Frank już po 3,70 zł. To nie koniec. Oto powód, dla którego szwajcarska waluta może się jeszcze osłabić

Marcin Kaczmarczyk
Z początkiem grudnia ubiegłego roku za franka trzeba było zapłacić aż 4,19 zł - najwięcej w ciągu minionych 12 miesięcy. Od tego czasu jednak szwajcarska waluta osłabiła się wobec złotego ponad 10 proc. I możliwe, że to jeszcze nie koniec.

Właściciele kredytów frankowych mogą się cieszyć. Ponad dziesięcioprocentowy spadek wartości franka wobec złotego w ciągu kilku miesięcy z pewnością bardzo poprawiło ich humory. Kiedy bliżej się przyjrzymy przyczynom deprecjacji szwajcarskiej waluty, można dojść do wniosku, że radość frankowiczów może trwać dłużej, a być może będzie nawet jeszcze większa. Frank może się bowiem jeszcze osłabić.

Zacznijmy od tego, co stoi za ostatnim wyraźnym osłabieniem szwajcarskiej waluty. Cóż…, wcale nie doskonała kondycja naszej gospodarki, ta w nieodległej przeszłości nie była w wiele gorszej kondycji niż teraz, a frank i tak drożał, albo przynajmniej nie chciał tanieć.

Frank się osłabia, ponieważ rośnie wartość euro. A europejska waluta zyskuje, ponieważ kondycja europejskiej gospodarki jest coraz lepsza i, co bardzo ważne, ryzyko polityczne, że na Starym Kontynencie coś pójdzie nie tak jest dużo mniejsze niż np. z początkiem tego roku, przed wyborami w Holandii, Francji i przed kolejnymi rozmowami z Grecją o kolejnej transzy pakietu pomocowego.

Euro zaczęło więc odzyskiwać część swej siły, którą zaczęło tracić wobec franka dziesięć lat temu.

Ostatnio ten proces gwałtownie przyspieszył. I wraz z nim złoty zaczął zyskiwać wobec franka. Korelacja pomiędzy wzrostem siły euro do franka a umocnieniem się naszej waluty wobec szwajcarskiej jest bardzo silna, co widać na poniższym wykresie.

Kurs euro wobec franka i franka wobec złotegoKurs euro wobec franka i franka wobec złotego Investing.com

Czytaj więcej: Krótka historia franka w Polsce. Dlaczego podrożał o niemal 70 proc.?

Swoje trzy grosze dorzuca Thomas Jordan

Coraz lepsza kondycja europejskiej gospodarki nie tłumaczy jednak do końca silnego osłabienia franka wobec euro. Jest jeszcze jeden ważny powód. To aktualna polityka Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB).

SNB jako jedyny z najważniejszych banków centralnych świata, nie spieszy się z zacieśnieniem polityki monetarnej, którą ekonomiści nazywają teraz powrotem do normalności. Normalności, którą nie było ani masowe drukowanie miliardów dolarów i euro, niezbędne by nie doprowadzić do dużej deflacji i głębokiej światowej recesji w trakcie kryzysu, ani wprowadzenie ujemnych stóp procentowych.

Szwajcarzy nie drukują już masowo franków, ale dalej utrzymują ujemne stopy procentowe – depozytowa wynosi minus 0,75 proc., a tzw. target dla 3-miesięczego LIBOR ustalony jest na poziomie od -1,25 proc. do -0,25 proc. SNB stara się w ten sposób zniechęcić inwestorów do lokowania nadwyżek finansowych we frankach.

I ta polityka teraz, kiedy ryzyko gospodarcze i polityczne na świecie jest mniejsze niż w przeszłości, zaczyna działać.

Czytaj więcej: Czeski bank centralny podnosi stopy procentowe. Pierwsza taka decyzja od lat w Unii Europejskiej.

Co w tym najważniejsze, zdaniem wielu analityków SNB jeszcze dość długo nie zmieni swojej polityki. Bank chce, by frank dalej się osłabiał. Ulrich Leuchtmann, strateg walutowy z niemieckiego Commerzbanku w rozmowie z Reutersem twierdzi np., że szwajcarski bank centralny raczej nie zmieni polityki monetarnej do końca przyszłego roku. I to spowoduje, że w ciągu najbliższych tygodni, jak mówi, frank się jeszcze osłabi.

I tu tylko jedno uzupełnienie. Tak się może stać wobec euro, ale czy tak będzie wobec złotego nie jest już takie pewne. Jesienią w Polsce może dojść do kolejnych prób przeforsowania przez rząd PiS-u regulacji bądź to likwidujących definitywnie trójpodział władzy w Polsce lub próbujących wymusić ograniczenie kapitału zagranicznego w polskich mediach. To może oznaczać zaostrzenie konfliktu z Unią i zachodnimi krajami. Możliwe, że w pierwszej kolejności uderzy to w siłę naszej waluty.

Tekst pochodzi z blogu „Giełda i gospodarka.pl”

Więcej o:
Komentarze (143)
Dlaczego frank może się jeszcze osłabić
Zaloguj się
  • foreksfxxx

    Oceniono 11 razy -9

    Kretynku, to PLN sie wzmocnil, bo dug maleje w Polsce, bo sa mniejsze emisje, bo nie ma switchow obligacji, tylko wygasaja. PLN wzmacnia sie bo sa solidne fundamenty, bo o 100mld w pol roku wiecej podatkow w budzecie, bo w koncu nikt nie kradnie w tym kraju.

  • pisking

    Oceniono 4 razy -4

    Rzygam już tymi frankowymi wieściami. Kilku cwaniaków zrobiło w konia kilkadziesiąt tysięcy cwaniaków. Ot życie.

  • matts06

    Oceniono 6 razy -4

    Jeśli w ciągu paru lat frank spadnie poniżej kursu jaki miał, gdy ludzie brali kredyt, to oczekuję, że frankowicze, którzy tak wiele krzyczą, oddadzą państwu pieniądze jakie zarobią na tym spadku kursu. Ale nie... czekaj, jak ktoś jest cwaniakiem, to cwaniakiem pozostanie i będzie wtedy przy grillu chwalił się jak to nie dość, że wydymał państwo, które mu dopłaciło do kredytu, to jeszcze teraz płaci malutką ratę, bo frank ma niski kurs. Nie rozumiem jak państwo może w ogóle pomagać frankowiczom, jest cała masa innych grup, które potrzebują pomocy, jest cała masa grup zawodowych gdzie potrzeba podwyżek (np. służba zdrowia), a my będziemy finansować brak odpowiedzialności ludzi, którzy nie widzą, że kursy walut na przestrzeni 30lat będą się na 1000000% wahać i raz będzie to więcej, a raz mniej.

  • america_n_beauty

    Oceniono 4 razy -4

    Gdy frank będzie za złotówkę, czy ktoś z "frankowiczów" będzie przewalutowywać? :)))

  • zomotradycja

    Oceniono 10 razy -4

    To teraz powinni domagać się od rządu wprowadzenia ustawy, która nakaże im podzielić się zyskami z tymi co wzięli kredyty w złotówkach.

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 10 razy -4

    Ale ściema dla lemingów. Kursy walut ustalają główni gracze, czyli największe instytucje bankowe między sobą, a reszta to takie popierdółki dla lemingów. Te główne instytucje finansowe sobie zdały sprawę, że mogą przegrać batalię o sądy w Polsce i nagle może się okazać, że frankowicze są górą w sporach sądowych. Bo niby dlaczego w dwóch instancjach wygrywają, a w sądzie najwyższym przegrywają. Bo w najwyższej instancji sędziowie są ludżmi, którzy stoją na straży panującej do tej pory oligarchii. A tu cały układ może się posypać. Więc tam na górze doszli do wniosku, że lepiej brać łyżeczką, niż wiadrami, bo mogą stracić o wiele więcej, jak sądy zaczną unieważniać umowy kredytowe we frankach.

  • ds215

    Oceniono 3 razy -3

    Banki będą zgodnie z umową dopłacać kredytobiorcą?

  • nino.rota

    Oceniono 6 razy -2

    Brawo wicepremier Morawiecki i PiS!
    Dziekujemy za silną, stabilną zlotowke i prosperujaca gospodarke.
    #dobra zmiana :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX