Ksywki w przychodni i anonimowi lekarze. To nie problem RODO, ale braku zdrowego rozsądku

Batman, Skrzat i Muminek - m.in. takimi pseudonimami zostali obdarzeni pacjenci jednej z przychodni. Nie, to nie nowy wymóg prawny, a jedynie nadgorliwość albo zagubienie zarządzających tą placówką.

Lista RODO-absurdów w służbie zdrowia niebezpiecznie się wydłuża, podczas gdy prywatność pacjentów zasługuje na poważne traktowanie. Fundacja Panoptykon przyjrzała się wyzwaniom związanym z ochroną danych osobowych, ujawnionym podczas zmagań polskiej służby zdrowia z RODO. 

Pacjenci jak numerki

W niektórych szpitalach i przychodniach podczas wywoływania do gabinetu chorzy zamiast swojego imienia i nazwiska słyszą przydzielony wcześniej numer, w innych personel posługuje się tylko imionami, niekiedy połączonymi np. z miesiącem urodzenia („Zapraszam do gabinetu Annę z września!”). Dyrekcje szpitali same dostrzegają, że część pacjentów nie rozumie, dlaczego są proszeni przez lekarza po numerze, a nie po nazwisku. Szczególnie ci starsi oburzają się na przedmiotowe traktowanie. W sieci pojawiają się żarty, że zamiast nazwisk lekarze powinni używać nazw chorób („A teraz Wojciech z syfilisem!”).

Jak takie praktyki mają się do RODO? Ochrona danych nie polega na ukrywaniu informacji za wszelką cenę, tylko na ich rozsądnym wykorzystywaniu – z zapewnieniem poufności. Jedną z kluczowych zasad jest minimalizacja: używanie tylko tych danych, które w konkretnej sytuacji są konieczne. W tym duchu przychodnie rzeczywiście mogłyby zrezygnować z wywoływania pacjentów do gabinetu po imieniu i nazwisku. Bo po co – skoro nie ma takiej potrzeby? Sensowny sposób na zgodne z RODO wywoływanie pacjenta to choćby użycie imienia w połączeniu z godziną, na którą pacjent był zapisany. Takie rozwiązania podpowiada przygotowany wspólnie przez Ministerstwo Cyfryzacji i Ministerstwo Zdrowia Przewodnik po RODO w służbie zdrowia.

Przychodnie i szpitale powinny też zadbać o prywatność rejestrujących się pacjentów. Najlepiej przenieść ten proces do osobnego pomieszczenia, a jeśli to nie jest to możliwe – tak zaaranżować przestrzeń, by oczekujący w kolejce nie znajdowali się tuż obok osoby, która umawia się na wizytę lub odbiera wyniki badań.

Informowanie (rodziców) o stanie zdrowia

Kilka tygodni po wejściu w życie RODO na Zakopiance doszło do tragicznego wypadku autokaru wiozącego dzieci. Rodzice próbujący telefonicznie ustalić, do jakiego szpitala trafiło ich dziecko, odbijali się od ściany – nikt nie chciał udzielić im odpowiedzi, „bo RODO”. Ta historia szybko stała się przykładem rzekomej absurdalności unijnych przepisów i bezsensowności ochrony danych osobowych wobec prawdziwych ludzkich dramatów.

Czy można zgodnie z RODO poinformować rodzica o tym, że dziecko przebywa w szpitalu i jak się czuje? Oczywiście. Szpital może przekazać rodzinie informacje o stanie zdrowia dziecka, szczególnie kiedy sytuacja jest nagła i odmowa kontaktu mogłaby zaszkodzić samemu pacjentowi. Brak komunikacji nie tylko naraża dziecko i rodziców na niepotrzebny stres, ale też odcina lekarzy od ważnych informacji, np. o uczuleniach, innych chorobach czy przyjmowanych lekach.

To jednak nie oznacza, że dyżurny lekarz czy pielęgniarka mają opowiadać każdemu dzwoniącemu o stanie pacjentów. Przed udzieleniem jakichkolwiek informacji powinni zweryfikować tożsamość rozmówcy i jego związek z pacjentem, np. prosząc o adres czy numer PESEL. Również w tej sytuacji znajdzie zastosowanie zasada minimalizacji: wystarczy, że szpital przez telefon potwierdzi, że dziecko zostało przyjęte i że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Szczegółowe informacje lepiej przekazać osobiście, po weryfikacji tożsamości pytającego. 

Cisza w szpitalu. O rozmowach lekarzy z pacjentami

Zgodnie z RODO dane dotyczące zdrowia podlegają szczególnej ochronie i bez zgody samego pacjenta nie powinny być udostępniane osobom trzecim. Dlatego RODO wprowadziło sporo zamieszania w rutynowe praktyki personelu, szczególnie podczas obchodów: czy można porozmawiać z pacjentem w obecności innych chorych i odwiedzających ich gości?

Proste pytania o samopoczucie zazwyczaj nie ingerują głęboko w prywatność pacjentów, dlatego mogą padać na sali w obecności innych chorych (ale już odwiedzających warto w tej sytuacji na chwilę wyprosić). Natomiast szczegółowy wywiad prowadzony przy przyjęciu do szpitala, omówienie wyników badań czy wad i zalet proponowanej metody leczenia powinny odbywać się na osobności, w możliwie najbardziej komfortowych dla pacjenta warunkach, np. w gabinecie lekarskim.

Czasami zapewnienie takiego standardu oznacza konieczność wprowadzenia zmian organizacyjnych na oddziale. Wymaga też od personelu szpitala elastyczności i dostosowania się choćby do stanu zdrowia pacjenta. Wyzwaniem może być np. zadbanie o komfort osób, które nie mogą samodzielnie się poruszać. 

Anonimowy lekarz

W dyskusji na temat RODO pojawiły się wątpliwości, czy w przychodniach i szpitalach gabinety mogą być oznaczone nazwiskami przyjmujących w nich lekarzy. Chowanie tabliczek z nazwiskiem to zdecydowanie nietrafiony pomysł, którego realizacja mogłaby utrudnić pacjentom znalezienie odpowiedniego gabinetu. Lekarz w pracy nie może być anonimowy. Z przepisów wynika, że pacjent ma prawo wyboru lekarza, a ten ma obowiązek w widocznym miejscu nosić identyfikator.

Wyzwania dla RODO

W przypadku większości RODO-absurdów, którymi żyją media i bulwersują się pacjenci, komuś najwyraźniej zabrakło zdrowego rozsądku i chwili zastanowienia nad tym, czy proponowana zmiana rzeczywiście przyczyni się do lepszej ochrony prywatności chorych. 

A na tym polu jest wiele do zrobienia. Z jednej strony nowe wyzwania rodzi coraz szersze wykorzystanie nowych technologii do przetwarzania danych medycznych. Z drugiej – wciąż dochodzi do elementarnych naruszeń intymności i godności pacjentów w szpitalach, co pokazuje raport Najwyższej Izby Kontroli opublikowany raptem kilka dni przed wejściem w życie RODO. Łóżka na korytarzach i łazienki bez możliwości zamknięcia od wewnątrz to najbardziej jaskrawe przykłady naruszeń. Zdaniem kontrolerów NIK „bez radykalnej poprawy infrastruktury szpitali i uwrażliwienia personelu medycznego na potrzeby i uczucia hospitalizowanych osób, intymność i godność pacjenta pozostaną tylko formalną deklaracją”.

Poszanowanie prywatności i godności to nie tylko święte prawo każdego pacjenta, ale też czynnik wpływający na samopoczucie, zaufanie do lekarzy i pielęgniarek, a w dłuższej perspektywie – szybkość i skuteczność całego procesu leczenia. W tym kontekście niewywoływanie pacjenta po imieniu i nazwisku to tylko zmiana kosmetyczna. Najpoważniejsze problemy wymagają znacznie głębszych zmian. Oby RODO-poruszenie nas do nich przybliżyło.

Więcej o:
Komentarze (38)
RODO w ochronie zdrowia. Zdrowy rozsądek w cenie
Zaloguj się
  • kroliklesny

    Oceniono 15 razy 15

    Jak zwykle- Polak wie lepiej. To nie EU wprowadza idiotyczne zasady, tylko wlasnie glupota albo nadgorliwosc pewnych uzytkownikow rodzi problemy. Dlaczego w Skandynawii pacjenta nadal wywoluje po nazwisku a nie wyglupiam sie z muminkami, trollami itd?

  • naczelny.rabin.gw

    Oceniono 6 razy 6

    Głównym problemem społecznym jest zastraszający wręcz brak empatii i niechęć do podejmowania jakichkolwiek działań mogących usprawnić życie w dowolnej sytuacji, czy to w przychodni, czy na drodze - gdziekolwiek. Inna sprawa to nieznajomość przepisów - jest RODO i ma kły, to nawet do żony będę mówić w przychodni "cho no tu, gruba".

  • otopolskiepieklo

    Oceniono 10 razy 6

    wolak (bo nie Polak), to taki mały wściekły na świat cwaniaczek, jak może to dokopie bliźniemu - w imię swojej katolickiej miłości

    za każdym razem i od kiedy tylko Polska znalazła się w UE (niestety dla UE???), jak ktoś chce pokazać że 'rządzi', że ma przewagę, albo zasłonić swój brak kompetencji, swoja amatorszczyznę lub przeforsować jakiś idiotyzm, to z automatu zasłania się UE... bo nikt tego nie sprawdzi, bo wolacy są leniwi

    lata temu moja spółdzielnia zaspawała wszystkie zsypy naśmieci (które rok wcześniej remontowała wymieniając całość!), jak ktoś protestował, to oczywiście odpowiedzią było - bo tak nakazuje UE...

    dziwne - zarówno na zachodzie (w innych krajach UE), jak i w wielu miejscach w Polsce nadal są zsypy i nikomu to nie przeszkadza...

  • obserwatoriumpolityczne.pl

    Oceniono 6 razy 6

    Okazalo sie, ze trzeba jeszcze dodatkowo zdrowego rozsadku i to bylo juz ponad sily polskich urzednikow i lekarzy.

  • ilirian

    Oceniono 9 razy 5

    To całe RODO wymyśliła jakaś banda kryminalistów. Utajnianie wszystkiego prowadzi do atomizacji społeczeństwa. Chodzi o to, żeby nikt nikomu nie ufał. I bez RODO mamy w naszym kraju wielki problem z zaufaniem społecznym.

  • jjj68

    Oceniono 5 razy 5

    Autentycznie podsłuchane w przychodni.
    "Pan Henryk!".
    Wstaje dwóch panów.
    "Ten od prostaty!"

  • czesiekkk

    Oceniono 5 razy 3

    To po co wpisywaliście tak wysokie kary? Przecież one będą nakładane na tych co nie są w stanie uciec urzędowi, telemarketerzy z firm widmo, żadnych kar nie zapłacą, dostanie się tym co nie mogą zlikwidować się z dnia na dzień. Rataj publiczne szpitale, ale i NZOZy są wymarzonymi podmiotami do kontrolowania i karania, pod płaszczykiem dbania o interes pacjenta.

  • api81

    Oceniono 5 razy 3

    Pełna poczekalnia w przychodni AD 2018, lekarz otwiera drzwi gabinetu i mówi:
    - W związku z RODO, że nie możemy wołać Państwa do gabinetu po nazwisku, pan z syfilisem proszony do gabinetu.

  • swiroslaw_zbawiciel

    Oceniono 2 razy 2

    Jak nie można po nazwisku, to może po schorzeniu?
    "Zapraszam do gabinetu pana z syfilisem" :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX