Związkowcy z Biedronki alarmują: zakaz handlu w niedziele utrudni branie urlopu. Jest reakcja sieci

Robert Kędzierski
Zakaz handlu w wybrane niedziele zacznie obowiązywać w marcu. Związkowcy Biedronki ostrzegają: kierownicy sklepów dostali wytyczne, by tak układać grafiki, by obsada była pełna w piątki i soboty. Sieć odpowiada.

Związkowcy sieci Biedronka ostrzegają, że zmiany w prawie zakładające zakaz handlu w niektóre niedziele może niekorzystnie odbić się na części pracowników. Kierownicy sklepów mieli bowiem otrzymać zalecenia, by układając grafiki zapewnili maksymalną obsadę stanowisk w piątki i soboty. I chociaż w oficjalnych i nieoficjalnych doniesieniach nie ma mowy o zakazywaniu brania dnia wolnego w piątek lub sobotę to związkowcy mają swoje obawy. Maksymalizacja może w praktyce oznaczać spore kłopoty w braniu urlopów. I to również w okresie wakacyjnym - alarmuje porta Forsal

Najlepsi pracownicy mają mieć wolne

Związkowcy wyjaśniają, że na dni wolne w weekend będą swego rodzaju nagrodą. Liczyć na nią mogą przede wszystkim ci pracownicy, którzy będą najskuteczniejsi w oferowaniu produktu w strefie kasy. 

Kary za arogancję

Są i złe wiadomości. Pracownicy, którzy "wykażą się nieuzasadnioną arogancją" wobec klientów będą musieli liczyć się z ryzykiem zwolnienia. 

Sieć zaprzecza

Przedstawiciele sieci zaprzeczają, by istniał jakikolwiek zakaz brania wolnego w piątki i soboty. Biedronka próbuje przygotować się na zmianę zachowań konsumentów, którzy nie mogąc robić zakupów w niedzielę chętniej będą odwiedzać sklepy w czwartki, piątki i soboty. 

W przesłanym do nas oświadczeniu sieć wyjaśnia:

W związku ze zmianami, które wejdą w życie w marcu, prowadzimy analizy i konsultacje dotyczące potencjalnych modyfikacji w organizacji pracy naszych sklepów. Ewentualne zmiany w tym zakresie zostaną wypracowane w zgodzie z obowiązującym prawem, w tym dotyczącym praw pracowniczych.

Kluczowi w całym procesie są klienci, którzy oczekują dostępu do świeżych towarów na półkach oraz sprawnej obsługi kasowej. W związku z tym będziemy starali się zapewnić jak największą obsadę w sklepach w czasie zwiększonego ruchu klientów, którego spodziewamy się głównie w piątki oraz soboty, a także w poniedziałki następujące po wolnych niedzielach. Nie oznacza to jednak ograniczania prawa pracowników do urlopu - jeśli pracownik ma zaplanowany i uzgodniony z przełożonym dłuższy urlop obejmujący piątek czy sobotę, będzie mógł go wykorzystać.

Markety każą pracować w nocy? Ministerstwo ucina 

Według wcześniejszych doniesień wprowadzenie zakazu handlu w niedziele mogłoby spowodować zmiany w sposobie pracy w niektórych sieciach. Biedronka,  Lidl i Netto analizują  "potencjalne zmiany w tym zakresie", ale nie ma jeszcze wiążącej decyzji. mogłaby wprowadzić nową zmianę dla pracowników - w nocy z niedzieli na poniedziałek. 

Czytaj też: Biedronka rządzi! Mamy badania dotyczącego zakupów. 

Minister Rafalska zapowiedziała na zeszłotygodniowej konferencji prasowej, że sieci zaczną omijać zakaz handlu w niedzielę w sposób, który zostanie uznany za niewłaściwy, zostanie uchwalona nowelizacja ustawy. Zaapelowała, by uszanować zmianę prawa

Ponad pół miliona pracowników handlu w Polsce czekało na tę ustawę ponad ćwierć wieku. Popiera ją 2/3 społeczeństwa. Tylko 2 proc. pytanych przez autorów inicjatywy obywatelskiej pracowników handlu zdecydowałoby się na niedzielną pracę, w zamian za dodatkowe wynagrodzenie. Pamiętajmy, że 80 proc. zatrudnionych w handlu to kobiety i w większości matki.

- czytamy na stronach Ministerstwa

Więcej o:
Komentarze (121)
Związkowcy z Biedronki alarmują: zakaz handlu w niedziele utrudni branie urlopu. Jest reakcja sieci
Zaloguj się
  • Krzysiek Ole

    Oceniono 41 razy 35

    Przecież wiadomo, że w takim wypadku w piątki i soboty będą tłumy w sklepach. Stojący w kolejkach do kas, będą mieli czas podziękować PiSowi za durne prawo.

  • window_licker

    Oceniono 37 razy 29

    Ale w czym problem? Niech związkowcy i "przyjaciele ludu" zadekretują pracę od wtorku do czwartku od 9 do 14 z przerwą obiadową.

    Po co dalej kombinować. Leżmy, pijmy, jedzmy i módlmy się a Niemcy i Żydzi niech nam płacą odszkodowania i z tego Polska będzie rosła w siłę!

  • avensis77

    Oceniono 34 razy 22

    Poroniony pomysł z tym kretyńskim zakazem handlu. Dlaczego w Polsce musi być zawsze najgorzej?

  • pintonek

    Oceniono 16 razy 16

    Efekt bedzie taki, że w niedzielę pracownik bedzie tak padniety po całym tygodniu pracy, że prześpi pół niedzieli a resztę nie ebdzie mus się chciało z domu wychodzić. Efekt rodzinny jak ta lala....

  • Ser Dell

    Oceniono 14 razy 14

    Jebniete prawo... Jak by to miało być dla pracowników to powinni ustawić obowiązkowe wyższe wynagrodzenie za niedzielę, n a przykład 200-300%

  • justas32

    Oceniono 14 razy 12

    Drodzy związkowcy - nie podoba wam się praca w Biedronce ? To załóżcie sobie własne firmy ...

  • ds215

    Oceniono 13 razy 11

    Jak pracownicy nie chą pracować w niedzielę to niech nie pracują. a dlaczego zakazywać pracy tym co muszą zarobić a nie mają innej szansy?

  • garpo

    Oceniono 12 razy 10

    ciekawe jak wyszło to 2/3 popierających wśród moich znajomych 90% jest przeciw

  • zadarmo

    Oceniono 9 razy 9

    Janki pod Warszawą. Kilkadziesiąt hektarów parkingów i wielkopowierzchniowych sklepów w tym Ikea i kino na 8 sal. Niedziela 11:00. Dwa razy objechałem potężny parking, aby znaleźć miejsce do pozostawienia samochodu i nie znalazłem takiego miejsca. I w końcu łutem szczęści stanąłem na jakimś zapomnianym parkingu "za rogiem" przytulony do krawężnika. Podobny Saigon jest w sobotę. Takie są obecnie realia - tłumy ludzi. Do Ikei i sklepów wyposażenia wnętrz ludzie zazwyczaj jeżdżą w sobotę lub niedzielę, bo jadą obejrzeć asortyment i być może coś kupić, albo aby po przemyśleć wybór i dokonać zakupu tydzień później. Nie robią przy tej okazji zakupów spożywczych, bo często wśród nich są produkty łatwo psujące się, które nie mogą tak po prostu przeleżeć w rozgrzanym samochodzie dłużej niż godzinę (mięso, wędliny, etc.). W takiej Warszawie zakupy spożywcze robi się zazwyczaj w soboty, bo na parkingach jest duża rotacja i jest możliwość znalezienia miejsca do zaparkowania. A przede wszystkim nie ma korków. Mniejsze zakupy robi się w tygodni o ile sklepy nie wymagają dalszych wypraw. Zrobienie zakupów w tygodniu samo w sobie nie jest problemem. Ale trzeba wziąć pod uwagę czas dojazdu w korkach. I taka wyprawa zamiast trwać maksymalnie 2h, trwałaby ok. 4h. Czyli praktycznie wracasz zakupami ok. godz. 22-j. Podobnie pewnie jest w Krakowie, Poznaniu i wielu innych miastach z liczbą mieszkańców większą niż 0,5 mln. Ja się pytam - jeśli zostanie zakazany handel w niedzielę, to jak i kiedy Ci ludzie będą zaspokajać swoje potrzeby? Bo ich potrzeby wbrew pozorom nie zmaleją. One po prostu będą musiały zostać zaspokojone w inne dni. Które dni - w sobotę? Nie ma szans - już teraz jest to trudne. A więc kiedy? Odpowiem - w nocy! Ludzie będą jeździć jak obwiesie po nocach, bo zapewne takie wielkopowierzchniowe molochy dostrzegą w tym szansę na utrzymanie obrotów na odpowiednim poziomie. A dlaczego się na to zdecydują? Bo mnóstwo danin (podatków) nie ulegnie zmianie - to są koszty stałe, które nie spadną i wciąż będą ponoszone. Sieci handlowe będą musiały tak czy inaczej na to zarobić. Wyrzucenie z kalendarza ok. 50 niedziel dni handlowych - dodać należy najbardziej przychodowych - sprawi, że albo ceny towarów pójdą o bliżej nieokreśloną wysokość w górę minimum 15%. Dlaczego 15%?
    Bo 50 dni to 13,7 % mniej dni handlowych - i to tylko wyliczając z prostej arytmetyki, a przecież w przeliczeniu na dochód z utargu to pewnie ok. 30% z wszystkiego, bo w środku tygodnia do takich molochów jeździ relatywnie 70% mniej konsumentów (parkingi są w 70% puste). I w ten oto sposób albo konsumenci zaczną płacić więcej za towar albo będą robić zakupy po nocach, co mocno uderza w ich godność. I teraz rzecz najzabawniejsza - kto tych klientów obsłuży w nocy? Już odpowiadam - wszyscy Ci, co pracowali w niedzielę. Teraz będą tyrać na nocnych zmianach. Jest jeszcze jedna opcja. Sieci handlowe zdecydują się odpuścić utracony zysk, to oznacza, że spadną też wpływy z podatków do budżetów gmin. Ale niestety nie podarują nikomu zwiększenia relacji kosztów stałych do zysków. I tak oto wylejemy dziecko z kąpielą. Pracownicy sklepów będą zasuwać po nocach z worami pod oczami, klienci będą włóczyć się po nocnych sklepach, ale za to zdaniem władzy wszyscy będą szczęśliwi. W trosce o pracowników "biedronek" nomen omen mających wolne za każdy przepracowaną niedzielę, wywalimy w kosmos cały handel w dużych miastach i sprawiamy, że proces zakupowy będzie uwłaczał godności wszystkim. Brawo!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX