Rusza masowy odstrzał dzików. Hodowcy są za, ekolodzy pukają się w czoło

Robert Kędzierski
Na zlecenie Ministerstwa Środowiska w najbliższych tygodniach w całej Polsce rozpocznie się masowy odstrzał dzików. Będzie prowadzony w ramach zwalczania choroby ASF. Rolnicy i hodowcy pomysł popierają, stanowisko ekologów jest wręcz przeciwne: "niehumanitarna rzeź".

Pod koniec grudnia w Ministerstwie Środowiska zapadła decyzja o masowym odstrzale dzików. Ekologia i ochrona zwierząt nie zawsze, jak widać, idą ze sobą w parze. Jak informuje "Gazeta Wyborcza" oraz portal Nasze Lasy, koła łowieckie zostały zobowiązane przez Polski Związek Łowiecki do zorganizowania polowań zbiorowych na dziki w najbliższe weekendy: 12-13.,19-20 i 26-27 stycznia.

Minister: nasze działania przynoszą skutek

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski broni swojej decyzji twierdząc, że strategia walki z ASF jest słuszna. 

Wydaje się, że działania związane z ograniczaniem afrykańskiego pomoru świń (ASF) powoli zaczynają przynosić efekt. (...) Bez depopulacji dzika nad tą chorobą nie zapanujemy, sama bioasekuracja nie wystarczy.

- stwierdził cytowany przez PAP.

Zginie nawet 210 tys. zwierząt

W ramach prowadzonych polowań odstrzelonych może zostać nawet 210 tys. dzików. Za niewielką część z nich myśliwym wypłacony będzie ryczałt. Chodzi o zwierzęta odstrzelone w ramach odstrzału sanitarnego. Za pozostałe myśliwym nikt nie zapłaci.

Według myśliwych stawka i tak pokrywa jedynie część kosztów.

Jesteśmy zobowiązani realizować zalecenia ustawodawcy, naszym priorytetem są działania zmierzające do efektywnego ograniczenia populacji dzików i zatrzymania wirusa ASF. Ryczałt za odstrzał sanitarny, wynoszący w przypadku samicy 650 zł i 350 zł w przypadku innego dzika, nie pokrywa naszych kosztów. Średni koszt uzyskania jednego dzika - wliczając koszty amunicji, dojazdu, czas poświęcony na polowanie - to 3500 zł. 

- wyjaśniła w rozmowie z naszą redakcją Paulina Marzęcka, rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego.

Dziki powodują gigantyczne szkody w uprawach rolnych. W ciągu roku wypłacamy 60 mln zł za szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę. Te środki pochodzą od myśliwych, nie z budżetu państwa

- dodała.

Ekolodzy przerażeni

Środowisko ekologów nie popiera akcji wybijania dzików. Ich zdaniem ta metoda walki z ASF jest po prostu nieskuteczna. 

Żądanie ministerstwa to niehumanitarna rzeź dzików, która nie tylko nie rozwiąże problemu, ale spowoduje jego eskalację. Zamiast szukać kozła ofiarnego wśród dzików należy zadbać o bioasekurację, która jest jedyną możliwością zatrzymania wirusa ASF. Chorobę do chlewni przenosi człowiek, a nie dzik. Dlatego potrzebne są specjalne maty dezynfekujące, system kontroli nad tym, kto wchodzi do chlewni itp.

- stwierdził w rozmowie z naszą redakcją Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Wyjaśnił też, że polski pomysł na pozbycie się ASF jest szeroko krytykowany.

Ostatni raport NIK nie pozostawia suchej nitki na rządowej strategii przeciwdziałania ASF w zakresie bioasekuracji. Także dwa lata eksterminacji dzików we wschodnich województwach nie zatrzymały wirusa. ASF mamy już za linią Wisły. Miejsca zabitych zdrowych dzików, zajęły te zakażone zza wschodniej granicy. To najlepszy dowód na to, że kolejne masowe polowania na dziki są bezcelowe.

Według Ślusarczyka na masakrze dzików zarobią za to myśliwi.Tymczasem, jego zdaniem, pieniądze przekazywane myśliwym mogą być wykorzystane w lepszy sposób. 

Te pieniądze powinny zostać przekazane rolnikom na zapewnienie najwyższych standardów bioasekuracji. Powinniśmy się także skupić na poszukiwaniu padłych dzików. W Czechach i na Słowacji środki wypłacane są każdemu, kto odnajdzie padłe zwierzę. W Polsce postawiono na wielkoobszarowe polowania zbiorowe z psami, które przynoszą odwrotny skutek do zamierzonego.

Zdaniem ekologa znaczenie ma też kontakt z dzikami, które mają wirusa.

Im więcej osób ma kontakt z dzikiem, nosicielem ASF, tym szybciej wirus zostanie zawleczony do chlewni.

- wyjaśnił. 

Hodowcy rozumieją potrzebę asekuracji, ale popierają odstrzał

Środowisko rolników i hodowców trzody chlewnej zdaje sobie sprawę z tego, że wybijanie zwierząt nie rozwiązuje wszystkich problemów. 

Odstrzał dzików to tylko jedna z metod zwalczania ASF, dotyczy likwidacji rezerwuaru tej choroby w populacji dzików. Obecnie wobec rozpowszechnienia wirusa w tej populacji i jej nasilenia jest metodą niezbędną. Rozumiemy jednak, że dziki do chlewni zwykle bezpośrednio nie wchodzą, i że głównym wektorem przenoszącym chorobę do chlewni jest człowiek. Jednak hodowcy, rolnicy wnioskowali od dawna o radykalne zmniejszenie populacji dzików. Trzeba oczywiście pamiętać o tym, że jest to obecnie tylko jeden z najistotniejszych elementów walki z chorobą, ale w środowisku poparcie dla takiej inicjatywy jest duże.

- stwierdził Tadeusz Blicharski z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus.

Czytaj też: "Takie rzeczy się same nie robią", "Potrzebna interwencja państwa". Czytelnicy o znikających PKS-ach

Więcej o:
Komentarze (92)
Rusza masowy odstrzał dzików. Hodowcy są za, ekolodzy pukają się w czoło
Zaloguj się
  • sir.fred

    Oceniono 17 razy 15

    Skoro się im nie opłaca i narzekają, to rozumiem, że bez kasy od państwa w ogóle by swojego hobby nie uprawiali...

  • geomk

    Oceniono 15 razy 13

    Zwalczano kornika wycinając puszczę. Teraz z ASF walczą wybijając dziki. Trzeba przyznać że jeśli chodzi o metodę to są konsekwentni. Strach pomyśleć co zrobią gdy wybuchnie jakaś epidemia. Ospy na przykład.

  • treblig

    Oceniono 19 razy 13

    Na miejsce kazdego odstrzelonego naszego dzika przylezie chory dzik z Ukrainy albo Białorusi. W przyrodzie nie ma pustych miejsc ani niewykorzystanych biotopów. Taki lajf.

  • elblanco23

    Oceniono 14 razy 12

    "Średni koszt uzyskania jednego dzika - wliczając koszty amunicji, dojazdu, czas poświęcony na polowanie - to 3500 zł" - ciekawe ile sku...syny liczą sobie za godzinę zabijania?

  • adam.a.kowalski

    Oceniono 17 razy 11

    debile debile debile zarówno myśliwi jak i ministerstwo.

    ministerstwo dziwnych kroków półgłówków!

  • hrabina.de.profundis

    Oceniono 15 razy 11

    Za 3500 zł to chyba gdzieś do Ameryki Południowej latają postrzelać. Albo pieruńsko dużo amunicji marnują.

  • marcin.rudzinski

    Oceniono 19 razy 11

    Odstrzał dzików nie ma najmniejszego sensu. To nieetyczny, niehumanitarny i bezsensowny pomysł. Nie ma podstaw z punktu widzenia epidemiologii ASF. W DODATKU MINISTERSTWO ZNALAZŁO SOBIE SPOSÓB NA OBARCZENIE PROBLEMEM MYŚLIWYCH.

  • semigetuza

    Oceniono 12 razy 10

    takie pomysły miał już Jurgiel. Ardanowski nie jest oryginalny. Co do meritum, Prześledziłem kwestię ASF od pojedynczego hodowcy poprzez lokalny związek hodowców trzody chlewnej, aż do Polsusa. W weterynarii od lekarza powiatowego, poprzez wojewódzkiego, aż po Instytut w Puławach. W administracji rządowej od szczebla powiatowego aż po Komitet Kryzysowy w Min. Rolnictwa. Wniosek jest jeden - w kwestii ASF Państwo wywiesiło białą flagę.
    ASF rozwlekają głównie sami weterynarze i pracownicy zabijający świnie w gospodarstwach rolnych. Transport zabitych zwierząt nieszzcelnymi ciężarówkami nieraz ponad 100km, krew leje się po drodze. Po wybiciu podejrzanego stada ani sam weterynarz ani pracownicy nie robią ŻADNEJ dezynfecji rozwlekając wirusa wszędzie tam, gdzie potem pojadą. Dezynfekcja samego zapowietrzonego gospodarstwa to fikcja. żadna bioasekuracja nie ma miejsca!!!
    Mięso z chorych i podejrzanych świń jest wprowadzane na rynek i my je jemy!! W Polsce nie ma tylu spalarni, żeby zutylizować ubite świnie. Z terenów zapowietrzonych jest wywożone mięso i małe prosiaki, które handlarze sprzedają na targowiskach po całej Polsce rozwlekając zarazę.
    Lokalne władze ich nie ruszają /mają zakaz/, bo to wierni wyborcy PiS-u. Rolnicy nie mają żadnych szkoleń, są pozostawieni sami sobie. Chamstwo i arogancja powiatowych i wojewódzkich lekarzy weterynarii idą w zawody z ich niekompetencją i zawodową bezmyślnościa. Wielu powinno się odebrać prawo do wykonywania zawodu.
    Wojewodowie nie robią NIC!! choć mają konstytucyjny obowiązek wkraczania, gdy istnieje zagrożenie zdrowia publicznego. Premier o tym wie i też siedzi cicho udając durnia.
    ASF pokazało, w jakim stanie jest administracja państwowa i samorządowa, jaki jest stopień tchórzostwa, niekompetencji i zwykłej bezmyślności ludzi zarządzających Polską.
    Cicho siedzi samorząd lekarski milcząco godząc się na to, byśmy jedli skażone mięso, nic nie robi Sanepid, WiS. ASF pokazalo, że Państwo Polskie nie istnieje, ludzie pracujący w organach odpowiedzialnych za stan zdrowia Polaków udają idiotów nie myśląc o tym, że oni sami jedzą to samo mięso i jego przetwory. Zidiocieją już tak bardzo, że nie dbają o zdrowie własne, własnych rodzin i dzieci.
    Wybicie dzików nic nie da, zdewatuje tylko biotop lasów w Polsce, nawet nie dziwę się, że leśnicy którzy o tym dobrze wiedzą siedzą cicho.
    ASF pokazało jak zdegenerowanym, skorumpowanym, tchórzliwym i bezmyślnym narodem jesteśmy.

  • loginyzajete

    Oceniono 12 razy 10

    Ani słowa o uroczym skutku ubocznym jakim będzie skokowy wzrost populacji kleszczy w lasach??? "Silna redukcja liczby dzików może przełożyć się na zwiększoną liczebność gryzoni, a to z kolei sprawi, że będzie większa liczba kleszczy, które będą miały szansę łatwiej wejść w drogę człowiekowi. " - to zdanie profesorów zoologii!!! Efekt skrzydeł motyla, albo czym się skończyło wybicie wróbli w Chinach. Durny człowiek nie kuma wszystkich zależności przyrody albo nie chce kumać. Jakim cudem dziki mają jakikolwiek kontakt ze świniami...? Głupota ludzka nie zna granic. Ten czyn jeszcze się odwinie i kopnie nas wszystkich soczyście w d*pę. Szkoda tylko, że człowiek zdający sobie sprawę z tych zależności dostanie tak samo boleśnie jak i kretyn z fuzją i debil na stanowisku...Mam nadzieję na wysyp boreliozy i innych parszywych chorób odkleszczowych i że zdziesiątkuje rodziny odpowiedzialnych z tą kretyńską decyzję!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX