Część Pendolino w naprawie. Z powodu kamieni. Tańsze bilety? Lepiej złóż reklamację, bo PKP Intercity samo nie zwróci różnicy w cenie

Andrzej Mandel
Uszkodzenia w części pociągów Pendolino, o których pisaliśmy wczoraj, wynikać mają z fuszerek przy remoncie torów, co może skończyć się w sądzie. Tymczasem pasażerom, którzy zapłacili za przejazd klasą premium, a jadą w pociągu o niższym standardzie PKP, Intercity radzi... złożyć reklamację.

Od kilku dni zamiast Pendolino (czyli ED250) na torach pojawiają się pociągi o tradycyjnych wagonowych składach mające standard EIC zamiast EIP (Express InterCity zamiast Express InterCity Premium). „Tajemnicze” znikanie nowoczesnych maszyn okazało się mieć prozaiczne wyjaśnienie – składy uległy uszkodzeniom w kontakcie z tłuczniem na torach. „Gazeta Wyborczapoinformowała, że może to wynikać z niedawnego remontu odcinka Centralnej Magistrali Kolejowej, gdzie dosypywano tłucznia. Roboty prowadziła spółka PKP PLK. PKP Intercity deklaruje, że kosztami napraw obciąży zarządcę infrastruktury.

A jest co naprawiać, bo po torach jeździ tylko 12 składów ED250, a 6 jest wyłączonych z powodu kontaktu z tłuczniem (2 znajdują się w naprawach po innych wypadkach). Oznacza to, że na wielu trasach każdego dnia zamiast Pendolino pojawia się inny pociąg, a pasażerowie, którzy zapłacili wyższą cenę za wyższy standard, nie dostają tego, za co zapłacili. I PKP Intercity różnicy im automatycznie nie zwróci.

PKP Intercity: Potrzebna reklamacja

- Pasażerowie, którzy odbyli podróż w składach zastępczych, mają prawo do złożenia reklamacji. Podstawą do uznania takiej reklamacji jest zachowanie biletu. Warto zaznaczyć, że każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie. Reklamację można złożyć korespondencyjnie (wysyłając na adres siedziby PKP Intercity), w każdej kasie biletowej sprzedającej bilety PKP Intercity lub poprzez formularz reklamacyjny na stronie Intercity.pl – powiedziała Next.Gazeta.pl rzeczniczka Intercity Agnieszka Serbeńska.

Pasażer sam więc musi złożyć reklamację, by móc chociaż otrzymać zwrot różnicy w cenie. A różnica ta może być całkiem spora – np. na trasie Warszawa-Kraków może to być nawet 30 zł w przypadku I klasy. Na dłuższych trasach będzie to większa kwota. Co więcej, przewoźnik nawet w sytuacji, w której z wyprzedzeniem wie o tym, że na trasie pojedzie skład zastępczy, sprzedaje bilety w „normalnej” cenie (wymuszając tym samym składanie reklamacji).

System nie pozwala na ingerencje

Okazuje się jednak, że nie ma w tym złośliwości ze strony PKP Intercity. Po pierwsze w przypadku już sprzedanych biletów przewoźnik nie mógł przewidzieć takiej sytuacji ani nie ma możliwości automatycznego zwrotu różnicy w cenie. Szczególnie w przypadku biletów sprzedanych w kasach na dworcach. Po drugie, jak się dowiedzieliśmy, system sprzedaży biletów nie pozwala na tego typu ingerencje, czyli nie jest technicznie możliwe obniżenie ceny biletu w kasach na dzień przed odjazdem pociągu z powodu podstawienia składu zastępczego.

Pasażerom pozostaje składać reklamacje w nadziei na odzyskanie chociaż różnicy w cenie. Rzeczniczka Intercity potwierdziła, że w jasnych sytuacjach jest to minimum, na które może liczyć pasażer, który zamiast klasą Premium pojechał pociągiem o podwyższonym standardzie.

26 stycznia problem będzie dotyczyć tylko jednego pociągu - EIP 4100/1 relacji Bielsko Biała Główna – Warszawa Wschodnia.

"Nie ma obniżenia jakości usług"

W międzyczasie uzasadnione obawy o to, czy uda się wsiąść do pociągu, mogą mieć pasażerowie z Łodzi. Wagony do zestawiania składów EIC zabrano bowiem z popularnego pociągu Łodzianin, zmniejszając nieznacznie podaż miejsc w tym składzie. Pociąg ten już teraz miewa ponad stuprocentową frekwencję pasażerów, ale Intercity twierdzi, że zamiana wagonów „nie obniża jakości usługi świadczonej przez przewoźnika”.

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (32)
Zwykły pociąg zamiast Pendolino? Złóż reklamację, bo PKP Intercity samo nie zwróci różnicy w cenie
Zaloguj się
  • rw1270

    Oceniono 8 razy 8

    Uwielbiam to "system nie pozwala na...". Klasyk. Inni tez uzywaja, ale "PKP cos tam cos tam", ma to wyrazenie chyba wywieszone na drzwiach.

  • rw1270

    Oceniono 5 razy 5

    Z ta reklamacja to czyste kpiny. Tylko w Polsce i tylko panstwowa firma moze cos takiego powiedziec.
    W normalnych krajach, kiedy prywatny wykonawca nie dostarcza obiecanej uslugi, albo dostarcza inna (gorsza), to automatycznie zmienia cene i oddaje czesc zaplaty. Przynajmniej ci co zaplacili karta, czy inna forma bezgotowkowa, gdzie mozna zidentyfikowac imie, nazwisko, adres, czy konto platnicze, zwrot nienaleznej zaplaty powinnien byc automatyczny na karte, albo czekiem (w Polsce przekazem). Byc moze anonimowi, placacy gotowka powinni sie pofatygowac i wystapic o zwrot. A najlepiej by bylo, jak konduktor oddawalby im pieniadze na miejscu, ale rozumiem, ze to mogloby byc zbyt skomplikowane i ryzykowne.

  • spam_box

    Oceniono 4 razy 2

    Zapewne niezazdrowaśkowali aby się kamienie nie wbijały.

  • acototak

    Oceniono 1 raz 1

    A te pędolina były pokropione?

  • striepo

    Oceniono 1 raz 1

    W PKP pewnie sami nie wiedzą, który pociąg w danej chwili wypadnie więc zostawili cennik po staremu, nie ma takiego systemu którego nie można zmienić (choć w PKP to możliwe) ale wtedy gdy na planowanej podmiance na "zwykły" przyjedzie Pendolino to konduktor ma od każdego dopłaty brać? wtedy by była afera.
    Proces ten powinien wyglądać tak, konduktor przy sprawdzaniu biletów powinien walnąć PIECZĄTKĘ z opisem, po dojechaniu na stacje docelową, idziemy do KASY na PKP (do każdej, narobili burdelu ze spółkami to niech między sobą się spółki rozliczają, KASA to KASA), Pani w okienku skanuje bilet, powinno jej wyskoczyć w systemie, że jechał nie PENDO, i od razu wypłacić różnice. CZAS REALIZACJI MAX 2 MINUTY
    Obecnie jak musiałem zwrócić bilet to kasjerka była naburmuszona, że jej roboty narobiłem (jakby to nie jej praca była), gdyż w PKP odbywa się to wszystko ręcznie, w sensie kartka papieru i długopis i 10 minut z głowy.
    W Polsce żadna firma nie może sama z siebie przelać pieniędzy na konto bo system bankowy na to nie pozwala.

    Bardziej mnie interesuje inny problem, Deutsche Bahn na wszystkich stacjach ma automaty, gdzie można kupić bilet na wszystkie możliwe połączenia, łącznie z biletem Monachium - Wąchock, płatność kartą lub gotówką, można też przez internet ale trzeba wydrukować, na każdej stacji biletomatów zawsze jest kilka a w Polsce bawimy się w system KOLEJKOWY gdzie jeszcze na wielu stacjach do każdej kasy osobna kolejka gdzie możemy na kogoś kto sie tylko o coś spyta a też na kogoś kto ma milion pytań, na Centralnym idzie to sprawnie ale już taki Poznań to masakra.
    Dlaczego na Pendolino nie można kupić biletu w pociągu skoro na inne pociągi można? Dlaczego np w Rzepinie nie można kupić biletu do Berlina (zatrzymuje się tam Berlin - Warszawa Express)? Dlaczego konduktor może nam sprzedac tylko bilet do Kunowic (ostatnia stacja graniczna, mimo, że pociąg tam sie nie zatrzymuje? i trzeba kupić bilet Rzepin - Kunowice u polskiego konduktora a później Frankfurt Oder u niemieckiego? taki bilet na 2 osobnych biletach jest 2 razy droższy, to są prawdziwe absurdy.

  • 174pit

    Oceniono 1 raz 1

    Jeszcze na początku lat 70. XX w. kabaret Tey śpiewał: "Jak długo istnieje nasza ojczyzna, do winy nikt sam się jeszcze nie przyznał".
    No to miałby sam zwracać?

  • droch

    Oceniono 1 raz 1

    A Partia na to: Dobre, po państwowe!

  • xsawer

    Oceniono 1 raz 1

    System, system, system, tylko winnych nie ma.

  • marcinblonie

    0

    To pkp to jednak debike

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX