Mocno rośnie popyt na pracowników, ale nie w tej branży. Prognoza dla handlu wyraźnie spadła

Zakupy

Zakupy (Fot. Rafał Mielnik / AG)

Wygląda na to, że branża handlowa powoli się już nasyca jeśli chodzi o pracowników - wynika z badania ManpowerGroup. Wprawdzie firmy nadal planują zatrudniać, ale jest ich wyraźnie mniej. Winny zakaz handlu?

ManpowerGroup: prognoza zatrudnienia dla handlu w dół

Barormetr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia powstaje w oparciu o badanie ankietowe. Reprezentatywna grupa 752 polskich pracodawców odpowiedziało na pytanie, jakich zmian w zatrudnieniu w swojej firmie spodziewają się w drugim kwartale tego roku w porównaniu z pierwszym kwartałem. Czyli, czy zamierzają zatrudniać nowych pracowników czy wręcz przeciwnie, raczej zwalniać. Różnica między liczbą pracodawców, którzy planują wzrost zatrudnienia a tych, którzy planują spadek, to prognoza netto zatrudnienia.

W przypadku handlu ta prognoza wynosi +8 proc. Czyli nadal w tej branży więcej jest firm, które chcą zatrudniać nowych pracowników. Mimo to, jak czytamy w raporcie, to najsłabszy wynik od ponad czterech lat. To też wyraźny spadek w porównaniu z prognozą na drugi kwartał 2017 - o 9 proc., a w porównaniu z pierwszym kwartałem 2018 aż o 14 proc.

Wszystko przez zakaz handlu w niedziele?

Co w ciągu trzech miesięcy sprawiło, że firmy tak mocno ograniczyły swoje plany dotyczące zatrudnienia? Być może to efekt wejścia w życie ustawy o zakazie handlu w niedziele – mniej dni pracy oznacza, że mniej pracowników będzie potrzebnych do obsługi sklepów. Podobne podejrzenia mają autorzy raportu.

- Ostrożne deklaracje pracodawców z branży handlowej  mogą być odzwierciedleniem zakazu handlu w niedziele - mówi Iwona Janas, Dyrektor Generalna ManpowerGroup w Polsce.

Jeszcze niedawno największe sieci sklepów walczyły o pracowników, ogłaszając podwyżki wynagrodzeń.

Czytaj też: Po Biedronce teraz Lidl daje podwyżki. Od marca ponad 9 procent więcej

Jak na razie, zwolnień z tego powodu żadna duża sieć nie zapowiada, a Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przekonuje, że nie spodziewa się negatywnego wpływu ustawy na rynek pracy.

Możliwe też, że po miesiącach zwiększania zatrudnienia, firmy handlowe po prostu doszły już do momentu, w którym braki kadrowe w dużej części już się zapełniły.

Perspektywy zatrudnienia w Polsce wciąż dobre

embed

Perspektywy zatrudnienia w branży handlowej spadły najmocniej w porównaniu poprzednim raportem, ale i tak liczba pracowników ma się w niej zwiększyć, po prostu ma być to wzrost mniejszy, niż w pierwszym kwartale. Podobnie jak we wszystkich badanych przez ManpowerGroup branżach. Przy czym najmocniej w przemyśle - aż o 26 proc. Ogółem prognoza zatrudnienia netto (po korekcie sezonowej) dla Polski na drugi kwartał 2018 wynosi +11 proc. i jest dokładnie taka sama, jak poprzednia, na trwający jeszcze pierwszy kwartał.

- Takiemu trendowi sprzyja nie tylko dobra koniunktura gospodarcza w Polsce ale też okres wiosenno-letni, który wiąże się ze zwiększonym zapotrzebowaniem na pracowników produkcyjnych, zwłaszcza w branży spożywczej, budowlańców oraz osoby zatrudnione w hotelach i gastronomii - mówi Iwona Janas.

Obecnie 18 proc. firm chce zwiększać zatrudnienie, a 3 proc. zmniejszać (do tego dochodzi jeszcze korekta sezonowa, stąd 11 proc. wyniku netto). To 20. kwartał z rzędu, gdy pracodawcy będą zatrudniać.

+++

Anna Skórzyńska z firmy Szumisie: Człowiek bardziej żałuje tego, czego nie zrobił, niż tego, co zrobił źle [NEXT TIME]

Zobacz także
  • Galeria Północna Można się było tego spodziewać. Inspektorzy PIP mają sprawdzać sklepy w niedziele, ale oni też chcą wolnych weekendów
  • KGHM to jeden z największych eksporterów w Polsce - Kopalnia miedzi Polkowice - Sieroszowice Polski eksport dostał zadyszki. Mocny złoty trochę przeszkadza
  • Ikea Pracownicy fabryki należącej do IKEA nie chcą 'pracować za miskę ryżu'. Spór trwa od grudnia
Komentarze (63)
Zakaz handlu wpływa na rynek pracy? Mocno rośnie popyt na pracowników, ale nie w branży handlowej
Zaloguj się
  • batistuta

    Oceniono 26 razy 22

    Podam prawdziwy mój przykład...

    Mam firmę która sprzedaje towar w pasażu dwóch centrów handlowych mojego miasta - po prostu 2 takie wyspy
    Zatrudniałem w sumie do obsługi 5 osób. Z końcem roku w jednym centrum wygasała mi umowa i nie przedłużyłem a teraz pod koniec marca wygasa mi w drugim i też zamknę i niestety zwolnię ludzi.
    Dlatego, że w niedziele mój obrót wzrastał nawet do 400% i tak naprawę to weekendy zarabiają.
    Pracownikom płaciłem 10 zł na rękę (początkującym 9,5 wcześniej 9) czyli tak realnie na rękę za miesiąc dziewczyna dostawała od ok 1830 - 2000 zł. (jak były dobre miesiące to i nawet 2100 zł ) Prawdę mówiąc praca wcale nie była ciężka, bo sami to możecie w każdym C.H. zaobserwować.
    Sens tej działalności zaczął się tracić już w zeszłym roku po podniesieniu stawek minimalnych, bo pracownikom musiałem podnieść stawkę a moje dochody wcale nie wzrosły a wręcz odwrotnie duszony jestem większym ZUS.
    Dochód z takiej działalności miałem tak realnie od 2500 zł do 4500 zł (tyle zostawało po opłaceniu wszystkiego)
    Uśredniając ok 3000 wcześniej uśredniając ok 3700 do 3900 zł
    Teraz jak odliczę 2 niedziele to zostaje mi 1200 do 1500 zł a sprawy sobie nie zdajecie ile to jest zachodu z takim stoiskiem. Zamykam i już zwolniłem 3 osoby od 1 kwietnia pozostałe 2.

  • otopolskiepieklo

    Oceniono 22 razy 16

    no ale zaskoczenie - jak wypada 1/7 czasu pracy, to chyba jednak nie potrzeba takiej samej ilości pracowników

    pomijam już nawet to że ta część - 1/7 - często była równoważna 20% i więcej obrotów tygodniowych

  • kataryniarski

    Oceniono 19 razy 13

    Kolejny sukces PiS...

  • Pawel Niemiec

    Oceniono 6 razy 6

    Jebac Polskę i jej głodowe płace ,wolę czyścić magazyny u Niemca niż tu się bawić oloweczkiem za ochłapy chociaż mam magisterium .Jebac ten bieda kraj .

  • frogman

    Oceniono 5 razy 3

    wszyscy zwolnieni powinni iść do tej rudej wiecznie z siebie zadowolonej rafalskiej po pracę

  • hunkyyankee

    Oceniono 2 razy 2

    Kolejna dobra zmiana

  • Michal Dziedzic

    Oceniono 4 razy 2

    Wszystko zgodnie z planem. Spadające bezrobocie to zagrożenie na związków zawodowych. Trzeba myśleć perspektywicznie, jak by wszyscy mieli pracę, nie było poczucia zagrożenia, mało kto by się zapisywał do NSZZ, czy innych obrońców pracowników.

  • Jul Jez

    Oceniono 1 raz 1

    Wchodzę do Biedronki zatrudnimy sprzedawców , Wchodzę do Dino zatrudnimy, do Lewiatana zatrudnimy. No ale co tam rynek. Ankiety i badania!!!!

  • 162tony

    Oceniono 1 raz 1

    Faktycznie spadają... Brakuje 12 tysięcy a jak spadną to będzie brakowało 8 tysięcy osób do pracy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje