Europejczycy mają w nosie zapaść demograficzną. Przybywa singli i par bez dzieci, a ubywa rodzin

Im bogatsze społeczeństwo, tym chętniej ludzie wybierają życie w pojedynkę. Jak na razie niekwestionowanymi liderami w tej kategorii są Szwedzi, których ponad połowa mieszka samotnie.

Eurostat opublikował dane dotyczące gospodarstw domowych, a konkretniej z ilu składają się osób i czy są w nich dzieci.

Dzięki temu wiemy, że w 2016 r. co trzecie (33 proc.) spośród 220 mln gospodarstw domowych w krajach UE prowadzone było w pojedynkę. Aż 25 proc. stanowiły pary bez dzieci, a 20 proc. pary z dziećmi. Zaledwie 4 proc. gospodarstw domowych składało się z rodzica samotnie wychowującego dzieci, a 18 proc. to inne typy gospodarstw domowych z dziećmi lub bez.

Szczególną uwagę zwrócono na styl życia Szwedów, których ponad połowa (52 proc.) mieszka samotnie. Finowie za to upodobali sobie model "On, Ona i zero dzieci", w którym żyje 32 proc. gospodarstw domowych. Najbardziej rodzinni okazali się Irlandczycy, których 28 proc. gospodarstw domowych stanowią pary z dziećmi.

1-osobowe gospodarstwa domowe w krajach Unii Europejskiej w 2016 roku (% ogółu gospodarstw domowych w danym kraju)1-osobowe gospodarstwa domowe w krajach Unii Europejskiej w 2016 roku (% ogółu gospodarstw domowych w danym kraju) Eurostat

Rodziny się kurczą

W 2016 r. przeciętne gospodarstwo domowe w UE liczyło 2,3 osoby. Najliczniejsze rodziny mieszkały w Chorwacji (2,8 osoby), a najmniejsze w Szwecji (1,9 osoby).

Największy spadek od 2006 r. odnotowano na Litwie, gdzie w 2006 r. przeciętna rodzina liczyła 2,8 osoby, a w 2016 r. już tylko 2,1 członków.

Aktualnie Chorwacja jest jedynym państwem członkowskim UE, w którym przeciętne gospodarstwa domowe wzrosły w latach 2006-2016 (od 2,7 do 2,8 członków).

Patrząc na liczbę osób w gospodarstwie domowym, ogółem w UE blisko dwie trzecie spośród nich składało się z jednej lub dwóch osób.

Większe gospodarstwa domowe były mniej powszechne, a ich udział zmniejszał się wraz ze wzrostem liczby członków: w 2016 roku 15,9 proc. składało się z trzech osób, 13,4 proc. z czterech, podczas gdy gospodarstwa domowe z pięcioma lub więcej członkami stanowiły 5,8 proc. ogółu gospodarstw domowych.

Od 2006 r., udział gospodarstw domowych z dziećmi zmniejszył się o ponad 2 punkty procentowe (z 32,2 proc. w 2006 r., do 29,8 proc. w 2016 r.). Pary z dziećmi stały się stosunkowo rzadsze (z 21,3 proc. w 2006 r., do 20,1 proc. w 2016 r.).

Udział dorosłych osób dorosłych z dziećmi wzrósł (z 4 proc. w 2006 r. do 4,4 proc. w 2016 r.). W tym samym okresie proporcja par bez dzieci i odsetek dorosłych samotnych bez dzieci wzrosła z 23,9 proc. do 24,9 proc. i odpowiednio z 29,3 proc. do 33,1 proc.

+++

Magazyn Porażka: Media kreują wyspy szczęśliwości, które dla wielu są po prostu nieosiągalne [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (207)
Europejczycy mają w nosie zapaść demograficzną. Przybywa singli i par bez dzieci, a ubywa rodzin
Zaloguj się
  • witoldpolak

    Oceniono 35 razy 23

    Biorąc pod uwagę, że za parę lat ponad 50% ludzi straci pracę w wyniku automatyzacji i robotyzacji , trzeba się zastanowić czy zmniejszanie się liczby ludności jest aż tak złe?

  • OLA O

    Oceniono 48 razy 22

    Kocham nasza Ziemię. Ale ludzkość to pasożyt niszczące swój dom jedyny jaki mamy. Na Ziemi nigdy nie powinno być nas aż tak dużo. Jeśli ludziska nie przestaną się mnożyć jak króliki to ...... Nie będzie już nas!!! Bycie Singlem to okazywanie szacunku dla naszej Matki.

  • coalesce

    Oceniono 10 razy 10

    Bardzo słusznie. W dobie postępującej automatyzacji liczy się jakość, a nie ilość, które z uwagi na koszty kształcenia, opieki medycznej i wychowania są do siebie odwrotnie proporcjonalne.
    Jedyne do czego się nadaja ludzi płodzeni "na masę" to organy zamienne, prostytucja, albo głosowanie w wyborach.
    Z tym ostatnim trzeba coś zrobić, ustanowić jakiś cenzus majątkowy, czy coś, bo będziemy mieli rządy plebsu.

  • larsek

    Oceniono 10 razy 10

    Czyli Yarkacz jest nowoczesnym Europejczykiem!

  • kunwyscigowy

    Oceniono 9 razy 9

    No i bardzo dobrze - 7,5 miliarda ludzi to jeszcze za mało? Na razie zasobów wystarcza tylko dlatego, że większość ludzkości żyje żyje w skrajnej biedzie, gdyby każdy chciałby żryć jak przeciętny Amerykanin czy Europejczyk to dawno byśmy wszystko zechlali i się nawzajem powybijali.
    A jak wam się wydaje, że życie w bardzo gęsto zaludnionym kraju jest takie boskie to zapraszam do /?Bangladeszu czy Indii,

  • zigzaur

    Oceniono 13 razy 9

    Syntetyczne ujęcie europejskiej historii rodziny z punktu widzenia dzietności:
    1. Do końca XVIII wieku: Większość ludności kraju stanowią chłopi, śmiertelność dzieci i kobiet przy porodach jest ogromna. Typowy los kobiety: rodzi już od uzyskania dojrzałości, na okrągło rodzi, karmi, wychowuje, grzebie zmarłe dziecko i znowu zachodzi w ciążę. Aż sama umrze wskutek powikłań ciąży i porodu. Jednocześnie rodziny pragną mieć jak najwięcej dzieci, bo już kilkuletnie dziecko może pracować w gospodarstwie rolnym. Pomimo presji na dzietność ludność wzrasta bardzo powoli. Statystyczna kobieta rodzi dużo dzieci ale dojrzałość (w sensie rozpoczęcia prokreacji) osiąga 2-3 dzieci.
    2. Wiek XIX. Liberalny kapitalizm i powstanie USA. Europa dostaje ogromne ilości zboża z Ameryki, dzięki czemu ludność jest odżywiona i odporna na choroby. Liberalny kapitalizm zapewnia powstawanie miejsc pracy. W Europie normalną rzeczą jest, że w rodzinie nawet 6 dzieci dożywa dorosłości. Przemysł jest gotów zatrudniać niewykwalifikowanych do przyuczenia. W zawodach rzemieślniczych i usługowych pracę rozpoczynało się w wieku lat 13. Kto ukończył dobre studia, w wieku 22 lat rozpoczynał samodzielną działalność zawodową. Syn pruskiego junkra zostawał leutnantem w wieku lat 18 i po zdaniu matury. Ludność takich np. Niemiec wzrasta 3-krotnie od czasów Napoleona do Wilhelma II, w innych krajach jest podobnie, Wszyscy uważają, że ludność Europy będzie stale wzrastać. Tak przewidują politycy, sztabowcy i działacze gospodarczy: więcej pracowników, więcej konsumentów i więcej żołnierzy.
    Ten stan myślenia trwał do II wojny światowej.
    3. Czasy współczesne. Postęp medycyny praktycznie wyeliminował śmiertelność niemowląt. Śmierć dziecka z powodu choroby (a nie np. urazu wypadkowego czy przestępstwa) jest uważana za sensację i ogromną tragedię. Rodzice chcą i muszą długo kształcić dzieci. Absolutnym minimum jest licencjat albo pomaturalna szkoła zawodowa. 18-latek nie uwalnia rodziców od łożenia na jego utrzymanie lecz pozostaje szpanerskim konsumentem. Dobre studia kończy się w wieku 25 lat a i tak lekarz musi zrobić staż i specjalizację, prawnik musi zrobić aplikację i zdać egzaminy na np. radcę czy adwokata, inżynier budownictwa musi uzyskać uprawnienia. Zatem rzadką którą rodzinę stać na kształcenie 2 lub więcej dzieci do trzydziestki (bo dopiero wtedy naprawdę staje się na nogi nawet po najlepszych studiach).

    Dawniej kobieta rodziła na okrągło i bardzo często umierała około czterdziestki. Jeśli wdowiec był bogaty, to żenił się z kolejną, Jeśli biedny pomimo pewnego wieku, to nie mógł znaleźć żony.
    Dziś załóżmy że kobieta w Polsce żyje średnio 75 lat. Zatem ciąża trwa 1 % jej życia. Jeśli w paroletnim odstępie urodzi 2 dzieci, to czas na ich odchowanie zajmie 10 % ich życia. Potem musi pracować zawodowo, bo pensja męża jest obciążana podatkami na emerytów, na urzędasów, na socjał itd. Dziś kobieta ma niezłą pozycję na rynku pracy, bo rola tężyzny fizycznej w gospodarce maleje za to ceni się sumienność w wykonywaniu monotonnych czynności.

  • szats69

    Oceniono 7 razy 7

    Tytuł tak brzmi jakby dbałość o demografię była obowiązkiem jednostki. To jest prywatny wybór i nie można mieć komuś za złe, że chce prowadzić takie, a nie inne życie. Państwo może stosować zachęty. A jeśli to za mało, to zmienić system na dostosowany do realiów.

  • pipe_line

    Oceniono 6 razy 6

    Pięknie absurdalna teza w tytule.
    Jeśli więc np. deweloperzy będą mieli problem ze sprzedażą mieszkań to Ja, w ramach przyzwoitości i lojalności mam zrobić wszystko, żeby np. kupić takie mieszkanie? Mimo tego, ze mam już np. dwa?
    I to samo zrobić, gdy spadnie radykalnie sprzedaż polskich mebli?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX