Dwie złe wiadomości dla miłośników piwa. Spożycie spada, za to cena może wzrosnąć

Rafał Hirsch
Prezes spółki Żywiec spodziewa się, że w tym roku w Polsce sprzeda się tyle samo piwa, co rok temu, ale jego wartość będzie większa. W liście do akcjonariuszy pisze też o spodziewanym wzroście kosztów i wzroście inflacji. Brzmi to jak sugestia podwyżek cen.

Podwyżki cen?

Prezes Żywca Guillaume Duverdier w liście do akcjonariuszy dołączonym do raportu rocznego spółki pisze, że w 2017 roku spożycie piwa w Polsce spadło, ale już w 2018 ma być inaczej:

Spodziewamy się że w 2018 roku sprzedaż piwa w Polsce ustabilizuje się w wyniku pozytywnego wpływu dużych wydarzeń sportowych. Rynek wzrośnie w ujęciu wartościowym w wyniku spodziewanego wzrostu kosztów surowców i opakowań oraz dalszego wzrostu inflacji w Polsce.

Jeśli sprzedaż mierzona hektolitrami ma się ustabilizować, to znaczy, że już nie będzie spadać, tak jak w 2017. Czyli będzie mniej więcej stać w miejscu. Ale jednocześnie rynek w ujęciu wartościowym, a więc wartość całego sprzedanego piwa ma urosnąć. Jeśli sprzedaż liczona w hektolitrach ma być stabilna, a liczona w złotych ma rosnąć, to znaczy, że każdy hektolitr, a więc także każdy litr, a więc także butelka czy puszka mają mieć średnio wyższą cenę. Czyli brzmi to tak, jakby prezes Żywca oczekiwał podwyżek cen piwa.

Wrażenie to rośnie po kolejnym zdaniu, w którym mowa jest o spodziewanym dalszym wzroście inflacji i wzroście kosztów surowców i opakowań. To wszystko są czynniki, które dotyczą całej branży, a nie tylko jednej firmy i które mogą całą tę branże zmusić do podniesienia cen.

 2017 gorszy, bo było brzydkie lato

Ciekawie brzmią też fragmenty listu dotyczące podsumowania roku 2017. Otóż spożycie piwa w Polsce liczona ilościowo, czyli hektolitrami spadło i to o 3 procent – to dość spory spadek. Przyczyny takiego stanu rzeczy są dwie. Po pierwsze w 2017 nie było piłkarskich mistrzostw Europy w piłce nożnej, a w 2016 były. W 2016 były też letnie igrzyska olimpijskie. Duże imprezy sportowe zawsze napędzają konsumpcję piwa.

Druga przyczyna to pogoda. Ubiegłoroczne lato, jak pamiętamy, było fatalne. U nas z tego powodu skończyło się głównie rozczarowaniem, ale browary z tego powodu mniej zarobiły. Bo słoneczna pogoda w lecie także sprzyja konsumpcji piwa (a także szaszłyków, kiełbas itp. ) 

Jakie będzie lato w tym roku nie wie nikt, ale wiadomo, że będą piłkarskie mistrzostwa świata. Mimo to szef Żywca zapowiada tylko stabilizację sprzedaży, a nie jej wzrost. Może to znak, że generalnie pijemy nieco mniej piwa co kiedyś.

A Grupa kapitałowa Żywiec (browary w Żywcu, Elblągu, Warce, Leżajsku i Cieszynie) w 2017 zarobiła 258,6 mln złotych. O 5 procent mniej niż rok wcześniej.

Więcej o:
Komentarze (99)
Dwie złe wiadomości dla miłośników piwa. Spożycie spada, za to cena może wzrosnąć
Zaloguj się
  • sineguanon

    Oceniono 42 razy 34

    W mojej ocenie aktualnie nazywanie Żywca piwem jest poważnym nadużyciem.

  • Martin Quirex

    Oceniono 20 razy 18

    Piwa takie jak Żywiec, Lech, Tyskie, Żubr itd., itp. są to podróbki robione z pół produktów, które nie mają nic wspólnego z prawdziwym piwem.

  • Łukasz Fijołek

    Oceniono 20 razy 16

    Redaktor powinien zaznaczyć że to prawdopodobnie pogląd pana prezesa w oparciu o wyniki sprzedażowe moczu butelkowego i puszkowego który oferowany jest przez grupe kapitałowa Żywiec. A co z małymi browarami, rzemieślniczymi, kraftami itp? Ktoś pytał sprawdzał jak im minął rok? Ja nie widzę problemu jak cena Żywca, Lecha warki i temu podobne pseudopiwa pójdą w górę. Rynek ich zweryfikuje czyli przestaną istnieć bo nikt moczu nie kupi od nich skoro w podobnej cenie będzie miał piwo z browaru Fortuna, Kormoran, Ursa Maior i wielu innych prawdziwych twórców cudownego trunku.

  • kraszankamaradzanga

    Oceniono 9 razy 9

    Żywiec to nie piwo ! Wszystkie masowe napoje piwopodobne mogą sobie drożeć do woli

  • franiux

    Oceniono 8 razy 8

    Tylko że oni nie sprzedają piwa tylko jakieś chlapy, nie wiem co to ale podobne do wody z octem, raz w małym sklepie kupiłem to coś i wylałem po spróbowaniu. Nigdy więcej. Kupuję piwa rzemieślnicze za 5-8zł /0,5l w hurtowni niedaleko i to można nazwać Piwem.

  • Dariusz Koszkul

    Oceniono 7 razy 7

    wypowiada sie prezes firmy - slowo klucz - produkujacej piwo. dzisiejsze produkty kompanijne nie maja nic wspolnego z prawdziwim piwem. robione sa na szybko z pólproduktów ( przyjezdza gotowy syrop nachmielony). w tychach produkcja tyskiego do "skladników"do zakapslowania trwa niecaly tydzien. w tym czasie warka nawet sie nie zdazy zawiazac nie mówiac o naturalnym nagazowaniu

  • Lech Purchalak

    Oceniono 5 razy 5

    Piwo czy siki .To co jest w butelkach trudno nazwac piwem
    Lata 70 to bylo piwo exportowe i mozna go nazwac piwem .Więc nie bardzo martwi mnie jedno i drugie .Pijam piwo z małych browarow

  • wilem07

    Oceniono 5 razy 5

    żywiec jeszcze 10 lat i zacznie robic dobre piwo albo zamknie zakład

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX