Brexit. Plotki, groźby i wyjątkowe spotkanie rządu. "The Sun": "Czas się skończył, Theresa"

Brexit ustawia kolejny tydzień w europejskiej polityce. Po kryzysowych weekendowych rozmowach w posiadłości Theresy May, dziś nadzwyczajne posiedzenie rządu. Według brytyjskich mediów, ministrowie prowadzą otwartą wojnę w sprawie strategii rozwiązania brexitowego impasu.

Theresa May przeżywa upokorzenie za upokorzeniem. Po porażkach w parlamencie, uderzają w nią ministrowie jej własnego rządu, planując swoisty "zamach stanu" i pozbawienie jej stanowiska. Tak ma w każdym razie wynikać z doniesień, które w weekend przetoczyły się przez brytyjskie media. Wprawdzie potencjalni następcy pani premier oficjalnie okazali jej wsparcie, ale to nie uciszyło wezwań do dymisji.

"Czas się skończył, Theresa"

"The Sun" w poniedziałkowym wydaniu na pierwszej stronie zamieścił odredakcyjny artykuł z tytułem "Czas się skończył, Theresa" ("Time's up, Theresa"). Pojawia się w nim wezwanie do tego, by premier jeszcze dziś ogłosiła, że poda się do dymisji, jak tylko jej umowa w sprawie brexitu zostanie zatwierdzona, a Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej.

Dziennikarz "The Sun" Tom Newton Dunn podkreśla, że rząd nigdy nie spotyka się na posiedzeniu w poniedziałkowe poranki, co ma podkreślać powagę sytuacji.

Theresa May zwołała obrady rządu na godzinę 10:00 czasu lokalnego (11:00 w Polsce). Ma na nich zaprezentować ministrom strategię dotyczącą głosowań w Izbie Gmin w sprawie opcji brexitu. Na tym spotkaniu może też usłyszeć wezwania do określenia terminu swojej rezygnacji ze stanowiska - podają brytyjskie media. Pojawiają się doniesienia, że taki krok - czyli zapowiedź dymisji - mógłby pomóc w przepchnięciu przez parlament porozumienia ws. warunków wyjścia z UE, które parlament w głosowaniach odrzucił już dwa razy.

Zobacz też: Wściekła May z długim nosem. Przeciwnicy brexitu na ulicach domagają się pozostania w Unii

"Otwarta wojna" rządu z posłami ws. brexitu

Theresa May traci poparcie z każdym dniem. Nie pomógł ubiegłotygodniowy szczyt Unii Europejskiej, deklaracja przesunięcia brexitu z 29 marca i obwinienie posłów za problemy.

Jak pisze "The Independent", ministrowie rządu May "toczą otwartą wojnę" i grożą parlamentarzystom ryzykiem zwołania wyborów, jeśli Izba Gmin przeciwstawi się brexitowym planom premier.

W niedzielę Theresa May zaprosiła do swojej rezydencji w Chequers kilku swoich głównych przeciwników, twardych brexitowców z Izby Gmin, w tym Borisa Johnsona. Według doniesień, miała od nich usłyszeć, że jeśli chce, by posłowie wreszcie zatwierdzili jej umowę z UE, musi podać datę swojej rezygnacji.

Dziś brytyjscy posłowie mają dziś debatować nad tym, co dalej zrobić z brexitem. Ich poprawki nie są prawnie wiążące dla rządu, ale zwiększają nacisk polityczny na May. Możliwości jest kilka, w tym "miękki brexit", zwany opcją norweską, czyli wyjście z UE z pozostaniem w unii celnej, odwołanie rozwodu Londynu z Brukselą, przejęcie kontroli nad procesem wyjścia przez parlament czy drugie referendum.

Co ciekawe, opcji kolejnego referendum nie wyklucza jeden z ważniejszych ministrów rządu Theresy May. Philip Hammond, obecnie kanclerz skarbu, powiedział telewizji Sky News, że "jest to spójna propozycja i zasługuje na rozważenie wraz z innymi propozycjami".

Więcej o:
Komentarze (33)
Brexit. Plotki, groźby i wyjątkowe spotkanie rządu. "The Sun": "Czas się skończył, Theresa"
Zaloguj się
  • 12reyez

    Oceniono 11 razy 11

    Na pewno wpadną na jakiś świetny pomysł, przecież prawie trzy lata nad tym myśleli:)

  • japka_putina

    Oceniono 13 razy 9

    Tereska to taka krzyżówka Kopacz z Szydło. Wszystkie trzy beznadziejne do bólu.

  • ltte

    Oceniono 11 razy 9

    W Polsce zmieniają zasady, prawo w ciągu jednej nocy. W UK zmienili w jedno popołudnie. W jedno popołudnie zmienili datę, ustawioną 2 lata temu. Welcome to Poland :-(

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 5 razy 5

    Odwołanie May tylko pogłębi chaos i całkowity paraliż decyzyjny.

    Takie gierki personalne to próba przeprowadzenia przez skrajnych Brexitowców twardego Brexitu (który jest zakazany brytyjskim prawem) przez "przypadek", bo w wyniku paraliżu politycznego nikt nue będzie w stanie podjąć decyzji o wycofaniu art 50 lub o przyjęciu umowy wynegocjowanej przez May.

    A skoro nikt nie będzie w stanie podjąć i przeforsować takiej decyzji ze względu na paraliż decyzyjny, to nikt nie będzie winny złamania prawa i Brexitu bez umowy.

  • vontomke

    Oceniono 5 razy 5

    Muszą mieć kozła ofiarnego, przecież populiści nie mogą zrzucić odpowiedzialności na społeczeństwo. Jak już wypadną z UE za chwilę będą chcieli wrócić. Tak się kończy jak się dopuszcza populistów do władzy.

  • kiesier

    Oceniono 6 razy 4

    "United we stand, divided we fall." Tak kończą kraje które dały się podzielić.
    Dobrze by było żebyśmy wyciągnęli z tego wnioski.

  • fakie

    Oceniono 2 razy 2

    Będzie sobie mogła znowu pobiegać po polach pszenicy ;)

  • felicjan.dulski

    Oceniono 2 razy 2

    … Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
    Wódka w parku wypita albo zachód słońca,
    Lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic
    I nie stanie się nic - aż do końca.…

    Na razie to wszyscy próbują się nawzajem zwieść.

  • tumaxer

    Oceniono 1 raz 1

    "Według doniesień, miała od nich usłyszeć, że jeśli chce, by posłowie wreszcie zatwierdzili jej umowę z UE, musi podać datę swojej rezygnacji."
    Czyli "nie ważne czy wyjdziemy z Unii, i jak, ważne, żebyśmy się wcześniej dopchali do koryta".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX