Teresa Czerwińska wraca i mówi o obietnicach PiS. "Piątka Kaczyńskiego" kosztem deficytu

Teresa Czerwińska przerywa milczenie i przyznaje: na nadwyżki w budżecie państwa w tym roku raczej nie ma co liczyć, deficyt będzie rosnąć. Mówi o szukaniu pieniędzy na nowe obietnice PiS i prostuje pogłoski o swojej rzekomej dymisji.

Minister finansów Teresa Czerwińska wróciła do pracy, ostatnie dni spędziła na zwolnieniu lekarskim. Był to okres tuż po ogłoszeniu przez rząd PiS tzw. "piątki Kaczyńskiego", czyli pakietu nowych obietnic PiS. Minister nie wypowiadała się na temat ich finansowania, co podsycało doniesienia niektórych mediów, że program nie był z nią konsultowany, a sama minister rozważa złożenie dymisji, mimo zaprzeczeń ze strony rządu.

Czerwińska: pogłoski o dymisji przesadzone

W poniedziałek Teresa Czerwińska wreszcie przemówiła i odniosła do sprawy. "Pogłoski o mojej dymisji są mocno przesadzone" - zacytował jej wypowiedź z konferencji na Uniwersytecie Warszawskim Bartek Godusławski, dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej".

Jak podaje IAR, minister była pytana przez dziennikarzy o to, czy rozważała dymisję ze stanowiska. Nie zdementowała jednak wprost doniesień na ten temat. - Wszystko co było do powiedzenia, jest powiedziane. Pan premier zabrał głos, w związku z tym rozumiem, temat jest zamknięty - powiedziała.

O tym, że Teresa Czerwińska miała się podać do dymisji, której premier Mateusz Morawiecki nie przyjął, pisał w ubiegłym tygodniu portal wpolityce.pl. Doniesienia te zdementował rzecznik rządu, w miniony piątek premier Morawiecki mówił o nich, że to "burza w szklance wody". Z kolei dziś "Rzeczpospolita" doniosła, że Czerwińska ma rozważać złożenie dymisji "w najbliższych dniach". Jeszcze rano zaprzeczył temu szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Koniec z nadwyżkami, deficyt budżetu wzrośnie

Z relacji dziennikarza "Dziennika Gazety Prawnej" wynika też, że szefowa resortu finansów mówiła o szukaniu pieniędzy na "piątkę Kaczyńskiego" - "zarówno po stronie dochodowej, jak i wydatkowej" budżetu. Sam budżet nie będzie już jednak w tak komfortowej sytuacji jak w ubiegłym roku, kiedy deficyt sięgnął zaledwie jednej czwartej planowanego i wyniósł 10,4 mld zł. Tak stało się dopiero po grudniu, bo jeszcze po listopadzie mieliśmy rekordową nadwyżkę.

W tym roku na tak dobre dane nie ma jednak co liczyć. Po dwóch pierwszych miesiącach kasa państwa jest 800 mln zł na minusie. I tak zapewne zostanie. Jak mówiła dziś minister Czerwińska, deficyt budżetowy w tym roku będzie stopniowo rosnąć i nadwyżki w kolejnych kwartałach raczej nie zobaczymy.

To m.in. dlatego, że szczyt koniunktury w gospodarce mamy za sobą (choć nadal PKB ma rosnąć w bardzo solidnym tempie, a po ostatnich danych z gospodarki ekonomiści podnoszą prognozy), podatki też coraz trudniej będzie ściągać w takim tempie, jak w ostatnich dwóch latach. W projekcie budżetu na ten rok zapisanych jest 28,5 mld zł deficytu.

Obrona wskaźnika

Jest jednak jeszcze jeden wskaźnik, który mocno polityków w ostatnich dniach zajmuje. To deficyt sektora finansów publicznych, pojęcie szersze od deficytu budżetu państwa, bo obejmuje także ZUS oraz budżety samorządów. Otóż ten deficyt w ostatnich latach spadał - w tym roku ma wynieść 1,7 proc. PKB. Kluczowa tutaj jest granica 3 proc. PKB. To dla UE próg ostrzegawczy, przekroczenie go oznacza wejście państwa w tzw. procedurę nadmiernego deficytu - specjalny nadzór nad finansami danego państwa. Polska była objęta procedurą nadmiernego deficytu w latach 2009-2015. Nie chcemy do niej wracać, bo to obniża wiarygodność finansową rządu i może sprawić, że koszt pożyczania pieniędzy na rynku wzrośnie. W przyszłym roku możemy jednak znaleźć się blisko tej granicy.

Czytaj też: Ekonomiści o "mapie drogowej" obietnic PiS: pieniądze się znajdą, ale deficyt wzrośnie [ANALIZA]

Według wcześniejszych doniesień prasowych, minister Czerwińska miała ostrzegać kolegów z rządu przed wzrostem deficytu finansów publicznych w okolice 3 proc. Teraz mówi, że "zrobi wszystko", by ten próg nie został przekroczony. Co ciekawe, wygląda na to, że także premier zaczął zajmować bardziej ostrożne stanowisko. Mateusz Morawiecki w weekend przyznał, że deficyt sektora finansów publicznych wzrośnie do "2 proc., może nawet 3 proc. PKB", ale też że jego rząd będzie starać się nie przekroczyć tej górnej granicy.

Więcej o:
Komentarze (272)
Teresa Czerwińska wraca, mówi o "piątce Kaczyńskiego". "Deficyt w tym roku będzie wzrastał"
Zaloguj się
  • punter

    Oceniono 95 razy 79

    Na miejscu PO-KO to zastanowiłbym się czy warto w 2019 wygrywać wybory.
    W 2020 budżet "padnie" w sensie niemożności dalszej realizacji wydatków bez nakręcania spirali zadłużenia.
    W 2020 trzeba będzie w końcu skokowo podnieść ceny prądu.
    Do 2020 na pewno każdą ustawę PO-KO vetował albo odsyłał do Przygłupskiej będzie "niezależny" prezydent Du.a. więc i tak żadnej "odkręcającej" zmiany ustrojowej PO-KO nie przeprowadzi.
    Osobiście pozwoliłbym PiSowi zeżreć tę żabę ...

  • norbertrabarbar

    Oceniono 61 razy 53

    Rozumiem, że zaczęło się od nadwyżki budżetowej po poprzednikach, którą rozdano, aż zabrakło pieniędzy.

  • a.ba

    Oceniono 42 razy 38

    No to cienko widzę podwyżki dla nauczycieli.
    Milicjanci (policjanci) dostali, pierwsze dziecko dostało a dla belfrów zabrakło. Spóźnili się ze strajkiem. Trzeba było od razu po milicjantach startować a tak juz kasa rozdana do dna.

  • stemp10

    Oceniono 39 razy 37

    Przejmowanie rządów po PIS to samobójstwo. Tej spirali nie da się już odkręcić

  • miniorek

    Oceniono 36 razy 34

    Za chwilę będzie krzyk, że niedobra Bruksela nie chce pomóc. ONI będą winni, nie Kaczka & Spółka która do tego wszystkiego doprowadziła.

  • usz_misiatek

    Oceniono 34 razy 32

    Czyli przezeramy wszystko do upadlego. Po nich chocby potop.
    Grunt, zeby wybrali nas znowu do koryta, niewazne jakim kosztem.
    Glosuj, durny suwerenie, i zryj, bo sie sciemnia.

  • pollion1

    Oceniono 31 razy 29

    Skończyła się ciepła woda w kranie Tuska... ,to ta polska w ruinie posiadała oszczędności a dalej ekonomia ciemniaków z PIS byłych działaczy z PZPR i „Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą”. ,bo nam się należało ..... rzeczywistość skrzeczy Gierek się dupą śmieje

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX