Bitcoin obchodzi 10. urodziny. Atmosfera nie jest szampańska, w rok stracił 70 proc. wartości

Rok temu bitcoin kosztował ponad 15 tys. dolarów i był blisko najwyższego poziomu historii. W ciągu tego roku bitcoin stracił na wartości 70 proc. i status swego rodzaju inwestycyjnej gwiazdy. Dla wielu pozostaje bańką spekulacyjną, według niektórych ta bańka powoli pęka. Dziś obchodzi urodziny.

Urodziny bitcoina można obchodzić przynajmniej  dwa razy w roku. Jedną z tych dat jest 3 stycznia. Tego dnia, równo 10 lat temu, "wykopano" pierwszego bitcoina. Dokładnie powstał wtedy pierwszy blok sieci bitcoinowej, zwany "blokiem zero" albo "blokiem genezy" ("Genesis Block"). Blok to w największym skrócie swego rodzaju "przechowalnia" pakietu informacji o transakcjach. Bloki łączone są kryptograficznie w jeden łańcuch – ta technologia nazywa się blockchain. Podczas tworzenia bloków powstają monety - bitcoiny. Ich tworzeniem, czyli "wykopywaniem" zajmują się "górnicy". W ramach bloku zero powstało 50 pierwszych bitcoinów. Dziś jest ich ponad 17 milionów.

Bitcoiny pożerają prąd

Te nowe monety to wynagrodzenie dla górników. Do generowania bitcoinów potrzebna jest spora moc obliczeniowa. Komputery, które rozwiązują skomplikowane równania matematyczne. Do tego potrzebne są ogromne ilości prądu. Alex de Vries z PwC szacował w maju ubiegłego roku, że te wszystkie komputery potrzebują przynajmniej 2,55 gigawatów (GW) energii na rok, co przekłada się na 22 terawatogodziny (TWh). To niemal tyle samo, co Irlandia (zużywa około 3,1 GW). Ekspert spodziewał się, opierając się na modelach ekonomicznych, że konsumpcja energii przez świat bitcoina będzie rosnąć, w kierunku 7,6 GW i że ta wielkość mogła zostać osiągnięta jeszcze w ubiegłym roku.

Rollercoaster na kursie

Bitcoin został wymyślony po to, żeby jego użytkownicy mogli zawierać ze sobą transakcje z pominięciem systemu finansowego. Być może nie przez przypadek tajemniczy twórca (lub twórcy) Satoshi Nakamoto ogłosił manifest zapowiadający powstanie kryptowaluty 31 października 2008 roku (to druga z dat uznawana za urodziny bitcoina). Tuż po upadku banku Lehman Brothers i rozpoczęciu ogólnoświatowego kryzysu, który podkopał zaufanie do instytucji finansowych.

Bitcoin nie jest przypisany do żadnej z nich i trudno było ustalić jego wartość. Ale od kilku lat można nim handlować na specjalnych platformach (a od roku nawet na giełdzie towarowej w Chicago). Przez pewien czas notowania zachowywały się spokojnie, ale w 2017 roku wystrzeliły. Bitcoin bił rekordy (choć notowania zachowywały się bardzo nieprzewidywalnie – często w czasie jednego dnia gwałtownie spadając, albo mocno rosnąc), wywołując dyskusje o bańce. W minionym roku waluta zaczęła silnie tracić.  Jeszcze w swoje dziewiąte urodziny był notowany po ponad 15 tys. dolarów. W szczytowym momencie, kilka tygodni wcześniej, kurs zbliżał się do 20 tys. dolarów. Dziś to 4 tys. dolarów. Wartość rynkowa wszystkich istniejących dziś bitcoinów to około 68 mld dolarów.

Notowania bitcoina, wykres rocznyNotowania bitcoina, wykres roczny źródło: investing.com

Bitcoin jak bilet na loterię

Według niektórych to znak, że bańka pęka. Tak uważa na przykład Kennefth Rogoff, profesor Harvardu i były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jego zdaniem długoterminowa wartość bitcoina będzie "raczej na poziomie 100 dolarów niż 100 tys. dolarów". Wśród powodów wymienia coraz ostrzejsze podejście do tej kryptowaluty stosowane przez część regulatorów. Po tym, jak w grudniu 2017 roku jej cena sięgnęła rekordu, ograniczenia lub zakazy dotyczące transakcji w bitcoinach wprowadziły Chiny, Rosja, Japonia i Korea. "Wartość tych monet to niekoniecznie zero. Jak w przypadku biletów na loterię, jest wysokie prawdopodobieństwo, że są zupełnie bez wartości. Jest też ekstremalnie mała szansa, że będą warte kiedyś bardzo dużo" – napisał Rogoff w artykule dla "The Guardian" w grudniu minionego roku. Przed bitcoinem przestrzegali wcześniej także inni ekonomiści, znani inwestorzy i wielkie banki, m.in. Bill Gates i Warren Buffet, a także prawdziwy "Wilk z Wall Street".

"Kopanie" coraz mniej opłacalne

Obecnie w obiegu jest ponad 17,46 mln bitcoinów, ale ich liczba nie będzie rosnąć w nieskończoność. Jego tajemniczy twórca (lub twórcy), występujący pod pseudonimem Satoshi Nakamoto w algorytmie zaszył graniczny poziom 21 milionów. Przewiduje się, że ostatni bitcoin zostanie "wykopany" w 2140 roku.

Opłacalność tego "kopania" spada. Na początku, w 2009 roku, za jeden wydobyty blok otrzymać można było 50 bitcoinów, następnie 25, a teraz 12,5. Co 210 tys. wydobytych bloków, a więc co mniej więcej cztery lata, nagroda za wydobyty blok spada o połowę. Po gwałtownym spadku wartości kryptowaluty, część "górników" zrezygnowała, bo nagroda stała się zbyt niska, by pokryć koszty. Według szacunków, by było to opłacalne, cena bitcoina musi być w okolicach poziomu przynajmniej 4500-5000 dolarów, a i wtedy tylko w przypadku odpowiedniej skali działalności.

Więcej o:
Komentarze (14)
Bitcoin obchodzi 10. urodziny. Atmosfera nie jest szampańska, w rok stracił 70 proc. wartości
Zaloguj się
  • metaxo

    Oceniono 9 razy 5

    Po co kopać, jak na Zdzisława z #Dojnej Zmiany można mieć cały bank, a Don Glapa wszystko klepnie?

  • oldgoostudent

    Oceniono 15 razy 3

    Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to bitcoin jest skazany na porażkę. Niepełna lista powodów poniżej:
    1. Nie ma żadnej fundamentalnej wartości.
    2. Może być sklonowany nieskończoną ilość razy. Owszem, klony czy forki mają w chwili obecnej małe szanse powodzenia, bo za bitkojnem stoi największy hash power, ale to, że tak teraz jest nie jest w żaden sposób zagwarantowane, bo górnicy mogą w każdej chwili przenieść się do bardziej opłacalnego projektu. Wtedy bitkojn poleci na łeb na szyję.
    3. Jego "ograniczona ilość" jest tylko umową społeczną (zapisaną w kodzie), a nie jest oparta na żadnych prawach natury. Grupa górników, która zdominuje sieć może zmienić tą zasadę.
    3. System na którym jest oparty, jest ekstremalnie niewydajny, koszty jednej transakcji to kilkadziesiąt dolarów, które koniec końców będą musieli ponieść posiadacze bitkojna (sam rachunek za prąd to dobrze ponad 300 mln $ / miesiąc).
    4. Jest ekstremalnie niepraktyczny do codziennych transakcji (np. długi czas potwierdzenia)
    5. Wahania kursowe są zbyt duże, żeby ktoś rozsądny go zaakceptował.
    6. Żaden poważny biznes nie akceptuje bitcoina jako takiego (co najwyżej umożliwiają zapłacenie bitcoinem ale polega to na tym, że BTC jest natychmiast konwertowany na fiaty).
    7. Kurs jest poteżnie manipulowany.
    8. Każda bańka kiedyś pęka. Ta się utrzymuje wyjątkowo długo (prawie dekadę), ale były dłuższe bańki (np. Nikkei225), które po pęknięciu nigdy nie odzyskały szczytów.
    9. Jeśli zgubisz hasła do prywatnego portfela, albo ktoś zhakuje giełdę, albo wyślesz przelew na złe konto to nikt Ci nie zwróci twoich bitkojnów.
    10. Sieć bitkojna do działania potrzebuje prądu i internetu. W kryzysowych sytuacjach może ich zabraknąć.
    11. Sieć może się też załamać wskutek gwałtownego załamania hash rate (mocy obliczeniowej maszyn kopiących), co może być wynikiem np. spadku cen poniżej opłacalności kopania. Ewentualne skorygowanie trudności sieci może nastąpić po kilku tygodniach, a nawet miesiącach (koryguje się po 2160 blokach, co standardowo powinno trwać 2 tygodnie, ale może teoretycznie zająć miesiące).
    12. Jeśli światowe rządy uznałby bitkojna za zagrożenie, to bardzo łatwo zablokują użytkowanie sieci i wytropią użytkowników. Złoto też mogą nakazać skonfiskować, ale je dużo łatwiej ukryć.
    13. Bitkojn jest trochę bardziej anonimowy niż przelewy przez oficjalny system bankowy, ale dużo bardziej anonimowa jest gotówka, o złocie i srebrze nie wspominając.
    14. Podmioty kopiące są coraz bardziej scentralizowane, nieprzejrzyste, często nie wiadomo kto za nimi stoi. Mogą być potencjalnie w zmowie lub mogą być sterowane przez niedemokratyczne państwa np. Chiny.

  • mocno_kwasny

    Oceniono 7 razy 3

    Atmosfera nie jest szampańska, w rok stracił 70 proc. wartości

    alez jest bo pieniadz nie znika tylko zmienil wlasciciela :-) wydymani zostali frajerzy i tyle

  • szatniaobowiazkowa

    Oceniono 2 razy 2

    Jeśli w mainstreamie pojawiają się takie artykuły to znak, że trzeba kupować. Wszelkie dyskusje na temat jak to Bitcoin jest super czy do bani nie mają żadnego znaczenia.

  • jaszmije_smukwijne

    Oceniono 10 razy 2

    Ojej. Straszne zmartwienie, gdy bitcoin kosztuje 15 tyś. a w momencie zakupu co bystrzejszych kosztował 100 czy nawet 1000 zł.
    Swoją drogą - dla gazety.pl oczywiście lepiej brzmi, ile procent stracił w porównaniu do poprzedniego roku, niż ile procent zyskał w ciągu tych 10 lat.

  • lisstom

    Oceniono 9 razy -3

    >>> Te nowe monety to wynagrodzenie dla górników.
    >>> Do generowania bitcoinów potrzebna jest spora moc obliczeniowa.
    >>> Komputery, które rozwiązują skomplikowane równania matematyczne.
    >>> Do tego potrzebne są ogromne ilości prądu.

    Radzę wszystkim przeczytać uważnie te treści, podpisane przez panią Marię Mazurek (umieram z ciekawości, jakie Mazurek ma wykształcenie i czy np. wie, jak całkować albo różniczkować...)
    Wartość rzekomej "waluty" ma się brać z mocy obliczeniowej komputerów, rozwiązywania "skomplikowanych równań" (kto wymyśla te równania?) i pożerania energii.

    Przecież to jest bełkot - albo idioty, albo cwaniaka, który sprzedaje frajerom "nowe szaty cesarza".
    Kto pierwszy krzyknie, że monarcha jest goły ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX