Ten pomysł Polska starała się zwalczyć w Unii od lat. Teraz trzeba się pogodzić. Będzie wspólny budżet strefy euro

Przywódcy krajów euro zgodzili się w piątek na powołanie budżetu eurostrefy. To pomysł, który od lat zwalczały polskie rządy. Teraz Warszawa tylko pociesza się, że ma być dopraszana do niektórych decyzji o eurobudżecie.

Osobny budżet eurostrefy był od co najmniej ośmiu lat postulatem kolejnych prezydentów Francji, a jednocześnie uchodził za niemal symbol zagrożeń Europy ze strony coraz większego rozwarstwienia się UE na "dwie prędkości", czyli na unię walutową i resztę.

Berlin, któremu eurobudżet zawsze pachniał ryzykiem transferów finansowych, bardzo długo przeciwstawiał się francuskim postulatom. Ale kanclerz Angela Merkel ustąpiła w tej kwestii Emmanuelowi Macronowi już podczas ich czerwcowych rozmów o reformie Unii w Merseburgu. Potem Berlin i Paryż zdołały wepchnąć eurobudżet do programu reform eurostrefy pomimo - z początku wydawało się, że niepokonalnego - sprzeciwu Holandii i siedmiu małych, północnych krajów UE skupionych wokół niej pod sztandarem "nowej ligi hanzeatyckiej".

Planowany eurobudżet, którego konstrukcja ma być doprecyzowana w czerwcu 2019 r., to mocno okrojona wersja pierwotnych pomysłów Francji, która przed paru laty sugerowała nawet stworzenie nowej instytucji do zarządzania "eurokasą". Co ważniejsze, na razie w ogóle nie zanosi się, by eurobudżet był aż tak wielki, jak niegdyś chciał Paryż (nawet 2-3 proc. PKB eurostrefy). Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w piątek wspomniał w tym kontekście o kwocie około 50 mld euro. - Najważniejsze, że wreszcie robimy pierwszy krok. Jak już zaistnieje ten budżet eurolandu, to będziemy stopniowo go polepszać. Mamy wielki przełom - tłumaczył nam niedawno wysoki rangą polityk rządowy z Paryża.

Polacy się pocieszają

- Ten instrument budżetowy dla strefy euro będzie zatwierdzany w formacie inkluzywnym przez wszystkie kraje Unii w kontekście wieloletniego planu budżetowego Unii - powiedział w piątek szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który jako polski premier już na unijnym szczycie z 2012 r. zwalczał francuskie idee eurobudżetowe. Sęk w tym, że "inkluzywność" (czyli otwarcie na Polskę i inne kraje spoza eurostrefy) jest dość słabo zapisana w deklaracji piątkowego szczytu eurostrefy, na który doproszono premiera Mateusza Morawieckiego i przywódców innych krajów Unii nieposługujących się wspólną walutą.

Eurobudżet ma być przyjmowany "w kontekście" budżetu wieloletniego Unii (czyli wejdzie w życie od 2021 r.) oraz być "częścią budżetu unijnego". Pomimo to polska dyplomacja była zaskoczona, gdy w ostatnią środę (12.12.2018) zobaczyła eurobudżet w projekcie deklaracji ze szczytu.

- Najważniejsze z punktu widzenia Polski jest to, że ten instrument dla strefy euro będzie w ramach finansowych całej Unii, co oznacza, że nie będzie to odrębny budżet. A Polska będzie miała wpływ na jego funkcjonowanie - przekonywał Morawiecki w piątek po zakończeniu szczytu w Brukseli.

Ciężkie batalie przed "drugą prędkością" Unii

Szkopuł w tym, że deklaracja szczytu eurostrefy na razie oznacza tylko ryzyko przesunięć funduszy ze wspólnej kasy Unii do - niedostępnej dla Polski - kasy dla eurolandu. I wcale nie daje żelaznych gwarancji, że tego typu decyzja będzie obwarowana wymogiem jednomyślności wszystkich państw UE (czyli, że da Polsce "wpływ na funkcjonowanie"). Niewykluczone, że - twardo testujące znaczenie Polski na forum Unii - spory o reguły eurobudżetu, będą się toczyć w Brukseli aż do 2020 r. Polscy negocjatorzy pocieszają się uzyskaniem zapisu, że eurobudżet będzie spójny z innymi działaniami Unii, co ma zapobiec zupełnemu wchłonięciu przez eurostrefę unijnej polityki spójności.

Przywódcy strefy euro na razie zgodzili się, że eurobudżet ma wspomagać konkurencyjność i reformy strukturalne krajów euro, ale - to pomogło przemóc weto Holandii (i pokonać niechęć Niemiec) - pominięto "funkcję stabilizacyjną", czyli finansowe wspomaganie krajów euro w wyjątkowych (lecz mało zawinionych) opałach np. przez łożenie na ich system zasiłków dla bezrobotnych.

- Przyjęliśmy część postulatów prezydenta Macrona. Oboje jesteśmy zadowoleni - powiedziała Merkel. Francuz zgodził się, by do eurobudżetu dobrowolnie mogły dołączać kraje będące w wężu walutowym ERM II, czyli na drodze akcesji do euro lub - teraz to Dania - ze swą walutą sztywno powiązaną z euro. Merkel i Macron zaproponowali, by jednym ze źródeł finansowania eurobudżetu i budżetu UE był podatek od transakcji walutowych.

Ponadto przywódcy eurostrefy zgodzili się na reformy wzmacniające unię bankową oraz fundusz ratunkowy eurostrefy ESM.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle"

Więcej o:
Komentarze (253)
Ten pomysł Polska starała się zwalczyć w Unii od lat. Teraz trzeba się pogodzić. Będzie wspólny budżet strefy euro
Zaloguj się
  • wolfspider

    Oceniono 2 razy -2

    Hmm....

  • wydzielina_fizjologiczna

    Oceniono 85 razy 59

    No i co eurofoby? Cieszycie się, że Polska nie będzie musiała występować z Unii, bo Unia nas po prostu zostawi i sobie odjedzie. Czyli Polska nie będzie musiała robić nic, a przestanie być częścią Unii. To chyba dla was radość, co nie?

  • krynolinka

    Oceniono 97 razy 79

    Mamy węgiel. Niech nam skoczą! Na co nam euro..
    Będziem chcieli to się wymieni w kantorze po kursie Glapińskiego na Zdziśka.

  • justas32

    Oceniono 69 razy 41

    Gdybyśmy przyjęli Euro w 2004 roku to dziś renty i emerytury były by 2x wyższe na samej różnicy kursowej (wtedy 2,20, dziś 4,60 zł). Wprowadzenie Euro zablokował Jarosław Kaczyński. Mówiąc wprost - Jarosław Kaczyński ukradł każdemu emerytowi połowę emerytury. A dziś ten złodziej chce "wprowadzać Polskę do Unii" ...

  • eric_theodore_cartman

    Oceniono 16 razy -12

    Nauczcie się kłamać :) Macron poniósł dotkliwą porażkę. Kompletną! W porozumieniu nawet nie pada nazwa "budżet strefy euro". Mowa jest jedynie o planach zwiększenia funduszów na ratowanie banków w krajach euro w przypadku kryzysu. DER SPIEGEL jako najważniejszą wiadomośc "Plany Macrona zzostały pogrzebane na szczycie UE". www.spiegel.de/politik/ausland/eu-gipfel-reformplaene-von-macron-vorerst-beerdigt-a-1243823.html

  • harry.s.totteles

    Oceniono 8 razy 0

    To dobra wiadomość, chociaż rzeczywiście ten budżet jest za mały.

  • justas32

    Oceniono 27 razy 15

    Merkel spotkała się z Kaczyńskim pytając czy zgodzi się on na Europę dwóch prędkości. Kaczyński odpowiedział że się zgodzi a jego priorytetem jest wyeliminowanie z polityki Tuska. Tak właśnie spotkała się polityka europejska z polityką wolską ...

  • mazzini890

    Oceniono 33 razy 21

    Było do przewidzenia.Unia może jeszcze nie odczepia polskiego i węgierskiego wagonu ale przesuwa je na sam koniec składu.I zachodnia prawica co to miała stanąć murem za Jarem i Vikiem nie buntuje się w tej kwestii .Więc jej większość to popiera lub przynajmniej olewa. Kraje dawnej EWG integrują się resztę zostawiając na tyłach.USA i Chiny milczą. Inne mocarstwa też.Podział UE na centrum i peryferia jest faktem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX