Budżet na dużym plusie. Ludzie upomną się o pieniądze? Ekspert: Rząd ściąga na siebie kłopot

Polska może zamknąć ten rok nadwyżką w budżecie centralnym - tak uważa Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole. To byłaby sytuacja bez precedensu w powojennej historii Polski. Ale ma to też drugą stronę - pracownicy budżetówki mogą zgłosić się po podwyżki.

Maria Mazurek: Po listopadzie mamy rekordową nadwyżkę w budżecie państwa, 11 miliardów złotych to zaskakująco dużo. Czy w związku z tym jest szansa na to, że cały rok też zamkniemy na plusie?

Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole: - W tej chwili nadwyżka w budżecie centralnym stała się już nieoficjalnym celem polityki rządu. Chce ją bardzo pokazać, by dać sygnał, że w warunkach dobrej koniunktury tak zarządzał finansami publicznymi, że wyszedł na plus. Sądzę, że rząd w grudniu będzie tak zarządzać wydatkami, żeby tę nadwyżkę osiągnąć.

O najnowszych, bardzo dobrych danych na temat budżetu państwa pisaliśmy więcej tutaj.

Natomiast nie sądzę, żeby w tej skali się utrzymała po grudniu. Myślę, że spadnie i to dosyć znacząco. W ostatnim miesiącu roku rząd zwykle wydaje więcej, ale nie wykluczam, że będzie przesuwał jakieś wydatki na przyszły rok albo rozłoży inaczej zwroty podatku VAT. Po to, żeby ten nieformalny cel fiskalny zrealizować.

Z czego dokładnie ta nadwyżka, którą teraz mamy, się wzięła? Wiemy, że mniej więcej w połowie odpowiadają za nią wyższe dochody, a w połowie mniejsze od zaplanowanych wydatki. Jak wygląda to w szczegółach?

- Jeśli chodzi o wydatki, to warto spojrzeć na emerytury. Ja szacuję, że w całym roku na emeryturach i rentach rząd zaoszczędzi 11 mld zł [chodzi o dotacje do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, czyli ZUS, jak pisaliśmy wczoraj, ZUS jest w dobrej sytuacji i zrezygnował z dużej części dofinansowania - red.]. To najbardziej znacząca oszczędność w tej kategorii, która jest efektem lepszej od prognozowanej sytuacji na rynku pracy. 

Sytuacja dochodowa jest bardzo dobra, co jest w części skutkiem szybkiego wzrostu gospodarczego. Trzeba przyznać, że rząd osiągnął spore sukcesy, jeżeli chodzi o wpływy z podatku CIT i PIT. W przypadku tego pierwszego wzrost w okresie styczeń - listopad wyniósł 16 proc. rok do roku, był więc ponad dwukrotnie szybszy niż wzrost gospodarczy. Moim zdaniem to w znacznym stopniu efekt drugiej fali uszczelniania systemu podatkowego. Pierwsza, ta z 2017 roku, dotyczyła głównie podatku VAT, natomiast teraz mamy efekty uszczelnienia przede wszystkim CIT. Szacuję, że całoroczne dochody z CIT i PIT będą wyższe od planu łącznie o około 5 mld zł. Ziarnko do ziarnka i uzbiera się miarka.

Może to jest taki budżet przedwyborczy? W przyszłym roku czekają nas wybory do Parlamentu Europejskiego, a potem do polskiego Sejmu i Senatu.  

- Sądzę, że rząd traktuje tę nadwyżkę jako ważny element wizerunkowy. Chce wysłać sygnał w świat i do obywateli. Dla rządu ważne jest, żeby móc wykorzystać argument, że jeżeli chodzi i zarządzanie finansami publicznymi, to ma sukces.

Trudno nie uznać tego za sukces, nadwyżki w budżecie jeszcze nigdy Polska nie miała.

- Ten sukces jest połowiczny. My musimy patrzeć na cały sektor finansów publicznych i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy można było zrobić więcej. Czy przy tak dobrej koniunkturze, jaką mieliśmy przez ostatnie trzy lata, można było stan finansów publicznych poprawić jeszcze bardziej. Ten cały sektor finansów publicznych to nie tylko budżet centralny, ale też jednostki samorządu terytorialnego. W samorządach po trzech kwartałach sytuacja wygląda bardzo dobrze, ale czwarty jest zwykle okresem bardzo dużych wydatków i tam się zwykle pojawia duży deficyt. Musimy też uwzględnić ZUS, NFZ i Krajowy Fundusz Drogowy. To wszystko razem trzeba połączyć, policzyć i zobaczyć, czy tutaj jest poprawa i czy ona jest odpowiednio duża.

To czy można było zrobić więcej?

- Oczywiście, że można było. Wynik budżetu powinien być jeszcze lepszy, żebyśmy mogli zbudować bufor na gorsze czasy. Te gorsze czasy to sytuacja, kiedy wzrost gospodarczy w Polsce gwałtownie spowolni, a to jest nieuniknione, wbudowane w mechanizm funkcjonowania gospodarki rynkowej. Mogą też przyjść wstrząsy z zewnątrz. Podstawowym narzędziem pobudzania wzrostu gospodarczego w takiej sytuacji jest polityka pieniężna. Tylko że dzisiaj ma już ona ograniczone pole działania. Mamy niskie stopy procentowe, prezes NBP Adam Glapiński wielokrotnie sygnalizował, że jeśli przyjdzie spowolnienie, to Rada Polityki Pieniężnej nie chce stóp dalej obniżać, ze względu na obawy o stabilność systemu finansowego. Jeżeli już, to będzie szukała innych, niekonwencjonalnych narzędzi oddziaływania na koniunkturę, pobudzania popytu, ale te narzędzia mają ograniczoną skuteczność.

W takiej sytuacji dobrze jest mieć właśnie ten bufor fiskalny. Możliwość pobudzenia koniunktury poprzez większe wydatki inwestycyjne sektora publicznego, na przykład na infrastrukturę. Punktowo, przez rok dwa trzy, w okresie kiedy trwa globalne spowolnienie, a polska gospodarka potrzebuje stymulacji. No i do tego, żeby móc to robić i nie wystraszyć inwestorów, trzeba mieć na starcie bardzo dobrą sytuację fiskalną. Dobrze by było, żeby w sytuacji, gdy wzrost gospodarczy w Polsce jest na poziomie możliwym do utrzymania w dłuższej perspektywie, a więc 3-4 proc., deficyt sektora finansów publicznych był w okolicach 1 proc. PKB, a może nawet mniej. Szacunki tzw. deficytu strukturalnego wskazują, że z taką sytuacją nie mamy niestety do czynienia. Więc można powiedzieć, że jeżeli chodzi o finanse publiczne, to jest przed nami dużo pracy.

W ostatnich miesiącach strajkowały lub strajkują różne grupy pracowników sfery budżetowej, którzy domagają się podwyżek. Mieliśmy mundurowych, potem sędziów, teraz nauczyciele. Teraz, skoro w kasie państwa sytuacja jest tak dobra, mogą zacząć domagać się więcej.

- Z pewnością tak będzie. Tym bardziej, że mamy rok wyborczy. Można powiedzieć, że to klasyczny przypadek, kiedy stajemy się ofiarą własnego sukcesu. Rząd jest w trudnej sytuacji, bo z jednej strony chce pokazać nadwyżkę, a drugiej ściąga sobie tym na głowę kłopot. Pracownicy budżetówki widząc, że jest nadwyżka, będą wzmagać presję płacową. A dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że rząd tej presji ulega.

W tym roku nadwyżka w budżecie centralnym jest bardzo prawdopodobna, a co nas czeka w przyszłym?

- To był rok wyjątkowy, przyszły już z pewnością zakończy się deficytem w budżecie centralnym. Być może trochę mniejszym niż rząd się spodziewa, w ustawie budżetowej jest zapisane 28,5 mld. Natomiast to nie będzie rok nadwyżki. Tym bardziej, że czeka nas spowolnienie wzrostu gospodarczego. Ja się spodziewam wzrostu PKB na poziomie 3,3 proc. w przyszłym roku wobec 5 proc. w tym roku. Ten słabszy wzrost gospodarczy będzie w znacznym stopniu efektem słabszej koniunktury u naszych głównych partnerów handlowych, co wyraźnie widzimy już teraz. Czeka nas spowolnienie, wprawdzie dość łagodne, to nie będzie twarde lądowanie, ale to nie będzie sytuacja korzystna dla finansów publicznych.

Więcej o:
Komentarze (216)
Budżet na dużym plusie. Ludzie upomną się o pieniądze? Ekspert: Rząd ściąga na siebie kłopot
Zaloguj się
  • qwerfvcxzasd3

    Oceniono 40 razy 20

    BUDŻET NIE JEST NA ZADNYM PLUSIE. Przestańcie powielać kłamstwa.
    Jest to o tyle dziwne, że wzrost wpływów podatkowych jest naprawdę potężny. Co będzie przy spowolnieniu gospodarczym?
    Rząd zamroził wydatki, być może będzie chciał nawet wykazać "nadwyżkę" za cały rok. Bo wyobraźcie sobie, jak to będzie wspaniale wyglądało na wiecach wyborczych.

    Tymczasem rząd nie płaci za nadwykonania szpitali, nie płaci budżetówce, inwestycje drogowe są cieniem tego co robiono za PO.
    Zresztą to wszystko jest w dokumentach ministerstwa finansów. Dlaczego nikomu z dziennikarzy nie chce się tam zajrzeć, tylko powielacie propagandowe bzdury?

  • maaac

    Oceniono 20 razy 12

    >>>W tej chwili nadwyżka w budżecie centralnym stała się już nieoficjalnym celem polityki rządu. Chce ją bardzo pokazać, by dać sygnał, że w warunkach dobrej koniunktury tak zarządzał finansami publicznymi, że wyszedł na plus. Sądzę, że rząd w grudniu będzie tak zarządzać wydatkami, żeby tę nadwyżkę osiągnąć.<<<

    A po polsku - rząd skumuluje maksymalnie jak się da dochody i przerzuci jak się da wydatki byle tylko dla propagandy politycznej "wykazać" że nawet na koniec roku deficytu nie ma. To będzie oszustwo ale są zdesperowani by to zrobić.

  • qwerfvcxzasd3

    Oceniono 25 razy 11

    "Trudno nie uznać tego za sukces, nadwyżki w budżecie jeszcze nigdy Polska nie miała."
    Pani Mario, proszę mnie zatrudnić u siebie - warunek - proszę dać mi uprawnienia, jakie ma rząd. Wykażę pani taką nadwyżkę za 2018, jaką sobie pani tylko wymarzy. Nie będziemy płacić za pani mieszkanie, nie będę płacił innych faktur, opodatkuję pani sąsiadów. ;) Zobaczy pani, że razem osiągniemy niebywały sukces.

  • ar.co

    Oceniono 23 razy 11

    Taka nadwyżka, a pisowskie władze obcinają finansowanie instytutów naukowych o 20-30%. Wszystko już przeznaczyli na "nam się należało" dla pisowskich aparatczyków?

  • anty-oszolom

    Oceniono 19 razy 9

    Skoro tak "fspaniale" osiągnęli nadwyżkę, to czemu nie zmniejszą podatków? Ta nadwyżka posłuży tylko jednemu - wypłacą sobie miliardowe nagrody "które im się przecież należą" - a potem okaże się, że jednak nadwyżki nie było.
    Ponadto - zwykła kiełbasa wyborcza o cudzie gospodarczym Matouszka Krzywogębego.

  • wj_2000

    Oceniono 17 razy 9

    Z artykułu nie mogę się zorientować o jaką"nadwyżkę" chodzi.
    Skoro w planie budzetu był zalożony deficyt, to musiala byc zaplanowana SPRZEDAŻ obligacji pokrywajacych różnicę między planowanymi wydatkami, a RZECZYWISTYMI wplywami do budzetu. Ze sprzedazy obligacji tez jest "wplyw" gotówki, ale kosztem rosnacego zadluzenia.
    Pytam: Czy wydatki są mniejsze od rzeczywistego wplywu, czy tylko od POZORNEGO wplywu? W tym pierwszym przypadku nasz dlug by nieco malał. W tym drugim niestety nadal rośnie.

  • moromi

    Oceniono 19 razy 9

    A ja chciałbym także wiedzieć ile skarbówka jest winna przedsiębiorcom zwrotu VAT-u. Znam przypadki, że nie płaci od dwóch lat.

  • lob1

    Oceniono 18 razy 8

    Kasa państwowa pełno pieniędzy a pielęgniarki,nauczyciele,policja,emeryci,służba zdrowia,biliony długów a pan Morawiecki mydli nam oczy,opowiada bajki,jest w euforii jak to nam dobrze w Polsce,mówi,luzie są zamożniejsi,więc pytam a kto to jest taki zamożny??????? wszyscy ci co są na świeczniku episkopat a reszta to głupole co się dadzą wszystko wmówić co im ksiądz i Kaczyński powie,ale nie domyślają się,że to gra,żeby na nich głosować.Ludzie !!! obudżcie się ,nie dajcie się wciągać w te manipulacje,bo to nie dla naszego dobra,tylko tych co rządzą.

  • gabon77

    Oceniono 21 razy 7

    jak budżet na plusie skoro jest deficyt , co wy pierdzielicie - matematyka to trudny przedmiot ale litości

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX