Fundusze z UE powiązane z praworządnością. Parlament Europejski przegłosował stanowisko

Parlament Europejski zagłosował za projektem zmian, które powiążą dostęp do unijnych funduszy ze stanem praworządności w danym kraju. Teraz czas na Radę UE.

Zmiany umożliwiają zawieszanie lub odbieranie środków z UE dla krajów, które łamią praworządność. Projekt w Parlamencie Europejskim poparło 397 europosłów, przeciw było 158, od głosu wstrzymało się 69. Głosowanie podzieliło polskich eurodeputowanych - ci PO głosowali "za", zaś ci PiS byli przeciw. 

Zwolennicy zmian przekonywali, że potrzebne są nowe narzędzia w walce o przestrzeganie zasad demokracji. Według przeciwników, narzędzia te będą wykorzystywane politycznie.

Pieniądze z UE pod warunkiem praworządności

Sprawozdawca projektu, Petri Sarvamaa z frakcji ludowej, mówił, że w ostatnich latach stało się "boleśnie jasne", że takie regulacje jak artykuł siódmy Traktatu o UE są niewystarczające: - Właśnie dlatego mamy przed sobą te niezwykle ważne regulacje. Potrzebujemy mechanizmu, który wprowadzi konkretne konsekwencje, dla tych krajów członkowskich [które naruszają praworządność] - dodał sprawozdawca.

Europoseł Platformy Obywatelskiej, Jan Olbrycht, uważa, że powinno być to narzędzie "techniczne", które nie jest ukierunkowane w żaden konkretny kraj: - My w Parlamencie, jako Polscy posłowie, bardzo wyraźnie mówimy, że musi to być narzędzie przygotowane dla całej dwudziestki siódemki. Nie może być w tym dokumencie niczego, co wskazywałoby, że jest on przygotowany pod określone państwo. To podważałyby jego wiarygodność - powiedział Jan Olbrycht Polskiemu Radiu.

Z kolei Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości obawia się, to narzędzie może być wykorzystywane politycznie, wobec rządów - jak to określa - "nielubianych" przez Brukselę. Europoseł przypomina, że już teraz istnieją narzędzia do nadzorowania wydatków w państwach członkowskich. Komisja może na przykład zablokować środki dla krajów, które przekraczają deficyt sektora finansów publicznych powyżej 3 procent PKB. - Kilka krajów regularnie przekraczało ten próg, na przykład Francja, bardzo często Niemcy i nigdy Komisja nie zdecydowała się na zastosowanie tej blokady - powiedział w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową.

Główna rola Komisji Europejskiej

Propozycję przedstawiła w maju ubiegłego roku Komisja Europejska. Zgodnie z projektem, inicjatywa należałaby właśnie do niej. To KE musiałaby skonsultować niezależnych ekspertów. Jeśli potwierdziliby oni obawy o łamanie zasad praworządności, Komisja kierowałaby wniosek do Rady i Parlamentu Europejskiego.

Gdyby żadna z tych instytucji nie wyraziła sprzeciwu, Komisja mogłaby wstrzymać wypłatę pieniędzy. Dofinansowane nie byłoby bezpowrotnie zabierane, tylko "zamrażane". Kraj członkowski mógłby go odzyskać, jeśli - w ocenie Komisji - poprawiłby się stan rządów prawa.

Machina prawna ruszyła

Stanowisko Parlamentu Europejskiego to jeden z etapów, który nie zamyka sprawy. Teraz potrzebna jest akceptacja ze strony Rady UE - to organ, w którym zasiadają przedstawiciele państw członkowskich Wspólnoty. Zatwierdzenie będzie też konieczne ze strony nowego Parlamentu Europejskiego, który zostanie wybrany w maju. Jeśli wszystkie unijne instytucje przyjmą projekt, zmiany mogą wejść w życie wraz z nowym unijnym budżetem 2021-2027, czyli najpewniej na początku przyszłego roku.

Według sprawozdawców projektu zmiany te nie będą głosowane razem z budżetem, a to oznacza, że nie będą wymagały jednomyślności w Radzie Europejskiej. Polska, ani żaden inny kraj unijny nie mogłyby ich samodzielnie zablokować. Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości liczą jednak na to, że wszystkie zmiany budżetowe zostaną połączone w jeden pakiet - wtedy jednomyślność państw członkowskich byłaby konieczna.

Więcej o:
Komentarze (332)
Fundusze z UE powiązane z praworządnością. Parlament Europejski przegłosował stanowisko
Zaloguj się
  • laik404

    Oceniono 125 razy 91

    BRAWO UNIA!!!

    Wreszcie reguły gry zaczynają być symetryczne.

    Z przestępcami (PIS) rozmawia się trzymając kij a nie długopis

  • sarhenziel

    Oceniono 90 razy 68

    Tego należało się spodziewać,to najlepszy bat na Kaczora i Orbana,oraz na innych,którym się śni takie samo postępowanie.

  • wujekdolf

    Oceniono 69 razy 61

    hyhyhy :) no to pisiory i fidesz właśnie musi szybko zmienić spodnie.

  • acide94

    Oceniono 44 razy 44

    Sam fakt, że pis boi się słowa "praworządność" pokazuje gdzie jesteśmy.
    Jeżeli pis woli Moskwę to niech pieniążki też bierze z Moskwy, wujek Władimir na pewno będzie bardzo hojny. Brawo UE!

  • jakub13579

    Oceniono 43 razy 41

    Nie wyobrażam sobie żeby europejskie kraje zachodniej Europy płaciły pieniądze na kacze bezprawie. To się po prostu nie zadzieje. Niech kaczka idzie do trumpa albo putina i robi im łaskę razem z orbanem.

  • def11

    Oceniono 36 razy 36

    I bardo dobrze.
    Dlaczego niby cywilizowane, demokratyczne i praworządne państwa UE mają finansować zamach na praworządność, autorytarne rządy czy rodzące się dyktatury w innych ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX