Prototypy polskiego auta elektrycznego mają wyjechać na polskie drogi już w przyszłym roku

Plany powstania polskiego auta elektrycznego nabierają coraz bardziej konkretnych kształtów. Na poniedziałkowej konferencji prasowej minister energii Krzysztof Tchórzewski i dyrektor zarządzający spółki ElectroMobility Poland Krzysztof Kowalczyk ogłosili, że konkurs na projekt karoserii auta ruszy 13 marca i podali harmonogram prac związanych z projektem. Są nagrody.

Narodowe auto elektryczne, według wstępnych założeń, ma być niewielkim, miejskim pojazdem klasy A, czyli do 3,7 m długości. Na jednym ładowaniu powinno przejechać jakieś 250 km.

Cztery kroki

Cały projekt prowadzi i monitoruje, przy wsparciu rządu, spółka ElectroMobility Poland powołana przez cztery państwowe firmy energetyczne Eneę, Energę, Turon i PGE. Według przedstawionych dziś informacji, po ogłoszeniu w dniu 13 marca konkursu na karoserię, droga do polskiego samochodu elektrycznego składać się będzie z czterech kroków.

Pierwszy to konkurs na karoserię z rozstrzygnięciem w połowie tego roku. Wtedy ma być wybrane 5 wizualizacji, które posłużą do budowy prototypu. Każdy z 5 laureatów otrzyma po 50 tys. zł nagrody. Drugi, konkurs na prototyp (wiosna 2018 r.). Tutaj na podstawie 5 zwycięskich koncepcji z pierwszego etapu kolejny konkurs wyłoni jeżdżące prototypy, a każdy spełniający minimalne wymagania otrzyma nagrodę w wysokości 100 tys. zł. Trzeci krok (2018+) to uzyskanie homologacji, wyprodukowanie i przetestowanie krótkich serii pojazdów (do 100 sztuk). I ostatni, czwarty, wybór modelu, który będzie przedmiotem komercjalizacji oraz rozpoczęcie produkcji.

Na wiosnę przyszłego roku na drogach powinniśmy więc już zobaczyć jeżdżące prototypy elektryków. I na tym etapie do gry wkroczyć ma publiczność, która zagłosuje na najlepszy projekt.

Państwo właścicielem? Nie do końca

Ogłaszane konkursy będą, jak podaje PAP, adresowane do profesjonalistów zajmujących się projektowaniem, a docelowo i wytwarzaniem samochodów. Bo zwycięzca oprócz nagrody, jak można wywnioskować ze słów Kowalczyka i Tchórzewskiego, będzie mógł być też udziałowcem nowego przedsięwzięcia. "Każdy, kto chce wystartować w tym konkursie, musi być motywowany tym, że na końcu tej drogi ma szansę zrobić coś, czego normalnie by nie miał (...), czyli powołać do życia dużą firmę produkującą te pojazdy, z istotnym wsparciem kapitałowym państwa" – mówił Krzysztof Kowalczyk.

Minister Tchórzewski dodaje, że takie auto powinni budować przedsiębiorcy, a nie państwo. Ale jest problem, bo polscy przedsiębiorcy nie mają tak dużych pieniędzy, by wybudować fabrykę. Państwo mogłoby jednak wejść kapitałowo jedynie w pierwszą fabrykę "np. na 49 proc. udziałów w przedsięwzięciu, ale pozostałe 51 proc. należałoby do prywatnej firmy. Wtedy wystarczy 5, 10 proc. udziałów plus kredyt, by taka fabryka została wybudowana."

Ostatecznie jednak, to czy polski samochód elektryczny będzie produkowany zweryfikuje rynek.

Plan na milion samochodów elektrycznych

Rząd chce, by do 2025 roku po Polsce jeździł milion samochodów elektrycznych. Elektryfikacja ma dotyczyć też transportu publicznego. Zakłada to Plan Rozwoju Elektromobilności, który resort energii przyjął we wrześniu ubiegłego roku.

Realizacja planu ma odbywać się etapami: do 2018 roku wdrożenie programów pilotażowych, w latach 2019-2020 stworzenie infrastruktury do ładowania pojazdów (głównie w aglomeracjach), w ostatniej fazie moda na samochody elektryczne ma spowodować wzrost popytu na nie, a polska sieć energetyczna ma być gotowa na dostarczanie energii dla miliona takich aut. Rząd podaje, że plan ma między innymi na celu poprawienie jakości powietrze w Polsce.

Komentarze (212)
Prototypy polskiego auta elektrycznego mają wyjechać na polskie drogi już w przyszłym roku
Zaloguj się
  • mapan

    Oceniono 35 razy 31

    jak zwykle od d..y strony. Projekt karoserii? Może czas zacząć się zastanawiać co ma mieć pod maską. Ale nasi geniusze najpierw wybierają karoserię, do której żadnym cudem nie da sie upchnąć silnika , który skonstruują (z takim samym skutkiem zreszta jak korwetę Gawrona). Następny będzie konkurs na kolor lakieru.

  • raddy

    Oceniono 25 razy 23

    Najpierw konkurs na karoserię (bo to najbardziej medialne), a potem niech każdy sobie radzi sam... De-bi-le! Zaczynają od d.upy strony. Zakład, że w tak krótkim czasie i bez wsparcia finansowego nie powstanie sensowny projekt? W 2018 to na drogi wyjadą wozy drabiniaste o napędzie parowym (wungiel narodowy!).

  • wrednyfranek

    Oceniono 14 razy 10

    czy w narodowych autach strefa zgniotu kończy się na parówkach czy dalej?

  • bubba19

    Oceniono 11 razy 9

    Czy dyszel będzie po prawej stronie? I w którym kroku pojazd będzie święcony? A może w każdym?

  • probelpl

    Oceniono 9 razy 9

    Przypomina się piosenka " A mnie się marzy kurna chata" i to są wlanie efekty zastosowania prawa Archimedesa w polityce i gospodarce" Im mniej wiedzy i kwalifikacji zawodowych tym wyższe stanowisko decyzyjne"

  • szwampuch58

    Oceniono 13 razy 9

    Wciskanie kitu oraz lanie wody to tym panom z PiS wychodzi super gorzej z reszta

  • japka_putina

    Oceniono 13 razy 7

    Nie chce mi się tych mrzonek rozbierać po raz kolejny na czynniki pierwsze, ale jeżeli będzie można obstawić w jakichś zakładach, że projekt spali na panewce, to jestem gotów postawić kilka tysi na takiego pewniaka. Z każdego, ale to dosłownie z każdego elementu tego planu aż bije totalna ignorancja i amatorszczyzna. Prędzej Musk wyląduje osobiście na Marsie, niż Morawiecki uruchomi masową produkcję samochodów elektrycznych - chyba że wszystko oprócz marki i formy będzie licencyjne, albo produkcji "polskiego" samochodu podejmie się jakiś duży, obcy koncern motoryzacyjny.

    Tak przy okazji, jest to kolejny dowód na perspektywy dłuższego pozostawania PiS u władzy (a raczej na ich całkowity brak): wszystkie ich kosztowne programy przygotowane przez amatorów i durniów skończą się klęskami. Elektrownie atomowe, tanie mieszkania, stocznie, ochrona polskiego węgla, uszczelnienie podatków - you name it. Kasa pójdzie z dymem, para w gwizdek, a pociąg "Lech Kaczyński" nawet z miejsca nie ruszy. Możemy się tylko modlić, żeby na tym się skończyło.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX