Strajk nauczycieli. O jakie podwyżki toczy się walka? Dużo niższe niż mityczne 1000 zł [LICZYMY]

Jakich podwyżek oczekują nauczyciele? Sporo w przestrzeni publicznej mówi się o wzroście płac o 30 proc., bardzo często pojawia się też kwota 1000 zł podwyżki. Warto jednak dokładnie wytłumaczyć, jak to wszystko ma być liczone. Bo tak naprawdę np. w przypadku nauczycieli stażystów walka toczy się raptem o dodatkowe 250 zł na rękę.

Niezależnie, czy ktoś popiera strajk nauczycieli czy nie - każdemu należy się rzetelna wiedza dotycząca tego, jakie podwyżki są przez pedagogów oczekiwane. W dyskusjach często pojawiają się kwoty 1000 zł czy - po obniżeniu oczekiwań związkowców - np. 720-730 zł dla nauczyciela stażysty czy 990 zł dla nauczyciela dyplomowanego. Te wszystkie kwoty mogą być nieco mylące. Chcemy więc pokazać, co kryje się za oczekiwaniami nauczycieli. Czy są to kwoty wysokie czy niskie, czy należą się nauczycielom czy nie - to już pozostawiamy do oceny każdego z osobna.

Zarobki na koniec 2018 r.

Na początek - oto, ile wynosiły wynagrodzenia nauczycieli na koniec 2018 r. Te kwoty są kluczowe, żeby zrozumieć plan podwyżek ustalony przez rząd oraz to, czego oczekują nauczyciele.

Na koniec 2018 r. minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli (czyli najniższa "goła" pensja, jaką otrzymywali nauczyciele - a większość dostawała właśnie tyle) wynosiła:

  • Nauczyciel stażysta – 2417 zł brutto (1751 zł "na rękę")

  • Nauczyciel kontraktowy – 2487 zł brutto (1799 zł "na rękę")

  • Nauczyciel mianowany – 2824 zł brutto ( 2035 zł "na rękę")

  • Nauczyciel dyplomowany – 3317 zł brutto (2378 zł "na rękę")

Poniżej podajemy też średnie wynagrodzenia nauczycieli na koniec 2018 r. Lubi się nimi posługiwać rząd czy MEN, natomiast ZNP nazywa te kwoty "wirtualnymi", tłumacząc, że są zawyżone, bo zawierają się w nich także takie dodatki dla nauczycieli, które nie każdemu albo nie zawsze przysługują.

Ta kwota to nie jest średnia znana z lekcji matematyki, tylko konstrukcja prawna potrzebna do rozliczania się samorządów z Ministerstwem Finansów i MEN z subwencji oświatowej. Do tej średniej są wliczane wszystkie możliwe dodatki, jakie w całej swojej karierze zawodowej może otrzymać nauczyciel, łącznie z odprawą emerytalną i nagrodą jubileuszową np. za 20 czy 30 lat pracy. Do tej średniej pokazywanej przez MEN są też liczone dodatki np. za godziny ponadwymiarowe czy za pracę w porze nocnej, nawet jeśli nauczyciel takiej pracy nie wykonuje

- tłumaczy w rozmowie z next.gazeta.pl Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP. I dodaje, że dane MEN o średnich wynagrodzeniach działają na nauczycieli "jak płachta na byka".

Pani minister pokazuje np., że średnie wynagrodzenie wynosi 5600 zł, a tymczasem nauczyciel dostaje 2600 zł. Podstawą pensji nauczycieli w całym kraju są wynagrodzenia zasadnicze. Do nich trzeba doliczyć ok. 10-20 proc. w formie dodatków, np. za wychowawstwo, dodatek stażowy, dodatek motywacyjny - w różnej wysokości zależnie od samorządu

- mówi Kaszulanis.

Ale dla absolutnie pełnego obrazu sytuacji podajemy ile wynosiło podawane przez MEN wynagrodzenie średnie na koniec 2018 r.

  • Nauczyciel stażysta – 2900 zł brutto (2087 zł "na rękę")

  • Nauczyciel kontraktowy – 3219 zł brutto (2310 zł "na rękę")

  • Nauczyciel mianowany – 4176 zł brutto (2976 zł "na rękę")

  • Nauczyciel dyplomowany – 5336 zł brutto (3784 zł "na rękę")

Jak nietrudno policzyć, tak stawiając sprawę średnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty jest wyższe od zasadniczego o 20 proc., a u nauczyciela dyplomowanego aż o 60 proc. To spory rozdźwięk wobec danych podawanych przez nauczycieli.

Co dostali i mają dostać nauczyciele?

Od 1 stycznia 2019 r. nauczyciele otrzymali 5-procentowe podwyżki. Od tego momentu do dziś wynagrodzenia nauczycieli są na następującym poziomie (poza wynagrodzeniem zasadniczym podajemy też średnie dla pełnego oglądu sytuacji - choć tak jak pisaliśmy, do tych kwot średnich warto podchodzić z rezerwą):

  • Nauczyciel stażysta – zasadnicze 2538 zł brutto (1835 zł "na rękę"), średnie 3045 zł brutto (2188 zł "na rękę")

  • Nauczyciel kontraktowy – zasadnicze 2611 zł brutto (1885 zł "na rękę"), średnie 3380 zł brutto (2421 zł "na rękę")

  • Nauczyciel mianowany – zasadnicze 2965 zł brutto (2132 zł "na rękę"), średnie 4385 zł brutto (3121 zł "na rękę")

  • Nauczyciel dyplomowany – zasadnicze 3483 zł brutto (2493 zł "na rękę"), średnie 5603 zł brutto (3971 zł "na rękę")

Na mocy porozumienia MEN z Solidarnością z niedzieli 7 kwietnia, od 1 września 2019 r. pensje nauczycieli mają wzrosnąć o kolejne 10 proc. - licząc od wynagrodzeń na koniec 2018 r. (to ważne - nie od pensji od stycznia br.). Innymi słowy - łącznie od 1 września br., według obietnicy rządu, wynagrodzenia nauczycieli mają być o 15 proc. wyższe w porównaniu ze stanem na koniec 2018 r. Mają wynosić dokładnie tyle:

  • Nauczyciel stażysta – zasadnicze 2780 zł brutto (2003 zł "na rękę"), średnie 3335 zł brutto (2390 zł "na rękę")

  • Nauczyciel kontraktowy – zasadnicze 2860 zł brutto (2059 zł "na rękę"), średnie 3702 zł brutto (2646 zł "na rękę")

  • Nauczyciel mianowany – zasadnicze 3248 zł brutto (2329 zł "na rękę"), średnie 4803 zł brutto (3414 zł "na rękę")

  • Nauczyciel dyplomowany – zasadnicze 3815 zł brutto (2725 zł "na rękę"), średnie 6137 zł brutto (4343 zł "na rękę")

Czego chciał i chce ZNP i FZZ?

I teraz kluczowa sprawa. To, czego oczekiwał ZNP i FZZ na początku - czyli podwyżki 1000 zł dla każdego pracownika oświaty - odnosiło się do stanu na koniec 2018 r. To samo tyczy się drugiej, aktualnej propozycji związkowców - czyli podwyżek o 30 proc. Punktem odniesienia dla tych podwyżek również ma być stan wynagrodzeń na koniec 2018 r.

Innymi słowy - MEN podniósł pensje nauczycieli od 1 stycznia o 5 proc., a od 1 września ma je podnieść o kolejne 10 proc. Łącznie o 15 proc. ZNP i FZZ chciałyby podwyżek wyższych - po 15 proc. od stycznia i od września. Łącznie 30 proc.

A to prowadzi do ważnego wniosku. Skoro rząd dał podwyżki o 15 proc. (dokładnie - po części dał, po części obiecał, że da od września), a związkowcy oczekują 30 proc., to obecny strajk toczy się pod względem płacowym o te pozostałe 15 proc.

Być może spotkali się państwo z wyliczeniami, że po podwyżkach 30 proc. (według oczekiwań ZNP i FZZ) wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela stażysty wzrosłoby o 720-730 zł brutto, a nauczyciela dyplomowanego o ok. 990 zł brutto. Kluczowe jest jednak aby uświadomić sobie, że te kwoty podwyżek odnoszą się do stanu na koniec 2018 r. A rząd podwyżki w połowie tych kwot dał/obiecał. Strajk toczy się więc o drugą połowę – czyli np. ok. 363 zł brutto dla nauczyciela stażysty do blisko 500 zł dla nauczyciela dyplomowanego.

Oto, na jakim poziomie od września br. kształtowałyby się wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli, gdyby otrzymali oni podwyżki o tyle, ile oczekują. Dla klarowności dodajemy też, ile wtedy wynosiłoby wynagrodzenie średnie według metodologii wyliczeń MEN:

  • Nauczyciel stażysta – zasadnicze 3142 zł brutto (2255 zł "na rękę"), średnie 3769 zł brutto (2693 zł "na rękę")
  • Nauczyciel kontraktowy – zasadnicze 3233 zł brutto (2319 zł "na rękę"), średnie 4185 zł brutto (2982 zł "na rękę")
  • Nauczyciel mianowany – zasadnicze 3671 zł brutto (2625 zł "na rękę"), średnie 5429 zł brutto (3849 zł "na rękę")
  • Nauczyciel dyplomowany – zasadnicze 4312 zł brutto (3071 zł "na rękę"), średnie 6936 zł brutto (4899 zł "na rękę")

I jeszcze obrazowe porównanie tego, ile mają według obietnic rządu wynosić wynagrodzenia nauczyciela od września br., oraz tego, ile by wynosiły, gdyby rząd przystał na oczekiwania ZNP i FZZ (i strajkujących nauczycieli). Jak widać, strajk toczy się raptem o 250-350 zł netto podwyżki wynagrodzenia zasadniczego. 

.. wyliczenia: Mikołaj Fidziński; grafika: Marta Kondrusik; Gazeta.pl

Protest nie tylko o pieniądze

Tyle mówią liczby. Związki zawodowe i nauczyciele zwracają jednak uwagę, że w strajku nie chodzi tylko o pieniądze, ale także m.in. o żal wobec rządu i Ministerstwa Edukacji Narodowej o ignorowanie ich głosu w kwestii sposobu likwidacji gimnazjów i tworzenia nowej podstawy programowej, czy "zmielenie" blisko miliona podpisów pod petycją o referendum ws. likwidacji gimnazjów.

Magdalena Kaszulanis z ZNP tłumaczy, że ze względów prawnych strajk formalnie musi toczyć się o pieniądze, a nie może dotyczyć np. niezgody na reformę.

Aby zorganizować strajk, musimy działać w oparciu o ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Ta ustawa mówi, że spór można prowadzić z pracodawcą - czyli w przypadku nauczycieli z dyrektorem szkoły, a nie z MEN - w sprawach dotyczących warunków pracy i płacy. Stąd nie można zrobić strajku np. w sprawie reformy, odchudzenia podstaw programowych czy w sprawie godności - bo dziś nauczyciele mówią, że tak naprawdę jest to już kwestia godności. Postulat jest więc jeden i dotyczy on wzrostu wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli i innych pracowników

- mówi Kaszulanis.

Gdyby strona rządowa wykazała jakąkolwiek wolę porozumienia już na samym początku, i gdyby ta reforma była wprowadzana przy autentycznym współudziale nauczycieli i uczniów, to do strajku by nie doszło. Niestety, mszczą się lata 2016-2018, trzy lata systemowego i bardzo dobrze zaprogramowanego ignorowania głosu nauczycieli

- komentowała z kolei niedawno strajk w rozmowie z next.gazeta.pl Iga Kazimierczyk, nauczycielka i prezeska Fundacji Przestrzeń dla edukacji.

Więcej o:
Komentarze (233)
Strajk nauczycieli. O jakie podwyżki toczy się walka? Dużo niższe niż mityczne 1000 zł [LICZYMY]
Zaloguj się
  • bolek_i_jego_ozorek

    Oceniono 25 razy 11

    "Dużo niższe niż mityczne 1000 zł " pisze redaktor.
    A co na stronie ZNP
    „W nawiązaniu do ustaleń w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” z dnia 25 marca 2019 r., Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego informują o podtrzymaniu żądania zgłoszonego w ramach sporów zbiorowych wszczętych w styczniu i lutym 2019 r., tj. domagamy się wzrostu wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych oraz pracowników administracji i obsługi o 1000 złotych z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 r.”

  • niktwazny126

    Oceniono 24 razy 10

    Strajk prowadzony jest pod złym hasłem. Mówi się tylko o pieniądzach, napomyka tylko o innych oświatowych bolączkach. To nastawia źle społeczeństwo i od razu zaczyna się śpiewka o wakacjach, feriach, urlopach na ratowanie zdrowia. A nauczyciele chcą czegoś więcej niż tylko godnych wynagrodzeń. Chcą komfortu pracy- nie w pięciu placówkach chemik, nie religia z centrum edukacji, nie lekcje do 18,nie dla durnych testów co dwa tygodnie, nie dla idiotycznych podstaw programowych i podręczników, nie dla sterty papierów do zrobienia w domu, bo w szkole warunków nie ma. O tym mowi się w tle, cicho, a echo niesie tylko o pieniądzach.

  • alex2222

    Oceniono 29 razy 7

    Dlaczego"mityczne"?
    Cały czas,od kilku tygodni piszecie właśnie o tysiącu złotych podwyżki.
    Teraz twierdzicie,że to mit?

  • wladca_piaskownicy

    Oceniono 8 razy 6

    Posługujecie się danymi z pitow, nie jakieś średnie czy paski. Wtedy wyjdzie szydło z wora

  • morgenroth

    Oceniono 16 razy 6

    poparcie dla nauczycieli w społeczeństwie tez okazało się "mityczne" 🤭

  • ta56

    Oceniono 22 razy 6

    Nikt ci tak nie wytłumaczy ja Czerska, niebożęta nauczyciele strajkują o 15% bo drugie 15% rząd już im dał. A z mojego punktu widzenia wygląda to nieco inaczej, pazerni nauczyciele żądają 100% więcej jak zaoferował im rząd i nie godzą się na podniesienie pensum nawet o minutę.

  • sternickone

    Oceniono 8 razy 6

    Nie w przestrzeni publicznej pojawia się tylko to jest oficjalny postulat ZNP o czym wielokrotnie mówił Broniarz i oficjalnie można przeczytać na stronie ZNP. Tauzen na twarz dla każdego. Dla woźnych też.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX