Ile kosztuje utrzymanie państwa? W 2017 r. każdy Polak "zapłacił" prawie 21,5 tys. zł

Jakie są priorytety państwa? Gdzie pieniądze płyną najszerszym łukiem? W kampanii wyborczej te pytania padną jeszcze wiele razy. Przypominamy "rachunek od państwa" za 2017 rok, wyliczony przez Forum Obywatelskiego Rozwoju. Wydatki państwa na jednego mieszkańca Polski wyniosły wówczas niemal 21,5 tys. zł w skali roku.

Obietnice, które już usłyszeliśmy na konwencji PiS w sobotę czy wcześniej na konwencji "Wiosny" Roberta Biedronia, a także z pewnością jeszcze poznamy w trakcie kampanii wyborczych, zawsze rodzą pytania o to, na co państwo wydaje najwięcej pieniędzy, a na co wydawać powinno. Jakie są priorytety wydatkowe rządu, dlaczego środki idą akurat np. na dodatkowe świadczenia dla rodziców czy emerytów, a nie na podwyżki dla nauczycieli.

Czytaj też: Obietnice PiS kosztują tyle, co roczny budżet wojska. Ekonomiści podliczają "Piątkę Kaczyńskiego"

Z tej okazji i przyczyny przypominamy "Rachunek od państwa", który co roku "wystawia" Forum Obywatelskiego Rozwoju. To wykaz tego, ile w przeliczeniu na jednego mieszkańca kosztuje działalność państwa - wojsko, ochrona zdrowia, utrzymanie administracji, realizacja programów socjalnych, utrzymanie sfery budżetowej, emerytury itd.

Najnowszy rachunek jest za rok 2017, na rachunek za 2018 r. musimy poczekać jeszcze około dwa miesiące. Niemniej nawet wyliczenia za 2017 r. i tak dobrze oddają skalę wydatków - te nie zmieniają się zwykle diametralnie. Każdy może sam ocenić, czy tak sobie wyobrażał "rachunek od państwa" i wysokość kwot w nim zawartych.

Rachunek od państwa 2017Rachunek od państwa 2017 FOR


W 2017 r. "rachunek" roczny dla każdego mieszkańca Polski wyniósł blisko 21,5 tys. zł. Największe pozycje w rachunku, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, to:

  • Emerytury i renty - 6516 zł
  • Edukacja - 2324
  • Opieka zdrowotna - 2310 zł
  • Pomoc społeczna - 1902 zł (w tym 619 zł na program „Rodzina 500+”)
  • Transport - 1753 zł
  • Wojsko, policja, więzienia, sądy - 1456 zł
  • Administracja - 1076 zł
  • Odsetki od długu publicznego - 804 zł

A co kryje się w rachunku pod kategorią "inne", wycenioną aż na 1925 zł w 2017 r.? W skrócie - to wszystko to, czego nie udało się FOR przyporządkować do innych grup wydatków.

Cały sektor finansów publicznych obejmuje ponad 61 tysięcy instytucji. Należą do niego liczne szkoły, uczelnie, szpitale, ale także podmioty, takie jak zarządy cmentarzy komunalnych, parki miejskie czy studia filmowe "TOR", "ZEBRA", "KADR". Ze względu na brak możliwości pozyskania danych dla wszystkich 61 tysięcy podmiotów oraz skorygowania przepływów między nimi Rachunek od Państwa zawiera pozycję bilansującą - "inne"

- tłumaczy FOR.

"Rachunek" za 2017 r. był o ponad 1 tys. zł wyższy niż ten za 2016 r. Wówczas widniała na nim ok. 20,2 tys. zł. W 2015 r. rachunek też przekraczał 20 tys. zł (20,1 tys.), rok wcześniej 19,4 tys. zł, a w latach 2012-2013 ok. 18,3 tys. zł.

"Ograniczymy biurokrację i pieniądze będą"? Bujda

Ciekawostką z "Rachunku od państwa" za 2017 r. jest konstatacja, że wydatki na administrację stanowią tylko około 5 proc. wydatków państwa.

Tymczasem badanie przeprowadzone w kwietniu 2016 roku na zlecenie FOR pokazało, że ponad 1/4 ankietowanych uważa, że wydatki na administrację stanowią największą część wydatków państwa. Ta nieświadomość wyborców jest nadużywana przez polityków, którzy chętnie obiecują wzrost wydatków na emerytury czy służbę zdrowia, a jako finansowanie nierealnie wskazują zupełnie nieproporcjonalne oszczędności w wydatkach na administrację

- komentuje FOR.

Więcej o:
Komentarze (69)
Ile kosztuje utrzymanie państwa? W 2017 r. każdy Polak 'zapłacił' prawie 21,5 tys. zł
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 18 razy 16

    Rozumiem że to co jest do ukradzenia kryje się pod nienazwaną wprost pozycją "Inne" ...

  • jego-wysokosc

    Oceniono 14 razy 12

    Statystyczny Polak płaci na dojną zmianę 21,5 tysiąca! No nieźle. W praktyce oznacza to, że ci którzy zaprdlają płacą dwa razy tyle. Więc co tam. Dołożymy tysiąc plus, a co tam! Niech się cieszy gawiedź, skoro uważa że pieniądze rosną na drzewie. Niech nam zrobią drugą Grecję.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 8 razy 8

    Zamiast na edukację i informatyzacje wszystko idzie na przelew!
    Ciekawe dlaczego piszą "inne" skoro i tak wiadomo że to koszt utrzymywania tysięcy klechów i ich instytucji, pensji i danin

  • justas32

    Oceniono 8 razy 8

    To najciekawsze dane jakie od dawna czytałem. Ciekawi mnie tylko co się kryje pod drugą najwyższą (!) pozycją budżetu nazwaną enigmatycznie "Inne" ...

  • baby1

    Oceniono 6 razy 6

    Emerytury ze z ZUS, to spłata zadłużenia państwa względem obywateli, którzy pożyczali państwu pieniądze płacąc składki, więc tak naprawdę jest to spłata długu publicznego. Gdyby ZUS pełnił prawidłowo swą rolę, to nie byłoby tego składnika w wydatkach. Składki NFZ i PIT emerytów to tak jakbym przekładał pieniądze z jednej kieszeni do drugiej.
    Przerażające w tym zestawieniu jest to, że na pomoc społeczną (w tym 500+) wydaje się prawie tyle samo co na służbę zdrowia, a więcej niż na przedszkola i szkoły . Pomoc społeczna co powinna być marginesem w wydatkach, a jest jedną z najważniejszych pozycji w budżecie.

  • mybox

    Oceniono 8 razy 6

    Czyli do każdego kto zarabia "średnią" czyli 5275 zł (grudzień 2018) trzeba zapożyczyć się 3095 zł rocznie by Państwo funkcjonowało!

  • mondrian4

    Oceniono 7 razy 5

    Głupszego narodu ze świecą szukać. POlak chciałby niższych podatków,lepszej służby zdrowia, pińcet+ i trzynastkę co roku. NIe wie jednak że pieniądz wbrew jego przekonaniom nie powstaje w drukarni tylko jest ekwiwalentem wykonanej pracy. Nie można go ot tak sobie dodrukowac w masowym wymiarze. Żeby sfinansować socjal przy obniżonych podatkach trzeba niedobór wydatkowy pozyczyć. Na rynku.
    I w poniedziałek mieliśmy doskonałą sytuację obrazująca co się dzieje gdy państwo chce pożyczyć więcej niż się ktokolwiek spodziewał. Wyszedł kurdupel na scenę i krzyknął 'pińcet na każde dziecko". I co się wtedy dzieje? Świat dochodzi do wniosku że ten pan będzie potrzebował wiecej pieniedzy nich dotychczas - dlatego w poniedzialek świat zaczął wyprzedawać polskie obligacje bo nie chce papierów osoby która a) staje się podejrzana co do przyszłej wypłacalnosci b) potrzebuje więcej pieniedzy więc z nozem na gardle gotowa więcej za ta pożyczkę zapłacić bo zwiększy podaż tych obligacji (zadłuzy się jeszcze bardziej niż dotychczas) . W efekcie polskie obligacje zyskały jakieś 15 pkt bazowych na rentownosciach - czyli gwałtownie potaniały.
    Potem inwestor z Tokio mysli sobie - zaraz zaraz... Przeciez te pieniądze które ode mnie pożyczy wyleja się na rynek. Co prawda napędzi to konsumpcję i pkb, ale wzrosnie przeciez inflacja, bułek więcej się nie kupi niż trzeba więc te pieniądze pojda na towary importowane i będa utrzymywać miejsca pracy w Korei, Niemczech czy Czechach (samochody) wiec bilans handlowy i reszta wskaźników importozależnych zacznie się pogarszać więc pożyczanie pieniędzy takiemu panstwu to ryzyko bo waluta zacznie się osłabiać bo kraj na dluższą metę przestanie sie rozwijac. I tu kolejna cegiełka do przeceny polskiego dlugu
    I teraz trzecia cegiełka problemu z polskim długiem . Glapinski jak pijany płotu trzyma sie niskich stóp. Po części ma rację, ale bedzie musiał kiedyś skapitulowac dokładnie tak jak skapitulowali Rumuni, Czesi a teraz kapitulują Węgrzy. Co prawda ta zgraja banksterów skłonna tolerowac inflację 4% bez ruszania stóp przy lokatach 1% drenujac oszczędnosci, ale w końcu kiedyś skapituluje. Wzrost inflacji na skutek wylania rzeki darmowych pieniędzy z długu, przecena polskich obligacji zmusi w końcu dopodwyzek stóp. I to w czasie gdy wydrenowanie i tak już marnych oszczędnosci Polaków przybierze niebezpieczne rozmiary. W efekcie zapłaczą najpierw ciułacze, właściciele obligacji, potem kredytobiorcy a na końcu ich dzieci za 15 lat kiedy przyjdzie do spłacania tych obligacji i utrzymywanie armii emerytów bez żadnych oszczędności. Grecja zaczęła zadłużać sie w 1992r i w ciągu kilkulat doszła do poziomu 100% długu do pkb. POlska niby ma ogranicznik w konstytucji, ale rzady PIS udowodniły że ten dokument to tylko radosna twórczośc przy kawie i ciasteczkach.
    Kochane dzieci - pamietajcie o tym jak przyjdzie wam za 10-15 lat ponosić konsekwencje głupoty człowieka któremu zamarzyło się zostać zbawca narodu. Nie mam jednak złudzeń ze ten durny naród będzie go wspominał jak Gierka, ktory zadłużył kraj tak ze po 10 latach zostal tylko ocet na półkach, ale dobry pan byl z niego. Amen

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX