Mechanik cię oszukał? Wykonał naprawę nierzetelnie? Poznaj swoje prawa

Oddając mechanikowi samochód do naprawy często sporo ryzykujemy. Nie zawsze mamy bowiem pewność, czy diagnoza, którą usłyszymy w warsztacie, pokrywa się z faktycznym stanem auta. Zdarza się też, że mechanik wykona swoją pracę nierzetelnie. Co wtedy robić?

Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik, który poczuł się potraktowany niesprawiedliwie przez jeden z zakładów mechaniki pojazdowej mieszczący się pod Poznaniem.  W jego samochodzie uszkodzeniu uległ tłumik - odwlekana naprawa w końcu okazała się konieczna w trybie pilnym. Głośny dźwięk uniemożliwiał dalszą jazdę.

Wymieniali wydech, mogli uszkodzić ważny czujnik

Pech chciał, że nasz czytelnik nie mógł skorzystać z usług zaufanego zakładu. Ten miał terminarz na najbliższe tygodnie wypełniony po brzegi. A ponieważ samochód był potrzebny do codziennych dojazdów, zapadła decyzja, by oddać go do innego specjalisty.

Usłyszałem, że to tylko dziurawy tłumik, więc wymiana zajmie parę godzin

- stwierdził czytelnik. 

Mechanik podjął się naprawy od ręki, wycenił ją w miarę rozsądnie, i dotrzymał terminu. Problemy zaczęły się jednak kilka minut po odebraniu samochodu. 

Dosłownie zaraz za bramą warsztatu zauważyłem, że na desce rozdzielczej nie gaśnie żółta dioda sygnalizująca jakąś awarię silnika. Wróciłem prosząc o wyjaśnienia. Stwierdziłem, że przecież kiedy oddawałem samochód, jedyną wadą był głośny tłumik. W odpowiedzi usłyszałem, że podczas pobytu w warsztacie żadna dioda się nie zapalała. Właściciel zakładu zaproponował mi diagnozę i naprawę. 

Po podłączeniu komputera diagnostycznego okazało się, że uszkodzeniu uległa sonda lambda. To specjalny czujnik, który bada skład spalin po to, by komputer wiedział, czy proces spalania paliwa jest prawidłowy. 

500-600 zł i ma pan na rano.

- rzucił mechanik. Na protesty, że do uszkodzenia sondy mogło dojść podczas wymiany układu wydechowego stwierdził, że to niemożliwe. 

Samochód trafił do garażu a następnie do zaufanego mechanika. Ten stwierdził, że jego zdaniem sonda lambda została uszkodzona mechanicznie - kable wyrwane, wtyczka połamana. 

W ocenie mojego zaufanego mechanika podczas wymiany układu wydechowego ktoś musiał uszkodzić przewody od sondy lambda, bo były one poszarpane. Wyjaśnił mi, że to ich usterka była powodem zapalenia się diody na desce rozdzielczej. 

- stwierdza poszkodowany czytelnik, który ostatecznie zdecydował się zapłacić za naprawę zaufanemu mechanikowi. 

Zrobiłem to po telefonie do rzecznika konsumenta, który wyjaśnił mi, że w tej konkretnej sytuacji będzie mi trudno udowodnić warsztatowi winę. 

- stwierdził czytelnik. 

Ekspert: takie sytuacje to plaga

O przypadku naszego czytelnika rozmawialiśmy z Ryszardem Tchorzem, specjalistą prowadzącym firmę Autodoradca Poznań. Na co dzień zajmuje się on oceną stanu samochodów, które chcą kupić klienci. 

Tego typu nierzetelne naprawy to plaga. Konsument jest najczęściej bez szans, bo niewiele osób oddając samochód podpisuje jakiekolwiek papiery. Mechanicy bezwzględnie wykorzystują niewiedzę konsumentów. Oczywiście nie wszyscy i nie zawsze. Dlatego naprawianie auta u mechanika, którego reputacji dokładnie nie sprawdziliśmy jest ryzykowne

- stwierdził.

Zajmowałem się sprawą klienta, który oddał do naprawy w miarę nowy samochód. Podczas odbioru pojazdu okazało się, że ma on widoczne i dość poważne uszkodzenia blacharsko-lakiernicze. Właściciel samochodu twierdził, że oddawał samochód bez jakiegokolwiek wgniecenia czy zadrapania. Mechanik stał natomiast na stanowisku, że z taką usterką auto wjechało na zakład.

- wyjaśnił specjalista.

Efekt? Stoi tam ponad dwa lata. Tyle trwa przepychanka pomiędzy klientem a warsztatem. Cały czas płaci on raty za samochód, którym nie jeździ, którego wartość spada. To tylko dowodzi tego jak bardzo długotrwałe mogą być konflikty z zakładem mechanicznym.

- dodał. 

Podaje też inny przykład, który dowodzi tego, że mechanicy nie zawsze chcą nas oszukać. W trakcie naprawy zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, których jednoznaczna ocena jest wyjątkowo trudna. 

Moi klienci zakupili kilkuletni samochód renomowanego niemieckiego producenta. Był tuż po gwarancji fabrycznej. W aucie występowały niewielkie problemy ze skrzynią biegów, dlatego właściciele zdecydowali się na wymianę oleju w tym podzespole. Po wykonaniu tej czynności okazało się, że skrzynia biegów wymaga wymiany.  A koszt to kilkadziesiąt tysięcy złotych.

- wyjaśnił samochodowy ekspert.

Kto ma wziąć na siebie odpowiedzialność na tę awarię? Mechanik, klient, czy poprzedni właściciel?

- spytał. 

Naprawiasz auto? Poproś o kosztorys i opis stanu pojazdu. Na piśmie

Ustna umowa zawierana z mechanikiem jest wiążąca, jednak w przypadku jakichkolwiek  problemów możemy opierać się tylko na zeznaniach świadków. Dlatego oddając samochód do naprawy warto zadbać o formalności.

W renomowanych zakładach standardem jest wypełnienie specjalnej karty. Określa się w niej co w aucie jest uszkodzone, co jest przedmiotem naprawy. Zaznacza się też wszelkiego rodzaju usterki, w tym mechaniczne. Wszystko po to, by w przypadku wątpliwości mieć lepsze formalne podstawy do dochodzenia swoich roszczeń. 

- stwierdził ekspert.

Wyjaśnił też, jak uniknąć nieoczekiwanych kosztów naprawy

Szanujący się mechanik powinien przedstawić swojemu klientowi kosztorys. Powinny być w nim ujęte nazwy i koszty części. Oczywiście, że w trakcie naprawy na jaw mogą wyjść jakieś inne usterki w samochodzie. Wtedy kosztorys powinien być zaktualizowany.

- wyjaśnił Ryszard Tchorz. 

Czujesz się oszukany przez mechanika? Co robić?

Klienci warsztatów samochodowych zapominają, że zawsze mają prawo do gwarancji i rękojmi. W przypadku naprawy, która nie spełnia ich oczekiwań mają prawo do złożenia reklamacji. 

Konsument może zażądać od mechanika, by wywiązał się z umowy czyli np. poprawił to, co nie do końca jest dobrze zrobione. 

Spór z mechanikiem? Tego nigdy nie rób

Poszkodowani przez zakłady mechaniczne często popełniają pewien błąd. Dokonują naprawy gdzie indziej, a potem wracają do mechanika z rachunkiem żądając zwrotu pieniędzy. Nie można tak postępować. Należy wezwać zakład, który obwiniamy, o usunięcie wad związanych z naprawą. 

Jak napisać reklamację?

Jeśli jesteśmy niezadowoleni z naprawy musimy skierować do warsztatu reklamację. Warto to zrobić listem poleconym lub złożyć osobiście za pokwitowaniem na kopii. W piśmie musimy wskazać nasze roszczenie: dlaczego w naszej ocenie naprawa nie została dokonana właściwie, czy żądamy usunięcia wad, obniżenia ceny, czy wypowiadamy umowę. Wpisujmy konkretne informacje: daty, ceny, ustalenia, żądania. 

Mechanik ma na rozpatrzenie reklamacji 30 dni. 

Samo jej złożenie może pomóc. Mechanik musi się bowiem liczyć z tym, że w razie uchylania się od odpowiedzialności za źle wykonaną pracę wystąpimy na drogę sądową.

Ceny nie mogą być "z sufitu"

Mechanicy mogą oczywiście dowolnie wyceniać swoją pracę, jednak nie mogą żądać sum nieodzwierciedlających faktycznie poniesionych kosztów. Jeśli zatem średnia cena za wymianę danego układu w samochodzie wynosi np. 1000 zł, a mechanik np. już po naprawie chce od nas 3500 zł, możemy zażądać obniżenia ceny. 

Czytaj też: Zmiany w rozliczaniu odszkodowania za rozbity samochód możliwe w tym roku. Warsztaty protestują

Traktuj sąd jako ostateczność

Wszelkie spory z zakładem mechanicznym warto rozwiązywać polubownie. Bez emocji, które w tego typu sytuacjach są złym doradcą. 

Rozwiązanie problemów z zakładami mechanicznymi rozbijają się o dwie kwestie. Po pierwsze o pieniądze, po drugie o determinację obu stron. Spór najlepiej rozwiązać polubownie. Inaczej może nas czekać długa batalia sądowa. Warto pamiętać, że jej wyniku nigdy nie możemy być pewni. Środowisko biegłych jest dość hermetyczne. Wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, kiedy sprawa w zasadzie "wygrana" dzięki miażdżącej opinii eksperta grzęzła w sądzie na długie miesiące lub lata. 

- stwierdził Ryszard Tchorz wyjaśniając, żeby drogę sądową traktować jako ostateczność. 

Więcej o:
Komentarze (45)
Mechanik cię oszukał? Wykonał naprawę nierzetelnie? Poznaj swoje prawa
Zaloguj się
  • soap2

    Oceniono 11 razy 9

    "Naprawiasz auto? Poproś o kosztorys i opis stanu pojazdu. Na piśmie"
    To bym chyba nigdzie auta do naprawy nie oddał.

  • pawel_vogel

    Oceniono 10 razy 6

    Gdy byłem młody, jeździłem starymi szrotami które wymagały napraw lub wymian co kilka tysięcy kilometrów. Były to benzyniaki jak też kopciuchy. Ojciec zawsze kazał mi naprawiać samemu auto, a dopiero jeśli się nie dało dokładał mi do naprawy w warsztacie - choć też wysyłał mnie tam aby stał przy naprawianym aucie i się pytał. Zasada była taka, że im lepszy był mechanik tym chętniej dzielił się ze mną różnymi ciekawostkami o silniku czy zawieszeniu.
    Później było mnie stać już na nowe auto (w kredytach) i odpuściłem sobie na wiele lat samodzielne naprawy, sprzyjał temu również skok technologiczny.
    Nadszedł jednak moment w którym naprawy gwarancyjne w ASO (w moim przypadku VW, toyota, suzuki) zaczęły mieć co raz bardziej enigmatyczny zakres, co niestety odbijało się znacząco na moim portfelu. Zacząłem się zatem 'przyglądać' wskazywanym usterkom i ze zdumieniem odkryłem, że w ASO mnie po prostu rżną.
    Wróciłem do samodzielnych napraw. Kupiłem sobie dobre oprogramowanie OBD, skompletowałem dosłownie po sztuce dobre(!) narzędzia dla każdej z napraw. W tej chwili po kilku latach jestem w stanie wykonać większość standardowych wymian części (czujniki <- komputer, zawieszenie) czy płynów eksploatacyjnych w swoim garażu. I nie słyszę już: "Na pewno olej został wymieniony, nie wiem dlaczego jest taki czarny", lub "Musi pan jeszcze wymienić tarcze, to będzie tylko 1700zł".
    Samo podjęcie ścieżki prawnej z warsztatem może ciągnąć się latami - są bezkarni.

    Zachęcam wszystkich do dzielenia się w internecie na forach wymianą doświadczeń, z objawów usterek jak też sposobów ich naprawy. Nie wierzę już w rzetelne opinie o mechanikach - moje wpisy były np. usuwane w znanym serwisie. Razem jesteśmy w stanie spokojnie pokonać tą śmieszną mafijkę złodziejaszków/podmieniaczy naszych części, czujników z naszych samochodów którzy wyłudzają od nas po te 50 czy 100zł za podmienioną na starą część - przymykamy oko, mówimy trudno a oni mają kilku takich klientów dziennie naciągniętych.

    ps. pozdrawiam oczywiście te wspaniałe rzetelne i uczciwe warsztaty, bo uogólnienie byłoby z mojej strony na pewno krzywdzące.

  • japka_putina

    Oceniono 4 razy 4

    Dużo większym problemem od oszustw jest zwykła niekompetencja - zarówno mechaników, jak i ekspertów, którym nierzadko daleko do zjedzenia wszystkich, a czasami jakichkolwiek rozumów. Z dawnych czasów pamiętam biegłego sądowego z dziedziny lakiernictwa, który przed sądem oświadczył, że studiował lakiernictwo samochodowe na Uniwersytecie Warszawskim. Mechanik, jeśli tylko chce, może naciąć klienta na tyle sposobów, że strach się bać, ale nie jest w jego interesie awanturowanie się z klientem i rozpatrywanie jego reklamacji, najmowanie prawnika itp. Jeśli oszuka, to tak, że nieświadomy klient będzie jmu wdzięczny za pomoc.

  • matteo789

    Oceniono 6 razy 4

    A ja dwa razy zlecalem mechanikom, raz w niemczech a raz w Polsce wymiane prawego wahacza. Za kazdym razem mi wymieniali lewy, tlumaczac ze z prawej strony to trzeszczy kolumna mcPersona. Az wkoncu sie kolo urwalo i Adac auto zwozil z Francji do polski. Ewidentnie uszkodzony byl wahacz prawy po uderzeniu w kraweznik. Urwalo sie przy 50 kph. Na gladkiej drodze. Gdyby sie urwalo przy 190 juz bym nic nie pisal. Czy moge dochodzic przed sadem usilowania zabojstwa przez mechanikow?

  • 21252c3

    Oceniono 3 razy 3

    Radzę omijać szerokim łukiem warsztat Norauto w Szczecinie.

  • rattus-rattus

    Oceniono 4 razy 2

    Jak oddajesz auto do warsztatu który daje kosztorys na piśmie i jeszcze fotografuje samochód podczas przyjęcia to należy się liczyć z wyższą ceną usługi (czasem nawet znacznie wyższą). Klient ma możliwość wyboru.

  • jan.go

    Oceniono 4 razy 2

    Identyczne sytuacje macie przy zakupie auta I sprzedawca i wytwórca ( renomowany koncern ) będzie to załatwiał na zasadzie spychologii Czasami nie do końca dzieje sie to z winy mechanika Samochody tak sie skomplikowały że diagnoza przestała być oczywista Do tego producenci tak poupychali osprzęt że demontaż stał sie dużym czynnikiem ryzyka Do tego niechlujnie zaprojektowane mocowania , nawet w Bentleyu , i mamy to co mamy To jest nasz jednorazowy świat

  • topjar

    Oceniono 1 raz 1

    kosztorys?to chyba tylko w ASO.
    Większość samochodów w Polsce mediana ma wartość 5k a zapukanie do ASO to jest 2K
    minimum, za głupie dorobienie kluczyka potrafią wsiąść 1K, złodziej z przedmieścia za 250pln zrobi to samo.

  • rizzy

    Oceniono 1 raz 1

    Tylko biedaki jeżdżą starymi szrotami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX