Budżetówka chce podwyżek. Związkowcy walczą o odmrożenie płac, które stoją w miejscu od 8 lat

Związki zawodowe pracowników służby cywilnej, sądownictwa, wojska i nauczycieli domagają się podwyżek. Niektórzy zarabiają dzisiaj tyle samo, co w 2009 roku.

Dobra sytuacja gospodarcza i nadwyżka w budżecie państwa spowodowały, że związki zawodowe postanowiły zawalczyć o podwyżki.

Jak podaje Gazeta Prawna Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa wysłała pismo do premiera, ministra finansów i ministra sprawiedliwości z żądaniem odmrożenia płac.

Informuje w nim, że jeżeli nie zostanie spełniony ich postulat "sprawiedliwego podziału efektu wzrostu", to "pracownicy sądów w adekwatny sposób do sytuacji okażą swoje niezadowolenie."

Podobne kroki podjęły organizacje reprezentujące m.in. członków korpusu służby cywilnej, gdzie podwyżek nie było od 2009 roku. Co prawda zwiększono tam fundusz wynagrodzeń o wskaźnik inflacji (1,3 proc.), jednak wzrost pensji odczuła tylko część pracowników.

Gazeta Prawna podaje, że gdyby spełnić oczekiwania pracowników służby cywilnej, to kosztowałoby to budżet państwa 1,2 mld zł.

Podwyżek chcą też nauczyciele. Przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego ma nadzieję, że wzrost wyniesie 10 proc. od stycznia 2018 r. Spełnienie tego żądania kosztowałoby budżet 4 mld zł.

W kolejce ustawiają się też żołnierze, którzy dwukrotnie występowali w tej sprawie do ministra obrony narodowej. Z zaproponowanego przez nich rozwiązania wynika, że żołnierskie uposażenie wzrosłoby o 280 zł miesięcznie. Koszt? 280 mln zł.

Co się stało z urzędniczymi pensjami?

Podwyżki płac w budżetówce blokowała procedura nadmiernego deficytu nałożona na Polskę w 2009 r. Rada UE zamknęła ją dopiero w połowie 2015 r., kiedy zredukowaliśmy deficyt poniżej 3 proc. PKB. Ówczesny minister finansów Mateusz Szczurek przestrzegał jednak, że nie zwalnia nas to z ostrożności. To jeden z głównych powodów, dla których wskaźnik wzrostu płac w budżetówce również w 2016 r. wynosił zero procent. Ewentualne podwyżki płac wynikające z funduszu płac były rozdzielane nierównomiernie. W praktyce oznacza to, że pieniądze na wynagrodzenia, które dostawał dany urząd, mogły zostać wydane na pokrycie wzrostu pensji minimalnej, podwyżki dla kierowników, albo nowe etaty. 

Więcej o:
Komentarze (21)
Budżetówka chce podwyżek. Związkowcy walczą o odmrożenie płac, które stoją w miejscu od 8 lat
Zaloguj się
  • kato-rznik

    Oceniono 13 razy 11

    Co wy ludzie, zgłupieliście? Skąd państwo ma wziąć na kościół?

  • popijajac_piwo

    Oceniono 8 razy 8

    Jestem za podwyżką dla budżetówki pod warunkiem, że najwyższe wynagrodzenie urzędnika państwowego będzie wyznacznikiem kwoty wolnej od podatku dla reszty podatników...

  • adolfiutin11

    Oceniono 4 razy 4

    no przecież Szydłowa się ciągle chwali ile to nadwyżki ma budżet! Więc o co chodzi? Kasa jest! :)

  • captain_planet

    Oceniono 6 razy 4

    Dobra sytuacja gospodarcza i nadwyżka w budżecie państwa... Czy artykuł naprawdę jest o Polsce? Od kiedy kreatywna księgowość powoduje realną poprawę sytuacji budżetu? :)

  • luzuj

    Oceniono 9 razy 3

    Ogólnie to administracja jest w rozsypce. Płace słabe a po dobrej zmianie zupełny brak perspektyw. Przy obsadzie wyższych stanowisk zupełnie przestały mieć znaczenie kwestie merytoryczne. Zresztą dla tych bardziej ustawionych atrakcyjniejsze są stanowiska w przedsiębiorstwach kontrolowanych przez Skarb Państwa niż nawet wysokie stanowiska w administracji. Za to nastąpiła szansa dla dzieci leśniczego, które na wolnym rynku raczej nie mają większych szans na karierę. Ciekawe ile osób odeszło administracji wciągu ostatniego roku, zwłaszcza tych kluczowych - ze specjalistycznych i eksperckich stanowisk średniego szczebla? Wydaje się erozja jest znaczna, zwłaszcza że przy obecnej sytuacji na rynku pracy nietrudno jest znaleźć atrakcyjniejszą ofertę. Przy braku perspektyw rozwoju i awansu, konkurencją dla pracy w administracji jest praca kasjera w sklepie - często znacznie mniej odpowiedzialna i stresująca. Wydaje się, że obecnie możemy zapomnieć o efektywnej i profesjonalnej administracji, a grzechy i zaniedbania poprzednich rządów obecnie są spotęgowane i prowadzą do nieuniknionej zapaści, której nie rozwiąże nawet podniesienie płac.

  • zd46

    Oceniono 5 razy 3

    Doliczyc budzetowi, mundurowce 13tki wyplacane w marcu kazdego roku w wysokosci 8,4 % rocznego wynagrodzenia z nagrodami. Wliczyc do pensji jednorazowo a bedzie to ok. 600 zl miesiecznie i dac spokoj !!!

  • mstachowski

    Oceniono 4 razy 2

    no to i już w głowach się poprzewracało, ja bym zwolnił połowę , za dużo protekcjonalizmu rodzinnych układów. Ewentualnie wyraziłbym zgodę na podwyższę, ale pod warunkiem , że za swoje działania urzędnik odpowiada jak przedsiębiorca , tak samo urząd. Pod warunkiem, że Sądy nie będą broniły interesów Urzędów tylko uczciwie rozstrzygały spór., pod warunkiem, że co dwa lata będą oficjalne testy kompetencyjne w każdym urzędzie,i ostatni warunek, że stosunek osób prowadzących działalność gospodarczą do liczby urzędników wynosić będzie 1:10, wówczas nie będzie problemu, Na koniec oczywistość, zwolnić 3/4 urzędników , którzy pracują w samorządach.

  • cezar85

    Oceniono 3 razy 1

    szydło była z nimi przed wyborami

    więc prosicie i macie

  • jakubwawaursynow

    Oceniono 5 razy 1

    Jako ex-pracownik Służby Cywilnej muszę się zgodzić z postulatem. Nie możemy być aż tak dziadowskim państwem.
    Pensje nawet w Warszawie bywają głodowe, każdy myślący człowiek prędzej czy później zwieje, bo perspektyw nie ma. Ja tak zrobiłem i obecnie zarabiam niemalże trzykrotność tamtej pensji. I nie dlatego, że teraz mam kokosy, po prostu aż tak słabo płacili.
    Odchudzenie SC z nadmiaru etatów to już inna bajka...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX