Europejskie perełki mają dość turystów. Chcą ograniczyć ich najazd

Wenecja

Wenecja (Fot. Krzysztof Koch / AG)

W Europie rośnie irytacja falami turystów, zakłócających życie miejscowych. W efekcie zarządzający turystyką testują różne rozwiązania, które uspokoją mieszkańców i nie spowodują utraty wpływów.

W sierpniu ubiegłego roku barcelońscy anarchiści z grupy Arram zatrzymali przy stadionie FC Barcelona autokar z turystami, przebili opony i napisali na nim hasło „Turystyka zabija okolicę”. W niektórych hiszpańskich miastach pojawiły się na murach napisy „Turyści wracajcie do domów”. W Wenecji mieszkańcy protestowali przeciwko statkom wycieczkowym oraz spowodowanym przez turystów podnoszeniu czynszów w mieście.

O możliwych rozwiązaniach problemu dyskutowano w tym tygodniu na targach turystycznych ITB w Berlinie. Pojawiły się pomysły, by zaostrzyć kryteria rezerwacji nieruchomości w serwisie Airbnb czy wprowadzić rozwiązania cyfrowe, które pozwolą na lepsze zarządzanie przepływem turystów w najbardziej popularnych miejscach.

W 2017 r. na całym świecie podróżowało 1,3 miliarda turystów, z czego połowa w Europie. Ponad dwie trzecie podróżnych odwiedziła zaledwie 20 krajów.

WenecjaWenecja Fot. Krzysztof Koch / AG

Miasta wprowadzają limity

Restrykcje już stały się faktem. Hiszpańscy urzędnicy wprowadzili system sprzedaży biletów przez internet do orientalnego pałacu Alhambra, ograniczając ich liczbę do 2,7 mln rocznie. Podobne rozwiązanie ma być wprowadzone w Cinque Terre, jednej z atrakcji północnej Italii.

W Miami mieszkańcy dostają powiadomienia sms-owe, jeżeli pojawia się ryzyko zbyt dużej liczby turystów w mieście. Limity dla turystów wprowadziły Wenecja, Amsterdam i Dubrownik. W Amsterdamie zakazano używania rowerów piwnych, autokarów czy instalowania nowych sklepów turystycznych w historycznym centrum miasta. Barcelona walczy z nielegalnymi, nielicencjonowanymi apartamentami do wynajęcia. Grecka wyspa Santorini ograniczyła liczbę pasażerów statków do 8000 dziennie.

Niedziele handlowe 2018 - w te dni sklepy będą zamknięte

Zobacz także
  • Biedronka na Dworcu Centralnym w Warszawie Biedronka otworzy w niedzielę kilka swoich sklepów. Zakaz handlu w tym przypadku nie obowiązuje
  • Zdjęcie poglądowe Polska traci 20 milionów złotych rocznie na mandatach. Rząd nic z tym nie robi
Komentarze (54)
Europejskie perełki mają dość turystów. Chcą ograniczyć ich najazd
Zaloguj się
  • tedek1

    Oceniono 12 razy 10

    No cóz dokładnie to sobie przeliczyli: lepiej mniej turystow ale bardziej zasobnych, takich co wydadza kilkaset euro wiecej na nocleg, jedzenie, atrakcje ... a nie motłoch ktory placi za nocleg grosze, swoje kanapki wozi, a pozniej korzysta tylko z bezplatnych atrakcji.

  • ad2009

    Oceniono 9 razy 7

    Niech przekierowuja do Polski i- krakow, Warszawa...
    Ilez tam mozna zobaczyc! Te barierki, tysiace policjantow, autobusy blokujace przecznice... Dla dodania wrazęń biura turystyczne powinny każdemu zagranicznemu turyscie zapewnic w dniach Ważnych Świąt Państwowych Wielkiego Mocarstwa bialą rożę i tabliczke z napisem "konstytucja" i wyslać tam , gdzie barierki. Wskazane sa glosne rozmowy dowolnym, obcym dla miejscowych, jezyku -

  • el.pistolero

    Oceniono 15 razy 5

    Oni nie mają dość turystów tylko dość bydła, często robiących chlew i pijacką melinę z ich miast. Picie i darcie mordy, to podstawa dzisiejszej turystyki. Teraz za turystów robi światowe pokolenie tzw bezstresowego wychowania, żyjącego wedle polskiego powiedzenia "róbta co chceta".

  • lepiregenre

    Oceniono 6 razy 4

    To fakt, ponieważ duże wątpliwości budzą sami turyści i sposób ich zachowywania się w odwiedzanych miejscach. Miejscowi też nie pozostają im dłużni, ponieważ od jakiegoś czasu serwują im rozrywkę na najniższym poziomie. Mało tego, oferują do sprzedaży jakeś badziewia, podróbki lub tylko takie pamiątki, które za parę centów zostały wyprodukowane w Chinach. Ale dla współczesnych turystów takie pamiątki są bardzo ważne, bo to bardzo często jedyna wiedza, jaką będą potem posiadali o takim miejscu. Czyli pozornie wszyscy są zadowoleni. Ale nic bardziej mylnego. Ludzie w dużych miastach, czyli w miejscach dzisiaj modnych i turystycznych, gdzie od wieków tworzono i tworzy się kulturę tego świata, mają dość najazdu tej fastfoodowej szarańczy turystycznej z całego świata. Tanie samoloty spowodowały, że przemieszczają się już wszyscy. A ludzie, jak powszechnie wiadomo, mają bardzo różne oczekiwania od życia. Przeważnie jest tak, że znakomita większość współczesnych turystów traktuje odwiedzane miejsca na zasadzie uprawiania jakiejś dyscypliny sportowej, jak jakiś wielobój czy kolejny etap do pokonania na wytyczonej trasie. Taki sposób zagranicznego odpoczynku nie wymaga posiadania żadnej wiedzy. Bilet, samolot i już. Przy czym ciągle są głośni i byle jacy często niezadowoleni i z pretensjami do całego świata, więc krążą godzinami bez celu wokół hotelu, basenu lub skrawka plaży, by na koniec dnia trafić do jakiejś knajpki na butelkę alkoholu. Generalnie bardzo szybko się nudzą. Dlatego za każdym razem jadą gdzie indziej i tak bez końca. Statystycznie wygląda to tak: krótki pobyt 7-14 dni, 10000 zdjęć, alkohol, ewentualnie profesjonalistki do towarzystwa, brudy basen hotelowy, ohydne pamiątki, samolot i do domu. Czyli na pewno nie jest to taka turystyka, jaka jeszcze istniała do końca lat 50. XX wiek. Teraz wszystko się zmieniło. Ludzie przemieszczają się dla samego przemieszczania się, robią mnóstwo zdjęć, których potem w zasadzie nie oglądają, bo i po co, skoro z tej zrobionej panoramy i tak nie wiele wiedzą. A dla bardziej ambitnych tego typu turystycznych wypadów masowo drukuje się przewodniki turystyczne, które są okrojoną wersją dla tych, którzy coś więcej zapamiętali z lekcji geografii w podstawówce. Czyli gdzieś dzwonią, ale dokładnie nie wiadomo gdzie. Jedynym rozsądnym rozwiązanie w tej sytuacji jest drastyczne podniesienie cen w takich miastach. Na przykład w Paryżu kawa kosztuje już prawie 6 euro – i bardzo dobrze! Powinna kosztować nawet 10 euro, ponieważ tylko w ten sposób te miasta uwolnią się w całości od turystycznej szarańczy. W takich miastach hotele powinny podrożeć co najmniej o 100%.

  • aron2004

    Oceniono 2 razy 2

    Trzeba zrobic wyciągi w Bieszczadach to może odciąży trochę Tatry. Plus przejście graniczne z Ukrainą w Wołosatem.

  • otopolskiepieklo

    Oceniono 4 razy 2

    a teraz chciałbym przeczytac co to znaczy że Wenecja czy Amsterdam wprowadziły limity dla turystów?

    wydają wizy? sprawdzają na drogach kto jedzie, w pociagach sparwdzają zameldowanie?

    jak nie - to nie piszcie BZDUR bez pokrycia

  • japiota

    Oceniono 4 razy 2

    No cóż - jedynym wyjściem jest podniesienie ceny. Turystyka była rozrywką elitarną a masowość doprowadza do degradacji atrakcji turystycznych.
    Tak samo jest z samochodami - powszechność spowodowała korki więc do centrów będzie mogła wjechać tylko zamożni (elektryki, opłaty)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje