Popierała zakaz handlu w niedzielę, ale teraz szacuje straty w swoich sklepach na 1 mln zł rocznie

Elżbieta Czacharowska, właścicielka sklepów spożywczych w Ostródzie, była zwolenniczką zakazu handlu w niedzielę, bo wierzyła, że zyska na tym drobny handel. Teraz apeluje do premiera o zmianę ustawy.

Sprawę opisuje portal wiadomoscihandlowe.pl., którego redakcja dotarła do kopii pisma, przesłanego przez Czacharowską do premiera i marszałka. 

Właścicielka trzech sklepów podkreśla w nim, że nawet gdyby chciała stanąć w niedzielę za ladą, to nie ma jak. Tymczasem, gdy jej sklepy stoją zamknięte, konkurencja przyjmuje klientów.

- Denerwujący jest fakt otwarcia wszystkich Żabek od początku obowiązywania ustawy. Im wolno, a my co, z innej gliny ulepieni? - pyta Czacharowska Morawieckiego i Kuchcińskiego, dodając, że Żabka "to przecież ciężki, zagraniczny franczyzodawca".

Kobieta szacuje, że zakaz handlu będzie ją kosztował łącznie 1 mln zł obrotu w skali roku. Kiedy ustawa zacznie się rozszerzać o kolejne niedziele, aż do całkowitego zamknięcia sklepów, minus na jej koncie będzie się powiększał.

Czytaj także: Zakaz handlu w niedziele bez znaczenia dla małych sklepów? W maju sprzedaż w górę

W rozmowie z dziennikarzami wiadomoscihandlowych.pl właścicielka delikatesów narzeka, że rządzący obiecali wsparcie małego handlu kosztem marketów, ale tak się nie stało.

Zakaz handlu w niedzielę do poprawki

Czacharowska ma pomysł na to, jak ulepszyć ustawę, żeby tacy jak ona nie byli stratni. Jej propozycja opiera się na tym, aby sklepy wykonujące do 10 mln zł obrotu rocznie były spod ustawy wyłączone. I właśnie z taką prośbą zgłosiła się m.in. do premiera Morawieckiego.

Czytaj także: Marzec dobry dla małych sklepów. Być może przez zakaz handlu w niedziele

Nie tylko Czacharowskiej nie podoba się obecny kształt ustawy o zakazie handlu. 

Związkowcy chcą wprowadzenia definicji weekendowej doby pracowniczej - miałaby zaczynać się w sobotę o godzinie 00.00, a kończyć w poniedziałek o 5.00 rano. Wszystko po to, aby sklepy nie ściągały pracowników kilka minut po północy w poniedziałek.

W planach jest również m.in. dążenie do ograniczenia powierzchni sklepów, które będą mogły handlować na dworcach w niedziele objęte zakazem, co w praktyce uniemożliwiłoby taką działalność supermarketom.

Przedsiębiorcy też mówią "Nie"

Lewiatan uważa, że przy interpretacji przepisów ustawy pojawiają się wątpliwości, których nie da się usunąć. I to narusza zasadę zaufania do państwa i prawa.

Zarzutów jest więcej. Wśród nich jest na przykład podział handlowców na dwie grupy. - Zaskarżona ustawa tworzy grupę podmiotów nieobjętych zakazem i różnicuje pracowników, co do swobody wykonywania przez nich pracy w określone dni, co zdaniem Konfederacji Lewiatan narusza szereg konstytucyjnych zasad, min. ochrony pracy, wolności wykonywania pracy, równości oraz proporcjonalności - uzasadniają przedsiębiorcy w przesłanym nam komunikacie.

Lewiatan uważa też, że vacatio legis było "rażąco krótkie", co według organizacji narusza konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawnego oraz poprawnej legislacji.

- Konfederacja Lewiatan podczas prac legislacyjnych nad projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele konsekwentnie zwracała uwagę na ryzyko naruszenia ustawy zasadniczej. Finalny efekt prac parlamentarnych tylko utwierdził nas w tym przekonaniu - piszą przedsiębiorcy.

+++

Dominika Nowak: Czasem tylko dzięki szalonej odwadze, można zacząć działać [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (461)
Popierała zakaz handlu w niedzielę, ale teraz szacuje straty w swoich sklepach na 1 mln zł rocznie
Zaloguj się
  • 2fat

    0

    Było dobrze więc poprawili. Rozumiem że niedziela może być dniem szczególnym dla wielu dlatego sprawa jest prosta: obowiązkowy dodatek +50% za niedzielę albo i 100%. Tak żeby była kolejka chętnych. Klienci mogliby też płacić dodatkowo powiedzmy 20 gr od rachunku i wszyscy byliby zadowoleni.Przy 30 na godzinę daje to 6 zł dla kasjera.

  • abarski

    Oceniono 2 razy 2

    zamknięcie sklepów w niedzielę jest próbą sterowania zachowaniami konsumentów bez ich zrozumienia. Jak widać część drobniejszego biznesu nie rozumie co się dzieje, a duże sieci rozwijają handel w internecie i przecierają oczy ze zdumienia patrząc na wzrosty sprzedaży w tym kanale dystrybucji.

  • kryweg

    Oceniono 2 razy 2

    Ale fajnie. Chce mi się z idiotów śmiać, a to ponoć nie wypada...

  • vargur09

    Oceniono 4 razy 4

    durna baba, jak się głupio rozumuje to potem trzeba na kolanach do premierka....pisać i siać itd itp...

  • anty_urzedas

    Oceniono 2 razy 2

    Tak, dla siebie przywileje i dotacje a dla konkurencji problemy, np. donos do skarbówki i zus.
    Niech tą panią rynek zweryfikuje.

  • glamourkra

    0

    Pani Elżbieto ja wszystko rozumiem, ale pani sytuacji winni są ci goście z sejmu, a nie prowadzacy żabki, którzy też walczą o przetrwanie w obliczu tej beznajdziejnej ustawy o zakazie handlu.

  • klaudiaposposnowska

    0

    Żabki mogą świadczyć usługi pocztowe od wielu lat, to że ktoś ma pomysł jak poszerzyć zgodnie z prawem swoją działalność nie może być z ato krytykowany, ciągany po sądach czy piętnowany w publicznych listach.

  • bozena_s_s

    0

    Właściciele żabek to tacy sami ciężko zarabiający na chleb polscy drobni przedsiębiorcy. Sprytnie wymyślili z tymi usługami pocztowymi, raczej nalezą im się pochwały za pomysłowość, a nie donosy do premiera.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX