Darmowe porno w internecie zabija najstarszy zawód świata. Jakimś cudem GUS to policzył

fot. Piotr Augustyniak / AG

W 2015 roku dochody polskich sutenerów i ochroniarzy działających w branży erotycznej spadły o 16 proc. w stosunku do 2014 r. i wyniosły niespełna 720 mln zł. Wiele wskazuje na to, że lepiej już nie będzie, bo klasyczny model seksbiznesu przestaje sprawdzać się na całym świecie.

Możemy sobie jedynie wyobrazić miny statystyków z GUS, kiedy kilka lat temu Eurostat wydał zalecenie, aby dochody z prostytucji były brane pod uwagę przy wyliczaniu PKB. Trudność polega na tym, że o ile sprzedawanie własnego ciała jest w naszym kraju legalne, to ze względu na normy obyczajowe nie może być przedmiotem prawomocnej umowy. Co więcej - nie podlega opodatkowaniu.

Mamy zatem do czynienia ze sprawnie działającą branżą, która nawet gdyby chciała zacząć płacić składki na ubezpieczenie społeczne, dorzucić parę złotych na NFZ, a na początku roku rozliczyć PIT, to nie może tego zrobić, bo "nie". 

Być może u niektórych ta wiadomość budzi pewną wesołość, jednak do śmiechu nie jest samym prostytutkom. Wielokrotnie skarżyły się na łamach mediów, że choć bardzo dobrze zarabiają, to nie mogą dostać m.in. kredytu na mieszkanie, bo przecież oficjalnie nie pracują, czyli nie zarabiają. Dodatkowo, kiedy na naszym koncie znajdą się pieniądze, których źródła nie potrafimy uzasadnić, a odpowiedni urząd się nimi zainteresuje, to ulegają ryczałtowemu opodatkowaniu na poziomie 75 proc. Żeby uniknąć zagarnięcia pieniędzy przez skarbówkę, trzeba rozliczyć się z każdego klienta (co, z kim, kiedy, gdzie, za ile itd.), co może nie być takie proste.

Wracając do GUS. Biorąc pod uwagę wszystko co powyżej, szacunkowe dochody z prostytucji doliczono do pieniędzy, które Polacy zarabiają na czarno m.in. na budowach, w gastronomii czy transporcie.

Za to zarobki pochodzące z sutenerstwa, które z kolei jest niezgodne z prawem, ujęto w nielegalnej części gospodarki.

Dane za lata 2012-2015 GUS opublikował w sierpniu tego roku w opasłym raporcie "Rachunki Narodowe Według Sektorów i Podsektorów Instytucjonalnych W Latach 2012-2015"

Na światło dzienne wyłuskał je Dziennik Gazeta Prawna, który podjął się również próby uzupełnienia danych, których zabrakło w powyższym raporcie. Co udało się ustalić?

Przede wszystkim maleje liczba kobiet, które trudnią się prostytucją uliczną, przydrożną i świadczoną w agencjach towarzyskich. Im mniej prostytutek, tym mniejsze zarobki sutenerów i ochroniarzy, których dochody w 2015 roku spadły o 140 mln i wyniosły 720 mln zł.

Według szacunków prof. Mariusza Jędrzejki, dyrektora naukowego Centrum Profilaktyki Społecznej cytowanego przez DGP, w Polsce pracuje 6–8 tys. „klasycznych” prostytutek, wliczając w to cudzoziemki. Szacunkowo kobieta pracująca w agencji obsługuje od 24 do 30 klientów tygodniowo. Przeciętna stawka godzinowa wynosi 200 zł.

Jak każda branża, również erotyczna, oferuje usługi klasy premium, za które trzeba zapłacić nawet 2,5 tys. euro za noc.

Ile z tego trafia do kieszeni prostytutek? Połowa stawi godzinowej, albo zaledwie 20 proc. tego, ile zapłaci klient. Ostatni układ dotyczy dziewczyn pracujących przy drogach, czyli tzw. tirówek.

W kryzysie oszczędzamy na seksie

W 2014 roku opiniotwórczy "The Economist" bardzo dokładnie przyjrzał się seksbiznesowi na świecie. Poza sprawdzeniem dostępności usług (internetowe serwisy, aplikacje itd.) uwagę skupiono na cenniku.

Dziennikarze przeprowadzili analizę profili 190 tys. prostytutek z 12 krajów (m.in. z USA, Francji, Japonii, Wielkiej Brytanii, Holandii i Czech), zamieszczonych na międzynarodowym portalu oferującym usługi seksualne.

Okazało się, że przed kryzysem w 2007-2008 r. godzina w towarzystwie prostytutki kosztowała ok. 340 dol. Po kryzysie - 80 dol. mniej. 

I nie chodziło tylko o to, że klient zubożał. Problemy ekonomiczne wymuszają migrację. Cytowana w artykule May-Len Skilbrei, socjolog z Uniwersytetu w Oslo tłumaczyła, że 20 lat temu większość prostytutek w Norwegii była miejscowa. - Napływ kobiet z państw z centralnej Europy, a także z Nigerii, spowodował, że ceny spadają - mówiła w 2014 roku.

Dlaczego seksbiznes powoli się zwija?

Powodów jest wiele, ale pierwsze skrzypce gra darmowe porno w internecie. Dostępne 24/7 bez względu na zasobność portfela i preferencje. Do tego gwarantuje anonimowość, jest bezpieczne pod względem zdrowotnym no i z komputerem "to nie zdrada".

Na znaczeniu nabiera również liberalizacja obyczajów i zawieranie małżeństw w coraz późniejszym wieku. Innymi słowy - mamy mniej powodów, żeby płacić za seks, bo jest on coraz łatwiej i dłużej dostępny.

Z rozprężeniem obyczajowym związek ma również zjawisko tzw. sponsoringu, którym zgodnie z danymi zebranymi przez prof. Elżbietę Michalską z Uniwersytetu Łódzkiego, może parać się nawet do 20 proc. studentek, czyli ok. 100 tys. dziewczyn.

Układ sponsorski polega na wyłączności świadczenia usług seksualnych w zamian za np. wynajęcie mieszkania i kieszonkowe.

"Mąż ogląda porno gejowskie. Oszukiwał mnie? Jest gejem?". Seksuolog odpowiada

Zobacz także
  • Premier Beata Szydło i minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska Bezrobocie stoi w miejscu, trzeci miesiąc z rzędu. Rząd się cieszy, ekonomiści już mniej
  • - Budujemy pod hasłem 'Mieszkania jak domy'. To przełomowe rozwiązanie na rynku nieruchomości. Okazuje się, że jest wielu klientów, którzy chcieliby kupić coś pomiędzy typowym lokalem w bloku a bardzo drogim domkiem jednorodzinnym za miastem. Nam udało się coś takiego stworzyć - mówi prezes Budstol Invest Adam Knothe o osiedlach Awangarda. Po Czyżkówku i Miedzyniu, inwestor zdecydował się na budowę w Fordonie. Praca wre przy ul. Bydgoskich Olimpijczyków. Powstaje tu kompleks trzech kameralnych budynków wielorodzinnych, w których mieszkania będą znacznie różnić się od tych w tradycyjnych blokach. Klienci znajdą w ofercie m.in. lokale z własnymi ogródkami, jak również dwupoziomowe z antresolą i przestronnymi tarasami widokowymi Rząd szykuje bolesną podwyżkę podatków. Tym razem chodzi o nieruchomości
Komentarze (106)
Darmowe porno w internecie zabija najstarszy zawód świata. Jakimś cudem GUS to policzył
Zaloguj się
  • pan.szklanka

    Oceniono 65 razy 51

    Spadająca liczba prostytutek może wynikać z polityki kadrowej PiS. Przechodzą do sektora państwowego.

  • Jacek Stanek

    Oceniono 30 razy 22

    Jak widać kurestwo jest nie tam, gdzie wszyscy się go spodziewają.

  • ltte

    Oceniono 24 razy 20

    GUS cudem wyliczył? Nie takie cuda GUS PiSowi wyliczył ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane