Podwyżek w marketach raczej nie będzie. Zakaz handlu przyczyną zwolnień w niektórych firmach

Robert Kędzierski
Z najnowszego raportu Work Service wynika, że sieci handlowe wciąż planują zatrudniać ale nie chcą podnosić pensji. Część firm handlowych planuje zwolnienia. To efekt zakazu handlu. 

Podwyżek w marketach raczej już nie będzie 

Firmy z sektora handlowego nadal chcą zatrudniać, nie planują już jednak podwyżek - wynika z najnowszego raportu Work Service. Zwiększenie liczby pracowników deklaruje 33 proc. Ankietowanych podmiotów, utrzymanie pensji na dotychczasowym poziomie 80 proc. Podwyżki deklauje ok. 18 proc. badanych. 

To może oznaczać, że pensje w dużych sieciach handlowych doszły do ściany. Po serii podwyżek, które miały często charakter wyścigu, nadszedł czas, w którym o lepsze wynagrodzenie będzie już znacznie trudniej.  W minionym roku pensje podnieśli niemal wszyscy duzi gracze - Lidl, Biedronka, Carrefour. Konkurencja między pracodawcami doprowadziła też do przekroczenia bariery 4000 zł dla kasjera. To znacznie więcej niż na przykład zarabia nauczyciel.

W handlu podwyżek już raczej nie będzieW handlu podwyżek już raczej nie będzie Źródło: Work Service

Skłonność pracodawców do podnoszenia płac jest niższa niż w pierwszych miesiącach roku. Ostatnie edycje badania wyraźnie sugerują występowanie sezonowości cyklu podwyżek na polskim rynku pracy. Gros pracodawców przyznaje je w pierwszym i drugim kwartale, a w drugiej połowie roku często brakuje już wolnych środków w budżetach na dalszą poprawę poziomów wynagrodzeń.

-  podsumowuje Andrzej Kubisiak, dyrektor ds. analiz w Work Service

Niepokojący trend, firmy handlowe chcą zwalniać 

Jednocześnie raport Work Service wskazuje nowy trend wśród firm handlowych. Osiem procent z nich deklaruje zwolnienia. W poprzednim kwartale nikt o tym nie myślał. Eksperci za taki stan rzeczy obwiniają wprowadzenie zakazu handlu w niedziele. Mniejsze firmy nie radzą sobie z konkurencją ze strony gigantów - nie są w stanie podnosić pensji tak szybko i w takim zakresie. Tracą więc pracowników, muszą planować redukcje. Duże sieci radzą sobie przesuwają pracowników. Byłby to zatem kolejny argument za tym, że zakaz handlu może wpływać na branżę negatywnie. 

8 proc. firm handlowych deklaruje redukcje8 proc. firm handlowych deklaruje redukcje Źródło: Work Service

Czytaj też: Większość zatrudnionych jest pewna swego. Nie boją się o pracę.

Duzi przejmują pracowników 

Raport potwierdza silną pozycję dużych firm na rynku pracy. Blisko 40 proc. Przedsiębiorców działających w handlu nie chce rekrutować ani zwalniać, 20 proc. Chce utrzymać obecny stan zatrudnienia poprzez pozyskanie pracowników. Oznacza to, że ci, którzy podnoszą pensję, a więc duże sieci, przejmują pracowników z mniejszych firm. Jednocześnie o tych samych pracowników walczą pracodawcy z innych branż np. produkcji czy usług.  

***

Jacek Gadzinowski: Nie trzeba pracować 10 godzin dziennie, żeby osiągnąć sukces [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (113)
Podwyżek w marketach raczej nie będzie. Lidl, Biedronka, Carrefour znacząco zwiększyły pensje. Zakaz handlu przyczyną zwolnień w mniejszych firmach
Zaloguj się
  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 65 razy 25

    Zakaz handlu to niestety wyraźny przykład tego do czego prowadzi prymat ideologii i taniej propagandy politycznej nad zdrowym rozsądkiem i racjonalnym myśleniem.

    Już raz to przerabialiśmy. W dwudziestoleciu międzywojennym rządy pułkowników sanacyjnych postawiły na konie w armii, bo pułkownicy w swoich majątkach te konie dla armii hodowali i mieli z tego hajs, a niekompetentny tetryk tysiąclecia z Wilna bez konta w banku i prawa jazdy bał się samochodów (ale pułkownicy wierzyli że jest nieomylny).

    I tym sposobem we wrześniu wojsko na kobyłach patatajało zamiast śmigać samochodami, mimo że przemysł był w stanie zmotoryzować armię.

    Tym się kończy tania partyjna propaganda, tym się kończy dyktat ideologii nad zdrowym rozsądkiem, tym się kończy dyktatura ciemniaków.

  • poppers68

    Oceniono 27 razy 21

    Polecam poczekać jeszcze parę miesięcy.
    Dla osób mających kontakt zawodowy z otoczeniem sprzedaży dosyć jasną rzeczą jest, że dopiero po zakończonym PEŁNYM roku funkcjonowania zakazu, poszczególne Spółki ( polskie czy niepolskie- to bez znaczenia) handlowe dokonają analizy EBITda. Oznacza to tyle, że po zakończeniu roku FINANSOWEGO będą decydować : zamykamy obiekty i zwalniamy ludzi, niezamykamy obiektów ale ludzi zwalniamy, jest nienajgorzej i dajemy sobie radę.
    Obecne komentarze dziennikarzy nie mają po prostu sensu a słabsze formaty detaliczne mogą rzeczywiście reagować nerwowo i zwalniać. O ile ogólna sytuacja finansowa nie jest dobra.
    Przykładem jest TESCO nieukrywające, że wygaszanie poszczególnych obiektów to efekt zakazu.

    Zresztą, pomyście logicznie. Sieć handlowa otwiera placówki analizując swoje obroty, zyski, rentowność. Określa jaki poziom obrotów i zysku pozwala otwierać obiekty. Jeśli handel w Polsce przez 29 niemal lat swobodnie pracował od pn do n , to możnabyło liczyć na stałe obroty.
    Dodatkowo, galerie w większych miastach przyciągały ludzi z terenu nie tylko gmin ale i województwa. Teraz kilkadziesiąt niedziel rocznie jest z obrotem " 0 " a ludzie w soboty pracują i po prostu nie wybiorą się dajmy na to 50 km w jedną stronę, późną jesienią czy zimą, na wieczór w sobotę, aby poszwędać się po galeriach, prawda?
    Dlatego rośnie sprzedaż w sieci internetowych.
    Zatem, poczekajmy na koniec lata, poczekajmy na deszczową i lipną pogodowo jesień i zimę.
    Poczekajmy na zamknięcie przez sieci roku finansowego.
    Wtedy się dowiemy - pracownicy tych sieci dowiedzą się jako pierwsi.

  • wujekdolf

    Oceniono 31 razy 19

    w zimie nałoży się pogorszenie "górki" koniunktury i zacznie się przebąkiwanie o pisiorskim głupim pomyśle :) ta "dobra zmiana" odbije się ćwokom głosującym na pis jak oranżadka z komunii :)))

  • tango-s

    Oceniono 30 razy 16

    Zakaz handlu odbije się na całej gospodarce,ale jeszcze ze2,3 miesiące.Pamietajmy ze handel ma podpisane umowy kontrakty na konkretne ilości towaru.Jesli spadnie ilość sprzedaży w dupe dostana tez dostawcy i hurtownicy .Realizujac kontrakt sieci będą wyrzucać albo utylizować nie sprzedany towar a to sa już koszty w plecy sieci,w rezultacie oszczednosci a potem ciecie pensji.Tak padla już niejedna firma.

  • saves

    Oceniono 19 razy 15

    A później na zmianie w Biedrze pracują trzy osoby - kasjerka, wykładacz towaru i ochroniarz. W kolejce zaś stoi 30 osób.

  • kka69

    Oceniono 18 razy 10

    Aby podnieść pensje, to potrzeba zwiększonej wydajności pracy.
    A tego nie widać.
    Więc podwyżek nie będzie.
    Tylko premie, dla tych, co im sie należą.

  • r0b0l_reaktywacja

    Oceniono 26 razy 6

    wzrasta liczba kradzieży towarów w marketach, hurtowniach, magazynach itp.
    Zagraniczni inwestorzy wkalkulowują te straty, bo wynoszą niej niż by miały wynieść znaczące podwyżki.
    Wniosek z tego taki, że polska jest traktowana jak kraj 3 świata a inwestycje są powierzchowne, tymczasowe

    Żadna policja ani agencje ochraniarskie nie ogarną złodziejskich procederów, bo także są zdemoralizowane marnymi płacami i beznadziejnymi warunkami pracy

    Jedyna szansa to likwidacja państwa, podział na cywilizowaną część europejską, w której warunki pracy, życia i mentalność obywateli szybko się poprawi ( przy dobrej pensji, dobrej organizacji, sprawnym służbom porządkowym nie opłaca się leserować, jeździć po pijaku ani kraść ),

    oraz część wschodnią, katolicką, narodową, pod butem rosyjskim. Tam Polacy będą mogli nadal uprawiać narodowe sporty: obrzucać się guwnem, okradać wzajemnie, dyszeć nienawiścią do wszystkiego co lepsze i latać do kościola

  • ds215

    Oceniono 8 razy 6

    dobra podajcie mi w Warszawie pracodawce ktory placi 1000 euro na tydzien a rzucam robote za 1800 zl na miesiac

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX