Unia Europejska chce ograniczyć prędkość na polskich drogach. "To zmniejszy śmiertelność"

Robert Kędzierski
Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu, będzie dążyć do tego, byśmy po polskich drogach jeździli wolniej. Zarówno po autostradach, jak i w terenie zabudowanym. To niejedyne proponowane zmiany.

Obecne limity prędkości obowiązujące polskich kierowców mogą niedługo ulec zmianie. Taki postulat wysuwa Antonio Avenoso z Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Przedstawił go podczas swojej wizyty w Sejmie 22 listopada.

- Ostatnie trzy lata nie były najlepsze dla Unii jeżeli chodzi o bezpieczeństwo na drogach. Każdego dnia ginęło na nich 70 osób.

- stwierdził Avenoso.

Władze Unii założyły, że do roku 2020 ilość zgonów na drogach zmniejszy się o połowę. Polska w ciągu ostatnich sześciu lat, od wdrożenia programu mającego na celu poprawę bezpieczeństwa zmniejszyła śmiertelność o 23 proc. Do realizacji wytyczonego celu wciąż jak widać sporo więc brakuje. 

W Polsce przepisy miałyby być takie jak w innych krajach Unii - limit prędkości na autostradach zmniejszyłby się ze 140 do 120 km. Zniknąłby też zapis umożliwiający jazdę z prędkością 60 km/h w terenie zabudowanym nocą. Pod tym względem jesteśmy jedynym krajem w całej UE. 

Czytaj też: W Polsce przybędzie fotoradarów. Setki nowych urządzeń. 

Ze danych Rady wynika, że, biorąc pod uwagę statystyki, zmniejszenie prędkości o 1km/h przekłada się na spadek ilości zabitych na drogach o 1300 osób. Mniejsza prędkość to również mniej kolizji i wypadków. Poza tym pojazdy poruszające się z prędkością 60 km/h dwukrotnie częściej zabijają, niż poruszające się z prędkością 50 km/h. 

Pieszy chroniony przed przejściem

Unijne władze chcą wzmocnić pozycję "niechronionego uczestnika ruchu drogowego". Może to oznaczać, że kierowca będzie zobowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który zbliża się do przejścia. Dziś pierwszeństwo ma jedynie osoba, która już znajduje się na pasach. Zatrzymywanie się przed pasami, na których nie ma osoby, czy też "zapraszanie" na pasy pieszego, który oczekuje na przejście, jest dziś w Polsce karane mandatem. Jest wykroczeniem. 

W 2016 r. w całej UE na drogach zginęło 25 tys. osób. Oprócz prędkości głównym "zabójcą" jest prowadzenie pod wpływem alkoholu i niezapinanie pasów. 

Zmniejszenie ilości wypadków, w tym śmiertelnych, oraz kolizji, obniży też ogólny koszt tzw. zdarzeń drogowych. W 2015 r. wyniósł on  48,2 mld złotych. W tym koszt wypadków drogowych wyniósł 33,6 mld zł, a kolizji drogowych 14,6 mld zł. Łącznie to prawie 3 proc. PKB. W roku 2014 koszt zdarzeń był niższy - wyniósł  40 mld. 

***

Jak się jeździ elektryczną Teslą w Polsce? "To iPhone na kółkach. Nie ma żadnych wad. No, może cena i czas ładowania" [TEST]

Źródło: prawodrogowe.pl/

Komentarze (234)
Unia Europejska chce ograniczyć prędkość na polskich drogach. "To zmniejszy śmiertelność"
Zaloguj się
  • wladca_piaskownicy

    Oceniono 41 razy 27

    Ja chyba muszę oddać swoje prawko - na osiedlach i drogach lokalnych często zatrzymuję się przed przejściami "zapraszając" pieszych na nie i ułatwiając przejście. Okazuje się, że popełniam wykroczenia.

  • boo-boo

    Oceniono 29 razy 17

    Na początek to muszą powymieniać mózgi polskim kierowcom. Taka prawda niestety. Nawet jak poustawiają znaki, że jest ograniczenie prędkości do 30 to przecież polscy mistrzowie kierownicy stwierdzą, że jeżdżą szybko ale bezpiecznie i pojadą ze 3 razy więcej.

  • obywateleu

    Oceniono 8 razy 8

    Pis nie ugnie się przed tą niedobra unią.... zwiększy dozwoloną prędkość.

  • feelek

    Oceniono 6 razy 6

    zmniejszenie dozwolonej prędkości poza granicę absurdu, np. na obszarze zabudowanym do np. 20 doprowadzi do:
    1. zmniejszenia liczby ofiar do 0 wśród pieszych
    2. zwiększenia liczby ofiar za kierownicą: tysiące ludzi zwariują i się powieszą z rozpaczy jeżdżąc z taką prędkością
    wszystko to sprawa rozsądku wszystkich: pieszych, kierowców, też: prawodawców.
    140 na autostradzie jest 0K, w Niemczech legalnie można i 200
    mandat za ustąpienie pierwszeństwa pieszemu?
    Byłbym dumny i oprawił w ramki
    piesi w Polsce są biedni: zwyczajnie się boją wejść na jezdnię i ja się nie dziwię

  • leser.1

    Oceniono 8 razy 6

    Udzielenie prawa do przejscia przez ulice pieszemu to WYKROCZENIE.
    Jasne w/ idiotów.
    Siedzę sobie w ciepłym autku, muzyczka gra, na zewnątrz śmiga wiatrzysko, leje deszcz, wali śnieg, matka z wózkiem chce jak najprędzej dotrzeć do ciepłego domu z dzieckiem, babcia z laską nie za bardzo wie jak przejść przez przejście, dzieci wracające ze szkoły w ulewnym deszczu ...
    Co tam!
    Udzielenie im PRAWA do przejścia przez jezdnię - to WYKROCZENIE!

    Taki debilizm to tylko w Wolsce!

  • Jarek Korzeniowski

    Oceniono 16 razy 6

    według mnie prędkość nie zabija tylko głupota za kierownicą ,a prawo jazdy mam od 27lat wiele na drogach widziałem

  • miniorek

    Oceniono 15 razy 5

    Dobrze byłoby najpierw przywrócić zaufanie kierowców do znaków drogowych. Ilość idiotycznych, absurdalnych znaków ograniczenia prędkości (głównie takich) jest zatrważająco duża. W związku z tym nikt ich nie przestrzega i nikt nie traktuje ich serio. Praktycznie nikt nie stosuje się do znaków bo trudno nagle zwolnić do 30 km/h w miejscu gdzie spokojnie można jechać do 80 km/h. Taka sytuacja sprawia, że obywatele ogólnie olewają przestrzeganie prawa w Polsce. Dodam więcej taka sytuacja kompromituje nasz kraj. Sytuacja braku konieczności przestrzegania znaków drogowych w Polsce (ze względu na ich nonsens w większości sytuacji) ośmiesza nasz kraj w Europie. To nie jest drobiazg. To pokazuje przyjezdnym jak podchodzi się do prawa w ogóle w tym kraju (przynajmniej takie wnioski wyciągają obserwując to co się dzieje na drogach). Ja zawsze jestem zażenowany tym wjeżdżając do Polski z Niemiec. Wstyd mi czasem jadąc za niemieckim kierowcą i obserwując go jak jechał u siebie zgodnie za sensownymi znakami, po czym w Polsce przez pierwsze kilometry robi to samo i nagle je olewa i jedzie już jak cała reszta. O czym to świadczy? Że jesteśmy tak głupi że nie umiemy ustawić sensownych znaków? Czy nam na tym nie zależy może? Wstyd mi za tą sytuację.

  • ches-ter70

    Oceniono 9 razy 5

    Zamiast ograniczać prędkość powinni się bardziej skupić na skutecznym egzekwowaniu przestrzegania dotychczas obowiązujących ograniczeń. Teraz niestety mało kto przestrzega ograniczeń i jeździ np. 50 km/h na obszarze zabudowanym i dlatego giną ludzie. Dlaczego w innych krajach ograniczenia prędkości są przestrzegane? Tam kierowcy boją się konsekwencji, natomiast u nas czują się bezkarni. W Niemczech czy Szwajcarii nie ma problemu by fotoradar był zainstalowany w zaparkowanym samochodzie czy koszu na śmieci, u nas natomiast piratów drogowych ostrzega się znakami o fotoradarach, by mogli na chwilę zwolnić.

  • art_102

    Oceniono 17 razy 5

    Ograniczenia sa wystraczające, nawet czasami przesadnie, bo znaki "teren zabudowany" pojawiaja sie kilkanaście km przed maisteczkiem i snujesz sie między polami 50km/h. Problem leży w polskim buractwie, którego niestety nie da sie wyeliminować, bo stanowi ono niestety większą częśc naszego "dorobku" społecznego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX