Małgorzata Szturmowicz, Idea Bank: Pomysł Mobilnych Wpłatomatów wywołał na rynku konsternację. A dziś wszyscy nam gratulują

- Przychodzili kolejni inżynierowie, mierzyli, liczyli i mówili "nie da się". A jednak daliśmy radę - mówi o Mobilnych Wpłatomatach Małgorzata Szturmowicz, członek zarządu Idea Banku.

Mikołaj Fidziński, next.gazeta.pl: Tuż przed świętami, 21 grudnia, Mobilnym Wpłatomatom „stuknął” rekord – przyjęły już od przedsiębiorców miliard złotych. Zainteresowanie nimi jest tak duże, że od stycznia wprowadzacie wręcz limit, i samochód z wpłatomatem nie przyjedzie po mniej niż tysiąc złotych. Zdaje się, że Mobilne Wpłatomaty osiągnęły sukces, choć niewiele osób na rynku wierzyło w ten pomysł, gdy ruszaliście z nim w 2015 r.?

Małgorzata Szturmowicz, członek zarządu Idea Banku: To prawda - w dobie gospodarki bezgotówkowej i licznych innowacji eliminujących z obiegu gotówkę, nasz pomysł wywołał konsternację. Jedni mówili po prostu, że to bez sensu, inni widzieli w samochodach tylko reklamę banku. Celu biznesowego nie dostrzegali. A dziś mamy miliard złotych wpłat i wszyscy gratulują. Na świecie mówią o nas „ci od Mobilnych Wpłatomatów”. Pisali o nas już chyba na całym świecie.

A w banku? Jaki był odbiór tego pomysłu?

Najpierw był zachwyt. Pomysł został zaprezentowany pracownikom i wszyscy mówili „wow”. Każdy chciał pracować przy tym projekcie. Ale gdy zabraliśmy się za realizację, nie było już tak różowo.

Znalezienie firmy, która przerobi małe elektryczne BMW na pojazd zdolny udźwignąć półtonową maszynę graniczyło z cudem. Następnym wyzywaniem okazało się skonstruowanie urządzenia wpłatomatu o nietypowych wymiarach. Przychodzili kolejni inżynierowie, mierzyli, liczyli i mówili „nie da się”. Wpłatomat, sejf, systemy zasilania, zabezpieczenia. Za dużo tego.

A jednak daliśmy radę. Dzięki determinacji. Nie przyjęliśmy do wiadomości, że coś jest niemożliwie, tylko próbowaliśmy aż wyszło. Gdy pierwszy samochód wyjechał na ulice Warszawy, rozpierała nas duma, chociaż tyle rzeczy było jeszcze do poprawy.

A klienci? Zaczęli od razu zamawiać?

Klienci mówili „świetny pomysł” i tyle. Nie zamawiali auta tak od razu. Nie byli przyzwyczajeni. Przekonanie ich, że jest to wygodne wymagało czasu, setek prezentacji, które trzeba było powtarzać w każdym nowym mieście. To nie był automat. Ale wierzyliśmy, że musi się udać. Każdy milion wpłat witaliśmy z radością. Dziś mamy tyle zamówień, że nie jesteśmy w stanie wszystkich obsłużyć. Każda innowacja wymaga czasu i cierpliwości.

Dopiero teraz widzimy, jak idealnie wstrzeliliśmy w rynek. To była intuicja, nie jakieś tam wielkie badania i analizy. Przedsiębiorca ma na koniec dnia utarg w gotówce, jeżeli podjedziesz do niego do firmy czy do domu i ten utarg odbierzesz, zyskujesz ogromną przewagę nad konkurencją. Sklepy, punkty gastronomiczne, sezonowe biznesy jak choinki czy fajerwerki, notariusze, budowlanka. W tych branżach jest bardzo dużo gotówki.

Średnia wpłata do Mobilnego Wpłatomatu wyniosła w listopadzie 12 tys. zł. W przypadku mobilnej wrzutni, w którą wyposażonych jest dodatkowo część samochodów, było to 61 tys. zł. Podkreślam, że jest to średnia wpłata. Do stacjonarnych wpłatomatów, według danych NBP, klienci wpłacają średnio nieco ponad 1,7 tys. zł. Komentarz jest chyba zbędny.

Jak Idea Bank planuje rozwijać usługę Mobilnych Wpłatomatów?

Doszliśmy do 37 samochodów i jesteśmy obecni w 20 aglomeracjach. Mówiliśmy, że celujemy w ok. 40 samochodów i udostępnienie usługi we wszystkich większych miastach. Ten plan zrealizowaliśmy. Przez 2,5 roku intensywnie rozwijaliśmy ten projekt, ale nie tylko przez zwiększanie floty i dodawanie nowych miast. Wsłuchując się w głos przedsiębiorców, usprawnialiśmy usługę, zmienialiśmy modele samochodów na większe i bardziej wytrzymałe.

Mieliśmy początkowo plan, żeby Mobilne Wpłatomaty były elektryczne, ale życie zweryfikowało te zamiary. Urządzenia wpłatomatu są za ciężkie, nasze drogi w złym stanie, zasięgi aut elektrycznych ograniczone.

W pierwszym samochodzie podajnik mieścił tylko 50 banknotów w jednorazowej transakcji. Ponieważ klienci wpłacali duże sumy, trwało to bardzo długo. W kolejnym samochodzie, zmieniając BMW i3 na Forda Couriera, zwiększyliśmy podajnik do 150 banknotów. To również okazało się ograniczeniem przy dużych kwotach. W kolejnych modelach dodaliśmy wrzutnie. Wprowadziliśmy możliwość składania zleceń stałych, bo okazało się, że jest wielu użytkowników, którzy chcą wpłacać regularnie o tej samej porze.

W miastach, w których usługa jest dostępna, prawie 70 proc. procent wpłat gotówkowych do banku trafia przez Mobilne Wpłatomaty. To jest niezwykle ważny głos w dyskusji nad sensem utrzymywania sieci oddziałów. Samochód jest zdecydowanie tańszy, a dla klienta wygodniejszy niż jazda do banku. Zastanawiamy się jak tę naszą mobilną sieć możemy jeszcze wykorzystać do innych operacji.

W tej chwili mamy tak dużo zamówień, że musimy wprowadzić ograniczenia. Tysiąc złotych minimalnej wpłaty. Zwiększymy dzięki temu dostępność samochodów o 15 proc.

Kto korzysta z Mobilnych Wpłatomatów? Jaki to jest profil klienta? Korzystają z wpłatomatów czasami czy ten przyjeżdżają do nich regularnie, codziennie?

Rozmawialiśmy już o branżach, ale można dodać jeszcze dilerów samochodowych, restauracje czy pośredników w sprzedaży nieruchomości. Mamy też księży, którzy wpłacają datki od wiernych. Zastanawiamy się jak to szerzej wykorzystać, bo to ważny segment, który nie ma dedykowanej oferty w bankach.

Ok. 25 proc. stanowią obecnie zlecenia stałe. Nie ma przypadków, żeby ktoś zamówił wpłatomat raz i więcej tego nie zrobił. To się staje rutyną w firmie. Jeśli prowadziłby Pan kilka sklepów i miał wydać na konwój gotówki kilka czy kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, a tu miał usługę za darmo i jeszcze pieniądze od razu na koncie, nie dałby się Pan chyba długo przekonywać.

Ile kilometrów dziennie przejeżdża jeden Mobilny Wpłatomat?

Usługa jest dostępna przez 13 godzin w ciągu dnia. W Warszawie, gdzie mamy obecnie 9 samochodów, jeden pokonuje średnio ok. 240 km dziennie. Inaczej jest w aglomeracji katowickiej, gdzie mamy 5 wpłatomatów, a średnie przebiegi to aż 400 km dziennie.  

Usługa jest bardzo bezpieczna, również dla nas. Choć muszę przyznać, że po samochodach widać, że są użytkowane na okrągło. Pracują non stop, są w ciągłym ruchu. Nie jesteśmy w stanie z każdym zarysowaniem jechać do serwisu, bo to oznaczałoby tygodniową przerwę w pracy, a zamówień nam nie ubywa.

Czy Mobilne Wpłatomaty będą potrzebne przedsiębiorcom jeszcze tylko kilka lat czy dłużej? Mam na myśli to, jak szybko postępująca "terminalizacja" wyprze gotówkę? Czy może "Wasi" przedsiębiorcy bardzo chętnie przyjmują gotówkę i terminale im nie w głowie?

Jedna trzecia naszych klientów rozlicza się niemal wyłącznie w gotówce, a pozostałe dwie trzecie łączą płatności gotówkowe z elektronicznymi. Pamiętajmy, że są to małe polskie firmy. One też stają się coraz bardziej bezgotówkowe, co jest m.in. następstwem zmieniających się przepisów, które wymuszają cyfryzację różnych obszarów biznesowych, nie tylko samych rozliczeń. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że odsetek firm, które dziś rozliczają się wyłącznie elektronicznie, jest na poziomie błędu statystycznego, ten proces nie zakończy się szybko.

Ale proszę też nie zapominać, że przez Mobilny Wpłatomat my w tym procesie „elektronizacji” pieniądza też uczestniczymy. Jestem przekonana, że gdyby nie nasza usługa, spora część tej gotówki w ogóle nie trafiłaby do systemu bankowego.

Mobilne Wpłatomaty to dla Was dosyć kosztowna inwestycja, za którą klient nie płaci ani grosza. Jak jest finansowany ten projekt?

Samochody są leasingowane. Koszt jednego, uwzględniając ratę, wynagrodzenie kierowcy - ochroniarza, ubezpieczenie, utrzymanie systemów zabezpieczeń oraz koszty związane z obsługą maszyny i gotówki, to kwota rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.

Dzięki Mobilnym Wpłatomatom zwiększa nam się osad na rachunkach, który jest najtańszą formą finansowania akcji kredytowej. Gdybyśmy chcieli te pieniądze pozyskać z rynku, mielibyśmy koszt odsetkowy. Możemy tez porównać wydatki związane z utrzymaniem auta z kosztem placówki. W przypadku wpłatomatu mamy przynajmniej o jedno zero mniej. 

***

Zbigniew Grycan: Dobrze mi się wiodło, bo przede wszystkim dbałem o jakość swoich produktów [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (8)
Małgorzata Szturmowicz, Idea Bank: Pomysł Mobilnych Wpłatomatów wywołał na rynku konsternację. A dziś wszyscy nam gratulują
Zaloguj się
  • j_stalin

    Oceniono 3 razy 3

    skoro pani sie zastanawia nad wykorzystaniem mobilnych wplatomatow do innych uslug to proponuje:
    1. pizza
    2. dorobic kantorek i panienka do ru...ka. polskie byzmesmeny na pewno docenia....

  • sztucznypolak

    Oceniono 3 razy 3

    Pisano juz o tym pomysle (rzeczywiscie dobrym) w Gazecie dawno temu (dwa lata temu?).
    Co stalo sie tak nadzwyczajnego w tym czasie, ze wracamy do tego tematu?

  • cenie-dobre-dziennikarstwo

    Oceniono 7 razy 1

    Po ile taka reklama w Next?

  • tomasz0111

    Oceniono 4 razy 0

    Mam dla IdeaBank-u kolejny przełomowy pomysł: mobilny seksomat z możliwością płatności bezgotówkowej (a może nawet Bitcoinami?).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX