Duże miasta w Polsce będą się wyludniać. Najwięcej stracą Katowice

W najbliższych latach tylko pięć obecnych miast wojewódzkich ma szansę zwiększyć swoją populację. Pozostałe będą się wyludniać i to w dość szybkim tempie - uważa prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Katowice będą się wyludniać

Katowice do 2030 roku prawdopodobnie stracą 11 procent swojej populacji (z 296 do 263 tys.), zarówno z powodu starzenia się społeczeństwa (i związanego z tym wymierania), jak i z powodu migracji. Zaskakiwać może jednak fakt, że, jak uważają naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego, sporo zyska podkarpacki Rzeszów. Ma on być o ponad 10 procent ludniejszy i przekroczyć barierę 200 tysięcy mieszkańców.

W liczbach bezwzględnych największą ofiarą procesów demograficznych ma być położona centralnie Łódź. Liczące obecnie 690 tysięcy mieszkańców miasto ma mieć w 2030 roku populację na poziomie 620 tysięcy. Oznacza to, że trzecim pod względem liczby ludności miastem w Polsce stanie się Wrocław, który z kolei ma powiększyć populację z 638,6 do 649 tysięcy mieszkańców.

Tracić populację mają też w szybkim tempie miasta takie jak Opole (z 128 do 111 tys.), Lublin (z 340 do 323 tys.), Kielce (z 197 do 181 tys.) czy Poznań (z 538,6 do 504 tys.). Znaczący ubytek ludności odczują też Szczecin i Bydgoszcz. Nieco wolniej za to ma maleć populacja Białegostoku (z 297 do 293 tysięcy) czy Olsztyna (z 173 do 169 tysięcy).

Rosnąć będą najbardziej atrakcyjne metropolie, szczególnie Warszawa, która w 2030 ma mieć już 1844 tys. mieszkańców (obecnie 1764 tys.), Kraków (z 767 do 779 tys.), Gdańsk (z 464 do 472 tys.) oraz wspominane już Wrocław i Rzeszów.

Dlaczego miasta będą się wyludniać?

Wśród przyczyn depopulacji miast znajdziemy nie tylko naturalne procesy demograficzne związane ze starzeniem się społeczeństwa. Miasta podlegają również procesom suburbanizacji, przez co maleje liczba ich mieszkańców, ale za to rośnie populacja okolicznych gmin, co dobrze widać na przykładzie Poznania.

Autor Biuletynu zauważa, że trudno obecnie jest mówić o ludności dużych miast bez uwzględniania okolicznych gmin. Same miasta na różny sposób walczą z procesem suburbanizacji, który przenosi podatki mieszkańców poza ich granice, wewnątrz zostawiając koszty związane z ich funkcjonowaniem. Na przykład Warszawa czy Kraków wprowadzają ułatwienia i zniżki dla osób w nich zameldowanych (a więc płacących u nich podatki). Wszystkie miasta starają się też przyciągać inwestorów, którzy tworzyliby miejsca pracy dla mieszkańców (przykładem sukcesu może być tu Rzeszów).

Wszelkie prognozy oparte są na danych Głównego Urzędu Statystycznego, które z kolei oparte są na danych ewidencji ludności. Tymczasem ewidencja nie uwzględnia niezgłoszonej migracji zarówno stałej, jak i czasowej. Dotyczy to zarówno osób, które opuszczają dane miasto, jak i tych które do niego napływają. Miasta, jak zauważa prof. Szukalski, radzą sobie z tym na różne sposoby, próbując oceniać faktyczną populację po zużyciu energii, wody czy liczbie aktywnych wieczorami telefonów komórkowych.

Maciej Panek: Byłem na dnie, gdy otworzyłem firmę posiadającą obecnie 3 tys. samochodów [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (106)
Duże miasta w Polsce będą się wyludniać. Najwięcej stracą Katowice
Zaloguj się
  • baby1

    Oceniono 26 razy 20

    Niech się wszyscy przeprowadzą do Warszawy i będzie jak w Chinach - 30 mln. miasta. Nie wiem czy to dobry kierunek, ale wynika to z centralizacji władzy w Polsce, a co za tym idzie przenoszenia władz firm i samych firm do Warszawy. Jak w RFN stolica była w prowincjonalnym Bonn, a kraj jest federalistyczny, to wszystkie landy rozwijały się sensownie. Odwrotnie jest we Francji i wielkiej Brytanii, gdzie stolice całkowicie zdominowały prowincję.

  • Oceniono 22 razy 10

    Ciągle jest powtarzana błędną teza, że "miasta się wyludniają", tymczasem następuje po prostu suburbizacja polskich miast, zarówno tych dużych, ale też małych! Nie nadarza za tym podział administracyjny i samorządowe regulacje. Ja zbudowałem dom pod miastem (bo taniej, większa działka, czystsze powietrze, kontakt z naturą etc.), a czy stałem się mieszkańcem wsi? Tylko w sensie statystycznym - z gminą, gdzie jestem zameldowany właściwie nic nas nie łączy. Nie pracujemy tu, a w mieście z którego się "wyprowadziliśmy" (co to za wyprowadzka, jeśli my mamy bliżej do centrum, niż mieszkańcy odleglejszych dzielnic miasta), nasze dzieci nie korzystają i nie będą korzystac z gminnych przedszkoli i szkół, nawet droga, która dojeżdżamy do miasta należy do powiatu, a nie gminy w której mieszkamy. Takich jak my duuuuuuuzo więcej - dalej jesteśmy mieszkańcami miasta tylko śpimy trochę dalej od centrum. Czas najwyższy na prawo, które pozwoli się łatwo powiększać miastom (ale z umiarem, żeby nie powstał taki dziwoląg, jak "wielka" Zielona Góra), oraz ZMUSI sąsiadujące gminy do współpracy , bo dziś gminy ościenne bardzo często pasożytują na mieście (korzystając właśnie z tego, że wielu ich mieszkańców zaspakaja swe potrzeby życiowe w mieście).

  • triphazard123

    Oceniono 16 razy 8

    nie mozna patrzec na katowice , tylko przez pryzmat katowic, bo to male miasto, patrzmy przez pryzmat metropolii, wtedy to 3mln ludzi. wiele osob przeprowadza sie tuz za granice katowic, do mikolowa, orzesza itp

  • przemo1033

    Oceniono 17 razy 7

    Przede wszystkim WAWA jak tu niektórzy piszą rozwija się, tak dla waszej wiedzy, dzięki centralizmow i nakładom typu na metro. Ale to wieś. Słaba giełda, złodziejstwo. Barcelona nie ma wieżwców , a jest kilka razy bogatsza. Madryt królewski też nie stawia na wieżoce, za to ma najwięcej placówek kultury po Londynie. O jakości życia w mieście decyduje kilka rzeczy, między innymi to co napisałem na dole. A o jego sile nauka i kultura. To dlatego , że Łódź obniżyła swoje loty to wynik zarówno zaniedbań samych mieszkańców , jak i sąsiedztwo samej Wawy.

  • dariusz wocik

    Oceniono 10 razy 6

    Nic dziwnego w centrum Katowice nowe mieszkanie 69m2 765tys do tego garaż 55tys. A wystarczy odjechać 10km by za 150tys kupić małą działkę postawić 100m2 domek plus garaż za 400tys i w kieszeni zostaje 300tys zł w dodatku jest rozpalić grilla zaparkować drugi samochód dzieci mogą się pobawić spokojnie na dworze albo pies ma gdzie łapy rozciągnąć

  • przemo1033

    Oceniono 14 razy 6

    We Wrocławiu problem jest w infrastrukturze typu przedszkola i korki. Masz pracę ale nie możesz powiedzieć, że miasto o ciebie dba. To jest problem. Wobec tego część osób przeprowadza się tak do 30 km wokół centrum. Poza Wrocław. Czas dojazdu do pracy może być okolo 30 minut ale jedziesz. Zależy gdzie pracujesz. A mieszkanie w Centrum też zajmuje ci dotarcie do pracy 30-40 minut lub 1 h w porywach. Dlatego kluczem są obwodnice, również tych dużych osiedli gdzie tworzą się korki , a poza tym przedszkola, żłobki i dobra służba zdrowia.

  • otopolskiepieklo

    Oceniono 9 razy 5

    przepraszam ale to jest pitolenie - jeśli jakikolwiek poważny wskaźnik dotyczący miast miałby byc brany pod uwagę, to TYLKO ten dotyczacy aglomeracji

    oczywiście dla UM w Katowicach jest istotne ile osób mieszka (podatki, itd), ale to niekoniecznie odzwierciedla faktyczny stan zaludnienia regionu, jego dynamiki czy ważnoci

    może być tak że te same Katowice mają nadal taką sama liczbę pracujących (tyle że dojeżdżają), kupujących w sklepach, odwiedzających - maja te same instytuty, itd...

  • az555

    Oceniono 6 razy 4

    pracuję w katowicach,parkuję w tychach(przed zakładem:),do mikołowa mam 3km(na pd),do mysłowic 2km(na wsch).Na mecze chodzę na stadion GKS katowice(w chorzowie)-1km od siemianowic

  • mona_3

    Oceniono 6 razy 4

    Nie wierzę w te prognozy. W Poznaniu na moim osiedlu 1/3 parkowanych samochodów ma rejestrację z małych miast i innych województw - przeważa lubuskie, ale jest też zachodniopomorskie a nawet podlaskie. Ci ludzie zostaną w Poznaniu, podobnie jak warszawskie słoiki, i zwiększą populację starzejącego się miasta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX