"Cwelusie" kontra "srarbowcy", czyli skarbówka pije kawę i czyta gazety. Koniec marzeń o lepszej ściągalności podatków?

Piotr Skwirowski
- Nie wiadomo, kto rządzi. Nie wiadomo, co robić. Kawa i gazety zamiast pracy. Konflikt między cwelusiami i srarbowcami, czyli celnikami i skarbowcami. Desant kolesiów z politycznego nadania. Frustracja, bałagan i bezwład. W tle widmo strajku - to obraz nowej skarbówki po tygodniu od uruchomienia Krajowej Administracji Skarbowej. Jak rząd chce w tej sytuacji skuteczniej niż dotąd walczyć z oszustami podatkowymi i znacząco poprawić ściągalność podatków?

Tydzień temu, 1 marca, ruszyła Krajowa Administracja Podatkowa. Miała scalić w jedno działające dotąd obok siebie urzędy skarbowe, kontrolę skarbową i służbę celną. Na razie z tego scalenia niewiele jednak wyszło.

Przeciwnie. Skarbowcy, czyli pracownicy US i UKS, skaczą dziś sobie do oczu z celnikami. Na własnych forach internetowych obrażają się wzajemnie. Ci pierwsi nazywają celników "cwelusiami". Drudzy, odgryzają się skarbowcom "srarbowcami". Wychodzą zapewne zadawnione animozje. Do tej pory celnicy byli swego rodzaju elitą. Albo za taką chcieli się uważać. Mieli mundury. I nieco wyższe pensje niż skarbowcy. Teraz to stracili. Służba celna jako oddzielna jednostka przestała istnieć. Celnicy mają żal do skarbowców, że gdy w zeszłym roku protestowali przeciwko reformie KAS i utracie przywilejów, skarbowcy ich nie wsparli. Nie wyszli z celnikami na ulice. Nie chcieli słyszeć o strajku.

To skarbowcy spokojniej przyjęli teraz porozumienie władz związku zawodowego "Solidarność" pracowników aparatu skarbowego z Ministerstwem Finansów. „S” zgodziła się na reformę KAS. I proponowane rozwiązania płacowe. Minimalna pensja w KAS ma wynosić 3000 zł brutto. Porozumienie obowiązuje do 1 października 2017 r.

Pieniądze podgrzewają złe nastroje

Rząd obiecywał pracownikom fiskusa wyższe pensje. I, ich minimalna pensja jest wyższa niż była, ale radości wśród pracowników KAS nie ma. Na forach skarbowcy.pl i celnicy.pl łatwo znaleźć kpiące komentarze.

"3.000 brutto minimalnie? Brawo! Jeszcze 100 zł i KAS będzie konkurencją dla Lidla (3100 brutto na początek)".

"W Lidlu na start pracownik dostaje 3300 brutto, po dwóch latach 3800. Z czego wniosek że ministerstwu lepiej się opłaca zamienić urzędy skarbowe na sklepy Lidla".

Ktoś przytomnie zwraca uwagę, że przecież to tylko pensja zasadnicza. I, że pracownicy skarbowości mają dodatki. Zaraz zostaje jednak skontrowany wyliczeniami.

„Ktoś w UKSie był inspektorem i miał wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 2500 zł brutto plus dodatek STAŁY w wysokości 100 proc. zatem zarabiał łącznie 5000 zł brutto. Teraz otrzyma PODWYŻKĘ i będzie zarabiał 3.400 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego plus dodatek do 50 proc. wynagrodzenia w wysokości np. 1.600 zł. Razem będzie zarabiał dalej 5000 zł. Ale powinien się cieszyć, bo przecież dostał podwyżkę. Przyjdzie październik, i zgodnie z zapisami wynikającymi z rozporządzenia dotyczącego dodatków, znajdzie się co najmniej kilka powodów, aby skorygować wysokość dodatku do np. 10 proc. wynagrodzenia. Były inspektor będzie zatem zarabiał 3740 zł brutto (3.400+340) i dalej powinien się cieszyć bo przecież dostał podwyżkę. Porozumienie nie będzie już obowiązywało, natomiast rozporządzenie dotyczące dodatków owszem. Fajny ten KAS. PS. Powyższe nie będzie się tyczyć tylko inspektorów, ale wszystkich, którzy będą otrzymywali dodatek kontrolerski lub dodatek radcy skarbowego, najfajniej będą mieli jednak ci, którzy będą otrzymywali oba te dodatki”.

Inny skarbowiec ma podobne obawy.

„Lepsze takie porozumienie niż żadne, na pewno było trudno osiągnąć to co jest... Obawiam się jednak sposobu w jaki będą przeliczane nowe wynagrodzenia. Oby nie było tak, że aby utrzymać pozory zachowania dotychczasowych wynagrodzeń, zostaną one wyliczone w taki sposób, że gdy dotychczasowe wynagrodzenie = y, to nowe wynagrodzenie wyliczą w ten sposób, że x + 50 proc. (maksymalny dodatek kontrolny/orzeczniczy itp.) = y. Wówczas teoretycznie nowe wynagrodzenie zostanie zachowane, ale np. po pół roku wprowadzone zostaną rankingi/mierniki itp., wg których tylko cześć pracowników będzie miało 50 proc. dodatku, cześć 40 proc., część 20 proc., a część 10 proc. Wtedy dotychczasowe wynagrodzenie będzie sufitem, do którego będzie się dążyć. A ten sufit uzyska tylko cześć pracowników, natomiast większość będzie miała faktyczną obniżkę wynagrodzeń. Obym nie był złym prorokiem”.

Pojawiają się głosy, że praca w skarbówce przestanie się opłacać.

„Wiązanie przyszłości z pracą w administracji publicznej, to błąd podstawowy - lepiej już było”.

„Cieszę się, że młodzi pracownicy będą na wejściu dostawać bardziej normalne pieniądze. Jednak jednocześnie dochodzi do takiego spłaszczenia wynagrodzeń, że zasadniczo kwota wynagrodzeń na początku „kariery” w resorcie, nie rożni się zbytnio, od kwoty po 10, 15 i więcej latach. Za jakiś czas będą u nas pracować młodzi pracownicy (aby nabyć jakieś doświadczenie) i staruchy przed emeryturą”.

Nie tylko kasa się liczy

Ale pieniądze to tylko jedna z przyczyn niepewności i frustracji narastającej wśród pracowników KAS.

- Nie ma przepisów wykonawczych. Nie wiadomo, kto zajmuje się akcyzą. Celnicy dostali wypowiedzenia i właściwie dziś już nie pracują. Nowych umów nie ma. Systemy informatyczne nie są prawidłowo scalone - zaalarmowała next.gazeta.pl osoba, która z bliska śledzi to co dzieje się w zreformowanym aparacie skarbowym. A to tylko fragment wyliczanki.

Wracamy na fora skarbowcy.pl i celnicy.pl.

„Ludzie drżą o pracę, są przenoszeni do innych miast, tracą mundury, dodatkowe urlopy itd., a związek zawodowy to popiera. Solidarność sięgnęła dna, wstyd”.

„Fajny jest ten tzw. związek zawodowy Solidarność. W trosce o mnie odziera mnie z munduru i pensji”.

Ludzi denerwują też zmiany kadrowe.

„Trwa bezwzględna wojna nie o prawidłowy kształt służby, a o wpływy i stołki”.

„Jak powstrzymać upychanie plecaków na stanowiskach funkcjonariuszy, ludzi którzy całą karierę spędzili za biurkiem, a teraz kreowani są na superpraktyków. Minister obiecywał, jasne kryteria doboru kadr, kryteria na papierze są może i jasne, ale wykonanie już nie”.

„Ale się dzieje skur...stwo. Kolesiami zastępuje się porządnych ludzi. Na pohybel misiewiczom”.

Ktoś inny opowiada o tym jak o swojej przyszłości próbował porozmawiać z szefem KAS.

„W ubiegły czwartek zadzwoniłem do sekretariatu szefa KAS. Po przedstawieniu mojej skromnej osoby i przedłożeniu prośby o spotkanie z ministrem, uzyskałem potwierdzenie, że istnieje taka możliwość. Kolejne informacje to: spotkanie odbędzie się w środę, ale nie wiadomo którą, czas spotkania to 15 minut, proszę podać nr telefonu oddzwonimy. Dziś zadzwoniłem ponownie, pod ten sam numer. Usłyszałem informację, że ponieważ kilkadziesiąt osób ubiega się o spotkanie z szefem KAS, zamiast niego z funkcjonariuszami spotykać się będzie zastępca szefa służby cywilnej (...). Otrzymałem stosowny numer telefonu. Zadzwoniłem, przedstawiłem swoja sprawę - pani sekretarka potwierdziła, że moje nazwisko figuruje na liście i numer telefonu jest prawidłowy. Niestety usłyszałem informację, że zastępca SSC został odwołany w dniu dzisiejszym i nie wiadomo kto będzie się spotykał z funkcjonariuszami i kiedy. Pani sekretarka poinformowała mnie, że gdy będzie coś wiadomo i ustalone zostaną terminy spotkań, zostanę poinformowany ze stosownym wyprzedzeniem. Dodała jednak, że będzie to raczej nieprędko, gdyż w MF panuje ogromne zamieszanie i bałagan (przekazuję tak jak usłyszałem)”.

Bałagan jak nigdy. Będzie strajk?

Nie wiadomo kto rządzi. Nie wiadomo kto wydaje polecenia.

„U mnie nikt nie przyszedł i nie powiedział kto jest kim. Nikt nie powiedział nawet „jesteście teraz moimi ludźmi i zaczynamy robotę”. Czeski film i tylko film. (...) Nie wiem nawet z czyjego upoważnienia mam podpisywać papiery, bo nie mam upoważnienia. Mam nieaktualną legitymację, stempel i inne pierdol......e znaczki”.

„Takiego bałaganu, chaosu to jak pracuje dwadzieścia parę lat w służbie nie widziałem. Też nadal szukam swojego przełożonego i kogokolwiek, kto mi podpowie gdzie mogę zarejestrować pismo. Jeden wskazał mi niszczarkę i to wcale nie jest zły pomysł”.

„Ale mogę chociaż wypić ciepłą kawę. A najbardziej poszukiwanym przedmiotem jest... ładowarka do telefonu”.

„Tak naprawdę to nie wiem kto jest (oficjalnie) np. naczelnikiem ucs, kto jest jego zastępca, ilu ich jest i za co odpowiadają. Brak głupich pieczątek imiennych. To tylko najprostsze sprawy. O złożonych nie piszę, bo każdy to wie”. 

„U mnie (w us) jest podobnie. Dotychczasowy z-ca naczelnika został specjalistą i dano mu do podpisania papier zawierający prośbę o udzielenie bezpłatnego urlopu (przy czym oczywiście ten z-ca... znaczy specjalista, przychodzi do pracy, sprawdza sprawy jak do tej pory tylko nic nie podpisuje). Powołano nowe działy, z których część nie ma kierownika (może czekają na jakiegoś Misiewicza ), a żeby było bardziej śmiesznie w sposób kuriozalny ludzi z tego samego działu, ulokowano na różnych piętrach (choć teoretycznie powinni siedzieć razem zwłaszcza, że część została oderwana od innych zadań i od razu wrzucona na głęboką wodę np. do komórek analitycznych). Przy sposobie nowego lokowania pracowników, nie wzięto pod uwagę ograniczeń lokalowych (za małe pokoje w stosunku do przewidywanych zadań). I oczywiście dalej nie działa system kancelaryjny umożliwiający ewidencjonowanie pism wewnętrznych i pism wychodzących, więc takowych nawet nie próbujemy tworzyć. Aczkolwiek akurat to częściowo da się obejść przy podpisywaniu z datą wsteczną (lutową) dokumentów utworzonych (aczkolwiek nie zaakceptowanych) przed 1 marca”.

Frustracja narasta.

„Dziwię się funkcjonariuszom, którzy w tych dniach wykonują jakieś czynności. Ja dostałem kwit, że jestem w US z miejscem pełnienia służby w dotychczasowym UC. 1 marca uważali, że będę dalej wykonywał ich polecenia. Zażądałem tego na piśmie i teraz mam święty spokój. Myśleli, że na koniec mnie upokorzą jeszcze i "przynieś, podaj, pozamiataj i przenieś biurko", niech teraz sobie radzą wybrani. Mogę najwyżej mogę pomóc komuś jak będę chciał. Naprawdę się dziwię że ktoś jest w terenie. Na jakiej podstawie? To było bezprawne”.

Na obu forach słychać głosy o potrzebie przeprowadzenia strajku.

„Na skarbowcach.pl któryś z użytkowników nawoływał do protestu. O dziwo nie banowali go. Dacie wiarę. Skoro tam wstawiają takie teksty, to z reformą musi być kiepsko. I jest kiepsko. Stanowiska kierujących nie obsadzone, czyli trwają przepychanki (ponoć z "Solidarności" pchają się oknami i drzwiami na intratne posady), brak dostępu do wielu programów. Ludzie siedzą, piją kawę, gadają, w sumie teraz jest nieźle, bo nikt nie wie co ma robić. Chociaż może nie do końca jest tak, że nie wiemy co mamy robić tylko, że przydzielone zadania są całkowitą nowością dla większości z nas. Czy jesteście zdziwieni obecnym stanem rzeczy w KAS? Wątpię. Dobrze, że jest kawa. Nie życzę MF, aby reforma KAS poległa, gdyż nie jestem w stanie wyobrazić sobie co nastąpi potem, może z wyjątkiem tego, że my pracownicy administracji skarbowej będziemy pierwszymi ofiarami krachu”.

Wielu pracowników nie wierzy w powodzenie reformy. W to, że wszystko się szybko dotrze i KAS zacznie sprawnie działać. Obawiają się, że reforma to prezent rządu dla... oszustów.

„KAS co najmniej przez wiele miesięcy zajmować się będzie sama sobą. Dobry prezent dla oszustów”. 

„Chciałbym się dowiedzieć, o ile wzrósł dług publiczny od godziny „zero”, ile kasy nie spłynęło do budżetu, a ile znikło”.

„Ktoś wspomniał niejakiego Kononowicza. Jeżeli mnie pamięć nie myli to chyba był jakiś prorok. Przewidział, że nie będzie niczego. Właśnie tak się czuję od 1.03.2017. Brawo twórcy KASu. Brawo wy”.

Komentarze (102)
"Cwelusie" kontra "srarbowcy", czyli skarbówka pije kawę i czyta gazety. Koniec marzeń o lepszej ściągalności podatków?
Zaloguj się
  • xxx-111

    Oceniono 28 razy 26

    Właśnie PiSowcy rozgrywają kolejną grupę zawodową. Rozbijają solidarność społeczną, zawodową i pokoleniową. To wygodne dla władzy. Urzędnicy skaczą sobie do gardła, jakby to była wiana celnika, że "skarbowcowi " się pogarsza, albo odwrotnie.
    Wkrótce (gdy opanują sądownictwo) ewentualne spory przed sądami też będziecie przegrywać. Poza tym to dopiero początek igraszek, będzie tylko gorzej. Jak się który uniesie, to zostanie nazwany złodziejem, komunistą lub sb_ekiem i za bramę.
    Następni w kolejce do obróbki czekają sędziowie, potem nauczyciele. Nie ruszą górników i rolników, bo tutaj jest solidarność zawodowa i pokoleniowa.
    Nauki z tego płyną takie, że zawsze trzeba być solidarnym, bo nigdy nie wiesz , kiedy przyjdą po Ciebie.
    Brakuje nam solidarności społecznej i dlatego władza może nas po kolei poniewierać.
    Dzisiejsze postawy społeczne dobrze oddaje wiersz Martina Niemollera
    "Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem,
    nie byłem komunistą.
    Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem,
    nie byłem socjaldemokratą.
    Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem,
    nie byłem związkowcem.
    Kiedy przyszli po Żydów, milczałem,
    nie byłem Żydem.
    Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować."

  • stockholmsblodbad

    Oceniono 92 razy 26

    Artykuł jako zlepek cytatów z forum? Pan się jeszcze nazywa dziennikarzem? ;)

  • ilo_nor

    Oceniono 33 razy 25

    Wysoce niesmaczny w całej sprawie jest fakt, że w czasie przed wyborami to Prawo i Sprawiedliwość żarliwie popierało postulaty celników o uzyskanie równego statusu z innymi służbami i uzyskali w tej sprawie pełne poparcie Klubu Parlamentarnego PIS a nawet jeden z posłów pan Jarosław Zieliński uczestniczył na rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym reprezentując interesy celników. W 2015 r w Trybunał Konstytucyjny wydał korzystny dla nich wyrok,w którym uznaje się za niedopuszczalne dyskryminowanie pracy funkcjonariuszy SC względem innych służb mundurowych
    Po wygranych wyborach zobowiązania poszły w niepamięć choć dla zachowania pozorów w mediach pan Minister Banaś nadal twierdzi(choc od 1 marca nie ma juz Słuzby Celnej!), że celnicy dostaną obiecane uprawnienia ale w rzeczywistości od poczatku prowadził grę na jak najszybsze powołanie KAS-u po to aby wyrok TK stał się bezprzedmiotowy ,bo przestanie istnieć podmiot wyroku czyli SC i celnicy będą mogli zapomnieć ,że wygrali sprawę przed TK .

  • iku1

    Oceniono 16 razy 10

    Było poświęcenie sztandaru i dokumentu. Widocznie poszło na to za mało wody.

  • yattawawa

    Oceniono 12 razy 8

    Na tym zdjeciu wygladaja jak flip i flap.

  • zanimmnieznowzbanuja

    Oceniono 7 razy 7

    No i dobrze w koncu moze zaskocza ze lepiej trzymac z "ludem" niz z "wladza" ................... i kontrole "oszustow" beda konczyc sie "podaniem reki" ............... z koperta :))))))

  • starszy-65

    Oceniono 5 razy 5

    Ja rozumiem pytanie autora ale kto powiedział, że nasz rząd chce naprawdę walczyć z kombinatorami bo ja widzę, że Rząd dąży do rozwalenia naszej gospodarki.

  • tomtg123

    Oceniono 7 razy 5

    Ten wyższy wygląda mi nacw...usia, więc ten niższy to pewnie srarbowiec ?

  • niezalany

    Oceniono 6 razy 4

    nic to - najwżniejsze, że główny "architekt" tego burdelu nadal może sypiać do południa...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX