12 listopada zamiesza w sądach. Tysiące rozpraw trzeba przełożyć, "to jest dramat"

Wolny dzień 12 listopada będzie olbrzymim problemem dla wszystkich, których rozprawy sądowe były przewidziane na ten dzień. Wszystkie sprawy będą przełożone, niektóre nawet o wiele miesięcy.

Na najbliższym posiedzeniu 7-9 listopada, Sejm zajmie się poprawkami, jakie Senat wniósł do ustawy o ustanowieniu Święta Narodowego z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej zwanej potocznie ustawą o 12 listopada. Wejście tej ustawy w życie (raczej nie ma wątpliwości, że prezydent Andrzej Duda ją podpisze) oznacza, że najbliższy poniedziałek będzie dniem wolnym od pracy. Także dla sądów. 

Tysiące rozpraw do przełożenia

Sąd będzie musiał wyznaczyć inną datę rozprawy. Ten nowy termin, w zależności od obłożenia sądów, może być nawet za pół roku

- mówi TVN24 BiS Ziemisław Gintowt z Naczelnej Rady Adwokackiej. 

Gintowt zwrócił przy tym uwagę na kwestię zawiadomienia stron o odwołaniu rozprawy. Na listowne powiadomienie czasu sądy już mieć nie będą, a obywatele nie są przecież zobowiązani do śledzenia informacji w mediach czy nawet przebywania w Polsce. 

Sędziowie z kolei twierdzą, że nadprogramowy dzień wolny, to nie tyle problem dla sędziów, którzy i tak pracują w weekendy, ale problem dla obywateli. 

Świadomość tego, że moja sprawa, na którą czekam, wierzę, że mam rację, zostanie odwleczona o kilka miesięcy, to jest dramat 

- zauważył w TVN24 BiS Piotr Gąciarek, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie

Nie dał on także gwarancji, że uda się sprawy z 12 listopada dopisać do rozpraw w najbliższych dniach. Spraw tych, po prostu, jest dużo. I faktycznie jest ich sporo - na przykład, tylko z wokandy Sądu Okręgowego w Łodzi spadnie 12 listopada 105 rozpraw i posiedzeń. Można spokojnie założyć, że w innych miastach i sądach będzie podobnie i liczba odwołanych rozpraw będzie sza w tysiące. 

Nie tylko sądy "ofiarami" dodatkowego wolnego

Sądownictwo nie jest jedyną sferą dotkniętą zamieszaniem wokół 12 listopada.

W pierwotnej wersji projektu w ten dzień miał być dopuszczony handel, ale senatorowie postanowili inaczej. Na wszelki wypadek niektóre sieci już teraz więc deklarują, że nie będą tego dnia otwarte. 

Czytaj też: 12 listopada sklepy będą zamknięte? Biedronka czeka, a sklepy Tesco będą nieczynne

Problemy mogą mieć też pacjenci. Służba zdrowia ma bowiem pracować, jak w dni wolne. Co oznacza, że przychodnie POZ będą zamknięte. 

Więcej o:
Komentarze (39)
12 listopada namiesza w sądach. Tysiące rozpraw będzie przełożonych
Zaloguj się
  • sly.pl

    Oceniono 2 razy 0

    Naprawdę żal mi tych wszystkich, którzy uwierzyli sędziom, politykom i innym bajko-mówcom jakoby coraz gorzej działo się w sądownictwie a winnym jest PiS. Ja na apelację (II instancja) czekałem 1,5 roku a sędzia wyznaczył na biegłego tego samego biegłego, którego opinię podważyłem. Nie wiedząc o tym na wstępie "delikatnie" powiedziałem co myślę o opinii poprzedniego biegłego a za moment dowiedziałem się, że to jest on i uważa poprzednią opinię za słuszną. Oczywiście, przecież został mi werdykt niezawisłego i niezależnego Sądu. Podbudowany
    tym poszedłem na rozprawę. Sędzia w uzasadnieniu wyroku powiedział, że i tak ta opinia nie ma znaczenia (umył ręce od powołania takiego samego biegłego nie potrafiącego "odciąć" się od swojej poprzedniej opinii) bo liczy się opinia drugiego biegłego jeszce z sądu I instancji
    (było dwóch z różnych dziedzin), którego opinię też podważyłem a sad apelacyjny (II instancja) biegłego z tej dziedziny nie powołał. Mnie ręce opadły. Także należy zadać sobie pytanie po co taka szopka i namiastka sprawiedliwości? Bo przecież miałem możliwość odwołania się
    od wyroku sądu I instancji tyle tylko, że opinia biegłego i tak nie miałaby żadnego wpływu na wynik sprawy. A zapomniałbym, mógłbym jeszcze wnieść o kasację do Sądu Najwyższego aby moje prawa wynikające z konstytucji były zagwarantowane. Tylko co z tego skoro sędziowie tak podchodzą do rozpraw. Chyba, że ja powinienem zasugerować sędziemu sądu II instancji aby wyznaczył też biegłego z drugiej dziedziny. Po 1,5 roku (w sądzie II instancji) dowiedziałem
    się, że i tak opinia powołanego biegłego jeśli byłaby tylko korzystna dla mnie i tak nie byłaby brana pod uwagę. Taki typ pracy możliwy tylko jest na "państwowym". Nic nie robić i zarobić. Proponuję w dobrze zarządzanej firmie prywatnej zrobić coś takiego. Tzn: przez 1,5 roku nie kończyć projektu z uwagi na bardzo ważny wynik jakiegoś podprojektu i oznajmić po zakończeniu podprojektu, że i tak nie miał on żadnego znaczenia dla projektu. Co na to powiedziałby
    zarząd firmy? Oczywiście sąd to nie firma prywatna ale jeśli chodzi o zarządzanie i "myślenie" to sędziowie zatrzymali się na etapie schyłkowego socjalizmu. Nie dziwne zatem, że są takie "zatory" w szybkości rozpraw a sami sędziowie są tak przeciwni jakimkolwiek reformom skoro jest im tak
    dobrze i są "zarobieni". I nie mówię tylko o zmianach wprowadzanych przez PiS ale także o próbach wprowadzenia zmian przez wszystkie opcje polityczne po 89 roku. Skoro jest tak źle w sądownictwie to chyba same środowisko sędziowskie powinno dążyć do zmian. Ale czy
    tak jest? Trochę myślący człowiek jeśli próbuje wbić wkręt młotkiem i widzi, że coś jest nie tak to wyciąga wniosek żeby użyć młotka. Chyba sędziowie są bardziej myślącymi ludźmi i wnioski powinni wyciągać szybciej niż przez 29 lat (1989-2018)
    Naprawdę w normalnym sądownictwie jeden dzień wolnego więcej nie powinien mieć znaczenia. Chyba, że jest taki bałagan jak w naszych sądach.

  • medycynaradziecka

    Oceniono 3 razy -1

    Sprawy toczą się latami, bo sędzia na wakacjach, świadek chory, oskarżony się nie stawia.... A tu nagle jeden dzień wolny spowoduje upadek systemu? he he he...

  • batura3

    Oceniono 4 razy 2

    Pissowskie matołki wcześniej (np. na początku 2018)nie wiedziały, że 11.11 wypada w niedzielę??????:))))))))))))))))))))))))))

  • nanorobot

    Oceniono 7 razy -1

    Wielka różnica. Proces o kradzież batonika będzie trwał zamiast 5 lat, 5 lat i 3 miesiące.

    To jest farsa. W USA sędzia bierze sprawę i zajmuje się tylko nią dzień po dniu. Dlatego typowy proces trwa kilka tygodni. W Polsce proces zaczyna się od tego, że oskarżony jest np. "ciężko chory" i trzeba powołać biegłych. Biegli będą sie z tym grzebali pół roku więc bierze się w miedzyczasie kolejną sprawę, która wymagaoczywiście powołania biegłych. Z racji tego, iż teoretyczne państwo niko nie jest w stanie pociągnąć do odpowiedzialnosci za tego typu bezpodstawne przedłużanie procesu, trwa to tyle ile trwa ...

  • szymi_mispanda

    Oceniono 6 razy -2

    eee tam problem. ja mam sprawe cywilna ktora sie zaczeli w 2013 roku I do tej pory odbyly sie 4 rozprawy.

    Sad Rejonowy w Warszawie.

    Ja mierze czas miedzy kolejnymi rozprawami az najlaskawszy Sad III RP w koncu raczy wyznaczyc kolejna 45 minutowa rozprawe w latach wiec jeden dzien to wogle nie zauwaze nawet.

  • sector23

    Oceniono 5 razy 5

    Efekt "dobrej zmiany" w sądownictwie. Wypada tylko współczuć wszystkim oczekującym, od ca. - 9 miesiecy, na wyrok czy rozprawę. I pocieszać się tylko nadzieją, że są wśród nich zwolennicy tej PiSowskiej zgrai dyletantów, parweniuszy, bezczeluchów i zwyczajnych niudaczników, którzy czego się tylko czepią, to zaraz koncertowo spierniczą.
    No ale tak to już ma, cała ta zbieranina PiSdeuszy i jest to uwarunkowanie genetyczne.

  • marywil2012

    Oceniono 6 razy 6

    jaki problem? A no taki, że cały kraj gasi kolejny pożar wywołany przez piromanów kaczyńskiego. Pis chronicznie amatorsko działa nie myśląc o skutkach tych działań. Potem przykrywa to propagandą sukcesu dla tępaków. Ale spoko, stać nas. Skoro mogliśmy wydać 200000 mln na brak obchodów, to możemy też zarządzić brak pracy. Kultura brakoróbstwa i rozdawnictwa pis w pełnej krasie. Brawo kaczyński.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX