Gazeta.pl Next >  Biznes >  Senat: Składki na ZUS w górę. Bogaci zapłacą więcej. Ale dopiero za rok

Senat: Składki na ZUS w górę. Bogaci zapłacą więcej. Ale dopiero za rok

A A A
Premier rządu PiS Beata Szydło, jej partyjny zwierzchnik prezes Jarosław Kaczyński i oklaskujący ich ministrowie po odrzuceniu wniosku Platformy Obywatelskiej o odwołanie jej samej i jej gabinetu, oraz powołanie Grzegorza Schetyny na stanowisko premiera. 53 posiedzenie Sejmu VIII Kadencji. Warszawa, 7 grudnia 2017

Premier rządu PiS Beata Szydło, jej partyjny zwierzchnik prezes Jarosław Kaczyński i oklaskujący ich ministrowie po odrzuceniu wniosku Platformy Obywatelskiej o odwołanie jej samej i jej gabinetu, oraz powołanie Grzegorza Schetyny na stanowisko premiera. 53...

Senat poparł zniesienie ograniczenia, które wyłącza pobór składek ZUS od części wysokich pensji. Zdecydował jednak, że powinno ono wejść w życie z początkiem stycznia 2019 r., a nie jak wcześniej chciały rząd i Sejm od początku 2018 r. Sprawa podwyżki składek od osób z wysokimi pensjami wraca teraz do Sejmu.

Decyzja Senatu nie jest zaskoczeniem. Od kilku dni wiadomo było, że PiS ugiął się pod protestami, przede wszystkim pracodawców. Przekonywali oni, że likwidacja progu odcięcia składek na ubezpieczenia uderzy w budżety firm. Będą one musiały przeznaczać więcej pieniędzy na zatrudnienie swoich najlepszych specjalistów i kadry zarządzającej. Bo pracodawcy płacą część składek za swoich pracowników. Likwidacja progu odcięcia sprawiłaby też, że pensje dotkniętych tym osób, byłyby niższe. Rekompensata tych ubytków byłaby dla wielu firm kosztowna. Tymczasem w swoich planach finansowych na przyszły rok nie uwzględniały one takich wzrostów kosztów zatrudnienia.

Ponad 5 mld zł z podniesienia składek na ZUS

Dziś składki na ZUS płacimy od wynagrodzeń do poziomu trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy. Tak ustalona kwota daje w 2017 r. sumę 127890 zł. To limit roczny, brutto. To co zarobimy do tej kwoty jest obłożone składkami na ZUS. To co powyżej już nie.

Rząd postanowił znieść to ograniczenie od przyszłego roku, a jego projekt ustawy w tej sprawie poparł Sejm. Likwidacja progu odcięcia miała objąć 350 tys. najlepiej zarabiających podatników. Rząd szacował, że tylko w 2018 r. dałaby to kasie państwa dodatkowo aż 5,24 mld zł. I to po uwzględnieniu związanych z tą zmianą spadków wpływów z podatków dochodowych oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne.

PiS boi się konsekwencji swoich zmian?

Poprawkę do uchwalonej przez Sejm (przy sprzeciwie opozycji) ustawy, która likwiduje próg odcięcia, złożyli senatorowie PiS (w porozumieniu z senatorami PO). Zapisali w niej, że nowe zasady poboru składek na ZUS będą obowiązywać, nie od 1 stycznia 2018 r., lecz od 1 stycznia 2019 r. Nie jest tajemnicą, że na taką zmianę zgodził się rząd. Ba, jej inicjatywa przypisywana jest szefowi resortów rozwoju i finansów, Mateuszowi Morawieckiemu.

Do zmiany zdania miały skłonić polityków PiS nie tylko protesty pracodawców. Eksperci od rynku pracy i systemu emerytalnego przekonywali, że likwidacja progu odcięcia składek oznaczałaby konieczność wypłaty w przyszłości osobom z wysokimi pensjami, a więc też wysokimi składkami na ZUS, wysokich emerytur. Skoro w ramach składek emerytalnej i rentowej odłożą więcej, to trzeba im będzie potem wypłacić więcej. To oznaczałoby gwałtowny wzrost nierówności emerytalnych. I mocny wzrost wydatków z systemu emerytalnego.

Bez dodatkowych pieniędzy w budżecie?

Pojawiły się też głosy, że część osób z wysokimi dochodami, nie wierząc w przyszłe wysokie emerytury, porzuci etaty, przejdzie na samozatrudnienie lub działalność gospodarczą i będą płacić minimalne składki na ZUS.

To oznaczałoby, że dodatkowych pieniędzy z podniesienia składek nie będzie, albo będzie ich znacznie mniej niż zaplanował rząd. Ba, może się okazać, że pieniędzy będzie w ogóle mniej, bowiem składki opłacane przez osoby, które prowadzą działalność gospodarczą, są znacznie niższe od tych, które płacą etatowcy.

Czy głosowanie w Senacie było ważne?

Czwartkowym głosowaniom nad ustawą likwidującą próg odcięcia towarzyszyło potężne zamieszanie. Już po przyjęciu poprawki odsuwającej termin odcięcia o rok i po głosowaniu nad całością ustawy, okazało się, że wzięło w nim udział 48 ze 100 senatorów. To za mało. Po krótkiej przerwie prowadząca obrady wicemarszałek Maria Koc (PiS), odwołując się do zapisanej w regulaminie Senatu zasady, że „Senat podejmuje decyzje w zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów”, zarządziła liczenie obecnych na sali w trakcie głosowania. Po sprawdzeniu nagrania z głosowania okazało się, że na sali było 73 senatorów, z tym, że część nie głosowała. Zdaniem marszałek Koc, to oznacza jednak, że głosowanie było ważne.

- W głosowaniu nad zniesieniem progu dla składek na ZUS głosowali tylko senatorowie PiS, pozostali zbojkotowali głosowanie. W efekcie nie było kworum, bo 16 senatorów PiS wcześniej udało się już w pielesze domowe. Teraz trwają próby udowodnienia, że 48 jest większe od 50 - komentował na twitterze senator niezależny Marek Borowski.

Wyższe składki wracają do Sejmu

Tak czy inaczej sprawą składek na ZUS od dobrze zarabiających pracowników zajmie się teraz Sejm. Aby zniesienie progu odcięcia zostało przesunięte o rok musi poprzeć poprawkę w tej sprawie przyjętą przez Senat. Teoretycznie może się to stać jeszcze w tym tygodniu, w czasie kończącego się jutro posiedzenia Sejmu. Jeśli, izba niższa parlamentu poprawkę Senatu odrzuci, wyższe składki trzeba będzie płacić już za niespełna miesiąc. To jednak mało prawdopodobne.

Potem ustawa trafi do podpisu na biurko prezydenta.

Ekspres do kawy Siemens EQ.6 Plus

Polecamy
Komentarze (70)
Senat: Składki na ZUS w górę. Bogaci zapłacą więcej. Ale dopiero za rok
Zaloguj się
  • natenczas_wojski

    Oceniono 17 razy 17

    Złodzieje precz. Nieroby budżetowe do roboty. Swięte zwiazkowe i górnicze krowy - płacić ZUS.
    ZUS to 50 tysięcy darmozjadów.
    Na 36 mln Polaków w sferze produkcyjno-usługowej pracuje tylko 12 mln. A więc jeden zatrudniony musi pracować na trzy osoby. W Niemczech zatrudnionych jest 40 mln osób na 80 mln mieszkańców, czyli jeden Niemiec/Niemka pracuje na dwie osoby.
    Polak niewydajnie pracuje? - NIE !!!
    Zapieprza więcej niż Niemiec ale żyje we wspólnocie ekonomicznej i musi mało zarabiać bo musi utrzymać siebie i 2 z budżetówki.
    Politycy i rząd odpowiada za to że mamy przepastną armię urzędników, funkcjonariuszy, 40-letnich emerytów, święte krowy które nie płacą, pazernych nierobów-politykówi itp.

  • Oceniono 19 razy 13

    i znów... ścierwa przerżną wybory a następny rząd będzie musiał sprzątać to g...no bo coś takiego rozsadzi ZUS za dekade. To sa pisowcy - kretyni . Zroią tu mentalną Białoruś a troszke później ekonomiczną. Byle ciemny lud w końcu nasycił się swą zawiścią do bogatych bo racjonalnego uzasadnienia taki ustawy nijak nie mają

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane