Pepsi "rozbroiła" ZSRR i na chwilę stała się militarną potęgą. Wszystko przez miłość Rosjan do napoju

Daniel Maikowski
Rosjanie kochają Pepsi. Tak bardzo, że pod koniec lat 80-tych byli gotowi oddać za ten napój nie tylko hektolitry wódki, ale i 17 łodzi podwodnych, krążownik, fregatę oraz tankowce i cysterny.

"Rozbrajamy Związek Radziecki szybciej niż wy" - zażartował Donald M. Kendall, szef koncernu Pepsico w kurtuazyjnej rozmowie z doradcą prezydenta George H.W. Busha. Ten żart miał w sobie ziarno prawdy. Pod koniec lat 80-tych XX wieku koncern sprzedający słodzone napoje na chwilę stał się jedną z największych militarnych potęg na świecie. Jak do tego doszło? Wszystko przez bezgraniczną miłość Rosjan do Pepsi.

Czytaj też:  Dziwaczny niedźwiedź i drużyna Kima - jak działają hakerzy, którzy chcą przejąć kontrolę nad światem

Chruszczow pije imperialistyczny napój

Nasza historia zaczyna się w 1959 roku, gdy ówczesny amerykański prezydent Dwight Eisenhower - w ramach ocieplania stosunków ze Związkiem Radzieckim - postanowił zorganizować w Moskwie specjalną wystawę, która przybliżyłaby towarzyszom zza "żelaznej kurtyny" amerykańską kulturę. Na wystawie pojawił się również sam Pierwszy Sekretarz KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Nikita Chruszczow oraz amerykański wiceprezydent Richard Nixon. Obaj panowie żywo dyskutowali, oglądając samochody, lodówki, komputery pralki oraz inne cuda amerykańskiej techniki.   

W pewnym momencie Nixon zaprowadził Chruszczowa do małego stoiska, gdzie swoje produkty prezentował koncern Pepsico. Tam czekał już na nich Donald M. Kendall, który pełnił wówczas w firmie funkcję dyrektora ds. marketingu. Kendall nie omieszkał poczęstować spragnionego i pocącego się Chruszczowa kubkiem chłodnej Pepsi, a radziecki dygnitarz ponoć z miejsca zakochał się w smaku "imperialistycznego" napoju.

Nieco inne wspomnienia związane z nietypowym smakiem Pepsi miał jego syn Siergiej Chruszczow, który po latach wspominał, że gdy po raz pierwszy skosztował napoju, to pachniał on jak "pasta do butów". Ponoć wcale nie był w swojej opinii odosobniony.

Szybko okazało się, że spotkanie z Kendallem było zwykłą "ustawką". Poprzedniego wieczoru pojawił się on w amerykańskiej ambasadzie i powiedział Nixonowi, że musi zrobić wszystko, aby "umieścić kubek z Pepsi w rękach Chruszczowa". Cel został osiągnięty, a zdjęcie Chruszczowa pijącego słodki napój obiegło cały świat.

Czytaj też: Niepokorni nie mogą nawet jeździć pociągiem. Pierwsze ofiary chińskiego systemu oceny obywateli

Richard Nixon i Nikita ChruszczowRichard Nixon i Nikita Chruszczow fot. NATIONAL ARCHIVES/16916096

Pepsi za wódkę

Przeciętni obywatele sowieckiego imperium na swoją pierwszą butelkę Pepsi musieli czekać jeszcze co najmniej trzynaście lat. Donald Kendall w 1963 r.oku awansował na stanowisko szefa Pepsico i od tego czasu szukał sposobu, aby wejść ze napojem na radziecki rynek, a przy tym utrzeć nosa swojemu wielkiemu rywalowi - Coca-Coli.

16 listopada 1972 r. Kendall dopiął swego. Zawarł wówczas bezprecedensowy kontrakt z radzieckim rządem, na mocy którego Pepsi stała się "pierwszym kapitalistycznym towarem" dostępnym całkowicie legalnie na terenie Związku Radzieckiego.

Etykieta Pepsi w ZSRREtykieta Pepsi w ZSRR fot. frankieleon/Flickr.com/CC

Pojawił się tylko jeden problem: W jaki sposób Rosjanie mają zapłacić za Pepsi? Warto pamiętać, że w tym czasie ZSRR nie miało dostępu do zagranicznych walut, a rubel był niewymienialny. Rozwiązaniem okazała się wódka Stolichnaya. Na mocy zawartego porozumienia Pepsico stała się dystrybutorem słynnej wódki na rynkach zachodnich.

W 1974 roku otworzono pierwszą fabrykę Pepsi w Noworosyjsku, a masowa produkcja na radziecki rynek rozpoczęła się pięć lat później. Rosjanie niemal z miejsca oszaleli na punkcie napoju. Wystarczy wspomnieć, że pod koniec lat 80-tych pili już ponad miliard porcji Pepsi rocznie. W 1988 roku Rosjanie mogli również po raz pierwszy obejrzeć telewizyjną reklamę Pepsi - oczywiście z Michaelem Jacksonem w roli głównej.

Włodarze Coca-Coli na poczynania Pepsi mogli patrzeć jedynie z zazdrością. W latach 70-tych Coca-Cola była dystrybuowana w 100 krajach świata, ale nie w ZSRR. Na rosyjski rynek trafiła dopiero w 1992 r. - po faktycznej likwidacji Związku Radzieckiego.

Czytaj też: Przeczytałem Manifest Komunistyczny Marksa i Engelsa 

Pepsi militarną potęgą

Z punktu widzenia Pepsico porozumienie z ZSRR miało finansowy sens do momentu, w którym Stolichnaya dobrze sprzedawała się na amerykańskim rynku. Przez długi czas tak właśnie było, bo mieszkańcy USA rozkochali się w słynnej rosyjskiej wódce co najmniej w taki stopniu, w jakim Rosjanie pokochali Pepsi. 

Sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać w drugiej połowie lat 80-tych. Przedłużająca się interwencja zbrojna ZSRR w Afganistanie sprawiła, że amerykańscy konsumenci odwrócili się od radzieckich produktów, a sprzedaż wódki Stolichnaya zaczęła spadać.

Jednak i ten problem udało się rozwiązać. W maju 1989 roku dziennik "The New York Times" doniósł o jednej z najdziwniejszej transakcji, jaka kiedykolwiek miała miejsce.

Pepsico kupiła od ZSRR 17 okrętów podwodnych, krążownik, fregatę i niszczyciela. Oprócz tego w ręce Amerykanów trafiły również radzieckie tankowce, które miały zostać wydzierżawione lub odsprzedane. Dzięki tej przedziwnej transakcji produkcja Pepsi w 21 fabrykach na terenie Związku Radzieckiego mogła być kontynuowana, a amerykański koncern miał już wówczas w planach otwarcie kolejnych 26 rozlewni.

Przy okazji Pepsi na chwilę stała się szóstą potęgą militarną świata pod względem liczby posiadanych okrętów podwodnych. Nie trwało to jednak długo, bo kupiony od ZSRR sprzęt szybko został odsprzedany szwedzkiej firmie i rozłożony na części.

Jeszcze bardziej spektakularny kontrakt zawarto rok później. Wówczas Pepsico kupiła od ZSRR sprzęt o rekordowej wartości 3 mld dol. W ręce Amerykanów trafiło m.in. 10 tankowców i cystern. Kontrakt ten pozwolił podwoić sieć produkcyjną Pepsi w ZSRR. Oprócz tego firma mogła wejść na radziecki rynek ze siecią pizzerii Pizza Hut.

Wieloletnia obecność Pepsi w ZSRR nie wystarczyła jednak, aby okazać się zwycięzcą w wojnie z Coca-Colą. Po upadku imperium ten drugi napój wreszcie w całkowicie legalny sposób mógł trafić na rosyjski rynek i w szybkim tempie odrobił straty do rywala.

Po 27 latach od upadku ZSRR to Coca-Cola ma w swoich rękach prawie 50 procent udziału w rosyjskim rynku słodzonych napojów gazowanych. Pepsico musi zadowolić się 19 procentami, choć wyprzedza rywala w segmencie soków i wody butelkowanej.

Więcej o:
Komentarze (74)
Jak Pepsi rozbroiła Związek Radziecki i na chwilę stała się szóstą potęga militarną na świecie
Zaloguj się
  • krzysztof_ptk

    Oceniono 16 razy 8

    To były czasy. Gierek otrzymał kredyty z zachodu i kupił licencję na produkcję Pepsi Cola. To były 70 łata. Tylko kto wsiadł do pociągu musiał dostrzec, że kraj podzielono na dwie części. W jednej sprzedawano Coca-Colę a w drugiej pepsi...

  • komercyjny02

    Oceniono 10 razy 6

    1 Oglądałem kiedyś dokument o odbudowie gospodarczej Europy Zachodniej. W jednym z jego fragmentów pokazano propagandowy filmik z drugiej połowy lat 40., sponsorowany przez francuską partię komunistyczną. Filmik miał zniechęcać Francuzów do sięgania po amerykańską pomoc w ramach Planu Marshalla.
    Treść? Oto do jakiegoś podparyskiego bistro wkracza komiwojażer z butelkami Coca-Coli. Ale klienci lokalu dają mu słuszny odpór: "My tutaj kochamy dobre wino. Wracaj więc do Ameryki z tym świństwem. Wynocha!".

    2 Jeszcze w końcówce lat 60. w gomułkowskiej Polsce zdarzali się partyjni ideologowie argumentujący na łamach gazet, że Coca-Coli nie należy do Polski wpuszczać. Bo to nie jest po prostu napój lecz także wrogi symbol. To wręcz propagowanie obcego socjalizmowi styli życia. Choć w bratnich komunistycznych Węgrzech Coca-Cola była już wtedy do nabycia za forinty.

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    To trochę podobnie jak w przypadku serii filmów z Agentem 007. To również miał być symbol wrogiego stylu życia, nie tylko filmy akcji. Cenzura ideologiczna była wtedy ścisła i filmów z Bondem nie mogliśmy oglądać ani za Gomułki ani za Gierka w ogóle. Ani w państwowych kinach ani w państwowej telewizji! Dopiero w latach 80. pojawił się prywatny import kaset VHS, do których pokątnie i pośpiesznie dogrywano głos polskiego lektora. albo wręcz organizowano pokazy "bondzików" z towarzyszeniem lektora czytającego listę dialogową na żywo (vide Tomek Beksiński w polskim filmie "Ostatnia rodzina"). Wtedy PZPR już nie była w stanie utrzymać swego monopolu na dystrybucję filmów.

    PS Na Węgrzech Kádára, "Goldfinger" (z węgierskim dubbingiem) został jakoś wprowadzony do kin.

  • komercyjny02

    Oceniono 10 razy 6

    Na podstawie doniesień Wolnej Europy:
    Gdy Pepsi trafiła na sowiecki rynek, jej cena była stosunkowo wysoka w proporcji do ówczesnych zarobków. I dlatego szczytem szpanu wkrótce stało się paradowanie po plaży z butelką . . . po Pepsi. W środku mógł być kwach chlebowy (który barwą trochę jest zbliżony do amerykańskiego napoju).

  • sector23

    Oceniono 23 razy 5

    POLO COCTA, na głowę biła oba napoje! Podobnie zreszta jak auto marki Syrenka, które jedynie z powodu zazdrości i podłej złośliwości międzynarodowych koncernów motoryzacyjnych nie odniosła światowego sukcesu.
    jest nadzieja, że teraz po powstaniu z kolan zalejemy świat milionami elektrycznych samochodów, morza i oceany opanujemy flotami promów pływających w te i we wte, kapustą kiszoną oraz napojem - przebojem robionym na bazie serwatki i wody po ogórkach.

  • komercyjny02

    Oceniono 9 razy 5

    W niemieckim filmie "Good Bye, Lenin" (dość ciekawa, acz co najwyżej średnio śmieszna komedia) kobieta zostaje wybudzona z dłuższej śpiączki już po zjednoczeniu Niemiec. Z obawy przed zabójczym dla życia szokiem, kobieta utrzymywana jest w izolacji oraz w iluzji, że socjalistyczna NRD wciąż trwa. Aż tu pewnego dnia widzi ona przez okno jak z sąsiedniego wieżowca spływa w dół banner z logo Coca-Coli. Jej spanikowany syn naprędce improwizuje opowieść o tym, iż najnowsze badania historyków udowodniły, że ten napój jednak został wynaleziony po "naszej" stronie geopolitycznego podziału. Na użytek mamusi syn kręci nawet zmanipulowany reportaż telewizyjny o tym, jak siedziba koncernu przenosi się tu, gdzie jej miejsce, czyli do Berlina Wschodniego zaś Amerykanie muszą płacić ogromne reparacje za wieloletnie bezprawne posługiwanie się tym brandem.

  • 0bywatel_pl

    Oceniono 4 razy 4

    "Pepsi piją lepsi"... tak mówiono. Kiedyś ;-)

  • antirussia81

    Oceniono 18 razy 4

    "Pepsico kupiła od ZSRR 17 okrętów podwodnych, krążownik, fregatę i niszczyciela"
    Kiedy mowa jest o okręcie, prawidłowa forma biernikowa to "niszczyciel", a nie "niszczyciela".

  • huseybloke1978

    Oceniono 4 razy 2

    Coca-coli dawać chamy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX