Gazeta.pl Next >  Biznes >  Morawiecki chwali się finansami państwa. 'Jest bardzo dobrze'

Morawiecki chwali się finansami państwa. "Jest bardzo dobrze"

A A A
Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister finansów i rozwoju

Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister finansów i rozwoju

- Z przyjemnością mogę poinformować, że stan finansów państwa jest bardzo dobry - powiedział w środę posłom z sejmowej komisji finansów publicznych wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki

Szef resortu finansów opowiadał posłom o stanie finansów państwa.

Deficyty mają spadać

Zapowiedział, że w perspektywie średnioterminowej deficyt sektora finansów publicznych ma znacząco spaść poniżej dopuszczalnej w UE granicy 3 proc. PKB. W przyszłym roku ma wynieść 2,7 proc. A w 2020 r. 2,0-2,1 proc. PKB.

Z kolei deficyt budżetowy w 2018 r. ma wynieść 2,1 proc. PKB. W tym roku będzie wyższy. Planowany był nawet na 2,94 proc. PKB, ale jak zapowiedział Mateusz Morawiecki, ostatecznie wyniesie 2,5-2,6 proc. PKB. - Będzie się wahał wokół 50 mld zł, a nie wokół zapisanych w ustawie budżetowej 60 mld zł - stwierdził wicepremier. Dodał, że gdyby uwzględnić w tym szacunku blisko 9 mld zł wpłaty z zysku NBP, to deficyt budżetowy wahałby się w okolicach 40-41 mld zł.

Zdaniem Morawieckiego deficyty niższe od planu to pozytywne zaskoczenie dla agencji ratingowych. Wicepremier uważa, że przekłada się to na lepsze oceny i prognozy polskiej gospodarki wystawiane przez zagraniczne instytucje finansowe.

Relacja długu do PKB, także w dół

Morawiecki mówił też o długu publicznym, który w relacji do PKB, ma spaść do 2020 r. z 54 do 52 proc. - Takie prognozy płyną z całego świata. My to widzimy nawet nieco optymistyczniej - stwierdził wicepremier.

- Przez ostatnie 8 lat relacja długu publicznego do PKB pogarszała się - mówił Mateusz Morawiecki. Przyznał, że po drodze był światowy kryzys gospodarczy. - Tak czy inaczej, ta relacja była jednak gorsza. Mówię o faktach - stwierdził. Wyliczał, że dług publiczny wzrósł z 511 mld zł w 2008 r. do 888 mld zł w 2015 r. - Gdyby do tego dodać przeszło 150 mld zł z umorzenia obligacji w OFE, mielibyśmy 1,030-1,040 bln zł długu. To oznacza jego wzrost w ciągu ośmiu lat o 100 proc. - stwierdził szef resortu finansów.

Teraz relacja długu publicznego do PKB ma się poprawiać. Przede wszystkim za sprawą szybszego wzrostu PKB. Mateusz Morawiecki mówił, że łączny przyrost nominalnego PKB planowany był w tym roku na 5,5 proc. Ale ma szansę być nieco wyższy. Dług publiczny ma wzrosnąć o ok. 50 mld zł.

„Nie chcemy się wyprzedawać”

- Policzyłem, że w poprzednich ośmiu latach z tytułu dywidend i z prywatyzacji średnio co roku wpływało do budżetu 13 mld zł. Za naszych czasów 2-2,5 mld zł - mówił Morawiecki. - To tak jak byśmy już na starcie odjęli sobie z budżetu 10-11 mld zł rocznie, bo nie prywatyzujemy i nie pobieramy dywidend od spółek skarbu państwa - dodał.

Mówił, że z dywidend budżet miał średnio 5-6 mld zł rocznie, zaś z prywatyzacji 6-7 mld.

Zapowiedział, że teraz rząd nie zamierza prywatyzować. - Z prywatyzacji nie mamy w budżecie prawie nic. Nie prywatyzujemy, bo nie chcemy wyprzedawać majątku narodowego. Nie chcemy się wyprzedawać - mówił szef resortu finansów.

Jego zdaniem taka polityka jest możliwa, bo dobre efekty przynosi uszczelnianie podatków. - To klucz do dobrego stanu finansów publicznych - stwierdził wicepremier.

Uszczelnienie systemu podatkowego kluczem do sukcesu?

- W uszczelnieniu systemu podatkowego bardzo pomogła reforma Krajowej Administracji Skarbowej. To był bardzo dobry ruch - mówił posłom Morawiecki. - Muszę przyznać, że na początku roku też się tego bałem. Zwłaszcza, że zewsząd słyszałem ostrzeżenia, iż to zły pomysł, bo w służbach skarbowych wywołamy chaos i pieniędzy z podatków będzie w budżecie mniej - opowiadał. Zaraz dodał jednak, że jest zupełnie inaczej. - Liczba kontroli spadła o 25 proc., zaś odzyskiwanie podatków wzrosło o 30 proc. - mówił wicepremier.

Dodał, że najlepiej wyglądają dochody budżetu z VAT, a także z podatków dochodowych: PIT i CIT. Gorzej jest z akcyzą, ale jak wyjaśnił Morawiecki, to efekt... uszczelnienia podatków. - Chodzi o to, że oszuści płacili na granicach akcyzę, po to by wwieźć do Polski nielegalne paliwo. Po uszczelnieniu granicy przestali płacić akcyzę. Stąd spadek - tłumaczył wicepremier. Dodał, że na nielegalnym paliwie budżet tracił 7-10 mld zł rocznie. Wzmożone kontrole cystern z paliwem znacząco ograniczyły te straty.

Ile będzie kosztować obniżka wieku emerytalnego?

Wicepremier nie wie, ile będzie kosztowała obniżka wieku emerytalnego. - Obniżenie wieku emerytalnego od października 2017 r.  może oznaczać koszt dla finansów publicznych na poziomie 4-5 mld zł, ale też 10 mld zł - stwierdził w czasie posiedzenia komisji finansów Mateusz Morawiecki.

Szef resortu mówił, że chciałby, aby jak najwięcej osób, które zyskają prawo do emerytury, chciało mimo to nadal pracować. - Oczywiście, jakiś wpływ na finanse publiczne będzie to miało. Czy będzie to 4-5 mld zł, z czym sobie poradzimy, czy około 10 mld zł i jest to już większa kwota - zobaczymy - stwierdził Morawiecki.

Wyższy VAT zostaje

Na koniec swojego wystąpienia przed komisją finansów Mateusz Morawiecki zapewnił, że stan finansów państwa jest bardzo dobry. Potem, w czasie dyskusji o jego sprawozdaniu, powiedział jednak, że rząd mimo to nie pracuje nad powrotem do niższych stawek VAT. - Nie mamy zamiaru obniżać VAT. Utrzymamy go [podstawową stawkę] na poziomie 23 proc. - dodał.

Dzięki wyższym stawkom VAT budżet dostaje co roku dodatkowo mniej więcej 6 mld zł.

***

Voelkel: W nowoczesnych firmach nie potrzebujemy ludzi, którzy nastawieni są na indywidualny cel [NEXT TIME]

Polecamy
Komentarze (32)
Morawiecki chwali się finansami państwa. "Jest bardzo dobrze"
Zaloguj się
  • padre00

    Oceniono 26 razy 14

    Jest fantastycznie! Dlatego utrzymamy VAT na poziomie 23% - bo nas stać!

  • Oceniono 21 razy 9

    Po takiej dawce propagandy sukcesu Morawieckiego przeciętny zwolennik "dobrej zmiany" może pomyśleć: Po co nam praworządność, skoro gospodarka kwitnie?
    Ja tutaj widzę powrót do gospodarki centralnie sterowanej z czasów Gierka, coraz więcej importujemy zamiast eksportować, spadają inwestycje prywatne, a gospodarka rozwija się głównie dzięki wewnętrznej konsumpcji.
    Jak długo tak pociągnięmy jako samotna wyspa? Może do najbliższych wyborów parlamentarnych. A potem? To już będzie problem kolejnych rządów, które będą musiały to wszystko odkręcać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane