Prowokacja skarbówki. Ekspert: Mechanik nie popełnił wykroczenia ani przestępstwa

- Przy takim stanie faktycznym, jaki jest przedstawiony w mediach, moim zdaniem nie doszło do wykroczenia ani przestępstwa karnego skarbowego - mówi w rozmowie z next.gazeta.pl oskarżyciel skarbowy. - Według mnie w taki sposób kontrola nie powinna wyglądać - dodaje.

Przypomnijmy - chodzi o prowokację urzędniczek skarbowych w Bartoszycach, w ramach której panie wcieliły się w klientki warsztatu samochodowego, błagające o pomoc w wymianie żarówki.

Według doniesień prasowych, warsztat był już zamykany, kasa fiskalna rozliczona. Jeden z mechaników zgodził się zastąpić spaloną żarówkę swoją prywatną, a za wymianę miał poprosić 10 zł. Po chwili tego pożałował, bo okazało się, że kobiety w potrzebie, to tak naprawdę pracownice Urzędu Skarbowego, które postanowiły zrobić prowokację. Chciały nałożyć na mężczyznę mandat w wysokości 500 zł. Sprawa trafiła do sądu, która uznał mechanika winnym, ale odstąpił od wymierzenia kary.

Czytaj więcej: Finał kuriozalnej prowokacji skarbówki "na żarówkę" za 10 zł. Naczelnik wycofa apelację

Zapytaliśmy oskarżyciela skarbowego o jego stosunek do takich prowokacji.

Jak odnosi się Pan do tej sytuacji prowokacji "na żarówkę"? Czy skarbówka miała tu rację?

Przy takim stanie faktycznym, jaki jest przedstawiony w mediach, moim zdaniem, sprzedaży nie dokonał zakład, tylko okazjonalnie mechanik. Nie miał działalności gospodarczej, nie miał obowiązku posiadania kasy fiskalnej. Jeśli on rzeczywiście zbył własną żarówkę chcąc poratować te panie, to ani nie musiał mieć kasy fiskalnej, ani nie musiał na kasę nic nabijać. W związku z tym nie popełnił wykroczenia ani przestępstwa karnego skarbowego.

Po co kontrolerzy robią takie prowokacje?  

Moim zdaniem w taki sposób kontrola nie powinna wyglądać - zakładając, że stan faktyczny jest przedstawiany rzetelnie. Nie wiem, dlaczego te pracownice to zrobiły. Ciężko powiedzieć, czym się kierowały. Być może chęcią pozytywnej kontroli - "pozytywnej" w sensie ustalającej jakieś nieprawidłowości.

Są różne typy ludzi. Wszędzie, nie tylko w urzędach skarbowych i urzędach kontroli skarbowej. Po prostu.

Zakładam, że kontrolerzy skarbowi nie są wynagradzani w zależności od "efektywności", od liczby wystawionych mandatów?

W urzędach skarbowych na pewno w ten sposób to nie wygląda, to tak nie funkcjonuje. Pracownicy nie są wynagradzani "prowizyjnie".

Na co powinien uważać przedsiębiorca, żeby nie popełnić nawet głupiego, przypadkowego błędu, który potem może skończyć się zastrzeżeniami ze strony fiskusa?

Całą sprzedaż nabijać na kasę fiskalną - najprościej! Powiem przykład z własnego podwórka - kobieta nie ewidencjonowała sprzedaży, powiedzmy 100 tys. zł. Są na to dowody. Okazało się, że powinna płacić podatek 3 proc., czyli od 100 tys. zł zaledwie 3 tys. zł podatku. Raj podatkowy, prawda? Po co jechać na Maltę albo Cypr. Mimo to, kobieta nie nabijała sprzedaży. Teraz będzie miała pięciokrotność stawki podatkowej, czyli zapłaci 15 proc. podatku, już dostała chyba 4 tys. zł mandatu, a potem to się jeszcze rozwinie. Zatem chcąc mieć spokój, trzeba po prostu wszystko nabijać na kasę.

Gdyby okazało się, że jest jakieś niedomówienie z kontrolującymi, i jest się przekonanym o braku własnej winy - należy nie przyjmować mandatu. Należy poddać się osądowi sądu, mając świadomość ryzyka.

Są jakieś triki kontrolerów? Sytuacje, które mogą "wykorzystać", aby nałożyć na sprzedawcę mandat? Co np. w sytuacji, gdy klient nie bierze paragonu, albo wychodzi, zanim ten się wydrukuje? Sprzedawca powinien biec za klientem?

Nie. Najważniejszy jest fakt nabicia towaru na kasę fiskalną. Jeśli to zostało wykonane, żaden kontroler nie powinien mieć żadnych wątpliwości. Sprzedawca powinien wydrukować paragon i wręczyć go klientowi czy położyć na ladzie. Ale jeżeli klient nie chce go wziąć albo odchodzi od kasy przed wydrukowaniem paragonu, to już jego sprawa.

Ze słyszenia znam rzekomą sytuację - gdy w kurorcie turystycznym była długa kolejka do baru, a klient ominął ją i tylko wziął z miski na ladzie torebkę keczupu, kładąc na ladzie złotówkę. Po jakimś czasie, gdy złotówka dalej leżała na kasie, pojawiły się zarzuty, że bar nie zaewidencjonował tej sprzedaży.

Więcej o:
Komentarze (167)
Prowokacja skarbówki. Ekspert: Mechanik nie popełnił wykroczenia ani przestępstwa
Zaloguj się
  • real_krab

    Oceniono 60 razy 56

    sa pewne funkcje, ktore potreafia sie skundlic
    dostaly prikaz, aby nie ruszac afery na miliony, to odreagowaly na szaraku za 10 zl

  • monoekann

    Oceniono 37 razy 37

    tyle że sąd już zatwierdził winę mechanika - z zaznaczeniem o odstąpieniu od kary.
    natomiast Pani Wielebna Naczelnik z dudy troski, składa jedną apelacje za drugą.

    sama prowokacja to już kur(w)iozum same w sobie..

  • Oceniono 33 razy 33

    a może ktoś się zainteresuje jaka była podstawa prawna tejże "prowokacji"??? Bo według mojej wiedzy "Panie" nie mają jakichkolwiek uprawnień do specjalnych czynności operacyjnych. Co najwyżej mogły stać i obserwować czy paragony są wydawane a jeśli nie to wlepić mandat. Mądry prawnik może zrobić z tego użytek i wystąpić do sądu o przekroczeniu uprawnień prze "pindy". Bo urzędnik może działać tylko na podstawie i w granicy prawa a tu ewidentnie ktoś był nadgorliwy

  • krynolinka

    Oceniono 36 razy 32

    To jest ta słynna walka z mafią vatowską ;-)

  • tata_28

    Oceniono 30 razy 28

    Niech prowokacyjne suki idą do kościoła i policzą paragony za rzucanie na tacę. Zapyziały kraj, w którym debile z odrobiną władzy chcą przypier***lić zwykłemu pomocnemu człowiekowi pałą w

  • tani_dran

    Oceniono 27 razy 27

    Skoro już ten urząd taki dokładny:
    1. Nakłanianie do popełnienia przestepstwa

    Art. 18. § 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.

    § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.

    § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.

  • ssaassaa

    Oceniono 24 razy 24

    jeśli mechanik nie popełnił wykroczenia to panie ze skarbówki popełniły przekroczenie uprawnień i powinny zostać ukarane. Proste

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX