Minister przyznaje: przez 500+ kobiety mogą rezygnować z pracy. "Dezaktywizacja obejmie 24-30 tys. osób"

Elżbieta Rafalska w wywiadzie dla RMF FM ujawniła wyliczenia dotyczące bierności zawodowej kobiet, spowodowanej rządowym programem wparcia. Podkreśliła jednocześnie, że skala tego zjawiska nie jest duża.

 - Nasze precyzyjne dane mówią o tym, że jeżeli wystąpi skala dezaktywacji, to z bardzo precyzyjnych rachunków możemy mówić, że dotyczy ona 24 tys., niech będzie, że 30 tys. kobiet, które podjęły decyzję wyłącznie z powodu programu 500+ - ujawniła w internetowej rozmowie z dziennikarzem RMF FM minister rodziny, pracy i polityki społecznej. - Patrząc na to, że mamy 2,7 mln rodzin, które z tego programu korzysta, to nie jest to skala dezaktywacji, z powodu której można grzmieć na całą Polskę - dodała.

Elżbieta Rafalska powiedziała, że wyliczenia resortu opierają się na danych BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) po "bardzo precyzyjnym odsianiu" niektórych grup.

Minister odnosiła się tutaj do raportu NBP. Bank podał, że w trzecim kwartale 2016 r. liczba Polaków nieaktywnych zawodowo, którzy jako powód swojej bierności na rynku pracy podawali "obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu", była o blisko 110 tys. wyższa niż rok wcześniej. Co więcej, od kwietnia (kiedy rząd wprowadził program) do końca września ubiegłego roku, liczba osób biernych zawodowo z powodów rodzinnych wzrosła aż o 143 tys.

- Żadne dane nie potwierdzają, że dezaktywowało się 140 tys. kobiet, bo to jest po prostu nieprawda - powiedziała dziś Elżbieta Rafalska w RMF FM.

Tu należy przyznać minister rację. Jak pisaliśmy na początku stycznia, z przywoływanego raportu NBP wynika, że bierność zawodowa po pierwsze nie zwiększyła ostatnio, tylko rośnie stale od 2014 roku, a po drugie nie dotyczy tylko kobiet z rodzin objętych programem 500+. W dużej mierze odpowiadają za to zjawisko opiekujący się ludźmi starszymi. W tym samym tonie wypowiedziała się dziś Elżbieta Rafalska.

Wcześniej pojawiały się raporty i wypowiedzi sugerujące, że przez rządowy program z pracy może zrezygnować nawet kilkaset tysięcy Polek.

Do końca ubiegłego roku z programu Rodzina 500+ skorzystało 3,8 mln dzieci. Do 2,78 mln rodzin trafiło łącznie ponad 17 miliardów złotych. W tym roku program może kosztować 23 miliardy złotych. Rząd zapewnia, że pieniędzy w budżecie na to nie zabraknie.

Więcej o:
Komentarze (108)
Minister przyznaje: przez 500+ kobiety mogą rezygnować z pracy. "Dezaktywizacja obejmie 24-30 tys. osób"
Zaloguj się
  • moona01

    Oceniono 33 razy 15

    Jeżeli przedstawiciel rządu mówi, że 30 tys kobiet które zrezygnowały z pracy to nie problem, to znaczy, że jest to niepoważny rząd. Już taka ilość kobiet (przypuszczam, że jest ich dużo więcej) oznacza ponad 400 mln zł straty rocznie dla budżetu z samego tylko ZUSu (licząc po minimalnej stawce). Straty będą jeszcze większe ponieważ do 500+ dojdą dodatkowe zasiłki, zapomogi oraz przyszłe populistyczne rządy będą musiały wypłacić w przyszłości emerytury. 500+ powinno być zachętą dla pracujących a nie dla nierobów.

  • burkaklucha

    Oceniono 14 razy 12

    A parę dni temu oburzona twierdziła, że to nieprawda.

  • zibi1010

    Oceniono 5 razy 5

    z bardzo precyzyjnych rachunków możemy mówić, że dotyczy ona 24 tys., niech będzie, że 30 tys
    No faktycznie BARDZO PRECYZYJNE te rachunki, raczej "szacunkami mocno niedoszacowanymi" bym je nazwał...

  • malgojb

    Oceniono 13 razy 5

    A za jakieś 15 lat jak zaczną labidzić, że forsy niet bo dzieciaki pełnoletnie, zacznie się wmawianie, że trza im dać za 'zasługi' i można wziąć z emerytur innych bo to niesprawiedliwe, że ktoś pracował to teraz ma i ma być solidarnie.

  • aeromonas

    Oceniono 6 razy 4

    Ale przecież temu rządowi właśnie o to chodzi, żeby kobiety nie pracowały zawodowo, tylko wykonywały ciężkie nieodpłatne prace opiekuńcze w domu. Bezrobocie spadnie do zera i na emeryturach się oszczędzi. Kogo obchodzi, że kobiety na starość będą wygrzebywać suchy chleb ze śmietników? Czekam na prawo, które zabroni kobietom studiować i zróżnicuje edukację szkolną: chłopcy będą uczyć się normalnie, a dla dziewczynek wprowadzi się lekcje gotowania zamiast trudnej chemii, obsługi niemowlaka i dziadka zamiast niepotrzebnej biologii oraz jeszcze więcej religii zamiast języków obcych.

  • Maris Budziosz

    Oceniono 4 razy 4

    Kobiety nie rezygnowaly by z pracy gdyby zarabiały tyle żeby im się to nieoplacalo .2000brutto polecacie ile to na rękę

  • niewinna

    Oceniono 4 razy 4

    Pewnie, że rezygnują. Ja znam ze trzy jak nie więcej. A będzie więcej przypadków ponieważ praca za ochłap w Polsce na wyzysku to średnio fajne zajęcie. Jakkolwiek rozumiem te kobiety to uważam, że rząd poszedł po bandzie w kolejne ekstremum. Kto za to wszystko zapłaci ? Za te tabuny bezrobotnych kobiet i za zachcianki dzieci milionerów ? Nic nie zrobiono dla ułatwień w biznesie, Zus do góry, podatki w górę, założyć małą firmę to koszmar finansowy. Tu leży pies pogrzebany. Wiele z tych kobiet dorobiło by sobie lepiąc przysłowiowe pierogi ale w Polsce to niemożliwe ! Paranoiczny, chory kraj.

  • bonifacy_40

    Oceniono 4 razy 4

    bo PIS żle dobrał metodę , miał dobrą diagnoze ale nie powinien rozdawać pieniądzy tylko pozwolić ludziom je zarobić , najprościej było obniżyć obciązenia pracy i zwiększyc kwotę wolną od podatku ..ale co ja kmiotek tam wiem

  • burkaklucha

    Oceniono 6 razy 4

    A dzietność wzrasta, skąd brać na 500+? Oczywiście zabrać tym, którzy pracują lub jeszcze szybciej zadłużać państwo czyli obywateli tego kraju. Poczęte dzieci "dzięki" 500+ słono za ten kredyt zapłacą, spłacając olbrzymi dług zaciągnięty przez pis. Ale dla pis celem było wygrać wybory. Tylko po co, jeśli nie mają fachowców do rządzenia? Szef jedynie słusznej partii ma te problemy w nosie, on już niedługo bezpotomnie zamknie oczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX