PPK. Nawet 2900 zł miesięcznie więcej do emerytury? Tak wylicza współtwórca nowej reformy PiS

Czy to będzie się opłacać? Zaproponowana właśnie reforma emerytalna PiS zakłada, że 11,5 miliona pracowników będzie mogło od połowy przyszłego roku skorzystać z Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK).

Każdy, kto się na to zdecyduje, będzie oddawał część wynagrodzenia. Swoje dołoży też pracodawca, a wszystko zostanie zainwestowanie przez fundusze. Rząd obiecuje dodać ekstra 250 złotych na powitanie i dodatkowe 240 złotych rocznie. Oszczędzanie będzie dobrowolne i z możliwością wcześniejszej wypłaty środków. Na koniec podczas przechodzenia na emeryturę ma to się opłacać. Ale czy na pewno? Kluczowe pytania o tę reformę zadaliśmy Pawłowi Borysowi, prezesowi Polskiego Funduszu Rozwoju i konstruktorowi programu.

Łukasz Kijek: Najważniejsze pytanie, które pojawiło się po przedstawieniu tej propozycji, to ile będę miał miesięcznie dodatkowej emerytury oszczędzając w Pracowniczym Planie Kapitałowym? Czy są konkretne wyliczenia?

Paweł Borys: Jeśli chodzi o symulację, to szacujemy to w ten sposób: osoba, która zarabia miesięcznie 4,8 tys. złotych brutto, odkładając miesięcznie 2 proc. pensji plus 2 proc. od pracodawcy i państwa, może zgromadzić w okresie swojej pracy około 300 tys. złotych, przy założeniu 3,5 proc. stopy zwrotu z inwestycji. Wówczas PPK może dołożyć do emerytury ponad 1/3 jej wartości, a przy wyższej wpłacie nawet ponad połowę. Dawałoby to ok. 2900 zł miesięcznie w okresie 10 lat lub ok. 1500 zł w całym okresie życia na emeryturze. Osoba, która uczestniczy w PPK, będzie miała całkowitą swobodę co z tymi pieniędzmi zrobić po ukończeniu 60. roku życia. Może je w całości wypłacić jednorazowo. Może wypłacić 25 proc., a resztę rozłożyć na 10 lat.  Wtedy to daje tę korzyść, że wszystkie środki zwolnione są z podatku od dochodów kapitałowych.

Czyli nie 200-300 złotych? Pojawiły się takie wyliczenia.

- Znacznie więcej. Oczywiście jeśli ktoś będzie oszczędzał krócej i na przykład zarabiał mniej, to oszczędności będą niższe. Ale średnio, według naszych wyliczeń, można zakładać, że PPK mogą dodać średnio do emerytury od co najmniej 15 proc. do 50 proc., czyli średnio powyżej 1000 zł. Zresztą nawet te 200-300 zł przy emeryturze „na rękę” około 2,5 tys. zł to nie jest mało.

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu RozwojuPaweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju

Czy te pieniądze będą prywatne, czy publiczne? Bo nie można wykluczać sytuacji, w której za 20 lat jakiś inny rząd będzie potrzebował ich na przykład by dotować kopalnie, albo budować drogi. To może być łakomy kąsek.

- W ustawie jest wprost zapisane, że pieniądze będą prywatne. Status tych środków jest taki sam jak depozytów w bankach. W przeciwieństwie do OFE, które zgodnie z prawem były częścią publicznego systemu ubezpieczeń społecznych. Środki w PPK można w dowolnej chwili wypłacić, w OFE nie było takiej możliwości.

Ustawę można zmienić. Może powinien pojawić się wprost zapis, że politycy nie mogą dotykać tych pieniędzy.

- Ustawę można zmienić, ale na takiej samej zasadzie można się obawiać, że rząd zmieni ustawę Prawo bankowe i zabierze nasze pieniądze zgromadzone w bankach. Wydaje się to być bardzo mało prawdopodobne. Ustawa o PPK zapewnia maksymalny poziom bezpieczeństwa. OFE było jednak kompletnie innym systemem, finansowanym z podziału składki emerytalnej na ZUS. Nawet, gdyby politycy spróbowali sięgnąć po pieniądze z PPK, to ludzie mogą zwyczajnie zagłosować nogami i po prostu wypłacić te środki. Ustawa daje im taką możliwość.

Czytaj też: Pracownicze Plany Kapitałowe już za niespełna rok. Rząd przyjął projekt ustawy.

Powiedział pan, że pieniądze są bezpieczne, ale czy zysk z tej inwestycji jest gwarantowany? Może przyjść bessa i zjeść cały wypracowany zarobek. Czy rząd mi zagwarantuje ten tysiąc złotych, o którym pan wspominał?

- Tego niestety nie da się zagwarantować. Mówimy o olbrzymich pieniądzach lokowanych w różne klasy aktywów: obligacje, akcje firm krajowych czy zagranicznych. Nawet waloryzacja emerytur w ZUS nie jest w pełni gwarantowana, bo jej tempo zależy od tempa wzrostu wynagrodzeń, a tym samym od wzrostu gospodarczego. Ważne, żeby w PPK środki były dobrze inwestowane i dawały szanse na większy zarobek. Nikt nie może dać gwarancji określonych zysków, tak, jak to jest w przypadku depozytów. Trzeba jasno i uczciwie powiedzieć, że inwestycje kapitałowe obarczone są ryzykiem wyższym, niż inwestycje w depozyty czy obligacje skarbowe. Jednocześnie trzeba podkreślić, że wszystkie dostępne dane pokazują, że profesjonalnie zarządzane inwestycje kapitałowe długoterminowo dają znacznie wyższe zyski niż inwestycje w depozyty.

Nawet jeśli rok, czy dwa, trwa bessa, to w długim terminie ceny instrumentów finansowych jednak rosną i podążają za wzrostem gospodarczym. Podobnie jak nasze wynagrodzenia i emerytury. Potwierdzają to dobre stopy zwrotu z OFE. Warto też podkreślić, że drugie tyle do naszych oszczędności dokłada pracodawca, a zatem żeby pracownik poniósł stratę na tym, co sam wpłaca, to fundusze w długim okresie inwestycje musiałyby stracić ponad 50 proc. Prawdopodobieństwo tego zdarzenia jest bliskie zeru.

Ale jak na giełdzie będzie się sypało, to pracownik może chcieć wypłacić te pieniądze i wówczas zrealizuje stratę?

- Miałem okazje zarządzać Pracowniczymi Programami Emerytalnymi, jest ich w Polsce ponad tysiąc. Nie widać tam takich zachowań. Ludzie uznają, że jest to długoterminowa forma oszczędzania. Podczas kryzysu w 2009 roku nie było widać, żeby oszczędzający w PPE masowo wypłacali swoje oszczędności.

Czy koszty za obsługę nie zjedzą w dużej mierze ewentualnych zysków wypracowanych przez lata? Nikt za darmo nie będzie zarządzał tymi funduszami.

- To jest kolejny element, który odróżnia Pracownicze Programy Kapitałowe od Otwartych Funduszy Emerytalnych. Koszty podczas oszczędzania w długim okresie mają fundamentalne znaczenie dla stopy zwrotu. Zadbaliśmy oto, żeby były one na niskim poziomie. Podstawowa opłata, włączająca w to wszystkie koszty zarządzania, nie może przekroczyć 0,5 proc. Jeżeli wyniki inwestycyjne są bardzo dobre i przekraczają rentowność 5-letnich z obligacji skarbowych, to wtedy instytucja finansowa może pobrać dodatkowe 0,1 proc. prowizji. To są stawki niskie, których nie ma na komercyjnym rynku. Nie ma opłat od składek, ograniczone są zasady akwizycji i reklamy. Staraliśmy się wyciągnąć wnioski z błędów, które popełniono przy wprowadzaniu OFE.

Dlaczego firmy ze sfery budżetowej będą włączane do programu PPK dopiero na koniec, w 2021 r.? Niektórzy zarzucają rządowi, że nie zaczyna od siebie. Wizerunkowo wygląda to słabo.

- Gdyby sfera budżetowa była włączana jako pierwsza, to spotkalibyśmy się z zarzutem, że państwo najpierw zadbało o swoich pracowników. Nie ma tu żadnej głębszej idei. To jest kwestia logistyki i skali przedsięwzięcia, czyli 11,5 miliona pracowników. To etapowanie wynika z doświadczeń we wdrażaniu bardzo podobnego programu w Wielkiej Brytanii. Tam również były etapy i zaczęto od największych firm, które są do tego najlepiej przygotowane finansowo i organizacyjnie. Jest jeszcze dodatkowy argument - daje to, z perspektywy finansów publicznych, czas na dobre przygotowanie.

Więcej o:
Komentarze (211)
PPK, czyli Pracownicze Plany Kapitałowe: nawet 2900 zł więcej do emerytury?
Zaloguj się
  • zd46

    Oceniono 5 razy -1

    Panie Borys, czy pana wywód to ten sam, co: "wlazł na gruszkę trząsł pietruszkę a cebula leciała, przyszedł właściciel tego banana i krzyczy: złaz pan z tego kasztana, zlazł nazbierał żołędzi i do domu pędzi"? My Polacy,"róbcie róbcie a my wam, za to, NIE BÓJCIE SIĘ"

  • zd46

    Oceniono 5 razy -1

    PiS ekonomiści, to jak PiS prawnicy a PiS członkowie jak PiS czekiści. W Konstytucji RP stoi, jak wół napisane: "kadencja I Prezes Sądu Najwyższego trwa 6 lat" a PiS prawnicy wspierani przez Staśka z dawnego PZPR, że "6 = 4". Tylko dlaczego w takim systemie nie płacą im emerytur?

  • ambion2015

    Oceniono 1 raz -1

    OFE 2.0. Polacy nie dadzą się oszukać rządom po raz drugi.

  • mm-aarreekk

    Oceniono 5 razy -1

    Trzeba naiwności dziennikarza Gazety Wyborczej, żeby w to uwierzyć .

  • 600ps

    0

    rencisci beda mieli dobrze. Po przejsciu na rete majac takie pieniadze beda mogli raz w roku zrobic urlop w Turcji który bedzie trwal 365 dni. Piekna sprawa az chce sie pracowac dla takiej renty.

  • niknejm

    0

    1. Nie ma gwarancji stopy zwrotu.
    2. Zwłaszcza dlatego, że łapę na wszystkim położy PiS... I wklei niekompetentnych Misiewiczów jako zarządzających, żeby:
    a) zarobili sobie i dorzucili się do funduszu wyborczego PiS
    b) 'inwestowali' kasę w 'pożyteczne' dla PiS i Solidarności przedsięwzięcia, jak stocznie, kopalnie itp. Kasa ta po prostu przepadnie
    c) wsadzali kolejnych Misiewiczów do rad
    nadzorczych i zarządów spółek. W celach powyższych.
    3. Poza tym kasę zeżre inflacja napędzana socjalem.

    Tu nie ma co się zastanawiać. Wypisywać się z tego badziewia natychmiast.

  • zbych21

    0

    Zaufanie społeczne do wszelkich programów emerytalnych zostało tak podważone, że ten program się może wcale nie rozwinąć. Ale konstrukcja jest sprytna. Z punktu widzenia pracownika będzie mu się opłacać wejść do programu, bo dopłaca do niego pracodawca i państwo. Pracodawcy nie będą tym zainteresowani, chociaż nie mają prawa wywierać na pracowników nacisków, ale życie pokaże. No i pracodawcy nie wezmą tych pieniędzy znikąd. Będą musieli oszczędzać na płacach, na inwestycjach itd.

  • xyz13579

    0

    Ale poleciał Mrożkiem. 4 800 brutto, 3,5 % stopa zwrotu. Czy możecie zagwarantować zysk z inwestycji? Tego niestety nie możemy. Budżetówki na razie nie włączymy do programu z obawy o zarzut, że dbamy o swoich. Inny artykuł w Gazecie- płaca minimalna wzrośnie bardziej niż oczekiwano. Ano, skoro trzeba będzie oddać cześć pensji do PPK , to podnieśmy płace minimalną bardziej, co by ludziska się nie wkurzyly przed wyborami. Brawo! Mają nas za durni?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX