ABSL o start-upach wie wszystko. "Firmą technologiczną jest ten, kto za pomocą technologii potrafi rozwiązywać problemy"

Robert Kędzierski
ABSL, czyli Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych reprezentujący czołowe podmioty świadczące nowoczesne usługi dla biznesu, jak mało kto rozumie potencjał tkwiący w start-upach. Jak buduje się sukces na rynku start-upów? Jak przekuć pomysł w biznes w sukces. Jak zdobyć pieniądze. Na ten temat porozmawialiśmy z ekspertem - Tomaszem Kowalczykiem, Partnerem w Rebels Valley, butiku doradczym wspierającym organizację.

ABSL, czyli Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych reprezentujący czołowe podmioty świadczące nowoczesne usługi dla biznesu, w połowie marca ogłosił start kolejnej edycji swojego projektu ABSL Start-up ChallengeW czerwcu organizuje z kolei doroczną Konferencję. Odbywające się od dekady spotkanie ludzi biznesu, władzy, innowatorów i liderów, jest idealną platformą do dyskusji dotyczących wyzwań, jakie rzuca korporacjom zmieniający się świat.

W tym roku gościem warszawskiej Konferencji ABSL będzie między innymi były prezydent USA Bill Clinton, a także Melissa Hathaway, ekspertka w zakresie cyberbezpieczeństwa, doradczyni administracji prezydenta Georga W. Busha oraz Baracka Obamy.

ABSL dostrzega potencjał 

start-upów

ABSL jest jedną z nielicznych organizacji, które ze szczególną uwagą podchodzą do tematu start-upów. Uważa, że innowacyjne firmy mogą być świetnymi partnerami dla największych, globalnych graczy. O tym w jaki sposób zmieniły się oczekiwania wobec start-upów, jakie firmy mają szanse na sukces, jak wygląda ich finansowanie rozmawialiśmy z Tomaszem Kowalczykiem, Partnerem w Rebels Valley, butiku doradczym wspierającym organizację programu i konferencji.

Robert Kędzierski: Start-up to modne słowo. Czym różni się od zwykłego przedsiębiorstwa?

Tomasz Kowalczyk: Start-upy należy traktować jak każde inne przedsiębiorstwa. Jedyne, co je różni od przeciętnych firm to wykorzystywanie technologii, by znaleźć nowy sposób na rozwiązania starych problemów.  

Czyli nie ma już traktowania startup-ów nieco jak firm, które wcale nie muszą przynieść zysku?

Po zachłyśnięciu się startup-ami rynek mówi “sprawdzam”. Dla firm, które chcą podjąć współpracę ze start-upami ważne jest, czy są one w stanie zarabiać samodzielnie. To nowoczesne, urealnione podejście. Po latach doświadczeń można stwierdzić, że co do zasady dużo większe szanse na sukces mają startupy działające w modelu B2B (świadczące usługi dla innych firm). Bo wtedy da się pracować na dobrze zdefiniowanych potrzebach, grupach docelowych, mierzalnych wartościach. Z kolei rozwiązania konsumenckie muszą trafnie rozpoznawać przyszłe trendy. To jest oznaczone większym ryzykiem, ale daje lepszy efekt medialny.

Jest jakaś recepta na sukces w tej branży?

Za najlepszymi start-upami stoją proste idee. Muszą być zrozumiałe, odbiorca musi wiedzieć co zyskuje. Dobry start-up powinien zaspokajać ważne potrzeby. W przypadku rozwiązań biznesowych będzie to np. zwiększenie przychodów, ograniczanie kosztów.

A jak się zmienia finansowanie tej branży. Większość naszych czytelników słyszała zapewne o aniołach biznesu, którzy wspierają młodych i zdolnych

To się zmienia. Duzi gracze zaczynają rozumieć, że start-up to też firma i potencjalny partner. Może być realnym podwykonawcą. Taką filozofię stosują zarówno nowoczesne firmy technologiczne jak i te tradycyjne, które nie są w awangardzie rewolucji cyfrowej. Na polskim podwórku wymienić można chociażby Pocztę Polską, PKO BP. To naturalne. Facebook szuka startupów, Google szuka startupów. Startup jest dla korporacji dodatkową cegiełką.

Gdzie są potrzebne start-upy?

Branż jest wiele - komunikacja, bankowość, usługi biznesowe takie jak rekrutacja, produkcja. Nawet producenci mebli - chociażby IKEA - pracują już ze startupami. W Polsce to też coraz bardziej powszechne.

I właśnie tym różni się podejście ABSL Start-Up Challenge do innych programów tego typu? W zrozumieniu nowych oczekiwań

Start-up Challegne ABSL pokazuje realne rozwiązania fintechowe, marketingowe, informatyczne, które wdrażają duzi gracze tacy jak chociażby Procter and Gamble. Program ABSL ma za zadanie znaleźć odpowiedź na pytanie: jakie są ważne, realne potrzeby biznesowego klienta. Startup ma możliwość zaadresowania tych wyzwań, my ułatwiamy bezpośredni dostęp do ważnego klienta. To zdecydowanie coś więcej niż nagroda i dyplom, który sobie można powiesić w ramce.

Niektórym start-up kojarzy się wciąż z pomysłem na biznes, w który ktoś musi zainwestować. To chyba bardziej skomplikowane

Głośne startupy długo nie zarabiały, skonsumowały pieniądze od inwestorów, a ich wartość wciąż rosła. Tak narodził się mit, że start-up może żyć marzeniami. Że każda firma może być nowym Facebookiem. Start-up tymczasem to nie są łatwe pieniądze. Trzeba rywalizować z firmami, które już zarabiają. Dlatego najlepsze start-upy są zakładane przez ludzi w wieku 35-45 lat, którzy pełnili już menadżerskie stanowiska, którzy mają odpowiednie doświadczenie. I, co istotne, po prostu potrafią liczyć.

Czasy, w których start-up kojarzył się ze świetnym pomysłem już zatem minęły?

Sam pomysł nie jest wart nic. I tyle.

Co jest słabością polskich firm?

Świetnie potrafimy rozwiązywać problemy, o ile ktoś nam je opisze. Nasze firmy samodzielnie nie bardzo potrafią zidentyfikować potrzeby po stronie dużej korporacji. A ta nie chce tłumaczyć. Oczekuje, że biznesowy partner będzie jej problemy rozumiał. Dlatego w Polsce mamy tyle sofware house’ów, a tak mało produktów. Polskie zespoły są świetne w tworzeniu rozwiązań pod konkretną potrzebę, ale nie najlepsze w identyfikowaniu potrzeb.

123RF

Dlatego ABSL Startup Challenge jest inny?

Tak, bo w Start-up Challenge nie pytamy o technologię. Wychodzimy z założenia, że jeżeli ktoś chce pracować z dużą firmą - światowym gigantem takim jak Citi czy BNY Mellon -  to technologię musi posiadać. Duzi gracze nie spytają “Czy umiecie programować w danym języku”, będą chcieli wiedzieć “co mi dostarczycie biznesowo, jaką korzyść oferujecie”. Technologia to skrzynka z narzędziami. Istotna jest wiedza do czego je wykorzystać. Firmą technologiczną nie jest ten, kto ma technologię, ale kto za jej pomocą potrafi rozwiązywać problemy.

Ilu marzących o sukcesie ma na niego szansę?

Start-upy 20 proc.  projektów generują 80 proc. zysków. Czyli 2 na 10 osiągnęły etap, który planowały. Firmy pracujące z korporacjami mają takich szans trzy razy więcej, niż w przypadku projektów konsumenckich. 

Polski rynek dostrzegł już potencjał drzemiący w innowacjach?

Pieniędzy realnie jest coraz więcej. Dzięki instytucjom takim jak Polski Fundusz Rozwoju, programom takim jak Starter, ten zasób pieniądza jest coraz większy. Problemem jest to, że brakuje jakościowych projektów. Pieniądze są do rozdania, ale trzeba ostrożnie ocenić który projekt zasługuje na milion złotych.

Czytaj też: Myślisz o własnej firmie? Żałuj, że nie mieszkasz w Szwecji. Pół roku urlopu na stworzenie biznesu

Milion to brzmi jak spora suma

W skali międzynarodowej to nie jest wiele. Ale co tu dużo mówić - w Polsce nie ma nawet finansowania na poziomie europejskich. Dlatego pracujemy nad jakością startupów. Jesteśmy coraz lepszym rynkiem na rozbudowę innowacyjnych firm. Najważniejsze, by ci, którzy chcą podbijać rynek zrozumieli, że 1 zł od klienta jest lepsze niż 2 zł od inwestora.

Więcej o:
Skomentuj:
ABSL o start-upach wie wszystko. "Firmą technologiczną jest ten, kto za pomocą technologii potrafi rozwiązywać problemy"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX