Prezes Budimeksu: Mieszkania zdrożeją nawet o 9 proc. "To dopiero będzie gorący temat" [NASZ WYWIAD]

Wielu Polaków znów zaczyna się poważnie zastanawiać, czy to wciąż dobry moment na zakup mieszkania. Ceny zaczynają już wracać do poziomu sprzed kryzysu w 2011 roku. Czy będzie jeszcze drożej? Według deweloperów nie ma innej możliwości.

O branży mieszkaniowej, ale także o czarnych chmurach, które nadciągają nad branżę budowlaną z prezesem Budimeksu Dariuszem Blocherem podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy rozmawiał Łukasz Kijek, redaktor naczelny Next.gazeta.pl.

Łukasz Kijek: Gospodarka pędzi jak szalona, rząd zapowiada, że przeznaczy dodatkowych 5 miliardów złotych na drogi. Można powiedzieć, że to złote czasy dla branży budowlanej?

Dariusz Blocher: Branża budowlana pędzi jeszcze bardziej, tylko że może się na końcu rozbić o ścianę, bo rośniemy w tempie 20 proc. Mówię tutaj o tempie wzrostu produkcji budowlano-montażowej. To jest cztery razy szybciej niż tempo wzrostu gospodarczego.

Dlaczego możecie rozbić się o ścianę?

Bo od przybytku głowa boli. O ile portfele zamówień są pełne, to problem polega na tym, że nie ma z nich prawie w ogóle czystego zysku. Robiliśmy analizę, która pokazała jakąś dziwną nieekonomiczną zależność: gdy portfele się wypełniają zamówieniami, to spada rentowność firm budowlanych.

To jest związane z tym, że branża podpisuje umowy ze stałą ceną bez mechanizmu waloryzacji odzwierciedlającego rzeczywisty i długoterminowy wzrost cen surowców, a kontrakty są zawierane na wiele lat. W efekcie mamy zamrożoną cenę i rosnące koszty budów. Rentowność całego sektora wynosi dziś zaledwie 0,8 proc. zysku operacyjnego i będzie spadać. Moim zdaniem na początku przyszłego roku branża budowlana będzie "pod wodą". Dodatkowe problemy to wysoce przeregulowany rynek i brak ludzi do pracy. Szacujemy, że brakuje około 100 tys. pracowników budowlanych.

Dariusz Blocher, prezes BudimeksuDariusz Blocher, prezes Budimeksu Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Ilu pracowników zza wschodniej granicy pracuje w Budimeksie? Podobno są budowy w Polsce, gdzie nie da się już usłyszeć języka polskiego?

Na naszych budowach pracują głównie polscy inżynierowie i budowlańcy. Zatrudniamy oczywiście pracowników zza wschodniej granicy. Szacujemy, że jedna trzecia pracowników na naszych budowach to są obcokrajowcy, głównie Ukraina i Białoruś.
W całym Budimeksie obcokrajowcy nie stanowią więcej niż 2,5 proc. pracowników.

Dużo mówicie o rosnących kosztach. Jak szybko rosną dziś pensje w budowlance?

Wynagrodzenia w branży rosną średnio w tym roku o 7-9 proc., ale w przypadku robotników mocniej, czasem nawet o kilkanaście procent. Pensje rosną szybciej, niż wynosi wzrost efektywności. Nie ma nic złego w tym, że pensje rosną bardzo szybko, ale pod warunkiem, że idzie za tym właśnie wzrost efektywności pracy.

Skoro tak dynamicznie rosną pensje, to ile można zarobić u Pana na budowie?

U nas to jest średnio ponad 5,5 tys. złotych brutto, ale są operatorzy sprzętów specjalistycznych, którzy potrafią zarobić 8 tys., czasami 9 tys. złotych brutto.

Inny gorący dziś temat, czyli mieszkania. Ceny nieruchomości są już na poziomie sprzed kryzysu w 2011 roku. To koniec wzrostów?

Myślę, że to dopiero będzie gorący temat. Strategicznie w Polsce brakuje nam mieszkań. Zarówno ceny gruntów, jak i wykonawstwa rosną dziś w tempie 15-20 proc. rocznie. Żeby to zrównoważyć, ceny mieszkań też powinny wrosnąć o 20 proc. Mamy zatem po jednej stronie rosnące koszty, a po drugiej klientów, którzy nie będą w stanie zaakceptować wysokich cen. Poza tym jest pomysł wprowadzenia rachunków powierniczych, co moim zdaniem zabije ten biznes.

Dlaczego, przecież to rozwiązanie ma służyć ochronie kupujących?

Kupujący są już chronieni poprzez wiele rozwiązań prawnych. To może z jednej strony spowodować większą ochronę nabywców, ale należy się liczyć z tym, że według mnie nawet 50 proc. firm deweloperskich sobie w takiej sytuacji nie poradzi. W przypadku Budimeksu musielibyśmy pożyczyć z banku 1,2 miliarda złotych, żeby móc dalej budować i sprzedawać mieszkania.

Zamknięte rachunki powiernicze mają polegać na tym, że klienci będą wpłacać pieniądze na rachunek zamknięty, a bank przeleje te pieniądze deweloperom dopiero po przekazaniu mieszkania klientowi. To oznacza, że będziemy musieli pożyczyć pieniądze na cały etap budowy. Według mnie w efekcie mali i średni deweloperzy zostaną odcięci od finansowania, a duże firmy będą miały problem - nikt na tym nie skorzysta.

Jak Pan prognozuje, o ile mogą zdrożeć mieszania w najbliższym czasie?

Branża deweloperska może dziś liczyć na około 10-12 proc. zysku operacyjnego. Jeżeli koszty rosną o 20 proc. rocznie, to mieszkania powinny zdrożeć o 10-15 proc. w skali roku. To jest moim zdaniem nie do zaakceptowania przez klientów. Dlatego ja prognozuję realnie 7-9 proc. wzrostu cen mieszkań w skali roku. To powinno częściowo zrekompensować wzrost kosztów deweloperów, ale i tak odbije się na ich zysku.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"

Więcej o:
Komentarze (172)
Budimex przewiduje wzrost cen mieszkań o 9 proc. Prezes: To dopiero będzie gorący temat
Zaloguj się
  • koenzymq10

    Oceniono 27 razy 13

    Oho, cfaniak urabia już opinie publiczna,zeby nastraszyc ludxi i juz teraz nagonic klientow,a potem nie bedzie komu robic

  • oliwianin

    Oceniono 18 razy 12

    No prosze. W artykule "sponsorowanym" wyborcza nieopatrznie stwierdzila, ze za rzadu pis gospodarka pedzi jak szalona :)) wyciac, skopiowac, i walic w kampanii.

  • 2doxa

    Oceniono 21 razy 11

    Beka. Gdzie jest Wielgo, ten co w szczycie ostatniej bańki naganiał 'taniej nie będzie'?

    Prezes rokuje same wzroty. Kup teraz, zanim odjedzie twoj zloty express! Otoz niekoniecznie. Jestesmy w szczycie cyklu koniunkturalnego i za rok czy dwa moze nie byc chetnych na mieszkania. Wystarczy, ze podskocza stopy procentowe ....

    Odniose sie jeszcze do sytuacji finansowej, tego, ze firmy nie maja srodkow, bo sa poblokowane na rachunkach powierniczych. Otoz panie prezesie, jak sie chce prowadzic biznes, to trzeba miec kapital. Jak sie nie ma kapitalu, to nie mozna robic biznesu z tej przyczyny, ze dzwignia finansowa moze przyciac ci łapki... Jak jestes zlewarowany 10x to strata 10% powoduje, ze masz wyzerowany caly kapital i jestes bankrutem.

    Tak wiec, ogolnie, ten wywiad jest naganianiem na zakup mieszkania w szczycie cenowym.

  • robert.kwi

    Oceniono 15 razy 9

    Mieszkanie w Warszawie nowe do wykończenia 50-60m2 - koszt 500tysięcy z garażem.
    To ja wole działkę kupić za 100-150 i wybudować dom 100m2 za 350-400 i mieć spokój i ogródek i las na przykład kampinoski. A dojazd do Warszawy 30-40 minut. Wybór niby oczywisty ale wymaga jednak przemyślenia.

  • beristein

    Oceniono 9 razy 9

    Ta jasne. Ten ich kvrva ytong i styropian warty 5 zl, a chca sprzedawac za 1mln. To dopiero jest zlodziejstwo. Wyciszenie z reguly zadne, wszystko sie niesie stropami, zero komfortu i oni chca ludziom kit wciskac ze tak ma byc.

  • fajny_zajety

    Oceniono 14 razy 8

    W Bytomiu można już kupić 1 m2 mieszkania za 1 tys zł. jeśli kupimy duże mieszkanie do remontu. Pracy na Śląsku dużo ,a miasto dobrze skomunikowane z Gliwicami, Katowicami, Sosnowcem, Zabrzem, Problem taki ,że nikt tam mieszkać. Jest wiele miast w Polsce gdzie ceny mieszkań są przeszacowane i wkrótce spadną. Jednak jeśli chodzi o Kraków, Wrocław, Warszawę, Gdańsk to raczej są małe szanse ,że spadną tam ceny mieszkań. Wiec jak ktoś czeka na kupno tam mieszkania i liczy na spadki rzędu 20 % to raczej można o tym zapomnieć.

  • andy_1

    Oceniono 13 razy 7

    Ja uważam, że prezes się myli. mieszkania wzrosną dokładnie o 8,73456917263%....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX