciła się do polskich pracowników z prośbą o pomoc.

Czytaj też: Starbucks rusza na podbój światowej stolicy kawy. 

W związku ze strajkami całego sektora gastronomicznego na rynku niemieckim istnieje możliwość, że dotkną one również niektórych naszych kawiarni. W pełni szanujemy prawo naszych Partnerów do udziału w demonstracjach, jednak mamy obowiązek zapewnić naszym Gościom światowej klasy obsługę klienta w każdej chwili w każdej kawiarni.

- wyjaśnia AmRest w oświadczeniu. 

Chętni do pracy w niemieckich kawiarniach Starbucks muszą dysponować minimalną znajomością języka niemieckiego oraz unijnym paszportem. 

Zandberg: Polska to nie "wypożyczalnia łamistrajków"

Na apel wrocławskiego giganta, który w Polsce prowadzi m.in. restauracje sieci Pizza Hut oraz KFC, zareagował Adrian Zandberg, lider Partii Razem. 

Starbucks Polska najwyraźniej pomylił Polskę z okazyjną wypożyczalnią łamistrajków. Właściwie trudno się dziwić, że mamy taki wizerunek: ostatnio rząd PiSu wskoczył w buty PO i walczy przeciwko równemu traktowaniu polskich pracowników delegowanych do pracy w innych krajach UE.

- napisał na swoim profilu w serwisie Twitter.

Zandberg stwierdził również też, że pozyskiwanie pracowników z Polski osłabi pozycję negocjacyjną niemieckich związkowców z sektora gastronomicznego.

W Niemczech pracownicy są zorganizowani, a silne związki zawodowe negocjują zbiorowo wysokość płac. Dzięki naciskowi organizacji pracowniczych w Niemczech obowiązuje wysoka minimalna płaca godzinowa. Między innymi dzięki temu ludzie zarabiają godniej niż w Polsc

- wyjaśnia. 

Ani termin, ani zakres strajku w Niemczech nie są jeszcze potwierdzone. AmRest przewiduje, że będzie potrzebował polskich pracowników przez jeden do czterech dni. 

Według Zandberga postępowanie AmRest może w przyszłości uderzyć w polskich pracowników. Gdyby zechcieli zastrajkować, mogliby zostać zastąpieni np. Ukraińcami.

Niemiecki Starbucks w rękach AmRestu

AmRest Holdings SE jest największą niezależną firmą prowadzącą sieci restauracji w Europie Środkowo-Wschodniej i ma siedzibę we Wrocławiu. Spółka rozwija również działalność w Europie Zachodniej, Rosji, Chinach oraz Stanach Zjednoczonych. Firma od 11 lat jest notowana na GPW. Po ogłoszeniu inwestycji w Starbucksa w Niemczech jej akcje poszły w górę o blisko 6 procent i są najdroższe w historii.

W kwietniu 2016 roku AmRest  podpisał umowę ze Starbucks Coffee Company dotyczącą nabycia operatora sieci Starbucks w Niemczech (144 lokale) za szacunkowo 41 mln euro. Umowa wejdzie w życie 23 maja. Plany firmy z siedzibą we Wrocławiu są bardzo ambitne. AmRest planuje potroić liczbę Starbucksów w Niemczech.

Polecamy
Komentarze (91)
Starbucks w Niemczech ściąga Polaków do pracy. Zandberg: "Szukają łamistrajków"
Zaloguj się
  • Oceniono 35 razy 11

    Zanim bezrefleksyjnie oplujecie lewaka, popatrzcie na szerszy kontekst. Nie podoba Wam się imigracja z krajów Bliskiego Wschodu. Skąd ona się wzięła? Ano bynajmniej nie z dobroci lewackich serduszek - po prostu w latach '70 *DOKŁADNIE* z takich pobudek sprowadzano tanią siłę roboczą, żeby osłabić pozycję pracowników w negocjacjach i móc obniżyć koszta pracy. Lata '70 się skończyły, koniunktura oklapła, dzieci tamtych robotników - dziś nominalnie Europejczycy, z paszportami francuskimi, holenderskimi, niemieckimi - są sfrustrowani swoją (względną) degradacją społęczną. Przez co niektórzy z nich dają się zwerbować ścierwom z ISIS. Z Polakami będzie tak samo - wykorzysta się ich do zmniejszenia kosztów pracy, a jak już nie będą potrzebni, to kopa w dupę i niech się sami martwią. A na ich miejsce właśnie Ukraińcy. Nie jestem, btw, przeciwnikiem imigracji zarobkowej (Polak będący przeciwnikiem imigracji to byłby przykład skrajnej hipokryzji...), ale jak już to na uczciwych zasadach, a nie jako zapchajdziury, które później się odrzuci, kaskę schowa na Kajmany, a martwić się będzie o konsekwencje i ponosić koszty będzie państwo, do którego przyjechali.

  • Oceniono 6 razy 6

    Przecież nie dalej jak parę dni temu szef tej firmy (nie chcę reklamować, kawę robią obrzydliwą - nie da się pić) obiecał zatrudnienie 10.000 imigrantów. Na złość Trumpowi. Patrzcie spryciulę, jak wybrnął.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX