Kapitalizm się chwieje, czy ma się świetnie? "Idziemy na czołówkę i nie hamujemy". Sroczyński odpowiada czytelnikom Gazeta.pl

Dawno nie czytałem tak ciekawej internetowej dyskusji pod moim wywiadem

Gdy dziennikarz pisze w Polsce o polityce w komentarzach pod tekstem zawsze odbywa się jatka (z tradycyjnymi figurami retorycznymi w rodzaju „konusa Kaczyńskiego” oraz „ryżego złodzieja Tuska”). Od dawna podejrzewam (ale dowodów nie mam), że co najmniej połowa tych wpisów pochodzi od trolli wynajmowanych przez główne polskie partie, a najbardziej wzmożone komentarze wypisują praktykanci z agencji marketingowych, którzy całą tę politykę tak naprawdę mają w nosie. Wystarczy bowiem zająć się innymi tematami - na przykład zrobić wywiad o stanie dzisiejszego kapitalizmu - żeby znów uwierzyć w internet. I w to, że potrafi być on miejscem normalnych ciekawych sporów. Pod moim wywiadem z dr Hanną Szymborską „Kapitalizm się chwieje” wpisaliście masę ciekawych uwag i rozsądnych krytyk. I w zasadzie żadnego trollingu! Poziom - można powiedzieć - seminaryjny.

Dlaczego ceny ryżu szaleją

Przykład rozsądnego sporu to wpisy kadykianusa i dyzio marzyciela. W wywiadzie z dr Szymborską rozmawialiśmy o tzw. finansjalizacji dzisiejszego kapitalizmu. Chodzi z grubsza o to, że rozmaite instrumenty finansowe, w które firmy inwestują miliardy dolarów, to tak naprawdę czysta spekulacja i hazard. Kupujesz na przykład zakład, że cena ryżu na giełdzie w Zhengzhou w styczniu 2019 roku spadnie w porównaniu do ceny miedzy na giełdzie w Londynie. Tego typu spekulacje odciągają pieniądze od realnej gospodarki i powodują kompletne oderwanie cen od rzeczywistości (np. ceny rzeczonego ryżu, jeśli akurat ten towar stanie się przedmiotem zakładów dużej grupy inwestorów). Wbrew pozorom ma to również opłakane skutki dla zwykłych ludzi - jeśli inwestorzy z jakiegoś powodu masowo grają na zniżkę cen ryżu, to mogą doprowadzić do bankructwa całych wiosek na drugim końcu świata.

Internauta kadykianus pisze o tym tak:

Na dzień dobry należałoby zlikwidować wszystkie te fundusze hedgingowe, opcje i tym podobne nonsensy. Zmusi to ludzi do życia z pracy, a firmy do życia z wytwórstwa towarów. Jeśli firma produkująca samochody woli zarabiać na tym, że zgadnie, czy cena bananów na giełdzie towarowej wzrośnie czy spadnie za 3 miesiące, zamiast produkować samochody, to siedzimy po uszy w szambie.

Odpowiada mu dyzio marzyciel:

To nie jest chyba takie proste...Wg mnie fundusze hedgingowe mają sens - np. producent miedzi zabezpiecza się na wypadek spadku ceny produktu, bo inaczej w takiej sytuacji musiałby zwalniać pracowników. Problemem jest tu chyba bardziej ilość takich produktów vs rzeczywistych przedmiotów zabezpieczenia (…). Zakazać opcji to jak zakazać OC/AC. Problem z opcjami i hedgingiem jest inny - że możesz kupić ubezpieczenie na cudze mienie. To jakbym kupił AC na auto sąsiada.

W tej wymianie zdań internauci zawarli istotę problemu. Wiele instrumentów finansowych jest patologiczną wynaturzoną wersją czegoś, co na początku było potrzebne. Ktoś obstawiał zakład, że cena ryżu spadnie, bo kupował jednocześnie dużą partię ryżu i ubezpieczał się na wypadek, gdyby ceny rzeczywiście zjechały. Wtedy zysk z takiego zakładu pozwala nie stracić na interesie. Problem w tym, że obecnie takie zakłady robią firmy, które nigdy nie handlowały ryżem/miedzią/ropą. I potrafią huśtać cenami surowców. Jak tego zakazać? Skutecznie regulować rynki i giełdy. A to już zadanie dla rządów, z którym na razie kompletnie sobie nie radzą.

Dlaczego pralka psuje się po pięciu latach

Druga ważna dyskusja internautów dotyczyła istoty wywiadu. Co z tego - pisaliście - jeśli nawet uda się bardziej sprawiedliwie dzielić owoce wzrostu PKB na świecie, zmniejszyć nierówności,  zwiększyć dochody klasy średniej i rozruszać dzięki temu gospodarkę. To że klasa średnia zacznie więcej zarabiać i więcej kupować nie zlikwiduje kłopotów, tylko je pogłębi, bo na świecie będzie jeszcze więcej chłamu, który niszczy środowisko.

Internauta lillesult pisze tak:

Problem zadłużenia, o którym mówi doktor Szymborska jest złożony. Moim zdaniem przyczyna zadłużenia prywatnego wynika z nadmiernej i niepotrzebnej konsumpcji.
1. Kiedyś telewizor/AGD wymieniało się co kilkanaście lat, teraz telefon co rok/dwa, RTV/AGD szybciej po części dzięki nowym funkcjom, po części „dzięki” programmed obsolescence.
2. Nachalnemu marketingowi, który tworzy złudzenie, że posiadanie rzeczy A i B, uczyni nas szczęśliwszymi - mimo faktu, że kurtka jest jeszcze dobra, a jeansy czy buty bez dziur.

Opalinski19: Większość założeń opiera się na zmodyfikowanej tezie: bierzcie i ujarzmiajcie świat, a gdzie jakieś myślenie o zrównoważonym rozwoju, nic tylko więcej, więcej, więcej?

Czego? CO2 dla każdego? Myślenie w kierunku tylko zwiększyć płace, zwiększyć konsumpcję to jednoczesna decyzja zagłady dla innych gatunków żyjących na naszej Ziemi.

Aria-pura: Wszystko najlepiej od razu po wyjściu ze sklepu wy..bać na złom, śmietnik, do kosza. A potem rozewrzeć pysk, kiedy za dwumetrowym betonowym murem naszego cacanego domciu z ogródkiem/czterdziestometrowego apartamęta na grodzonym osiedlu na trzydziestoletni kredyt wyrośnie wysypisko albo spalarnia. I jeszcze raz, kiedy z kranu popłynie śmierdzące błoto. I po raz ostatni, kiedy my albo nasze dzieci dostaną raka, o którym medycyna dotychczas nie słyszała. Bo przecież świat istnieje po to, żeby inwestorzy byli zadowoleni.

To temat na inny wywiad. Ale zgadzam się, że zalewa nas rzeka jednorazowego chłamu. Moja babcia miała pralkę przez 30 lat. Działała. Kiedy próbowałem naprawić swoją siedmioletnią - usłyszałem, że się nie da. Brakuje do niej części, ponieważ producent tak kombinuje, żeby starszego sprzętu nie dało się naprawić. 

To kolejne szaleństwo, które zafundował nam wolny rynek - zmuszanie nas do kupowania co kilka lat nowych rzeczy. I kolejny przykład tego, że kapitalizm - podobnie jak realny socjalizm peerelowski - w obecnej formie prowadzi do masowego marnotrawstwa zasobów. Wszelkich zasobów. Pomyślcie: w największych korporacjach grupy najzdolniejszych inżynierów zamiast pracować nad czymś pożytecznym, głowią się, jak postarzyć produkty. Jaki materiały zastosować do przekładnicy w mikserze, żeby dokładnie po 5 latach zaczęła się psuć. I jak zaprojektować silnik w nowej pralce, żeby broń boże nie pasował do starego modelu. Unia Europejska zajmuje się obecnie walką tym procederem, ale wątpię, czy uda się go ukrócić.

Dlaczego budżety państw są puste

Internautka bl4z3n pisze:

Na to wszystko nakłada się zmiana klimatu i eksternalizacja kosztów przez korporacje. Tak jak Pickety postuluje podatek od kapitału, powinniśmy zmusić korporacje do adekwatnych opłat za niszczenie środowiska, których celem nie będzie wyrównanie kosztów, a zaprzestanie tego niszczenia.

Teoretycznie istnieje taka zapłata za zniszczenie środowiska - podatki. To one mają rekompensować koszty działania firm. A jest tych kosztów sporo, no bo policzmy. Firma korzysta z publicznych dróg, którymi wozi produkty i komponenty. Zatrudnia ludzi, którzy skończyli publiczne szkoły (i dzięki temu nie trzeba ich uczyć wszystkiego od podstaw). Firma funkcjonuje dzięki temu, że państwo zapewnia system prawny i policję. Bez tego nie mogłaby zarabiać. Tyle że - skorzystawszy z tych wszystkich rzeczy - dzisiejsze największe firmy nie chcą się na nie składać. Takie koncerny jak Google, Amazon, ale w zasadzie wszyscy giganci dzięki rozmaitym trickom płacą podatki w wysokości 1-3 procent zysków. Na przykład uciekają do rajów podatkowych, i to nie na żadne Saint Kitts i Nevis, ale do Irlandii (skandalem jest, że ten kraj - będąc w Unii - okrada rządy innych państw z należnych im podatków). To kolejny problem, z którym muszą poradzić sobie rządy.

Komunizm już był, czyli skąd się biorą długi

Silthor: No tak, lepiej wróćmy do komunizmu, tam się nic nie chwiało, ani trochę.

Przewalek0122:

Doczytałem do tezy, że państwo powinno sterować gospodarka i dałem sobie na spokój.

Ax-les-thermes:

Na początku gadała dobrze, ale później zaczęła bredzić o "wielkiej" roli państwa. Zadłużanie się państwa na socjal dla obywateli to kompletny BS. Później to samo państwo aby spłacić te długi (dolarowe) musi rypać obywateli horrendalnymi podatkami albo wpada w kręcioł galopującej inflacji (PRL - lata osiemdziesiąte). Nie ma wyjścia z tego clusterfuck. Niestety, ale jedyny default to chyba kolejna wojna światowa, ta wyzeruje wszelkie długi.

To powracający wątek w waszych komentarzach. Niechęć do państwa. I niewiara, że państwo w gospodarce może coś zrobić dobrze. Wszystkim polecam książkę Mariany Mazzucato „Przedsiębiorcze państwo”. Znajdziecie tam masę przykładów na to, że bez regulacji i nadzoru państwa kapitalizm zjada własny ogon. Na przykład pozwala na powstawanie karteli i monopoli, które duszą gospodarkę. Plus świetna historia o telefonie komórkowym - większość wykorzystywanych w nim technologii powstało dzięki państwowemu planowaniu (tak, było coś takiego nawet w USA i dobrze działało). 

A co do długów państw, które liberalnych internautów napełniają taką grozą - zgoda, jest to problem. Od kryzysu 2007 roku długi państw jeszcze bardziej wzrosły. Ale te długi też biorą się w połowie z niezapłaconych przez biznes podatków. W Unii deficyty budżetowe byłyby o połowę niższe, gdyby globalne korporacje przestały kombinować z podatkami.

Na koniec podsumowanie internauty Pio-Treka (pod którym też się podpisuję):

Biorąc pod uwagę stan gospodarki (realny), stan klimatu (realny) i podlać to faszolskim populizmem, to idziemy na czołówkę z drzewem i nawet nie hamujemy.
Więcej o:
Komentarze (365)
Kapitalizm się chwieje, czy ma się świetnie? Czytelnik: Idziemy na czołówkę i nie hamujemy. Sroczyński odpowiada czytelnikom Gazeta.pl
Zaloguj się
  • def11

    Oceniono 63 razy 51

    Rola państwa w gospodarce ok, ale kim ?! Misiewiczami, Suskim, wójtem z Pcimia co kieruję największą spółką w naszej części Europy ?!! Szefem KNF bez doświadczenia i kompetencji, za to z dużą teoretyczną i praktyczną wiedzą na temat korupcji ?!
    Jak społeczeństwo dojrzeje by władzę powierzać ludziom kompetentnym, wykształconym i wiarygodnym to można dyskutować, na razie to mowa trawa.

  • kertog123

    Oceniono 42 razy 32

    Ktoś kiedyś napisał, że kapitalizm to niesprawiedliwe dzielenie bogactwa, natomiast socjalizm/komunizm to sprawiedliwe dzielenie biedy. Ja żyłem kilkanascie lat w socjalizmie i zdecydowanie wybieram kapitalizm. Jak działa „Przedsiębiorcze państwo” to Panie Sroczyński widać po obecnych rzadach PIS, gdzie hordy misiewiczów i pisiewiczów zasiedlaja panstwowe spółki i urzędy od góry do dołu. Widac o aferze KNF jak cwane pisowskie gapy chce przejmowac banki i przedsiębiorstwa za państwowe pieniadze. WSZYSTKO co państwowe działa gorzej, mamy na to 70 lat doswiadczeń w Polsce. Im wiecej majątku w rekach państwa, tym wiecej pisiewiczów z zawodu "dyrektorów".
    Może nam pomóc jedynie EDUKACJA - potężne inwestycje w system nauczania, aby obywatele byli swiadomi ekonomicznie, społecznie i aby do władzy nie dochodziły populistyczne pokraki. Jeżeli nauczyciel bedzie zarabiać mniej niż kasjerka w biedronce to bedziemy jechac ciągle w dół w kierunku Węgier i RaSSiji - tam gdzie państwowe spółki i oligarchowie mają sie wyjątkowo dobrze...

  • naturelovers

    Oceniono 35 razy 27

    Największym problemem tego typu dyskusji jest brak porozumienia, co do omawianego tematu. Dyskutanci obecny system nazywając kapitalizmem (słusznie go krytykując) mijają się z faktami. To nie kapitalizm doprowadza do powstawania karteli, a zwłaszcza monopoli, a właśnie etatyzm. Czyli nadmiernie rozbudowana kontrola państwa, powodująca, że jedne firmy wygrywają publiczne przetargi, a inne nie, jedne firmy dostają ulgi podatkowe, a inne nie, jedne firmy dostają dotacje, darmowy teren, wsparcie know-how, a inne nie. Przy czym przetargi są tu największą bolączką, ponieważ państwa są najcenniejszymi klientami każdej firmy. To jest właśnie etatyzm, albo prościej rzecz nazywając „korupcjonizm”.

  • silthor

    Oceniono 48 razy 26

    I znowu z tym kapitalizmem w tytule... To jakaś ideologiczna paranoja redakcji. Nie może być po prostu "Gospodarka ma się świetnie czy się chwieje"? Musicie robić z cyklów ekonomicznych i społecznych wielką ideologiczną wojnę? Mam proste pytanie do autorów tytułu. Pokażcie mi niekapitalistyczną gospodarkę, która odniosła sukces, a ludzie żyją dostatnie, mają wszyscy świetną pracę, nie muszą pożyczać, by kupić dom, itp. Ostatnia próba odejście od kapitalizmu, czyli Wenezuela raczej nie była sukcesem podobnie jak wiele wcześniejszych. Pan Sroczyński naprawdę chce budować publicystyczny klimat pod kolejny wielki socjalistyczny eksperyment, który zakończy się nędzą milionów?

  • farcry3

    Oceniono 27 razy 23

    Ale przecież kapitalizmu już nie ma. No może poza rynkiem warzyw, gdzie mogę sobie wybrac po ile i jakie kupię pomidory.
    Teraz mamy korporacjonizm i rządy powiązanych z nimi urzędniczej burżuazji. W USA od dawna już realnie rządza oligarchowie z różnych lobby. Mamy upublicznianie strat i prywatyzację zysków. To nie jest "po kapitalistycznemu". Kapitalizm jest jeszcze ewentualnie dla plebsu. Jak ktoś bankrutuje to przychodzi do niego komornik .

  • owrank

    Oceniono 19 razy 19

    czy to nie czasem ten Pan Dziennikarz, co dużo mówi o konieczności uczciwego i równego opodatkowania wszystkich a sam jest zatrudniony na umowę o dzieło z 50% kosztami uzyskania przychodów (jako twórca) dzięki czemu nie płaci w ogóle ZUS a podatek dochodowy wychodzi około 10% (bo w końcu po co budżet ma mu zabierać 60% ZUS, PIT z kosztów pracodawcy...)

  • rikol

    Oceniono 22 razy 16

    Jeśli najważniejszy jest rozwój gospodarczy, to o czym my w ogóle mówimy? nieskończony rozwój gospodarczy jest niemożliwy, ponieważ zasoby ziemskie są skończone. Już w tej chwili Ziemia jest zniszczona. Co robią rządy? Nadal zachęcają obywateli do większej dzietności, do większej konsumpcji, bo to jest dobre dla rozwoju gospodarczego. A potem leją krokodyle łzy nad zmianami klimatu. Przecież to jest jakaś schizofrenia. Gdyby faktycznie ktoś chciałby zatrzymać zmianę klimatu, nakazanoby politykę 1 dziecka, jak w Chinach, oraz maksymalne ograniczenie konsumpcji - czyli w praktyce komunizm.

  • wildturkey

    Oceniono 19 razy 13

    Optymizm autora tekstu zasadza się na błednym przekonaniu iż "państwo" to dobrzy szlachetni ludzie gospodarką prywatną zaś kierują wyłacznie przestępcy.
    Tymczasem zaś w ludzkiej naturze chciwość i pęd do bogacenia się to stan naturalny który jak wszystko na rym świecie ma dobre i złe oblicze.
    Krytyka i oczekiwanie tzw. sprawiedliwości społecznej to raczej przejaw zazdrości tych cnotliwych którzy nie mieli okazji lub co bardziej oczywiste nie umieli z niej skorzystać.
    Kryzys nadejść musi bo tak zawsze kończy się drukowanie pieniędzy bez pokrycia. Dawniej zmniejszano zawartość kruszcu teraz wycina się lasy na papier zabawne w tym wszystkim jest to iz Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii istnieje nadal.
    Po tylu latach żartów pytanie jest jedno kto będzie hegemonem jak długo i jakim kosztem.

  • Cyryl Pawel

    Oceniono 14 razy 12

    Może i się chwieje. Ale kłopot z nami jest taki, że to coraz bardziej problemy świata zachodniego, niż nasze. Od 3 lat jesteśmy w odwrocie :-) Niedługo będzie tu u nas jak dawniej. Będziemy słuchać o tym, jak Zachód zbliża się do ruiny i zaraz padnie, a u nas spokojnie, planowo, mając na celu zawsze robotnika. Tyle, że troskę tą media będą wyrażać "szczęśćboże".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX