RODO w Kościele? Ksiądz nadal odczyta z ambony, ile rzuciłeś na tacę, a apostaci mają pod górkę

W maju przez Polskę przeszła burza związana z europejskim rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO). Tylko jedna instytucja zachowała stoicki spokój: Kościół rzymskokatolicki.

Fundacja Panoptykon przyjrzała się, jak Kościół poradził on sobie z wprowadzeniem przepisów o ochronie danych, które do niedawna dotyczyły go jedynie w ograniczonym stopniu. Czy po wejściu w życie RODO prywatność wiernych jest lepiej chroniona?

Czytaj też: Szkoły zasypały rodziców dziesiątkami oświadczeń w sprawie RODO

Między RODO a dekretem

W nowych przepisach o ochronie danych przewidziano wyjątek dla kościołów i związków wyznaniowych - mogą one stosować własne zasady przetwarzania danych, o ile obowiązywały one w chwili uchwalenia RODO (czyli 27 kwietnia 2016 r.) i zostały dostosowane do nowych przepisów. Z tej furtki skorzystał Kościół rzymskokatolicki, wydając obowiązujący od 30 kwietnia 2018 r. dekret ogólny w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych.

Dekret w znacznej części stanowi "kopiuj-wklej" z RODO (m.in. powtarza zasady przetwarzania danych), dlatego w podstawowym zakresie ochrona danych w Kościele powinna wyglądać podobnie, jak poza nim. Diabeł jak zwykle tkwi jednak w szczegółach. Z jednej strony nie jest wcale jasne, czy obowiązujące w polskim Kościele zasady ochrony danych były na tyle szczegółowe, by można było zastosować przewidziany w RODO wyjątek. Z drugiej - dekret pozwala kościelnym podmiotom na więcej niż RODO świeckim, ograniczając sankcje za łamanie prawa.

Prawo do informacji

W zakresie prawa do informacji prawo kościelne - przynajmniej w teorii - nie ustępuje świeckiemu. Administratorzy danych osobowych mają obowiązek informować osoby, których dane przetwarzają, m.in. o tym, w jakim celu to robią, na jakiej podstawie, jak długo oraz jakie prawa przysługują osobie. Dotyczy to np. parafii, działających na podstawie kościelnego dekretu. Niektóre z nich realizują obowiązek informacyjny wprost z ambony, inne wywieszają klauzule o przetwarzaniu danych w przykościelnych gablotach. Odpowiednia informacja powinna też trafić do osób, które zgłaszają się do parafii przy różnych okazjach, np. ślubu czy chrztu. Czy i jak to działa w praktyce, każdy wierny może się przekonać w swojej parafii. Może też skorzystać z prawa do uzyskania kopii danych (najlepiej zwrócić się do parafii chrztu, bo tam trafiają informacje o późniejszych sakramentach, nawet jeśli udzielono ich w innym miejscu).

Lista ofiarodawców nadal publiczna

Jedno z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań przewidzianych dekretem pozwala na ujawnianie listy ofiarodawców wraz z przekazanymi przez nich kwotami. Parafie mogą je publikować w swoich gazetkach, na stronie internetowej czy wyczytywać z ambony - i to bez zgody ofiarodawców. To odwrócenie jednej z najważniejszych zasad RODO, według którego rozwiązania chroniące prywatność powinny być stosowane domyślnie (privacy by default). Osoby, które nie życzą sobie upubliczniania informacji o swojej ofiarności, muszą o tym poinformować.

Ograniczone prawo do bycia zapomnianym

Z największą nadzieją na nowe zasady ochrony danych w Kościele oczekiwali ci, którzy próbują z niego wystąpić i zniknąć z jego archiwów. Do parafii zgłaszają się osoby, które żądają usunięcia swoich danych z ksiąg parafialnych, powołując się na RODO. Wygląda jednak na to, że w sytuacji apostatów niewiele się zmieni, bo Kościół uważa, że jego członkiem zostaje się na zawsze, a informacje o sakramentach są niewymazywalne - i dlatego odmawia tutaj prawa do zapomnienia. Dekret przyznaje apostatom jedynie prawo do ograniczenia przetwarzania danych: te pozostają w księgach tylko w celach archiwalnych i do ustalenia stanu kanonicznego, czyli pozyskania informacji o przyjętych sakramentach (chyba, że biskup wyrazi zgodę na wykorzystanie ich w innym celu). 

Kościół w Internecie

Kamera na terenie parafii, arkusze kalkulacyjne z wpłatami na rzecz parafii, transmisja mszy na YouTubie, zdjęcia parafian na profilach społecznościowych - nowoczesny Kościół nie stroni od technologii. W środowisku cyfrowym ochrona prywatności napotyka zgoła inne wyzwania, niż ma to miejsce w przypadku spisywanych piórem ksiąg parafialnych. To ważne, zwłaszcza w kontekście ochrony wizerunku. Dekret pozwala na przykład na zamieszczanie zdjęć parafian na Facebooku, ale prawo autorskie, poza ściśle określonymi wyjątkami, wymaga uzyskania zgody na publikację od osoby, która widnieje na zdjęciu.

Kto pomoże wiernym?

Co może zrobić osoba, która uważa, że jej prawa zostały naruszone? Jeśli na przykład na otrzymanym z Kościoła zaświadczeniu o bierzmowaniu znajdzie informację o swojej przynależności do partii i wypowiedziach przeciwko księżom (jak pewien młody polityk z Pułtuska)? Albo gdy informacje o rodzinie adopcyjnej bez jej wiedzy i zgody zostaną udostępnione rodzinie biologicznej (jak w sprawie, w której do episkopatu występowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka)? 

Według kościelnego dekretu może zwrócić się ze skargą do powołanego nim Kościelnego Inspektora Ochrony Danych (wywiad z KIOD można przeczytać na stronie Fundacji Panoptykon). Jak będzie działał w praktyce, dopiero się przekonamy. Jednak pozycja KIOD jest zupełnie inna niż Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Ten ostatni musi przestrzegać przewidzianych w przepisach terminów rozpatrywania skarg i dysponuje realnymi karami, w tym finansowymi. W kościelnym dekrecie nie ma słowa o terminach, a Kościelny Inspektor Ochrony Danych dysponuje specyficznym wachlarzem kar (od nakazania naprawienia szkody przez nałożenie cenzury, po pozbawienie urzędu). Od postanowienia KIOD można odwołać się tylko do Watykanu.

Jak na razie furtka do prawa świeckiego pojawia się jedynie w tych sytuacjach, w których Kościół wykracza poza istotę swojej działalności, np. gdy działalność kościelnych mediów podpada pod przepisy ogólne. Są jednak sytuacje, w których trudno powiedzieć, czy to jeszcze działalność Kościoła, czy już nie. Na przykład czy kamery zamontowane w kościele mają funkcjonować zgodnie z RODO czy z dekretem? Albo co z danymi przetwarzanymi przez pielgrzymkowe biuro podróży? Na odpowiedź trzeba poczekać do rozstrzygnięcia przez Prezesa UODO (a ostatecznie: sądy administracyjne), bo jeszcze może się okazać, że kościelny dekret w ogóle nie obowiązuje.

Jarosław Kaczyński obiecuje emeryturę 500 plus. Minister: najwcześniej w przyszłym roku

Więcej o:
Komentarze (81)
Bez paniki, czyli RODO w Kościele
Zaloguj się
  • free.mind

    Oceniono 29 razy 27

    Kościół w Polsce stoi ponad prawem. A tam, gdzie nie ma kontroli prawnej, szerzą się patologie. Zwraca na to uwagę prof. Tadeusz Bartoś, jeden z konsultantów filmu „Kler”. Mówi, że duchowni to jedna z najbardziej zdemoralizowanych grup społecznych w Polsce.
    kkpp.blox.pl/2018/09/Prof-Tadeusz-Bartos-duchowni-to-jedna-z.html

  • karl.franc

    Oceniono 33 razy 13

    moze mi ktos powiedziec dlaczego kosciol jest wyjety spod rodo, i dlaczego w kontaktach z kosciolem nie przysluguje mi prawo do bycia zapomnianym? argumentacja ze wg kosciola chrzest jest niezmywalny jakos mnie nie przekonuje. rownie dobrze moglby telemarketer powiedziec ze nie wykasuje naszych danych ze swojej bazy danych bo odprawil rytual uga-buga gdy je zapisywal.
    warto tez tutaj zwrocic uwage na to ze z reguly osoby ktore domagaja sie od kosciola prawa do zapomnienia, zostaly tam zapisane wbrew jej woli. ergo, wyobrazcie sobie sytuacje gdzie ktos przekazal wasze dane osobowe bez waszej zgody i wiedzy do organizacji z ktorej celami sie nie identyfikujecie a organizacja nie dosc ze odmawia ich usuniecia, to bedzie je wykorzystywac do swoich celow.

  • trzysta

    Oceniono 9 razy 9

    kk używa danych do zbierania statystyk, żeby ładnie pokazać politykom, że ponad 90% Polaków to katole. Dostać coraz to bardziej rozpasły fundusz kościelny i inne przywileje. To że ktoś przyjdzie na parafie i zażąda usunięcia z ksiąg / przepisania do archiwum, nic nie znaczy, bo taki czarny przytaknie, poda rękę na do widzenia a i tak nic nie musi robić. Jak ten apostata (swoją drogą to też kościelne nazewnictwo) sprawdzi, że nie używają tych danych do prowadzenia statystyk?
    PS To że ksiądz powie moje imię z ambony, wisi mi i powiewa. Fakt, że KK używa moich danych do uprawiania swojej polityki wk*rwia siermiężnie. To tak jakby zagłosować na najgorszą partię raz w życiu, bez swojej woli (kto daje karty do głosowania noworodkowi?) by ta partia już na zawsze grała tą samą jedną kartą, w każdych wyborach.
    W ogóle to kto powiedział, czy czarni nie liczą głosów swoich umarłych owieczek? Np. tak jak jest u Mormonów (pośmiertny chrzest). Te dane nigdy nie ujrzały światła dziennego, dlaczego kk miałby być gorszy?
    Więc jeśli rodzice uciekając przed ostracyzmem i/lub wedle głupio rozumianej tradycji, ufundowali ci chlapanie syfiastą wodą za gó...arza to zostałeś fundatorem największej mafii świata. Do końca życia.

  • kocurimysza

    Oceniono 39 razy 9

    ZERWAC KONKORDAT , POGONIC NIEROBOW DO PLACENIA JAK WSZYSCY OBYWALE PODATKOW !

  • student_zebrak

    Oceniono 8 razy 8

    im gorzej, tym lepiej
    im bardziej im kosciol zjdzie za skore, tym szybciej oprzytomnieja
    nie jest mi zal ludzi chodzacych do kosciola
    sami sie prosza o nekanie
    BOJKOT jest najlepszym rozwiazaniem
    po2wstrzymanie sie od dawania na tace

  • blahblah69

    Oceniono 23 razy 7

    Przeciez wszystkie religie to bajki, wiec po co te wszystkie koscioly?

  • polomarkus

    Oceniono 10 razy 6

    Kler może wszystko .Obrośli w taką siłe w taką moc że niczego się nie boją nikt i nic im nie zagraża .Utworzyli tak mocną sekte że nawet zwierzchnika nie słuchają .Rząd PiS dał im moc mogą handlować ziemią (rolnik nie może )tylko skąd mają ziemie.Dlaczego oni dlaczego nie rolnik? Związani konkordatem.Żaden rząd nie odważy się na zerwanie konkordatu.Dostają dotacje od rządu .Rydzyk pasibrzuch już dostał .Jak to tępić?

  • wolf01

    Oceniono 10 razy 6

    Kiedy znajdzie się w końcu rząd na tyle odważny i mający jaja by pokazać tej zdradzieckiej armi okupantów i zboczeńców w koloratkach że czas najwyższy zaczac płacić podatki i żaden dewiant w koloratce nie może czuć się bezpieczny bo ponad prawem

  • Bob Bob

    Oceniono 11 razy 5

    Mi apostazja zajęła... 3 lata. Trzy lata ściemniania, krętactw i wymówek przez proboszcza. I 3 lata moich nerwów. Ale UDAŁO się! Już nie mogą nabijać statystyk moim nazwiskiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX