Pierwsze kino Helios w Warszawie już 14 lutego. Są miejsca leżące i latarnie z Nowego Jorku. Prezes sieci zdradza szczegóły

Helios w Blue City ma być swoistą wizytówką naszej sieci. Chcieliśmy, aby zdecydowanie wyróżniał się on zarówno pod względem wyglądu i designu, ale przede wszystkim jakości - mówi prezes sieci Helios Tomasz Jagiełło. Otwarcie pierwszego kina sieci w Warszawie już 14 lutego.

Next.gazeta.pl: 14 lutego w Blue City w Warszawie rusza pierwsze kino Helios w stolicy. W czym ten warszawski Helios ma być lepszy od 46 innych kin sieci w Polsce?

Tomasz Jagiełło, prezes sieci Helios: Składa się na to kilka rzeczy, gdyż niecodziennie buduje się swoje pierwsze kino w stolicy. Dlatego też zaangażowanie zespołu i wysiłek włożony w przygotowania były większe niż w czasie tworzenia wielu innych kin.

Helios w Blue City ma być swoistą wizytówką naszej sieci. Warszawa nie dość, że jest miastem, w którym siedzibę ma nasza spółka matka, czyli Agora, to dodatkowo praktycznie w absolutnej większości centrale w niej mają nasi partnerzy czy potencjalni kontrahenci oraz media.

Chcieliśmy więc, aby Helios zdecydowanie wyróżniał się pod względem wyglądu i designu, ale przede wszystkim jakości.

prezes sieci Helios Tomasz Jagiełłoprezes sieci Helios Tomasz Jagiełło .

Nowojorski sznyt, neony...

To kilka atrakcyjnych elementów. Co do tego "nowojorskiego sznytu" - chcieliśmy pokazać, jak wiele możemy osiągnąć wizualnie dzięki wykorzystaniu ekranów LED. Z jednej strony to technologia, ale z drugiej design. Duża liczba detali w naszym warszawskim kinie to oryginalne przedmioty z Nowego Jorku, które były w ubiegłym roku kupowane m.in. na targowiskach - np. tabliczki z nazwami ulic, latarnie, nawet okrągłe włazy do studzienek. To są smaczki designerskie, które pokazują jak bardzo zależało nam na stworzeniu wyjątkowego klimatu tego miejsca.

To design. A technologie dotyczące projekcji, i dźwięku?

Zadbaliśmy o najwyższą jakość projekcji, wykorzystując najnowsze rozwiązania technologiczne. W Heliosie w Blue City wykorzystujemy pierwszy w Polsce projektor laserowy RGB, który zapewnia najlepszą dostępną obecnie jakość projekcyjną na głównej sali.

W naszym pierwszym kinie w Warszawie zaprosimy też widzów do sal premium, o nazwie Helios Dream. W Blue City będą trzy takie sale. To trzecie kino, po Gdańsku i Katowicach, w którym oferujemy widzom nasz unikalny koncept sal premium .

Zadbaliśmy o to, żeby sale Helios Dream miały wyjątkowy design oraz wszelkie nowinki technologiczne, jak np. projektory 4K czy system Dolby Atmos - czyli głośniki sufitowe charakteryzujące się najwyższą jakością dźwięku, jaka istnieje obecnie na świecie.

Sale Helios Dream mają także tzw. reclinery, czyli superkomfortowe fotele, które można rozłożyć nawet do pozycji leżącej. Postaraliśmy się również, aby widzowie na wszystkich fotelach mogli cieszyć dokładnie tą samą jakością dźwięku dzięki wykorzystaniu specjalnych głośników - kolumn łukowych.

Sala Helios DreamSala Helios Dream fot. materiały promocyjne Helios

To się sprawdza w innych miastach i krajach? Ludzie będą skłonni płacić więcej, żeby sobie poleżeć w kinie i mieć lepszy komfort oglądania?

Zdecydowanie tak. Kiedyś przemysł kinowy kojarzył się z terkoczącym projektorem i twardymi, niewygodnymi, wręcz skrzypiącymi fotelami, a wartością był tylko film. Dzisiaj przy bogatej ofercie filmowej, streamingowej, VOD czy satelit, musimy zaproponować widzom ofertę daleko przewyższającą komfort domowej kanapy.

Zgodnie z naszymi obserwacjami, istnieje grupa klientów, która gotowa jest zapłacić więcej, by oglądać filmy w warunkach zapewniających najwyższą dostępną jakość na rynku.  

Czyli, jeżeli mówimy o przyszłości kin w Polsce, to tą drogą rozwoju jest przede wszystkim komfort?

Tak - obecnie coraz większego znaczenia w przemyśle kinowym nabiera podnoszenie jakości oferowanych usług.

Jak jeszcze to robić? Helios ma jeszcze jakieś pomysły, jak przyciągać ludzi do kin? Może jakość obrazu, VR?

Wszystko zależy od tego, jakie potrzeby będą mieli nasi klienci. Dlatego też bacznie obserwujemy, co jest dla widza w kinie najważniejsze. Nie jest tajemnicą, że ta część widowni, dla której różnice w jakości dźwięku i obrazu są na tyle istotne, by zapłacić więcej za bilet, jest ograniczona - w erze projektorów cyfrowych kina oferują generalnie dobrą jakość projekcji. Ale dla każdego widza coraz większego znaczenia nabiera wygoda i komfort oglądania.

I jest jeszcze coś, co nazywamy "lobby experience" - to wszystko, co składa się na ogólne wrażenie z pobytu w kinie. To nie tylko sala kinowa, ale m.in. aranżacja i design całego obiektu, jakość usługi gastronomicznej, czy też dodatkowa oferta kawiarni z atrakcyjnym menu lub  strefy dla dzieci, pełne gier, które sprawią, że najmłodsi nie będą nudzić się w oczekiwaniu na seans.

To również cyfrowe ekrany ze zwiastunami filmów, zamiast plakatów. Taki ekran to nośnik wiedzy o kolejnych tytułach w ofercie, ale również element nowoczesnego wystroju wnętrza.

To ciekawe. Czy może się okazać - w przyszłości - że zobaczymy zwiastuny w lobby przed wejściem do sali kinowej, i skróci się czas bloków przed seansem?

Moim zdaniem ten czas jest obecnie optymalny. Nie można go już wydłużyć, ale nie da się go również skrócić. Taki blok ma dwie funkcje.

Po pierwsze to możliwość prezentacji zwiastunów filmowych, które widownia lubi. Dobrze skomponowany blok to najlepsza forma zaproszenia widzów na kolejne filmy do kina.

Dodatkowo w bloku prezentowane są reklamy, których rola jest bardzo prosta. Dzięki nim kina mogą utrzymać atrakcyjne ceny biletów. Podobną rolę w ekonomice biznesu kinowego pełnią bary. Koszt wybudowania i utrzymania kin jest bardzo wysoki i - aby w całości nie przenosić go na ceny biletów - kina muszą czerpać zyski również z barów i reklam. W przeciwnym wypadku ceny biletów do kin w Polsce byłyby istotnie wyższe.

ADAM STĘPIEŃ

Co jest najdroższe w procesie tworzenia kina, choćby na przykładzie nowego Heliosa w Blue City?

Obecnie koszty prac budowlanych i koszty technologiczne rozkładają się mniej więcej pół na pół. 

Na czym w tym momencie Helios najwięcej zarabia? Bilety, przekąski?

Oczywiście, bilety to dla kin największa część wpływów. Stosunek w przychodach między biletami a barami to mniej więcej trzy do jednego [w I połowie 2018 r. przychody ze sprzedaży biletów do kin sieci Helios wyniosły 35 mln zł, a ze sprzedaży barowej 13,8 mln zł - red.]. 

Statystyki wskazują, że 2018 rok był rekordowy w Polsce pod względem sprzedanych biletów do kin? Czy sieć Helios również odczuła ten rekord?

Tak, nie różnimy się pod tym względem tu od rynku. 2018 rok był rekordowy, natomiast miał pewną specyfikę, pewien bonus.

Chodzi o "Kler"?

Dokładnie. Liczba widzów, którzy obejrzeli ten film, częściowo przez jego kontekst i tematykę, przerosła ponad dwukrotnie jakiekolwiek oczekiwania (łącznie około 5 mln widzów). Największe polskie hity filmowe gromadziły do tej pory widownię na poziomie około 2 mln. Gdyby nie wyjątkowość "Kleru|" i dodatkowe około 3 mln widzów w "prezencie" dla rynku, to całkowita frekwencja kinowa byłaby na nieco niższym poziomie niż w 2017 r.

Cieszymy się jednak z tego wyniku - prawie 60 mln sprzedanych biletów kinowych w Polsce to kolejny rekord naszego rynku.

Czyli mniej w tym rekordzie widzi Pan np. lepszych nastrojów społecznych wynikających z koniunktury? 

Tak, w tym roku wydaje się, że rekord zawdzięczamy bardziej "Klerowi".

A zakaz handlu w niedziele? Wpłynął na biznes kinowy? Mniej osób w galeriach to mniej widzów? Czy wręcz odwrotnie - ludzie chodzą do kina, bo nie mogą iść na zakupy?

Krótko po wprowadzeniu zakazu zaobserwowaliśmy spadek frekwencji w niedziele, ale miało to bardziej związek z wyjątkowo piękną pogodą. Mieszkańcy miast korzystali wówczas z rozrywek na świeżym powietrzu. Ale gdy tylko przyszło ochłodzenie, to rynek odrobił te kilkuprocentowe straty z pierwszych miesięcy obowiązywania zakazu handlu w niedziele. Ograniczenie to nie wpłynęło więc na nasz biznes. 

Czy jest różnica w ewentualnym "efekcie" zakazu handlu w niedziele w przypadku kin w galeriach handlowych a kin w osobnych budynkach?

Sądzę, że nie chodzi tu o dostępność galerii w niedziele. Po prostu kino często jest jedną z niewielu rozrywek oferowanych w danej miejscowości. Nie dotyczy to Warszawy - tu oferta rozrywkowa jest bogata, natomiast im mniejsze miasta, tym rola kina jako centrum rozrywki jest ważniejsza.

Tomasz Raczek oprowadza gości po nowym kinie sieci Helios w WarszawieTomasz Raczek oprowadza gości po nowym kinie sieci Helios w Warszawie fot. materiały promocyjne Helios

W polityce Heliosa dotychczas była raczej ekspansja w mniejszych miastach.

Dziś już bym tak nie powiedział. Rzeczywiście w czasie ostrej rywalizacji z firmami zagranicznymi zajmowaliśmy przestrzenie w mniejszych miejscowościach. Natomiast w ostatnich kilku latach Helios coraz odważniej wkracza do dużych miast – ostatnio były to Łódź, Poznań, Katowice i Gdańsk, a teraz Warszawa. 

Z większych miast, Heliosa nie ma w zasadzie obecnie tylko w Krakowie i Lublinie.

To tylko kwestia czasu, kiedy Helios zawita także do tych miast. I mogę spokojnie powiedzieć, że będziemy mieli najnowsze, najbardziej zaawansowane technologicznie obiekty w tych lokalizacjach. 

Poza tym należy pamiętać, że jesteśmy jedyną polską firmą na tym rynku. W związku z tym chcemy być dostępni wszędzie, gdzie jest to możliwe. Nie zaprzestajemy testowania obecności w małych miastach, ale musimy też być widoczni w dużych aglomeracjach. Rozpoczęliśmy budowanie swojej pozycji od mniejszych miejscowości, a obecnie działamy w dużej mierze dwutorowo.

Jakie gatunki filmowe najbardziej lubią Polacy? Które generują największe przychody? Polskie filmy czy zagraniczne?

Warto zwrócić uwagę na pewien trend - istotnie rośnie liczba rodzimych produkcji filmowych. W latach 90. polskich filmów w kinach nie było prawie w ogóle. W 2017 r. 25 proc. widzów kinowych wybrało polskie filmy, a w 2018 r. było to już 35 proc.

Pewnie to znowu - efekt "Kleru"?

To jest efekt "Kleru", natomiast i tak jesteśmy w TOP5 Europy, jeśli chodzi o udział biletów sprzedanych na filmy wyprodukowane w naszym kraju. Polacy bardzo lubią rodzime filmy, polska kinematografia rozwija się dobrze i mamy coraz bardziej wyspecjalizowanych producentów filmowych. Cyklicznie popularne filmy robią Vega, Smarzowski, Lampka. Mamy coraz więcej serii filmowych jak "Listy do M.", "Planeta Singli", czy nawet "Kogel-Mogel". Polski rynek zaczyna zachowywać się w sposób charakterystyczny dla dobrze rozwiniętego przemysłu filmowego.

Dodatkowo, bardzo popularnym w Polsce gatunkiem filmowym są produkcje dla dzieci - i to już pewnie społeczne zjawisko. Kino stanowi bardzo ważny element wspólnego spędzania czasu z dziećmi.

Oprócz filmów dla dzieci, Polacy lubią również horrory.

Czy to, że Polacy tak lubią polskie produkcje, nie wynika też po części z tego, że nie chce nam się czytać napisów na zagranicznych filmach?

Ta teza wydaje się być prawdziwa. Przeprowadzone przez nas testy wykazały dużą popularność dubbingowanych filmów zagranicznych kierowanych do dorosłej widowni. 

Czyli gdyby filmy zagraniczne były dubbingowane, to można przypuszczać, że zbierałyby więcej widzów?

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że tak by się stało. Natomiast musimy pamiętać, że część widowni nie akceptuje dubbingu filmów zagranicznych.

Czy kina w ogóle mają przyszłość? Mówił pan o konkurencji ze strony platform streamingowych i po prostu wygody kanapy w domu. Czy widzi Pan również zagrożenie ze strony technologicznej - coraz większych telewizorów, coraz lepszej jakości obrazu, technologii 4K, zaraz 8K?

Na szczęście technologia kinowa jest tak zaawansowana, że trudno z nią konkurować rozwiązaniom stosowanym w zaciszu domowym.

Co ważne, ludzie chodzą do kina z dwóch powodów. Po pierwsze, w kinie oglądamy filmy, których nigdzie indziej nie można zobaczyć przez określony czas. Możliwość ich obejrzenia w domu na kanapie będzie dopiero za około rok od premiery.

Drugi powód to taki, że kino jest niewątpliwie rozrywką społeczną.

Więcej o:
Komentarze (33)
Pierwsze kino Helios w Warszawie już 14 lutego. Będą miejsca leżące i latarnie prosto z Nowego Jorku. Prezes sieci zdradza szczegóły
Zaloguj się
  • krikrikrikri

    Oceniono 8 razy -4

    „Kler”, dobry film, oceniony na chyba 7.2, czyli jakieś 2000 miejsce w rankingu filmów a z taką widownią. Bywam w kinie na filmach o klasę lub dwie lepszych gdzie jest w sali kilka-kilkanaście osób. Morał z tego taki że prości ludzie nie znają się na filmach, ale chodzą na filmy dobrze rozreklamowane.

  • krzysio333

    Oceniono 8 razy -4

    Jak w kinie Agory są miejsca leżące, to będzie dobre miejsce na konwencje PO.

  • misiutoka

    Oceniono 5 razy -3

    Leżące miejsca? Łóżeczka znaczy się... A pluskwy też będą? W bilecik wliczone?

  • tata_28

    Oceniono 3 razy -1

    To super! Teraz jak będę szedł na jakąś nową bajkę do kina z moim sześcioletnim synem, to on może zająć miejsce siedzące, a ja leżące zaraz obok! :D
    Następny krok - darmowe wifi!

  • kresedebarg

    Oceniono 4 razy 0

    trafić w kinie na normalnych sąsiadów , to ruletka - dlatego mam zawsze przed seansem lekką obawę

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 6 razy 0

    A będą fotele z klozetami. Takimi jak w filmie Idiokracja?

  • antares777

    Oceniono 1 raz 1

    Ale goloneczki od Rysia jeszcze długo podawać nie będą.
    Atrakcja dla ćwierćidiotów z ostatniego miotu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX