Zmiana reguł w trakcie gry i ucięte pieniądze dla startupów. 'To skutkuje zerwaniem wszystkich ustaleń'

Nieprzyjemna rewolucja dla funduszy inwestujących w startupy w ramach programu BRIdge Alfa. Po zmianach w unijnym rozporządzeniu, na pojedynczy projekt z publicznych pieniędzy będzie mógł pójść maksymalnie tylko 1 mln zł, a nie 3 mln zł jak dotychczas.

O co konkretnie chodzi? Tzw. fundusze venture capital, inwestujące w młode, rokujące, innowacyjne spółki w ramach programu BRIdge Alfa, mogą otrzymywać na ten cel środki publiczne (oczywiście obok własnych, inwestowanych pieniędzy). Dotychczas na jeden projekt mogły dostać nawet do 3 mln zł. Ostatnio jednak w życie weszła nowelizacja unijnego rozporządzenia w tym zakresie, która wskutek zmiany definicji "beneficjenta" obniżyła limit publicznych dofinansowań do 1 mln zł.

Program BRIdge Alfa jest skierowany do projektów znajdujących się w tzw. fazie seed. Najogólniej rzecz ujmując - to faza, gdy startup ma już nie tylko pomysł, ale sam produkt albo jego prototyp, potrzebuje jednak wsparcia z zewnątrz, żeby dalej się rozwijać. W tej fazie ryzyko niepowodzenia inwestycyjnego jest największe, ale można je zweryfikować stosunkowo niskim kosztem.

Z chwilą wejścia w życie rozporządzenia 2018/1046/UE, tj. z dniem 2 sierpnia 2018 roku, przesądzono, że jedynie projekty grantowe, w których kwota pomocy jest niższa niż 200 000 euro, mogą zachować dotychczasową strukturę, w której beneficjentem jest podmiot udzielający pomocy dalszym podmiotom. W konsekwencji pomoc o wartości równej lub wyższej od 200 000 euro nie może być przekazywana w dotychczasowej strukturze projektów grantowych

- poinformowało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, agencja rządowa zarządzająca programem BRIdge Alfa.

W branży startupowej zawrzało, bo nowe przepisy oznaczają rewolucję. W znaczący sposób zmieniają bowiem sposób finansowania projektów badawczo-rozwojowych. Podnoszone są głosy, że 1 mln zł dofinansowania to za mało dla najwartościowszych projektów. Z drugiej strony, w teorii nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekty współfinansowali także inni prywatni inwestorzy. Tutaj żadnych ograniczeń nie ma. Problem tylko w tym, czy takowych uda się znaleźć - bo nadal nie jest z tym w Polsce łatwo.

Trudno też oczekiwać, że zmiana limitu dotacji publicznych z 3 mln zł do 1 mln zł przy utrzymaniu tej samej puli środków sprawi, że fundusze będą inwestowały w trzy razy więcej projektów. Aż tylu może ich po prostu nie być. Poza tym, jak tłumaczy Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych, obsługa większej liczby inwestycji za te same pieniądze i w tym samym przewidzianym pierwotnie czasie wymagałaby zatrudnienia większej liczby ludzi do zespołu, "co podniosłoby koszty samego procesu inwestycyjnego oraz nadzoru".

W opinii anonimowej osoby, zarządzającej jednym z największych funduszy venture capital w kraju, której wypowiedź cytuje "Puls Biznesu", "zawalił się jej koncept biznesowy w programie BRIdge Alfa". Tłumaczy, że faktycznie dotacje z NCBR były przyznawane na świetnych warunkach, ale równocześnie właśnie to stanowiło również zachętę do współinwestowania w projekty przez prywatnych inwestorów.

Problemem jest także tryb zmian

To wszystko na razie "nieoficjalne" reakcje w branży. Fundusze wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Inwestorów Kapitałowych analizują sytuację i pracują nad możliwościami rozwiązań, które można by zaproponować Narodowemu Centrum Badań i Rozwoju. Na razie PSIK wystosowało do NCBiR pismo, w którym m.in. ubolewa nie tylko nad samymi zmianami, ale też trybem ich przekazania przez Centrum.

W weekend [11-12 sierpnia – red.] zostaliśmy zaalarmowani przez naszych członków, którzy otrzymali od NCBiR pismo, które faktycznie informuje o wypowiedzeniu niedawno podpisywanych umów. Dokument oznajmia o zawieszeniu podejmowania decyzji z mocą wsteczną przez przedstawiciela NCBiR w komitetach inwestycyjnych funduszy oraz wzywa do aneksowania umów. Sam moment wysłania pisma – w piątek późnym popołudniem, przed weekendem w szczycie sezonu urlopowego, nie daje szansy należytego zapoznania się ze sprawą i poinformowania inwestorów

- pisze Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych. Dodaje, że brak vacatio legis "skutkuje koniecznością zerwania wszystkich prowadzonych dotąd negocjacji oraz ustaleń z naukowcami i przedsiębiorcami" (choć akurat brak vacatio legis to raczej zarzut do autorów nowelizacji rozporządzenia unijnego). Zauważa też, że prace w Unii nad zmianą rozporządzenia trwały od 2016 r. "Trudno więc zakładać, że ministerstwo nadzorujące program oraz NCBiR nie wiedziały o nadchodzących zmianach obowiązujących przepisów" - pisze PSIK.

Domyślamy się, że problem może wynikać z pewnej nowej interpretacji przepisów o pomocy publicznej. Nie rozumiemy jednak, dlaczego konsekwencje tej interpretacji musi ponieść w całości sektor prywatny, w tym przede wszystkim inwestorzy funduszy

- dodaje Stowarzyszenie.

Rozporządzenie źle interpretowane?

Jeszcze dalej idą prawnicy z kancelarii Crido Legal J. Ziółek i Wspólnicy.

Wydaje się jednak, że przedstawiona wykładnia NCBR zmienionej definicji „beneficjenta” nie jest jednak zgodna z celem rozporządzenia 2018/1046, który stanowi „rozszerzenie”, a nie „ograniczenie” zakresu potencjalnych beneficjentów

- piszą w swoim komentarzu do całego zamieszania eksperci tłumacząc, że w nich opinii zmieniło się tylko to, że państwa członkowskie "zyskały prawo do przyznania, z zastrzeżeniem określonych warunków, statusu beneficjenta podmiotowi, który przyznaje dofinansowanie".

Zmiana definicji 'beneficjenta' nie ma wpływu na maksymalną wysokość wsparcia przyznawanego w ramach programu BRIgde Alfa. Beneficjentem w rozumieniu unijnego rozporządzenia ogólnego pozostaje ten sam podmiot (startup), zaś zmieniony przepis nie ogranicza jego prawa do uzyskania wsparcia w kwocie wyższej niż równowartość 200 tys. euro

- komentują prawnicy z Crido. Równocześnie zwracają uwagę, że wykładnia NCBR nie uwzględnia również ram czasowych obowiązywania zmienionej definicji, bo przepis zmieniający definicję "beneficjenta" wszedł w życie nie 2 sierpnia 2018 r., a z mocą wsteczną od 1 stycznia 2014 r. Gdyby więc niedopuszczalne było przyznawanie grantów powyżej 200 tys. euro (czyli na polskie warunki 1 mln zł), to grantobiorcy mieliby obowiązek zwrotu wielomilionowych kwot do budżetu Unii.

Jak powinny być finansowane fundusze?

Między innymi w mediach społecznościowych przy okazji rozgorzała też wśród przedstawicieli branży dyskusja dotycząca "uzależniania się" funduszy venture capital od środków publicznych i potrzeby wzmożonego szukania kapitału u inwestorów prywatnych.

Kontynuowanie tej zależności, czyli dominacji udziału kapitału państwowego (w szczególności unijnego) w inwestycjach w startupy - nie jest długofalowo dobre dla rozwoju ekosystemu. (…) Dlaczego nie jest długofalowo dobre? Właśnie dlatego, że tak jak funduszom z BRIdge Alfa zmieniane są reguły gry w trakcie gry, tak samo instytucjom dystrybuującym te środki, jak np. NCBR (a potencjalnie każdej innej instytucji finansowanej przez POIR), zmieniane są reguły gry w trakcie gry

- pisze Julia Krzysztofiak-Szopa, prezes fundacji Startup Poland. Dodaje, że "biorąc pod uwagę klimat polityczny w UE, unijne środki na rozwój startupów w Polsce mogą wkrótce ulec znaczącej redukcji" i warto "nie przyzwyczajać do łatwych i dużych pieniędzy z NCBR czy PFR (Polski Fundusz Rozwoju – red.]". Ze strony funduszy pojawiają się z kolei kontrargumenty, że znalezienie inwestorów prywatnych nie jest niestety proste.

NCBR odpowiada funduszom

NCBR ustosunkowując się do wątpliwości funduszy odpowiada, że było zobowiązane przepisami do wprowadzenia niezwłocznych zmian, oraz że kwota kwota finansowania nie jest w żaden sposób ograniczona jeśli koinwestorem jest podmiot prywatny.

- W związku z wejściem w życie w dniu 2 sierpnia br. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE, Euratom) 2018/1046 z dnia 18 lipca 2018 r., zgodnie z opinią z Instytucji Zarządzającej, NCBR było zobowiązane do niezwłocznego wprowadzenia zmian w programie BRIdge Alfa, dopasowujących realizację programu do zmian prawnych wprowadzonych ww. rozporządzeniem. NCBR poinformował Fundusze BRIdge Alfa o ww. zmianach niezwłocznie po otrzymaniu opinii Instytucji Zarządzającej, zgodnie z jej zaleceniem - powiedział nam Kamil Melcer, rzecznik prasowy instytucji.

- W oparciu o przepisy zmienionego rozporządzenia ogólnego - o czym NCBR poinformował Fundusze BRIdge Alfa - pułap 200 000 EURO dla danego podmiotu będącego grantobiorcą dotyczy jedynie finansowania ze środków publicznych pochodzących z Funduszy Europejskich. Projekty mogą być zatem finansowane bez ograniczeń ze środków prywatnych w formie inwestycji podmiotów trzecich w ramach koinwestycji z Funduszami BRIdge Alfa. Oznacza to, że w przypadku, gdy koinwestorem jest podmiot prywatny finansujący projekt ze środków prywatnych, dopuszczalna kwota finansowania nie jest w żaden sposób ograniczona - dodaje Melcer.

***

Jakub B. Bączek: Gdy sportowiec zaczyna wygrywać, to później robi to regularnie [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (19)
Zmiana reguł w trakcie gry i ucięte pieniądze dla startupów. 'To skutkuje zerwaniem wszystkich ustaleń'
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 12 razy -4

    W polityce dojnej zmiany to nic nowego. W grantach z NPRH też zmienili zasady już po zamknięciu konkursu - formalnie zmiany miały obowiązywać dopiero od następnego konkursu, ale podczas przesłuchania kierowników grantów zarzucano im nieprzestrzeganie tych zmian ( o których w trakcie przygotowywania grantu jeszcze nie mogli wiedzieć), i na tej podstawie dawano negatywne oceny.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 20 razy -4

    bolszewicy wola odebrać wykształciuchom żeby rozdać suwerenowi spod budki z piwem...
    niedługo w tym kraju czytanie książek, studia wyższe i nauka języków obcych nie tylko będą wyszydzane i potępiane (tak jak obecnie) ale zostaną ścigane z urzędu jako nieprawomyślność krnąbrność pierwszego stopnia

  • sselrats

    Oceniono 3 razy -1

    Najwartosciowsze projekty akurat nie potrzebuja publicznych pieniedzy. Ale wsszystkie michalki padna.

  • 0

    “. Oznacza to, że w przypadku, gdy koinwestorem jest podmiot prywatny finansujący projekt ze środków prywatnych, dopuszczalna kwota finansowania nie jest w żaden sposób ograniczona - dodaje Melcer.
    Alez oczywiscie, tylko przy kazdej nastepnej rundzie prywatny inwestor bedzie musial odsprzedac 50% swoich udzialow, jesli NCBR sobie tak zazyczy. Oraz, jak inwestycja wyjdzie, zgodzic sie na rozwodnienie przez NCBR - tak mowi umowa grantowa. Czyli NCBR bedzie mial mniejszosciowy wklad I kolosalne przywileje wobec pozostalych. Czekam na kolejke chetnych prywatnych inwestorow do tego dealu :D

  • prokuraturarejonowa

    0

    Łolaboga. Wolny rynek wykończy startupy. No normalnie tragedia.

    Ludzie! Wprowadźmy socjalizm!

  • buk.humor.dziczyzna

    Oceniono 2 razy 0

    ło jejku, będzie się działo

  • takito.ataki

    Oceniono 2 razy 2

    Przeczytana w necie, sensowna wypowiedź:
    wyobrażcie sobie zakłąd naprawy motorowerów: działa od 3 lat, ma swoich klientów. Powstaje start-up również naprawiający motorowery, ponoć bardzo zaawansowaną metodą. Jako nowy podmiot dostaje ulgi więc może oferować ceny niższe niż ten dotychczas działający zakład. Po roku konkurowania starszy zakład pada, po następnych 6 miesiącach pada start-up. Pracownicy obydwu zakładów idą na bezrobocie, więc powstają koszty społeczne. Właściciel pierwszego zakładu stracił swoje pieniędze, bo włożyłje w działalność firmy. Właścicel start-upa nie stracił swoich pieniedzy,ale roztrwonił część naszych podatków - bo to z naszych podatków powstał start-up. Jaki to miało sens?

  • prosty_facet

    Oceniono 18 razy 4

    Wszystkie te start-up'y to sposób na wyprowadzenie publicznych pieniędzy do prywatnych kieszeni. Prezesi zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy, "badacze" robią bezwartościowe badania i biorą kasę a na koniec stwierdza się, że projekt nie przyniósł oczekiwanych rezultatów i spółkę się rozwiązuje. Tego typu firemki powinny być finansowane tylko ze środków prywatnych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX