ZUS będzie zabierać więcej najlepiej zarabiającym. Rząd przyjął projekt ustawy

Premier Beata Szydło oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska

Premier Beata Szydło oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Rząd chce, by ci, którzy teraz zarabiają ponad około 10,6 tys. zł miesięcznie brutto, płacili wyższe składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Prace prowadzone są w ekspresowym tempie, zmiany mają wejść w życie już od stycznia.

Dokładnie chodzi o zniesienie limitu, powyżej którego nie odprowadza się składek na ZUS. Teraz jest tak, że płacimy je od wynagrodzenia, które nie przekracza 30-krotności przeciętnego w gospodarce, prognozowanego na dany rok. Kwota ustalona na 2017 rok to 127 890 zł brutto, miesięcznie daje to 10 657,5 zł brutto. Czyli wynagrodzenie powyżej tej kwoty nie jest już obłożone składkami na ZUS.

Według planów Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma się to zmienić, i to już od stycznia 2018 roku. Resort przygotował projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw. Zapisano w nim, że rząd chce limit zupełnie znieść. Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe ma być odprowadzana od całości przychodu, tak jak ta na ubezpieczenie chorobowe i wypadkowe. Jak podaje Centrum Informacyjne Rządu w komunikacie, zmiany dotyczyć mają także płaconych przez płatnika składek za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.

O sprawie pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, kiedy do mediów wyciekł projekt tej ustawy. Według doniesień między innymi DGP, dzięki tym zmianom sektor finansów publicznych zyska w przyszłym roku ponad 5 mld zł.

Rząd uzasadnia projekt w dosyć kuriozalny sposób. "Zniesienie limitu w wysokości podstawy wymiaru składek oznacza brak potrzeby ciągłego monitorowania wysokości otrzymywanych przychodów, zarówno przez płatnika składek, jak i przez ubezpieczonego – szczególnie w przypadku, gdy ubezpieczony wykonuje kilka rodzajów pracy" – czytamy w komunikacie. Pytanie, czy ci, których dotyczy ta zmiana, bardziej martwią się teraz ciągłym monitorowaniem czy potencjalnie niższą pensją netto. Chodzi o około 350 tysięcy osób, a także ich pracodawców, którzy mogą stanąć przed presją na podwyższenie pensji, które wyrówna pracownikom wyższe składki.

Rząd tłumaczy też, że wzrost składek oznacza w przyszłości wyższą emeryturę – co teoretycznie powinno ucieszyć tych, którzy teraz będą musieli więcej oddać z pensji. Ale te wyższe emerytury będzie trzeba w przyszłości wypłacić. Kiedyś wprowadzono limit 30-krotności przeciętnej płacy po to, bym tym zarabiającym najwięcej nie płacić zbyt wysokich świadczeń. To miało ograniczyć nierówności w systemie emerytalnym.

Prace nad projektem toczą się w błyskawicznym tempie.

- To jest niedopuszczalna sytuacja, że dowiadujemy się o projekcie zmian przewidującym obciążenie zarobków w przyszłym roku kwotą przekraczającą 5 mld zł, i to do tego praktycznie tuż przed wysłaniem nowelizacji przez rząd do Sejmu - oburza się Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP. Komentarz dyrektora pojawił się w piątek, dzień po tym, jak projekt trafił do konsultacji społecznych. Tymczasem już w poniedziałek rząd projekt przyjął.

- W piśmie przewodnim do projektu Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, dała nam 21 dni na zgłoszenie uwag do projektu. Jednocześnie informuje nas, że zostaną one rozpatrzone na etapie prac legislacyjnych w Sejmie. Wiemy dobrze, że projekty rządowe, jak już trafią do parlamentu, nie są już praktycznie zmieniane - mówi Arkadiusz Pączka.

Krytycznie do pomysłu odniósł się też Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem, rządowa propozycja "jest krótkowzroczna, zmniejszy obecny deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale w długim okresie pogłębi jego nierównowagę. Ale to będzie problem przyszłych rządów, a nie obecnego" - pisze. Ekspert zauważa, że wzrosną świadczenia emerytalne tych najlepiej zarabiających i renty ich małżonków. Z drugiej strony, obniżenie wieku emerytalnego spowoduje, że osoby o niskich dochodach dostaną niższe emerytury. To wywoła presję na ich podwyżki.

- Presji na podwyższenie niskich emerytur i rent towarzyszyć będzie presja na ograniczenie najwyższych świadczeń. Osoby uzyskujące wysokie dochody są świadome zagrożenia, że w zamian za większą składkę mogą nie dostać w przyszłości proporcjonalnie wyższej emerytury, i ich motywacja do unikania składek jeszcze się nasili - uważa ekspert.

+++

Emilian Kamiński: Żeby nie być frustratem, zacząłem sam organizować sobie życie [NEXT TIME]

Zobacz także
Komentarze (180)
Wyższe składki na ZUS dla najlepiej zarabiających. Rząd przyjął projekt ustawy
Zaloguj się
  • Oceniono 22 razy 18

    w sumie fajnie, bo znam kilku ludzi, którzy zagłosowali na PiS, z uporem twierdzili, że jest ok, a teraz zapłacą od kilku do kilkunastu tysięcy PLN więcej. Ciekawe jak się zmieni ich światopogląd:-)

  • Oceniono 21 razy 11

    Złodzieje. Zbiorą 5 mld podatku od ludzi i firm, prezjedzą na hasla wyborcze, a zobowiązania Zusu wzrośnie tą sumę -do wypłaty za 10-20 lat.
    Ale co o obchodzi tą zlodziejską bandę - za 10 lat nie będą juz rządzić, oni beda mieli juz wille z basenami na Krymie, a z brakiem pieniedzy na emerytury bedzie meczyl sie ktos inny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane