Piotr i Paweł w opałach. Dwóch dostawców wnioskuje o upadłość spółki

Dwóch dostawców sieci Piotr i Paweł złożyło wnioski o ogłoszenie upadłości spółki - wynika z informacji serwisu "Wiadomości Handlowe" i przedstawiciela Sądu Rejonowego Poznań - Stare Miasto.

Powodem złożenia przez dostawców wniosków o ogłoszenie upadłości Piotra i Pawła są zaległości spółki wobec nich - donoszą wiadomoscihandlowe.pl. Jak wyjaśnia im sędzia Łukasz Lipowicz, przewodniczący XI Wydziału Gospodarczego SR Poznań, trwają "wstępne czynności" i droga do ostatecznej decyzji jest jeszcze długa.

W lutym, gdy pojawiła się plotka, że jeden z konkurentów Piotra i Pawła chce złożyć wniosek o jego upadłość, sieć złożyła wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego. Taki wniosek ma bowiem "pierwszeństwo" w rozpatrywaniu. Po kilka dniach Piotr i Paweł swój wniosek jednak wycofał. Teraz na razie nie ma informacji, by sieć chciała skorzystać z tego rozwiązania.

Robert Krzak, wiceprezes Piotra i Pawła, powiedział "Wiadomościom Handlowym", że sieć "jest rzetelnym podmiotem, który reguluje zobowiązania wobec dostawców". - Przejściowo zdarza się, że następuje to z opóźnieniem. Jesteśmy przekonani, że pozyskanie inwestora, co jest obecnie finalizowane, zamknie ostatecznie ten temat - mówi Krzak.

Sytuacja Piotra i Pawła jest trudna

Piotr i Paweł ma kłopoty finansowe od około roku. Sieci coraz ciężej szła rywalizacja i rozwój na trudnym i konkurencyjnym polskim rynku handlowym. W spółkę mocno uderzyło też istotne ograniczenie przez ubezpieczycieli limitów na transakcje między sieciami handlowymi a ich dostawcami. 

Sytuację Piotra i Pawła nieco ustabilizowała podpisana pod koniec lutego umowa inwestycyjna z TFI Capital Partners (zakładająca wsparcie finansowe) oraz marcowe porozumienie się z Bankiem Zachodnim WBK i ING Bankiem Śląskim co do zwiększenia przez te banki finansowania. Tyle, że stare problemy powracają, dostawcy znów nie dostają pieniędzy na czas, wstrzymują dostawy do części sklepów sieci.

Pomóc mogłoby znalezienie inwestora branżowego, którego od dłuższego czasu Piotr i Paweł poszukuje. To się jednak na razie nie udaje, negocjacje się przedłużają. "Proces znalezienia nowego inwestora nadal jest w toku. Ostateczna decyzja w sprawie jeszcze nie zapadła" - tłumaczy sieć na swoim profilu na Facebooku.

W kontekście inwestora mówiło się m.in. o Jeronimo Martins, właścicielu Biedronki. W grę, według informacji "'Wiadomości Handlowych", mogą wchodzić też Carrefour czy Maxima Grupe, właściciel Stokrotki. Możliwa wersja jest też taka, że sieć nie zostanie sprzedana w całości, ale będzie zbywana "w kawałkach". Sieć sklepów się kurczy, przykładowo, w Gdańsku w galerii handlowej Madison Piotra i Pawła zastąpi Netto.

***

Zbigniew Grycan: Dobrze mi się wiodło, bo przede wszystkim dbałem o jakość swoich produktów [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (36)
Piotr i Paweł w opałach. Dwóch dostawców wnioskuje o upadłość spółki
Zaloguj się
  • vertret

    Oceniono 17 razy 15

    To jakiś fejk ta informacja. Przecież we wszystkich sklepach PiP aż ciemno od polskich patriotów gospodarczych, którzy tak odważnie deklarują w internecie poparcie dla wszystkiego co polskie. Nie to co w portugalskich Biedronkach, gdzie wiatr hula a kasjerki z nudów robią na drutach.

  • mirek76pl

    Oceniono 23 razy 15

    Pora zeby Polski Fundusz Rozwoju kupil 100% udzialow w spolce. Znaja sie na budowie tramwajow, to na prowadzeniu handlu detalicznego tym bardziej.

  • extrafresh

    Oceniono 9 razy 3

    Powinni zmienić nazwę na "Jarosław i Lech" i sprzedawać tylko cebulę i wódkę za talony 500+.

  • Oceniono 5 razy 1

    Nie dziwię się, ceny wysokie a standard obsługi niski - w tym jednym do którego kiedyś chodziłem kolejki były potworne o niemal każdej porze. Tego kompletnie nie rozumiem w polityce marketów: są ludzie, którzy chcą wydać pieniądze a robi się wszystko, aby im to utrudnić. Kolejki do kas, ciągłe zmiany ekspozycji, brak świeżych owoców i nierzadko pieczywa czy mięsa, niewygodne i rozklekotane wózki na zakupy, skrócenie taśm przy kasach itp. itd. etc. Nawet gazety przy kasach zlikwidowali, żeby biedni ludzie w kolejkach się czymś nie zajęli. Przecież można to wszystko poprawić niewielkim kosztem i wyciąć konkurencję w pień - a może ta konkurencja i "wolny" rynek to tylko iluzja w tym kraju?

  • mistermadmat

    Oceniono 9 razy 1

    Kupuję niektóre żeczy w Piotrze i niestety coraz więcej pustych regałów ... widać że koniec jest bliski ...

  • mniklasp

    Oceniono 13 razy 1

    Czyli firma nie umie poradzic sobie z kosztami, kazdy dobry analityk moglby im to wyliczyc w jeden dzien co musza zrobic zeby nie utonac. Mysle ze dojrzeli do swojej granicy kompetencji wie musza zginac. Swiat niszczy amatorow w biznesie.

  • krystin9

    Oceniono 6 razy 0

    Po aferze z Wielkopolanką nigdy moja noga nie przestąpiła progów PiP i jakoś mi nie żal tej firmy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX