"Mam 46 lat i zarabiam 9800 franków miesięcznie". Sposób Szwajcarów na równe wynagrodzenia

Peter Hiller jest inżynierem w branży naftowej, ma 46 lat i zarabia 9800 franków szwajcarskich brutto miesięcznie. Jest jedną z pięciuset osób, które postanowiły zrobić selfie i ujawnić informacje o swoich zarobkach na stronie internetowej szwajcarskiego związku zawodowego Unia.

Pensje bez tajemnic 

„Kiedy mówimy otwarcie o płacach, zapobiegamy dyskryminacji płacowej” – mówią autorzy projektu. Wystartował on w ubiegłym tygodniu i każdego dnia zyskuje na popularności. Nie tylko wśród tych, którzy chcą opublikować informacje na swój temat, ale przede wszystkim wśród tych, którzy chcą się dowiedzieć, ile można zarobić pieniędzy na konkretnym stanowisku. Liczba odsłon w ubiegłą środę była tak duża, że przez chwilę tej ogromnej popularności nie wytrzymały związkowe serwery.

Osoby publikujące informacje na swój temat pochodzą z wielu różnych branż. Można tam znaleźć zarówno inspektora, który zarabia ponad 30 tysięcy franków miesięcznie, jak i sprzątaczkę, której wynagrodzenie to 3200 franków. 

Czytaj więcej: Bezrobocie 5,8 proc., prawie 130 tys. zgłoszonych wolnych miejsc pracy. Dane MRPiPS za sierpień

Walka z tabu

Związkowcy uważają, że najważniejszy cel tego projektu to przełamanie tabu. Ich zdaniem Szwajcarzy na co dzień nawet w rodzinie nie rozmawiają ze sobą o tym, ile kto zarabia. Przełamanie tej bariery ma być też pierwszym krokiem w kierunku równości wynagrodzeń w całej gospodarce.

Związek zawodowy liczy również na rozpoczęcie dyskusji na temat sprawiedliwych i równych płac kobiet i mężczyzn. W Szwajcarii mężczyźni zatrudnieni na tym samym stanowisku zarabiają średnio 20 proc. więcej niż kobiety. Jednak nie jest to jedyny problem. Autorzy projektu zwracają uwagę także na dyskryminację ze względu na narodowość. Obcokrajowcy zatrudnieni na tym samym stanowisku co Szwajcarzy zarabiają znacznie mniej.

Czytaj więcej: Jawne wynagrodzenia w ogłoszeniach o pracę. Jest propozycja zmian w Kodeksie pracy

Jawność wynagrodzeń to coraz popularniejszy temat na całym świecie. Specjalne regulacje prawne w tej sprawie wprowadziła Islandia. Od pierwszego stycznia ten wyspiarski kraj jest pierwszym na świecie, w którym wynagrodzenia kobiet i mężczyzn na tym samym stanowisku nie mogą się różnić. 

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Zbigniew Grycan: Dobrze mi się wiodło, bo przede wszystkim dbałem o jakość swoich produktów [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (131)
Robią selfie i ujawniają zarobki. Szwajcarski pomysł na równe wynagrodzenia
Zaloguj się
  • dante_waw

    Oceniono 33 razy 31

    Mieszkaniec Szwajcarii.... Janusz (nomen omen) Filipiak łapie się za głowę

  • Oceniono 23 razy 21

    Szokiem jest to, że najlepiej są wynagradzani w Szwajcarii pracownik socjalny i nauczyciel - zawody nieszanowane i najgorzej wynagradzane w Polsce oraz wykonywane wyłącznie przez pariasów, których Najwyższa Kasta nawet patykiem nie dotknie.

  • sztucznypolak

    Oceniono 22 razy 14

    Mieszkamy na Zachodzie. Zarowno ja, jak i zona, pracowalismy w kilku firmach. W zadnej z nich nie bylo zroznicowania plac ze wzgledu na plec.

  • trzybar

    Oceniono 15 razy 11

    "W Szwajcarii mężczyźni zatrudnieni na tym samym stanowisku zarabiają średnio 20 proc. więcej niż kobiety"

    To bzdura. W Szwajcarii różnica w płacach kobiet i mężczyzn (wszystkich) wynosi ok. 22%, natomiast kiedy weźmie się pod uwagę stanowisko praktycznie znika (wynosi ok. 3%). Proszę wygóglać lenews.ch , swiss-gender-pay-gap-only-2-percent-says-study

  • ebom

    Oceniono 22 razy 10

    Proszę, młoda nauczycielka bierze 9300. A u nas tyle, co sprzątaczka i drogę awansu do sensowniejszych zarobków ma 15-letnią... Ale jest wielkie zdziwienie, że brakuje nauczycieli. Jeszcze nie wszyscy są tego zresztą świadomi, że mamy problem, bo w przeciwieństwie do pielęgniarek nauczyciele nie protestują, tylko zwyczajnie sie zwalniają ze szkół i idą do biur. A listy ofert pracy w szkołach rosną i rosną...

  • and_raman

    Oceniono 30 razy 10

    Zamożni są dyskretni, bo się też boją. Skorzystam z okazji tematu, zrobić anonimowy coming out na pół serio. Żeby pokazać, ze w Polsce nie tylko kwestia nierówności zarobków między płciami jest problemem, ale prawie niemożliwe jest ujawnianie swoich zarobków, jesli są wysokie i nie ma takiej konieczności. Według PiTu zarabiałem 28 tys. zł netto miesięcznie w roku 2017. Pracuję jako przedsiębiorca prowadząc własną mała, a może już średnią firmę. Rok 2018 będzie nieco lepszy. Nikomu nie przyznaję się w Polsce ile zarabiam, bo zarobki, zwłaszcza większe budzą tutaj spore emocje i mogą być przyczyną donosów lub napaści publicznej ze zwykłej ludzkiej zawiści. Jeśli piszę o tym, choćby anonimowo, to robię to, by pokazać, że również zarabiajacy powyżej średniej w Polsce, niechętnie przyznają się do tego, jeśli nie muszą, bo żadnej chwały z tego nie ma, tylko kłopoty. Nieraz mi nieco glupio, że większość problemów materialnych i bytowych, a niekiedy i politycznych, moich współobywateli jest mi obca. Ale na codzień jest to dość wygodna sytuacja, móc pozwolić sobie "na wszystko" w granicach rozsądku i mieć w głębokim poważaniu patologiczne i niewydolne państwo, a zwłaszcza służbę zdrowia. Do tego, jak wielu w tym kraju, czuję się i jestem okradany przez to państwo, które dystrybuje dobra do swojej nomenklatury partyjnej i szerzy masową kourpcję wśród klas niższych kupując ich głosy wyborcze za kilka stów i ideologię chamstwa. A jednocześnie wykazuje zupełną niekompetencję w polityce, obronności, gospodarce, prawie zainteresowane głównie utrzymaniem władzy swej partii i wzbogaceniu indywidualnemu miernot partyjnych. Co myślę o ludziach, którzy zarabiają mało i wciaż walczą o przetrwanie? Współczuję im, że muszą głównie zajmować się zarabianiem czy walką o utrzymaniu, przy niskim poczuciu bezpieczeństwa i braku perspektyw. Ale wierzę, że większość ludzi zdrowych może w obecnych czasach, również obywateli Polski tutaj lub za granicą dobrze zarobić, jeśli tylko się postara, i wiem, że wielu też tak czyni. Czy ci, którym się nie udaje, pomimo starań, co winni swej słabej sytuacji? Niekoniecznie. W większości przypadków brak im odpowiedniego talentu, wykształcenia, kompetencji, czy charakteru, żeby dobrze i trwale dużo zarabią w kraju czy za granicą. Rozumiem, ze można być zarówno niewinnym swej mizernej sytuacji, jak też równocześnie słusznie sfrustrowanym. Niesprawiedliwość jest wpisana w ludzki los i żadne systemy polityczne tego trwale nie zmienią.

  • snooka

    Oceniono 9 razy 9

    Ciekawe, czy taki kozak dostałby kredyt hipoteczny w PLN?

  • anonim500

    Oceniono 9 razy 7

    W USA jest takie powiedzonko, "Do $100k/ rok nikt nie mowi ile zarabia. Dopiero powyzej tej sumy zacztnaja sie rozmowy."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX