Gazeta.pl Next >  Biznes >  Niemieckie sklepy buntują się przeciwko zakazowi handlu w niedzielę. 'Chcemy częściej pracować'

Niemieckie sklepy buntują się przeciwko zakazowi handlu w niedzielę. "Chcemy częściej pracować"

A A A
Kadewe

Kadewe

Podczas gdy w Polsce trwają przygotowania do wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę, u naszych zachodnich sąsiadów przedstawiciele sieci sklepów walczą o złagodzenie ograniczeń. Powód? Niemcy i tak robią tego dnia zakupy, tyle, że Polsce albo Holandii.

Niemieckie przepisy o zakazie handlu w niedzielę należą do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Podczas tzw. "niedzielnej ciszy" sprzedaż odbywa się jedynie na stacjach benzynowych, dworcowych sklepikach oraz w okolicach punktów turystycznych. Jeżeli tego dnia kogoś najdzie ochota na świeże pieczywo albo kawałek ciasta, to musi zapomnieć o wylegiwaniu się łóżku - cukiernie i piekarnie są czynne do 10.30.

Zgodnie z niemieckim prawem to lokalne władze decydują o tym, czy i kiedy duże sklepy mogą być czynne w niedzielę. Obecnie w większości regionów handel odbywa się jedynie w cztery niedziele w roku.

Dla niemieckich handlowców to za mało. Jak podaje PAP właściciele kilku sieci domów towarowych utworzyli platformę, która ma walczyć o zmianę prawa. Należą do niej m. in. Karstadt, sieć Galeria-Kaufhof, Kadewe oraz właściciele miejskich centrów handlowych - podał we wtorek dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Tłumaczą, że obecne prawo dyskryminuje ich względem sklepów internetowych czy chociażby punktom sprzedaży na lotniskach. Dodatkowo Niemcy i tak robią zakupy w niedzielę, tylko, że pieniądze zostawiają w kieszeniach Polaków lub Holendrów, do którzy - jak na razie - nie zamykają swoich sklepów na niedzielę. 

Co istotne, niemieccy handlowcy nie walczą o całkowite zniesienie zakazu handlu w niedzielę. Na ten moment zadowoliłoby ich rozwiązanie, w którym swoje sklepy mogliby otworzyć chociaż dziesięć razy w roku. 

Zakaz handlu w Europie

W Unii Europejskiej nie ma jednolitych przepisów regulujących handel w niedziele i święta, decyzja w tej sprawie należy do krajów członkowskich.

Znaczące ograniczenia dotyczące handlu niedzielnego obowiązują jedynie w 8 z 28 państw UE. W pozostałych 20 przepisy nie ograniczają specjalnie zakupów w te dni. Niemal bez ograniczeń handlować w niedziele i święta mogą obywatele Bułgarii, Cypru, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Irlandii, Litwy, Łotwy, Portugalii, Rumunii, Słowacji, a także Słowenii. 

Do listy tej można dołączyć Węgry, które niedawno wycofały się z zakazu handlu w niedziele.

Co z zakazem w Polsce?

Rząd w tym temacie stara się "mieć ciasto i zjeść ciasto". Celem jest wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę, jednak w sposób, który nie odbije się na gospodarce oraz nie znacząco nie uprzykrzy życia tej części społeczeństwa, która lubi w ostatni dzień tygodnia wybrać się na zakupy.

Wątpliwości dotyczą też kwestii związanych z tym, komu handlu zakazać. W opinii rządu spod zakazu handlu w niedzielę powinni być wyłączeni m.in. operatorzy pocztowi oraz wszystkie podmioty uczestniczące w żegludze śródlądowej, a także takie gałęzie gospodarki morskiej jak rybactwo śródlądowe, rybołówstwo morskie czy przetwórstwo produktów rybnych (przede wszystkim centra pierwszej sprzedaży ryb). Zdaniem rządu, zbyt szeroko zdefiniowane jest pojęcie "centrum logistyczne". Jego konsekwencją może być np. wstrzymanie pracy portu morskiego. Niezrozumiałe jest także pozbawianie pasażerów podróżujących np. pociągami możliwości zakupu posiłku w przypadku, gdy podróż przypada w niedzielę.

Istnieją również niejasności odnośnie zakupów internetowych w niedziele. Zdaniem rządu, projektowane przepisy powinny być tak przeredagowane, aby wprost i całkowicie wyłączały handel w internecie spod wprowadzanego zakazu.

Związki zawodowe kręcą nosem

W kwestii zakazu handlu w niedzielę podzielone jest nie tylko społeczeństwo, ale również przedstawiciele pracowników. 

W ostatnim czasie Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych wydało oświadczenie, w którym krytycznie odniosło się do restrykcyjnej propozycji "Solidarności", która zakłada, że centra handlowe miałyby być czynne w niedziele przedświąteczne i dwa razy do roku z okazji wyprzedaży. 

- "Odrzucamy niespójny projekt Solidarności, w którym nic się nie mówi o wysokości płac. Setki tysięcy Polaków i Polek pracuje w niedzielę, często otrzymując bardzo niskie wynagrodzenie. Dotyczy to nie tylko pracowników handlu, ale też służby zdrowia, edukacji, policji, komunikacji publicznej, energetyki czy gastronomii. Dlatego zamiast selektywnego ograniczania pracy w jednej branży, bronimy rozwiązań, które poprawią sytuację wszystkich osób pracujących w niedzielę."

OPZZ chce, aby każdy, kto musi pracować w niedzielę, tego dnia zarobił 2,5 raza tyle, co w dni powszednie. "Zgodnie z naszym projektem minimalna płaca godzinowa za pracę w niedzielę wynosiłaby więc 32,5 zł. Również w ramach pracy etatowej stawki za pracę w niedzielę byłyby 2,5 razy wyższe."

Związkowcy argumentują, że dzięki temu część pracownków kosztem dnia wolnego mogłaby znacząco poprawić swoje zarobki. A pracodawcy? "Firmy, które nie chciałyby płacić wyższego wynagrodzenia, mogłyby być po prostu zamknięte."

Polecamy
    • Olbrzymia kwota poszła już na 500 plus. Tymczasem inne partie mają swoje pomysły na ten program
    • Greece Bailout Bild straszy, że Grecy nie zapłacą dużej raty w lipcu. Grexit znowu staje się realny?
Komentarze (60)
Niemieckie sklepy buntują się przeciwko zakazowi handlu w niedzielę. "Chcemy częściej pracować"
Zaloguj się
  • kolejnasprawa

    Oceniono 13 razy 5

    Za pracę w niedzielę płaci się w Niemczech podwójne. W przypadku mojej znajomej byłoby to ok. 28€ za godzinę [(15 lat stażu w sklepie spożywczym Netto (dawniej Plus)]. Ludzie będą się bić o to, kto ma przyjść w niedzielę do pracy.

  • Oceniono 6 razy 4

    w Szwecji tez sklepy otawrte sa w niedziele, ajuz 25 grudnia zaczynaja sie wypzredaze jak i 26 grudnia. jedynei na Midsommar w czewcu wymieraja miasta, sklepy sa zamkniete.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX