Janusz Steinhoff: Ceny energii wzrosną. "Ustawa pisana na kolanie. Kpina z parlamentaryzmu"

- To zaklinanie rzeczywistości. Ceny energii wzrosną, bo to mechanizm obiektywny - mówi Janusz Steinhoff, były minister gospodarki. Do Sejmu na klika godzin przed rozpoczęciem obrad trafił zmieniony projekt ustawy zakładający m.in. obniżkę akcyzy na prąd.

Łukasz Kijek, redaktor naczelny Next.gazeta.pl: Sejm w trybie nadzwyczajnym, na specjalnie zwołanym posiedzeniu, zajmie się ustawą o obniżce akcyzy na prąd. Jak Pan ocenia ten ruch?

Janusz Steinhoff, były minister gospodarki: Po raz kolejny zwracam uwagę na niedopuszczalność takiego procesu legislacyjnego. To jest brak szacunku dla państwa, bo inaczej nie można nazwać pisania ustawy na kolanie, w ostatniej chwili i forsowania jej w trybie ekspresowym przez parlament. Przecież od co najmniej dwóch lat było wiadomo, że wystąpią takie okoliczności na rynku energii. To, że wzrosną koszty emisji CO2 prognozowano już od dawna. Wiadomo było, że Komisja Europejska ingeruje w rynek praw do emisji CO2 w trosce o skuteczność tego narzędzia w ograniczaniu poziomu emisji.

Widać, że rząd do końca nie miał koncepcji, jak to załatwić. Świadczy o tym informacyjna kakofonia w stanowiskach prezentowanych przez różne ministerstwa. Próbowano nacisków zarówno na giełdowe spółki, jak i na regulatora rynku. Na szczęście regulator okazał się odporny na takie działanie. Próbowano też wysyłania zarządów spółek handlujących energią elektryczną do prokuratora, bo przypomnę, że już pół roku temu pojawił się problem dużych wzrostów cen energii na giełdzie i wówczas zastanawiano się, czy przyczyną jest np. niedozwolona spekulacja na rynku.

Przewidywany czas pracy nad tą ustawą w sejmie to dwie godziny. Zaplanowano też pięciominutowe wystąpienia klubów parlamentarnych.

To jest absolutny skandal i takie działania trzeba piętnować. Jeszcze dziś, czyli w dniu w którym przewidziano procedowanie nad projektem ustawy w sejmie rząd wprowadził znaczące zmiany. Z tego może wynikać, że projekt ustawy nie przechodził prawem określonej rządowej procedury legislacyjnej, a także nie był poddany ocenie komisji sejmowej. Dla mnie to jest niezrozumiałe.

Wyjątkowo nagannie oceniam więc cały proces procedowania zarówno w radzie ministrów, jak i w parlamencie. Przecież pamiętamy ustawę wprowadzającą dzień wolny od pracy 12 listopada. To są kpiny z parlamentaryzmu. Byłem posłem przez trzy kadencje, ale z czymś takim nie miałem do czynienia. Nie miałem też do czynienia z rządem, który tak lekceważy prace parlamentarne i ma taki stosunek do prawa. To jest farsa.

Rząd szacuje, że koszt obniżenia akcyzy i opłaty przejściowej wyniesie 3,85 mld zł. Oczywiście nikt w ustawie nie nazywa tego kosztem, tylko oszczędnością dla gospodarstw domowych. Czy to wystarczy, by zrekompensować te podwyżki cen prądu wszystkim?

Oczywiście, że nie wystarczy. Mam też pytanie, czy redukcja akcyzy i opłaty przejściowej jest zapisana w ustawie budżetowej? Jak rozumiem, rząd pozbawia się wpływów więc powinien zapisać to w ustawie.

Rząd uzasadnia, że ustawa będzie obojętna dla budżetu, bo powstała luka zostanie zapełniona przez sprzedaż praw do emisji CO2.

Wpływy z tytułu sprzedaży praw do emisji CO2 mogą być przeznaczane na określone cele związane z podejmowaniem działań na rzecz osiągania celów polityki klimatycznej, czyli redukcje emisji, ograniczenie energochłonności i zwiększenie udziału OZE w miksie energetycznym. W tym obszarze mieści się również modernizacja i rozbudowa sektora wytwarzania, dystrybucji i przesyłu w elektroenergetyce. To nie są więc pieniądze, którymi można dowolnie dysponować.

Czyli rząd sięga do rezerwy, która miała być przeznaczona na modernizowanie naszej przestarzałej infrastruktury.

Przecież to jest jakiś absurd. Ktoś, kto mówi takie rzeczy albo nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie, całego sytemu, który funkcjonuje w Unii Europejskiej. Ten system jest tak pomyślany, żeby spowodować redukcję emisji CO2. Przecież trudno sobie wyobrazić, żeby elektrownia płaciła w ramach odpłatności za emisję określone kwoty, a później była dotowana przez państwo z tych pieniędzy. Kompletne nieporozumienie.

Wrócę do mojego pytania o to, czy stwierdzenie premiera, że ceny prądu nie wzrosną jest uzasadnione?

Te środki zaplanowane w ustawie wydają się nie być wystarczające. Poza tym rząd zapowiedział, że będzie szukał oszczędności w spółkach, które – dodajmy - są notowane na giełdzie. Przypomnę, że w PRL-u też wszystko było dotowane i rząd operatywnie zarządzał zarówno górnictwem jak i energetyką i w efekcie przez ponad 40 lat mieliśmy reglamentowaną zarówno energię elektryczną jak i węgiel oraz gaz ziemny. Odnoszę wrażenie, że wracamy do tamtych czasów. Rząd nie jest od ustalania cen. Pora zrozumieć, iż cena wynika z uwarunkowań rynkowych i z kosztów wytwarzania.

Ale rok 2019 jest rokiem wyborczym. Czy to ma znaczenie?   

Takie myślenie to skrajna nieodpowiedzialność. Całą edukację, którą przeszło nasze społeczeństwo przez prawie 30 lat procesu transformacji obecny rząd zakwestionował. Opinii publicznej przekazano sygnał, iż cena energii może być kształtowana politycznie, w oderwaniu od uwarunkowań rynkowych. Rząd realizując przyjętą koncepcję funkcjonowania energetyki powinien wykorzystać posiadane z mocy prawa funkcje regulacyjne, wspierać konkurencję oraz niezależność regulatora. A nie zastępować te funkcje dość prymitywną polityką właścicielską, w dodatku wobec giełdowych spółek.

Lekceważenie praw konkurencji, izolowanie rynku zawsze prowadzi do wzrostu kosztów produkcji. Przykład – planowane połączenie Lotosu z Orlenem i stworzenie podmiotu o około 70% udziale w krajowym hurtowym rynku paliw. Kto zapłaci za pseudosynergię tej integracji? Oczywiście konsument na stacji paliw. I tak samo będzie w energetyce.

Jak to rozwiązać?

Jedynym sposobem rozstrzygającym długofalowo ten problem jest konkurencyjny rynek energii elektrycznej. Konieczna jest rozbudowa  transgranicznych sieci przesyłowych. Inaczej mówiąc - otwarcie się w większym stopniu na europejski, konkurencyjny rynek energii elektrycznej i gazu.

Ale powtórzę stanowcze słowa premiera, który stwierdził, że energia nie podrożeje.

Co to znaczy, że nie podrożeje? A jeżeli inne koszty wzrosną to spółki będą generowały straty i rolowały zadłużenie. Przecież zarząd spółki nie może działać na jej szkodę. To jest zakwestionowanie zasad funkcjonowania gospodarki rynkowej. Cenę za to zapłacimy później, obawiam się, że będzie ona dużo wyższa niż miałoby to miejsce w tej chwili.

To jak Pan oceniłby taką deklarację premiera?

To zaklinanie rzeczywistości. Ceny energii wzrosną, bo to mechanizm obiektywny. To jest tak jakby Pan powiedział, że nie wzrosną ceny benzyny przy rosnących cenach ropy. Oczywiście mogą nie wzrosnąć jeśli będziemy je dotować, tylko, że zabrania nam tego prawo Unii Europejskiej. Ewentualna podwyżkę cen możemy częściowo redukować obniżając daniny na rzecz państwa. I to jest jedyna skala oddziaływania na cenę z oczywistymi skutkami dla budżetu. W świetle tych argumentów trudno jest deklarację Pana Premiera traktować jako wiarygodną.

Janusz SteinhoffJanusz Steinhoff )Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta

Janusz Steinhoff, minister gospodarki w latach 1997-2001, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka w latach 2000-2001.

Więcej o:
Komentarze (146)
Janusz Steinhoff: Ceny energii wzrosną. "Ustawa pisana na kolanie. Kpina z parlamentaryzmu"
Zaloguj się
  • buchholz23

    Oceniono 9 razy -9

    co za tuman z tego Steinhoffa. Oczywiście, że ceny energii elektrycznej wzrosną, ponieważ wszystko z czasem drożeje! Masło mażlane ....

  • tojestbardzoproste

    Oceniono 11 razy -9

    Czy KOD i pewien dziad w konstytutce, będą protestować przeciwko rządowi?
    "Droższy prąd!!! KONSTYTUCJA!!

  • 14ar14

    Oceniono 12 razy -8

    Skoro to "mechanizm obiektywny" czemu pisaliście że to wina obecnego rządu?
    Tylko po to żeby szczuć?

  • nic_wam_to_nie_da

    Oceniono 11 razy -7

    POlaczki, słyszyta? Ustawa mająca na celu zahamowanie czy wręcz zatrzymanie wzrostu cen energii to kpina. III RP to stan umysłu

  • janrobin2015

    Oceniono 9 razy -7

    Panie Januszu (brzmi odpowiednio). Jedno pytanie - kto podpisywal umowy ktorych skutkiem wzrastajace ceny energii? Podpowiem ktos z PO?

  • adam545

    Oceniono 6 razy -6

    A co ? te nieroby ustawe chca pisać rok żenada i tak ten kraj doprowadzili do ruiny przez swoj flegmatyzm

  • piotrus.zibi

    Oceniono 5 razy -5

    Panie złodziej.... ten parlament zawsze był kpiną i wstydem narodu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX